Wiadomości

stat

Jak usprawnić SOR-y? Relacja z debaty Trojmiasto.pl i Radia Gdańsk

Posłuchaj debaty "Pacjent na pomorskim SORze"

Poprawa pracy na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych - to główny temat debaty, która odbyła się w Studiu koncertowym Radia Gdańsk. Dyskutowały osoby pracujące na co dzień w szpitalach i instytucjach kierujących polityką zdrowotną, a także przybyli słuchacze. Na samej rozmowie się nie skończyło - zgodnie z przesłaniem debaty doszukano się rozwiązań, nad których wdrożeniem można zacząć pracować już teraz, nie czekając na zmiany ustawowe.



Jak oceniasz propozycję zmian, jakie planują wdrożyć uczestnicy debaty?

są konieczne i na pewno przyczynią się do poprawy sytuacji na SOR-ach 27%
są ciekawe, ale poprawa będzie nieznaczna - bez radykalnych zmian ustawowych sytuacja na SOR-ach się nie poprawi 29%
to mydlenie oczu - takie zmiany nie poprawią sytuacji na SOR-ach 44%
zakończona Łącznie głosów: 213
Funkcjonowanie Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych to temat budzący wiele emocji zarówno po stronie pacjentów, jak i pracowników medycznych. Wszelkie dyskusje z reguły nie dają rezultatu, bo obie strony, zamiast dążyć do wypracowania konsensusu, jedynie przerzucają się argumentami. Ta dyskusja z założenia miała być inna.

Zamiast koncentrować się na dysfunkcjach systemu, postanowiono bowiem poszukać rozwiązań, których zastosowanie usprawniłoby pracę SOR-ów i które można wprowadzić już teraz, nie czekając na zmiany ustawowe.

Duże zainteresowanie środowiska medycznego



Debata miała charakter otwarty - choć na scenę zaproszono konkretne osoby, głos mógł zabrać każdy, kto wyraził taką wolę i kto chciałby realnie przyczynić się do poprawy sytuacji na Pomorskich Oddziałach Ratunkowych. W studiu pojawiły się osoby, które na co dzień pracują w szpitalach i instytucjach kierujących polityką zdrowotną, byli pracownicy służby zdrowia, a także czytelnicy portalu Trójmiasto.pl oraz słuchacze Radia Gdańsk.

Na scenie zasiedli: Elżbieta Rucińska-Kulesz - dyrektor Pomorskiego Narodowego Funduszu Zdrowia, wicemarszałek Paweł Orłowski - odpowiedzialny za politykę zdrowotną na Pomorzu, dr Marlena Kossakowska - psycholog zdrowia z Uniwersytetu SWPS w Sopocie, Ewa Dygaszewicz - prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków na Pomorzu, Dariusz Nałęcz - wiceprezes Szpitali Pomorskich, Dariusz Kostrzewa - prezes spółki Copernicus, dr Jacek Gwoździewicz - kierownik SOR Copernicus oraz Barosz Krasiński - ratownik medyczny z SOR Copernicus.

Dyskusji przysłuchiwali się, niejednokrotnie dzieląc się własnymi spostrzeżeniami, m.in. Jolanta Madej - dyrektor ds. pielęgniarstwa Szpitala Polanki, dr Romuald Tomczak - kierownik SOR w Szpitalu św. Wojciecha, dr Rafał Cudnik - pracujący na tym samym oddziale czy Marcin Wójcik - koordynator zespołu ratownictwa medycznego Szpitala im. F. Ceynowy w Wejherowie. Debatę poprowadziły Joanna Matuszewska, dziennikarka Radia Gdańsk oraz Ewa Palińska, dziennikarka portalu Trójmiasto.pl.
Debatę Pacjent na pomorskim SORze zapowiadaliśmy w kalendarzu imprez i osobnym artykułem

Zasiadający na widowni pacjenci chętnie dzielili się wrażeniami z pobytu na SOR-ach.
Zasiadający na widowni pacjenci chętnie dzielili się wrażeniami z pobytu na SOR-ach. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Długa lista zarzutów



Pod artykułem zapowiadającym debatę pojawiło się niemal 200 komentarzy, w których zarówno pracownicy SOR-ów, jak i pacjenci wyrażali swoje opinie na temat pracy oddziałów ratunkowych. Część z nich przywołano podczas wprowadzenia do debaty. Pacjenci najczęściej skarżyli się na zbyt długi czas oczekiwania na konsultację medyczną i jej wynik, ewentualnie na przyjęcie na oddział, brak możliwości uzyskania informacji o stanie chorego i czasie, jaki musi spędzić na SORze, brak możliwości otrzymania środków przeciwbólowych, brak posiłku i czegoś do picia, brak dostępu do łazienek, w których podczas wielogodzinnego oczekiwania pacjenci mogliby się odświeżyć i niewłaściwe traktowanie przez personel medyczny.

Każdy kij ma jednak dwa końce, dlatego pracownicy medyczni również mieli możliwość wskazania tego, co ich zdaniem dezorganizuje pracę SOR-ów. To np. zbyt dużo pacjentów w stosunku do liczby personelu czy przerzucanie na SOR-y odpowiedzialności za pacjentów bezdomnych bądź będących pod wpływem alkoholu.

Pacjenta należy wyedukować zanim poprosi o pomoc



Zwrócono również uwagę na fakt, że winę za długi czas oczekiwania na pomoc ponoszą często sami pacjenci, którzy zgłaszają się na oddziały ratunkowe, choć ich życie nie znajduje się w stanie zagrożenia. Pomocy bez trudu mógłby im zatem udzielić lekarz POZ.

- Na pewno na SOR powinien trafić pacjent, który odczuwa ból w klatce piersiowej, ma cechy niedowładu, alergię, połknął jakiś przedmiot (szczególnie, jeśli chodzi o dziecko i w przypadku połknięcia przez nie baterii) bądź doświadczył skręcenia jąder. Ci pacjenci muszą natychmiast trafić na SOR - instruował dr Jacek Gwoździewicz, kierownik SOR Copernicus. - Wszystkich innych również zapraszamy, nawet z bólem głowy. Jak mówił prof. Banach przyczyn bólu głowy może być 265, ale my musimy to sprawdzić i na tym polega trudność. Pacjent czasem przychodzi z wydawałoby się banalną rzeczą, a może to być tętniak, który za chwilę pęknie i będziemy musieli go operować - wyjaśnia.
W jaki sposób pacjent ma zdobyć taką wiedzę? Dr Gwoździewicz zachęca chociażby do przyswajania takich informacji z mediów - telewizji, radia, gazet czy internetu.

- Praktyka pokazuje, że zaangażowanie mediów przekłada się na realny wzrost liczby osób poddających się badaniom. Po jednym biriefingu dotyczącym profilaktyki w leczeniu raka szyjki macicy, wskutek informacji zamieszczonych w mediach, na badanie cytologiczne w jeden weekend umówiło się 300 kobiet - dodał marszałek Paweł Orłowski.
Pacjent wyposażony w wiedzę będzie miał większe zaufanie do systemu.

- Najważniejsze jest to, żeby pacjent czuł się pewnie. Pacjent, a więc osoba, która ma rozpoczęty proces leczenia w konkretnej przychodni, wezwała pogotowie, czy jest pacjentem SOR - mówił Bartosz Krasiński. - Pacjent, który czeka w kolejce kilka godzin "nie wiadomo na co", jest w trakcie procesu leczenia. Jeśli podczas takiego oczekiwania pojawią się objawy niepokojące, ma obowiązek zgłosić to w rejestracji - tam cały czas siedzi pracownik, który oczekuje na sygnały pacjenta. Z drugiej strony pacjent musi czuć zaufanie do systemu.
Bartosz Krasiński - ratownik medyczny z SOR Copernicus wyjaśnił, że za oschłym traktowaniem pacjentów przez pracowników oddziałów ratunkowych wcale nie musi stać brak empatii. Często jest tak, że za ścianą trwa ostra walka o ratowanie czyjegoś życia i to właśnie zaprząta ich myśli. Na dekoncentrację pozwolić sobie nie mogą.
Bartosz Krasiński - ratownik medyczny z SOR Copernicus wyjaśnił, że za oschłym traktowaniem pacjentów przez pracowników oddziałów ratunkowych wcale nie musi stać brak empatii. Często jest tak, że za ścianą trwa ostra walka o ratowanie czyjegoś życia i to właśnie zaprząta ich myśli. Na dekoncentrację pozwolić sobie nie mogą. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Brak uprzejmości ze strony personelu nie musi oznaczać braku empatii



Jedna z osób zasiadających na widowni opowiedziała, że podczas pobytu na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (z zieloną opaską, a więc w stanie niezagrażającym życiu) najbardziej przeszkadzał jej brak zainteresowania tym, co się z nią dzieje, że przez kilka godzin nikt nie zapytał, czy jej samopoczucie się nie pogorszyło, co potęgowało zdenerwowania, a nawet frustrację.

- Miałam bardzo wysokie ciśnienie, a że jestem niskociśnieniowcem, byłam przerażona tym wynikiem. Przez 2,5 godziny od wyjścia z gabinetu nikt się nie zainteresował, nikt nie zapytał "czy to ciśnienie pani spadło i czy zbadać je po raz wtóry". Było mi niedobrze, bolała mnie głowa, ale napiłam się wody, mogłam też liczyć na wsparcie męża, ale empatii zabrakło. Później oczywiście było już bardzo sympatycznie - otrzymałam pomoc. Jednak te dwie pierwsze godziny siedziałam na korytarzu i jako pacjent wyedukowany przeżywałam dodatkowy stres - opowiadała.  
Bartosz Krasiński - ratownik ze szpitala Copernicus wyjaśnił jednak, że to, co odebrane może zostać jako brak empatii ze strony personelu, może mieć zupełnie inne, uzasadnione podłoże.

- Chciałbym przekazać państwu, a więc pacjentom niemedycznym, pewien komunikat - przede wszystkim zaufajcie nam - mówił Krasiński. - Ratowanie życia nie jest rzeczą prostą - często dotyczy wielu obszarów, wielu medycznych gałęzi. Przydzielenie kategorii czerwonej determinuje zespół do udzielenia natychmiastowej pomocy - natychmiastowej rejestracji, często wymaga udziału technika radiologa, osób wykonujących badania laboratoryjne, sanitariuszy, sztabu konsultantów. Często występuje konieczność wdrożenia całego procesu leczenia - niejednokrotnie takie ratowanie życia trwa od kilku do kilkunastu godzin, czasem kilka dni. Przez cały czas pozostajemy w pełnej gotowości. Jeśli ktoś siedzi w poczekalni i brakuje mu empatii z naszej strony to odczuwa dyskomfort, ale jego życie nie jest zagrożone. Taka subiektywna ocena tego, że jesteśmy przemęczeni, niesympatyczni, mało komunikatywni może w rzeczywistości oznaczać, że w głowie jesteśmy w trakcie procedury ratującej życie i musimy być po prostu skoncentrowani wykonując konkretne polecenia. Mam też prośbę do wszystkich państwa, którzy oczekują w oddziale ratunkowym na pomoc, ale nie mają cech zagrożenia życia i zdrowia - prosiłbym, aby zadawać konkretne pytania i współpracować z personelem. Chcemy pomóc wszystkim państwu, ale nasze myśli krążą wokół tych najcięższych przypadków i ratowania ludzkiego życia.
Głównym przesłaniem debaty Pacjent na pomorskim SORze, zorganizowanej przez portal Trójmiasto.pl oraz Radio Gdańsk, było szukanie rozwiązań, których zastosowanie usprawniłoby pracę SOR-ów i które można wprowadzić już teraz, nie czekając na zmiany ustawowe.
Głównym przesłaniem debaty Pacjent na pomorskim SORze, zorganizowanej przez portal Trójmiasto.pl oraz Radio Gdańsk, było szukanie rozwiązań, których zastosowanie usprawniłoby pracę SOR-ów i które można wprowadzić już teraz, nie czekając na zmiany ustawowe. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Realny plan naprawczy



Sytuacja na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych jest trudna, ale jak się okazało podczas wtorkowej debaty, przyszłość zapowiada się optymistycznie.

- Jesteśmy na początku systemu pacjentocentrycznego. Wiele lat przed nami, zanim stworzymy ten system. Na dzień dzisiejszy pacjent otrzymuje od systemu dużo - mówiła Elżbieta Rucińska-Kulesz, dyrektor pomorskiego NFZ. - Na pewno otrzymuje bezpieczeństwo o którym mówił pan Bartosz, na pewno otrzymuje lepszą jakość infrastruktury, o czym mówił pan marszałek Orłowski. Otrzymuje też coraz większą ilość świadczeń, bo nakłady na ochronę zdrowia będą rosły, niemniej wymaga to wszystko koordynacji i stworzenia systemu w pełni nastawionego na pacjenta, który działa od dołu do góry, rozkładając ciężar opieki nad pacjentem w Podstawowej Opiece Medycznej, poprzez specjalistyczną, a kończąc na szpitalu. Czekamy na rozwiązania systemowe, ale nie stanie się to z dnia na dzień.
Już teraz można jednak planować wdrożenie rozwiązań, które pracę oddziałów ratunkowych mogłyby usprawnić. Jednym z nich jest stworzenie ambulatoriów chirurgicznych.

- Takie ambulatorium, wyposażone w aparat rentgenowski, w którym będzie dyżurował chirurg czy ortopeda, a może nawet dwóch i pielęgniarka, oznaczałoby dla nas 100 osób na dobę mniej na SORze - zwracał uwagę prezes Kostrzewa. - W takim punkcie można opatrzyć prostą ranę, wyciągnąć szkło czy drzazgę, opatrzyć przemieszczone złamanie. Można byłoby to rozliczyć w ramach ambulatorium opieki specjalistycznej. Na dziś takiego produktu nie ma, co uważam za błąd systemu. Niedopatrzenie.
- Takie głosy doskonalenia systemu dziś i teraz są zawsze ważne - odpowiedziała dyrektor pomorskiego NFZ. - Dziś, rzeczywiście, nie mamy takiego produktu, ale rozliczyć takie świadczenia możemy - jest to więc tylko kwestia stworzenia produktu. Niewątpliwie poruszę tę sprawę na najbliższym spotkaniu z moim szefem - zapewniła.
W planach jest również zorganizowanie kampanii informacyjnej adresowanej do pacjentów.

- Będziemy wydawali przewodniki dotyczące całych szpitali zarówno w wersji elektronicznej, mobilnej, jak i papierowe, także przewodniki na sam SOR - mówił marszałek Orłowski. - Mamy też wypracowany standard, który będzie wdrażany w pomorskich szpitalach marszałkowskich, dotyczący pierwszego kontaktu z pacjentem, gdzie zakładamy, że każdy pacjent, który trafia do SOR-u, będzie otrzymywał informację, niezależnie od kwestii rejestracji. Ważne są także elementy związane ze standardem. W minionych latach przeznaczyliśmy 20 mln zł na powiększanie powierzchni i podnoszenie standardu. Na SORze Mikołaja Kopernika już mamy osobny SOR dla dzieci i dorosłych i podobne rozwiązania planujemy zastosować w przypadku SOR-u św. Wojciecha. Na modernizację SOR-ów i zakup sprzętu przeznaczamy kolejne 30 mln. To jest główne zadanie województwa. Tak więc w sensie inwestycyjnym wiele będzie się działo.

Opinie (112) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje