Wiadomości

stat

Seksuolog: W poliamorii chodzi o miłość, nie (tylko) o seks

Jeżeli możesz kochać dwie osoby i być przez dwie osoby obdarzana miłością, to może dawać dużo radości i spełnienia. Ale to nie dla każdego.
Jeżeli możesz kochać dwie osoby i być przez dwie osoby obdarzana miłością, to może dawać dużo radości i spełnienia. Ale to nie dla każdego. fot. pjjones / istock.com

- W poliamorii nie chodzi tylko o relacje seksualne, ale przede wszystkim romantyczne. Czyli o miłość. Wszystkie osoby tworzące dany związek wiedzą o sobie nawzajem i zgadzają się na taką formę - mówi seksuolog Katarzyna Dułak z Fundacji "Bez Tabu".



Katarzyna Dułak - psycholożka, trenerka i edukatorka seksualna, pracuje w Poradni Zdrowia Psychicznego "Bez Tabu".
Katarzyna Dułak - psycholożka, trenerka i edukatorka seksualna, pracuje w Poradni Zdrowia Psychicznego "Bez Tabu". fot. Anna Kudra
Poliamoria to:

sposób na życie, ale nie dla każdego

21%

ciekawa alternatywa, ale raczej na krótko

8%

niewiele różni się od zdrady - i tak zazdrość w końcu wygra

41%

to inne słowo oznaczające zdradę

30%
Borys Kossakowski: Czy "poliamoria" to nie przypadkiem mądre słowo, które ma usprawiedliwić tych, co mają kłopoty z wiernością?

Zdecydowanie nie, wręcz odwrotnie. Poliamoria jest to praktyka (lub tylko chęć) wchodzenia w relacje miłosne z więcej niż jedną osobą w tym samym czasie. Co ważne - nie chodzi tu tylko o relacje seksualne, ale przede wszystkim romantyczne. Czyli o miłość. Bardzo istotne jest to, że wszystkie osoby tworzące dany związek wiedzą o sobie nawzajem i zgadzają się na taką formę. W przeciwieństwie do zdrady, gdzie tej zgody nie ma. Wierność ustalonym w związku zasadom jest niezwykle istotna. Odstępstwo od ustalonych w związku zasad bez zgody którejś ze stron może być uznane za zdradę zarówno w tradycyjnym związku jak i w związkach poliamorycznych.

A jawność zazwyczaj też nie jest pożądana.

W naszej kulturze nie ma miejsca na takie relacje. Istnieje ukryta norma, przekazywana nam od najmłodszych lat, która mówi, że ludzie łączą się w heteroseksualne, monogamiczne pary. Z drugiej strony, w tej samej kulturze, istnieje takie zjawisko jak zdrada, czyli pojęcie zauważające relacje poza związkiem, jednak realizowane w sposób krzywdzący - bez zgody i wiedzy jednej ze stron.

I choć zwyczaj nakazuje nam wierność, to większość z nas ma z nią spory kłopot.

Poliamorię odróżnia się od otwartych związków, w których para zaprasza dodatkową osobę, czy osoby do swojego związku, jednak bez tworzenia relacji z nimi. Np. sytuacja, w której para decyduje się na seks z prostytutką, czy swingersi, gdzie pary umawiają się na seks z innymi parami, jednak traktują siebie jako podstawowy związek. Poliamoria zakłada tworzenie relacji miłosnych opartych na szacunku i trosce o wszystkie osoby tworzące związek. Chodzi przede wszystkim o więcej miłości, a nie więcej seksu. Odpłatne usługi seksualne czy przypadkowy swing może nie zakładać tworzenia głębszej relacji.

A poligamia? Na przykład w świecie arabskim?

Poligamia jest produktem kultury patriarchalnej, w której władza i wpływ kobiet i mężczyzn na relacje nie są takie same. Nie można tutaj mówić o pełnej zgodzie czy chęci wszystkich osób zaangażowanych w związek. Decydujący jest tutaj głos mężczyzny, a kobiety często nie mają wpływu na to, z kim zwiąże się ich partner. Poliamoria zakłada równy głos wszystkich osób tworzących związek. Nie ma w niej miejsca na żaden przymus.

Często jest tak, że osoba żyjąca w związku przez wiele lat nagle zakochuje się w innej osobie. Czy to jest sygnał, że jest gotowa do poliamorii? Czy poliamoria może być sposobem na ratowanie związku?

Nie ma tutaj jednej odpowiedzi, ponieważ ludzie są różni - mają różne potrzeby, systemy wartości i możliwości. Również przyczyn podanej sytuacji może być wiele. Inaczej wygląda sytuacja u kochającej się pary a inaczej, gdy miłość wygasa. Jeżeli jest miłość, wszystkie osoby chcą i zgadzają się na wieloosobowy związek, to taki może być kierunek pracy. Jestem otwarta na wszystko to, z czym przychodzi człowiek, tak długo, jak nie rani to innych osób. Jeżeli ludzie tworzący związek nie ujawniają sobie pojawiających się uczuć i fascynacji, starają się je tłumić czy radzić sobie z nimi samodzielnie, to niewykluczone, że dojdzie do zdrady. Sfrustrowane potrzeby mają taką właściwość, że mogą się odezwać w najmniej oczekiwanym momencie, czy w chwili słabości, gdzie mogą zostać zrealizowane w niepożądany czy krzywdzący sposób. Sama zdrada może być ważnym sygnałem świadczącym o tym, że być może czegoś brakuje, coś zostało zaniedbane. Pracując z ludźmi nie narzucam rozwiązań, bo nie wiem czego konkretny człowiek potrzebuje do satysfakcjonującego życia. Ludzie są zbyt różnorodni, a ja nie jestem wszechwiedząca, nie chcę za innych decydować. Wszystkie odpowiedzi są w człowieku, wystarczy uważnie się poprzyglądać. Moją rolą jest wspieranie w poszukiwaniu tego, czego dana osoba potrzebuje.

Ile jest związków poliamorycznych w Polsce?

Trudno oszacować, na ile to jest powszechne zjawisko. Sama spotkałam się z kilkunastoma takimi związkami w swojej praktyce. Poliamoria to jest pojęcie teoretyczne, dosyć nowe, są osoby, które nawet nie wiedzą, że istnieje takie słowo, choć żyją w takich związkach.

Czy jest schemat tego jak się tworzy związek poliamoryczny?

Ludzie różnie przeżywają miłość w parach, a co dopiero w trójkach i innych figurach. Większość z nas zaczyna od związków monogamicznych. Po jakimś czasie jakiś odsetek zaczyna czuć dyskomfort albo pragnienie dzielenia się miłością z większą liczbą osób. I wtedy mogą pojawić się dodatkowe osoby. Są też ludzie, którzy od początku wiedzą, że zasada wyłączności niej jest dla nich istotna i mają gotowość do wchodzenia w relacje miłosne z różnymi osobami w tym samym czasie.

Jakie problemy napotykają ci, którzy żyją w związkach poliamorycznych?

Przede wszystkim brak wsparcia, bo w naszej kulturze nie są one jeszcze rozpoznawane, nie mówiąc o akceptacji. Jak większość nieznanych zjawisk, również poliamoria może budzić uprzedzenia. Może pojawiać się lęk przed odrzuceniem ze strony bliskich, rodziny, przyjaciół. Często relacje te pozostają w ukryciu przed innymi lub pod przykrywką np. "przyjaciela rodziny". Kolejnym wyzwaniem jest zazdrość. Niezwykle istotne jest przejęcie odpowiedzialności za swoją zazdrość. Oznacza to, że jeśli jestem zazdrosna, to moim zadaniem jest sprawdzić w sobie czego potrzebuję, żeby poczuć się pewniej w związku, można przy tym korzystać ze wsparcia pozostałych osób tworzących relację. Najczęściej zazdrość wynika z braku pewności co do mojej pozycji w relacji, z obawy o własną atrakcyjność, czy z tego, że zmniejsza się zaufanie w związku.

