Wiadomości

stat

Nie kupuj Viagry w internecie

U kobiet inne czynniki mogą "włączyć" lub "wyłączyć" kobiece pożądanie. Więcej czynników natury psychologicznej może wchodzić w grę, a na to nie działa tabletka.
U kobiet inne czynniki mogą "włączyć" lub "wyłączyć" kobiece pożądanie. Więcej czynników natury psychologicznej może wchodzić w grę, a na to nie działa tabletka. fot. diephosi / istock.com

- Viagra przepisana przez specjalistę lekarza, kupiona w aptece jest bezpieczna. Jakiś czas temu słychać było o wykrytych nielegalnie rozprowadzanych hurtowych ilościach podrobionej Viagry - była to zabarwiona na niebiesko glukoza. Lepiej trzymać się sprawdzonych źródeł - mówi Agata Barczak, seksuolog.



Agata Barczak - psycholog, seksuolog, terapeuta poznawczo-behawioralny.
Agata Barczak - psycholog, seksuolog, terapeuta poznawczo-behawioralny. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Czy kupowałeś/aś kiedyś leki przez internet?

tak, robię to regularnie 13%
czasami to robię 8%
zdarzyło mi się 12%
nie - lepiej nie ryzykować 67%
zakończona Łącznie głosów: 215
Borys Kossakowski: Kto się częściej zgłasza do seksuologa? Mężczyźni czy kobiety?

Agata Barczak: Nie ma większych różnic jeśli chodzi o płeć. Coraz częściej od razu zgłaszają się także pary.

Podobno terapia w parach jest skuteczniejsza od terapii indywidualnej. Oczywiście jeśli chodzi o problemy natury seksuologicznej.

Wszystko zależy od problemu i jego przyczyn. Jeśli problem dotyczy obojga partnerów, to lepiej gdy przychodzą razem. Na przykład, częsty problem jest, gdy mamy do czynienia z dysproporcją libido w parze. Libido same z siebie rzadko bywa "zbyt małe" lub "zbyt duże", tutaj nie ma jakiejś normy do której można się odwołać i powiedzieć, że jedna osoba jest zdrowa, a druga - chora. Seks przecież nie istnieje w próżni, w oderwaniu od reszty związku, zawsze jest jakiś kontekst. Często pożądanie spada, ponieważ w innych sferach wspólnego życia nie jest dobrze.

To wymaga dużej świadomości i pokory, żeby przyjść do terapeuty i powiedzieć: źle nam razem, ale chcemy to jakoś naprawić. Przeważnie górę biorą emocje: uraza, złość, lęk.

Pewnie, że to niełatwe. Często ludzie bardzo długo kumulują w sobie trudne emocje i przychodzą do terapeuty w apogeum kryzysu. Wtedy pierwsze spotkania polegają na wyrzucaniu emocji i nauczeniu się rozmawiania o trudnościach.

Zaburzenia erekcji i przedwczesny wytrysk to najczęstsze problemy u mężczyzn. Podobno leczy się to farmakologicznie?

Tak, ale często leki nie załatwią wszystkiego. U młodszych mężczyzn częstszym podłożem trudności z seksualną gotowością są przyczyny psychogenne. U mężczyzn w dojrzałym wieku - raczej przyczyny natury fizycznej i to tutaj właśnie stosuje się leki typu Viagra. Często w dojrzałym wieku u mężczyzny rozpoczynają się niekorzystne procesy np. w układzie krążenia, pojawia się podwyższony poziom cholesterolu, który zaczyna odkładać się w naczyniach i blokować swobodny przepływ krwi. Jednym z pierwszych sygnałów są właśnie zaburzenia erekcji. To jest dobry moment na wizytę u lekarza. Po pierwsze dlatego, że można to skutecznie leczyć, a po drugie - jeśli mężczyzna nie zareaguje, za kilka lat problem nasili się, bo również i inne, grubsze naczynia krwionośne zaczną być niedrożne, co skutkować może poważnymi problemami kardiologicznymi.

Skąd się bierze to napięcie u mężczyzn?

Mężczyźni mają bardzo zadaniowe nastawienie do seksu, nie akceptują u siebie niepowodzenia w tym obszarze. Jeśli nie będą ciągle gotowi do seksu i stuprocentowo sprawni, to kobieta zareaguje negatywnie, że to będzie koniec świata (śmiech). Pracujemy więc nad tym, żeby te przekonania zmienić.

Mężczyźni mają dość okrutną wizję kobiety, która niezaspokojona seksualne zamieni się w okrutną czarownicę, szyderczą, drwiącą, która po wyjściu z sypialni obdzwoni wszystkie koleżanki i obśmieje łóżkową porażkę mężczyzny.

Miejmy nadzieję, że nie wszyscy. Większość kobiet aż tak radykalnie nie reaguje. W zasadzie w przypadku zaburzeń erekcji na tle psychogennym, czyli takich, jakie częściej zdarzają się młodym mężczyznom, terapia polega na zmianie nastawienia mężczyzny do aktywności seksualnej, do własnego organizmu i jego reakcji, do wyobrażonej reakcji partnerki na ewentualne niepowodzenie. Mężczyźni często mają nierealistyczne przekonania i oczekiwania dotyczące swojego seksualnego funkcjonowania - "muszę być zawsze gotowy", "prawdziwy mężczyzna zawsze ma ochotę", "muszę zawsze zadowolić kobietę". To jest oczywiście mit. Takich mężczyzn nie ma.

Wracając do Viagry - czy może być niebezpieczna?

Jeśli jest przepisana przez specjalistę lekarza, kupiona w aptece, a pacjent przestrzega zalecanej dawki i częstotliwości użycia - jest bezpieczna. Tego typu leki są też dostępne w internecie, ale tu nigdy nie ma pewności, czy zawiera odpowiednią ilość substancji czynnej i czy w ogóle ją zawiera. Jakiś czas temu słychać było o wykrytych nielegalnie rozprowadzanych hurtowych ilościach podrobionej Viagry - była to zabarwiona na niebiesko glukoza. Lepiej trzymać się sprawdzonych źródeł.

A co z suplementami diety reklamowanymi w telewizji?

Z leczeniem zaburzeń seksualnych jest tak samo jak z leczeniem innych zaburzeń i problemów zdrowotnych - w leczeniu podchodzi się przyczynowo. Jeśli wiemy, że przyczyną zaburzeń erekcji u mężczyzny jest niedrożność naczyń krwionośnych, to łatwo można przewidzieć, że nie wyleczymy tego preparatami witaminowymi. Preparaty reklamowane w telewizji mogą działać wzmacniająco, ale z pewnością nie poradzą sobie z zaburzeniem natury fizycznej. Ale jeśli mężczyzna jest zdrowy, a kłopoty w sypialni wynikają z przejściowego stresu i przemęczenia, jak najbardziej można zalecić receptę uniwersalną - wypocząć i zrelaksować się, spędzić miły czas z partnerką, i witaminy tutaj nie zaszkodzą.

A co z "viagrą" dla kobiet?

Wciąż jeszcze wiemy mniej o kobiecej seksualności w porównaniu z męską, jest ona systematycznie badana dopiero od stosunkowo niedawna. Okazuje się, że choć cykl kobiecej reakcji seksualnej jest z grubsza zbliżony do męskiej, u kobiet inne czynniki mogą go "włączyć" lub "wyłączyć", wygaszając kobiece pożądanie. U mężczyzn łatwiej zadziałać przyczynowo od strony fizycznej, u kobiet jest to trudniejsze, bo więcej czynników natury psychologicznej może wchodzić w grę, a na to nie działa tabletka. Chodzi tu o takie czynniki jak m.in. poziom stresu i napięcia w codziennym życiu, poczucie bliskości i bezpieczeństwa, jakie kobieta ma w relacji z partnerem (również jeśli chodzi o zabezpieczenie przed nieplanowaną ciążą), świadomość własnych seksualnych reakcji, akceptacja swojej seksualności i swojego ciała, poczucie bycia pożądaną przez partnera. Żeby skomplikować sprawę jeszcze bardziej, okazuje się, że kobieta może psychicznie czuć się podniecona, a równocześnie nie reagować w obrębie narządów płciowych.

Zdarza się odwrotnie? Że ciało reaguje gotowością, ale kobieta nie ma ochoty na seks?

Zdarza się, choć wciąż jeszcze mało wiemy czemu tak jest. Częściowo tłumaczyć to można tym, że przez stulecia kobiety trenowane były raczej w tłumieniu swoich odczuć i reakcji seksualnych. O kobiecej seksualności w porównaniu z męską mówi się też, że męskiej wystarczy iskra by zapłonąć, ale płomień szybciej przygasa, natomiast kobiece pożądanie rozpala się dłużej ale i dłużej płonie, jeśli umiejętnie dorzuca się paliwa, by ten płomień podtrzymać.

W jakim wieku przychodzą pacjenci?

W każdym. Od dzieci w wieku przedszkolnym, które przyprowadzane są przez rodziców, których coś zaniepokoiło w rozwoju psychoseksualnym, aż do osób w wieku senioralnym, które chcą wciąż cieszyć się seksem. Zgłaszane problemy mogą być bardzo specyficzne - niedawno miałam do czynienia z dzieckiem w wieku przedszkolnym z zaburzonym poczuciem tożsamości płci, które miało poczucie, że jego płeć biologiczna nie odpowiada psychologicznej. Coraz częściej zgłaszają się osoby w dojrzałym wieku, chcące poprawić jakość swojego życia seksualnego, co nas seksuologów niezwykle cieszy. Bardzo zmienia się nastawienie do dojrzałej seksualności, szczególnie u kobiet. Ostatecznie nie ma granicy wieku, w której przestajemy być istotami seksualnymi!


A czy są ludzie, którzy skarżą się na aseksualność?


Przede wszystkim trzeba oddzielić prawdziwą aseksualność od pozornej - czyli spadku potrzeb seksualnych w reakcji na czynniki zewnętrzne lub biologiczne. Prawdziwie aseksualnych osób jest w populacji około 1 proc. i są to osoby, które po prostu nigdy nie odczuwały i nie odczuwają potrzeb seksualnych. Takie osoby mogą tworzyć związki o charakterze przyjacielskim, romantycznym, ale bez komponentu erotycznego. Dla takich osób nie jest to problemem, jeśli dobiorą sobie partnera, który to akceptuje, w związku z czym nikogo nie leczymy na siłę. Takie osoby rzadko zgłaszają się do seksuologa, skoro nie czują się chore. Osobną sprawą jest to, że w znakomitej większości przypadków, jeśli słyszę w gabinecie, że ktoś podejrzewa się o aseksualność, problem jest gdzie indziej. Jeśli kiedyś potrzeby seksualne były, a w którymś momencie zmalały lub całkiem zanikły, to nie jest to aseksualność. Podobnie jeśli pacjent z różnych przyczyn nie czuje pożądania do partnera i mógłby w małżeństwie w ogóle nie uprawiać seksu, ale inna osoba wzbudza takie pragnienia - tutaj też przyczyna jest inna, dlatego ważne jest, żeby to rozpoznać i działać odpowiednio, w zależności od źródeł problemu.

Opinie (83) ponad 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje