Wiadomości

stat

Rak prostaty to nie wyrok, ale trzeba się badać

Rak prostaty to nie wyrok, ale trzeba się badać - po 40. roku życia zaleca się  pierwszą kontrolę w poradni urologicznej, a regularne, coroczne wizyty, od 50. roku życia. Na zdj. dr n. med. Tomasz Drabarek z pacjentem.
Rak prostaty to nie wyrok, ale trzeba się badać - po 40. roku życia zaleca się pierwszą kontrolę w poradni urologicznej, a regularne, coroczne wizyty, od 50. roku życia. Na zdj. dr n. med. Tomasz Drabarek z pacjentem. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Rozwija się podstępnie, w początkowym stadium - bezobjawowo. Zdarza się, że pacjenci dowiadują się o tym, że chorują na raka stercza dopiero wówczas, kiedy pojawią się objawy związane z jego przerzutami, na przykład paraliż. I choć wcześnie wykryty mógłby być całkowicie wyleczalny, w Polsce nadal notuje się z jego powodu 10 zgonów dziennie. Jak się ustrzec przed rakiem prostaty? Zapytaliśmy o to trójmiejskich lekarzy.



Rak stercza jest drugim najczęściej występującym nowotworem wśród męskiej populacji zarówno na świecie, jak i w Polsce.

- Obecnie stanowi on trzecią przyczynę zgonów spowodowanych nowotworami u mężczyzn wg danych z krajowego rejestru chorób nowotworowych na rok 2013, ustępując jedynie nowotworom złośliwym płuca oraz jelita grubego. Co pocieszające, obecnie zauważono zahamowanie umieralności, która wzrastała w naszym kraju jeszcze do początku XXI wieku. Również odsetek przeżyć wieloletnich zdecydowanie się poprawił - mówi lek. med. Marek Sowa, urolog z Medycznej Gdyni.
Konieczność częstego oddawania moczu powinna być sygnałem, że należy zwrócić się po pomoc do lekarza. Niestety, wielu panów tę uciążliwość bagatelizuje.
Konieczność częstego oddawania moczu powinna być sygnałem, że należy zwrócić się po pomoc do lekarza. Niestety, wielu panów tę uciążliwość bagatelizuje. fot. Thatphichai Yodsri/123.rf.com

Rozwija się podstępnie i atakuje znienacka



Czy człowiek może chorować na raka i o tym nie wiedzieć? W przypadku nowotworu prostaty zdarza się tak bardzo często.

- Podstępność raka gruczołu krokowego polega na tym, iż przez długi czas może nie dawać objawów - mówi dr n. med. Tomasz Drabarek, androlog i urolog. - Obraz choroby przebiega bardzo różnie. U większości pozostaje niezdiagnozowany przez lata - ci mężczyźni nie wiedzą nawet o istnieniu choroby lub nie chcą wiedzieć. Jednak są postacie, które przebiegają w bardzo dramatyczny sposób. Znam przypadek pacjenta, u którego wystąpiło złamanie kręgu szyjnego spowodowane przerzutem, a w następstwie tego paraliż czterech kończyn - bóle kostne mogą świadczyć o chorobie przebiegającej z przerzutami do układu kostnego.
Lek. med. Marek Sowa, urolog
Lek. med. Marek Sowa, urolog mat. prasowe
- Większa część przypadków raka stercza przez wiele lata rozwija się powoli - miejscowo, jedynie w obrębie gruczołu krokowego. