Wiadomości

stat

Atmosfera wakacji sprzyja romansom. Niewinna przygoda czy konsekwencje na całe życie?

- Atmosfera wakacji sprzyja większej otwartości i nawiązywaniu nowych znajomości, co dodaje pewności siebie i wpływa na poczucie naszej wartości. Wówczas chętniej angażujemy się w różne relacje, chcąc doświadczyć aprobaty, adoracji, uznania, upewnienia się w swojej męskiej czy kobiecej wartości - mówi Kamila Szyntar, psycholog i psychoterapeutka.
- Atmosfera wakacji sprzyja większej otwartości i nawiązywaniu nowych znajomości, co dodaje pewności siebie i wpływa na poczucie naszej wartości. Wówczas chętniej angażujemy się w różne relacje, chcąc doświadczyć aprobaty, adoracji, uznania, upewnienia się w swojej męskiej czy kobiecej wartości - mówi Kamila Szyntar, psycholog i psychoterapeutka. fot. Fotolia/ACP prod

W wakacje odrywamy się od szarej rzeczywistości, bawimy się, jesteśmy bardziej otwarci na nawiązywanie nowych znajomości, odsłaniamy więcej ciała, trwa nastrój pewnej beztroski i zabawy. To wszystko sprawia, że często zapominamy o zobowiązaniach wobec swoich partnerów. Dlaczego ludzie w ogóle wikłają się w romanse? Według seksuologów i psychologów są po prostu istotami seksualnymi i odczuwają pożądanie. To główna przyczyna, choć są ich dziesiątki. Kolejną może być potrzeba dowartościowania się czy sprawdzenia, odwet, zemsta, ciekawość albo wdzięczność.



O tym, dlaczego dopuszczamy się zdrady oraz jakie mogą być skutki wakacyjnych romansów rozmawiamy z Kamilą Szyntar, psychologiem i psychoterapeutką, specjalizującą się w terapii par.

Czy zdradziłe(a)ś kiedyś swojego partnera?

tak, niejednokrotnie

23%

zdarzyło mi się raz

10%

nie, ale nie wykluczam takiej możliwości

12%

nie i nigdy tego nie zrobię

55%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 855
Ewa Palińska: Czy latem jesteśmy bardziej skłonni do nawiązywania romansów?

Kamila Szyntar: Niektóre osoby postrzegają romans jako niewinną, przelotną przygodę. Pozostając przy takim rozumieniu tego słowa faktycznie można by wysunąć tezę, że wakacje mogą sprzyjać nawiązywaniu romansów. Lato jest momentem odpoczynku od codzienności, odstresowania, zabawy, beztroski, wolności od zobowiązań. Na wakacjach pozwalamy sobie na więcej, spełniając różne nasze zachcianki. Ich atmosfera sprzyja większej otwartości i nawiązywaniu nowych znajomości, co dodaje pewności siebie i wpływa na poczucie naszej wartości. Wówczas chętniej angażujemy się w różne relacje, chcąc doświadczyć aprobaty, adoracji, uznania, upewnienia się w swojej męskiej czy kobiecej wartości. Te romanse natomiast, z którymi stykam się jako terapeutka par, są zazwyczaj sytuacjami zdrady partnera i nie wiązałabym ich z porą roku.

Jaka grupa wiekowa najczęściej nawiązuje wakacyjne romanse?

Ludzie romansują w różnym wieku, zarówno 20-latkowie jak i 70-latkowie. Przyczyny, dla których osoby wchodzą w relacje poza swój pierwotny związek są złożone. Dla młodych osób nawiązywanie romansów jest naturalnym etapem poszukiwań i doświadczania siebie w relacji partnerskiej. Dla 30-40-latków może być chęcią sprawdzenia czy udowodnienia swojej atrakcyjności. Dla 70-latka chęcią przeżycia czegoś jeszcze w życiu. Romans bywa chęcią przeżycia czegoś ekscytującego, nowego, zakazanego. Pozwala na zaspokojenie potrzeby bliskości, ciepła, zachwytu, pożądania oraz pragnienia stania się kimś ważnym.

Romans zwykle kojarzy się z czymś negatywnym, czy słusznie? Czy zawsze skutki muszą być negatywne?

Do drzwi gabinetu terapeuty pukają najczęściej osoby, którym nawiązanie, odkrycie lub ujawnienie romansu przyniosło cierpienie. Dla nich romans kojarzy się negatywnie. To, jaki rodzaj doświadczenia wyciągnie z tego pacjent, zależy od wielu czynników.

Jakie mogą być konsekwencje takiego romansu, jeśli zostanie ujawniony? Czy wśród par, które zgłaszają się do pani na terapię, znajdowały się "ofiary" wakacyjnych romansów? Czy zawsze udawało im się uratować związek?

Zdrada rani, jej żniwo jest bolesne. Złość, gniew, żal, poczucie skrzywdzenia to naturalne uczucia domagające się wyrazu w sytuacji odkrycia czy ujawnienia zdrady. Niewierność okalecza, niszczy więź, poczucie szczęścia, a nawet tożsamość. Zdrada to pogwałcenie zaufania. To, co para zrobi z doświadczeniem zdrady, zależy od niej. Znam pary, dla których niewierność oznaczała zakończenie związku. Znam też takie pary, które doświadczenie zdrady przekształciły w szansę i stworzyły możliwość bycia razem. Wiele par wykorzystuje zdradę do ustalenia nowego porządku, budowania związku na innych zasadach. Możliwe jest to dzięki głębokiej rozmowie, uczciwości i otwartości, jakiej wcześniej nie mieli.

Załóżmy, że w romans wdają się osoby żyjące w związkach, kochające swoje drugie połówki i w ogóle zadowolone z życia, jakie wiodą, bo takie sytuacje też się zdarzają. Dlaczego ludzie ryzykują tak wiele, dla chwili przyjemności?

Z perspektywy terapeutycznej, romans nie musi być aktem zdrady, wynikającym z braku miłości do partnera czy niezadowolenia ze związku. To często wyraz tęsknoty lub próba radzenia sobie ze świadomością przemijania. Zdradzając, domagamy się ukojenia naszych różnych potrzeb biologicznych i psychicznych. Sednem zdrady jest tęsknota i pragnienie więzi emocjonalnej, zaspokojenie głodu ciepła, nowości, wolności, autonomii, intensywnej seksualności, pragnienie odzyskania utraconej części siebie albo próba przywrócenia życia w obliczu śmierci i przemijania. Znana psychoterapeutka par, Esther Perel, uważa, że nawiązując romans, nie zawsze odwracamy się od naszego partnera, ale często odwracamy się od samych siebie - od osoby, jaką się staliśmy. Bardziej chodzi o szukanie innego siebie niż o szukanie innego partnera. Na przykład, zdradza osoba, która zawsze stosowała się do poleceń i wypełniała oczekiwania innych osób, a zdrada jest przeciwstawieniem się, wyrazem buntu przeciwko temu podporządkowaniu. Z moich doświadczeń wynika również, że zdrada może pojawić się w wyniku konfrontacji z własną śmiertelnością. Po niepokojącej diagnozie lekarskiej czy w cieniu niedawnej straty, np. śmierci rodzica czy przyjaciela, mogą pojawić się pytania: czy to już wszystko, czy jest coś więcej? Czy jeszcze kiedyś poczuję coś? Czy coś mnie jeszcze w życiu czeka? Czy tak ma wyglądać moje życie przez kolejne 25 lat? Poszukiwanie odpowiedzi na te pytania niekiedy powoduje, że ludzie zaczynają przekraczać granice.

Czy przyznawać się partnerowi do tego, że się go zdradziło? Czy prawda w tym przypadku jest najlepszym rozwiązaniem?

Nie ma jednego, właściwego, odgórnie ustalonego algorytmu postępowania. Mogę tylko odpowiedzieć: to zależy. Warto zadać sobie pytanie i sprawdzić, co mną kieruje, po co chcę powiedzieć, co zamierzam z tym zrobić dalej. Z jednej strony, przyznanie się do zdrady to wyraz uczciwości - złamałam pewną umowę, czuję się w obowiązku poinformowania o tym i zastanowienia się, co teraz z naszym związkiem. Z drugiej strony - czasem chęć ujawnienia romansu może wynikać z nieświadomego okrucieństwa, być formą odwetu lub zemsty na partnerze. Zdarza się, że osoba zdradzająca, dławiona poczuciem winy przyznaje się do niewierności, bo poszukuje wsparcia i współczucia partnera.

A jeśli wakacyjny romans przerodzi się w coś poważniejszego?

Jeśli więź z tą trzecią osobą ma duże znaczenie i istotnie zagraża związkowi, należy poinformować partnera, że taka sytuacja ma miejsce. Lepiej zadbać o wcześniejszą rozmowę, niż stawiać partnera przed faktem dokonanym, nagle pakując walizki i wychodząc z domu.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (132)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Badania, konsultacje