Ciężko pewnie też po równo zaspokoić wszystkich partnerów.

Pytanie czy "po równo" jest potrzebne? A może każdy potrzebuje czegoś innego i "inaczej" jest lepsze niż "tak samo". Na pewno jednak problemem jest ograniczona ilość czasu, czy uwagi którymi obdziela się większą ilość osób, po to, aby podtrzymywać czy cieszyć się relacjami. Dlatego warto dbać o komunikację: żeby na bieżąco ujawniać i reagować na pojawiające się problemy czy wątpliwości.

Żeby taki związek się udał, trzeba być bardzo świadomym swoich potrzeb i ograniczeń.

Z pewnością jest to ułatwiające. Jeśli wiem czego chcę, na co się zgadzam a na co nie i wyraźnie stawiam granice to zwiększam swoje szanse na stworzenie satysfakcjonującego zwiazku. W naszej kulturze powszechny jest mit "tego Jedynego/tej Jedynej" zgodnie z którym idealni partnerzy powinni odgadywać nawzajem swoje potrzeby. Co prawda część z nich możemy odgadnąć poprzez obserwację i uważność na siebie, jednak niemożliwym jest odgadnięcie wszystkich potrzeb czy granic, które mogą z czasem się zmieniać. To niemożliwe zarówno w tradycyjnej parze, jak i w związku poliamorycznym. Ważna jest świadomość i umiejętność mówienia o nich.

Jakie są modele relacji poliamorycznej?

Bardzo różne. Czasem do pary dołącza trzecia osoba, która zakochuje się w jednym z partnerów. Czasem te związki są równoległe, ale bywa i tak, że wszystkie osoby tworzące związek obdarzają się miłością.

Śpią we trójkę?

Bywa i tak, że śpią. To zależy od ustalonych zasad i potrzeb osób tworzący dany związek. Nie wszystkie osoby muszą ze sobą mieszkać, ponownie zależy to od chęci i ustalonych zasad. Może się wydawać, że związki te są nadzwyczajne, tymczasem codzienność może być zupełnie prozaiczna.

Skoro tyle jest problemów, po co to robić?

Bycie razem może dawać dużo radości. Jeżeli możesz kochać dwie osoby i być przez dwie osoby obdarzana miłością, to może dawać dużo radości i spełnienia. Życie wspólnie z kilkoma osobami może być też łatwiejsze - na przykład pod kątem ekonomicznym. Bywa tak, że trudno realizować wszystkie swoje potrzeby z jedną osobą, w związkach wieloosobowych jest więcej osób, które mogą wspierać czy odpowiadać na różnorodne potrzeby.

Te relacje są długotrwałe?

Bywają długie, podobnie jak monogamiczne. Ale nigdy nie ma gwarancji sukcesu. Ani w związkach tradycyjnych, ani poliamorycznych. To, że nie ma wzorców dotyczących życia w związku poliamorycznym wiąże się z większym wysiłkiem wkładanym w tworzenie i podtrzymywanie związku, ponieważ trzeba odkrywać na własną rękę, co się sprawdza a co nie.

A to może boleć.

Tak. To mit, że miłość jest wyłącznie wspaniałym uczuciem, że jest wieczna i nie wymaga żadnych inwestycji. Tak naprawdę miłość często wiąże się z cierpieniem, z dyskomfortem. Nawet ta spełniona miłość. Nieważne - monogamiczna, czy poliamoryczna.

Co czujesz jak patrzysz na osoby żyjące w takich związkach?

Zdaję sobie sprawę z kontekstu kulturowego, który utrudnia tworzenie i funkcjonowanie tego rodzaju związków. Dlatego jestem pełna podziwu, że są osoby, które mają odwagę poszukiwania i realizowania alternatywnych sposobów na związek, po to, aby żyć w zgodzie ze sobą.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (134)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje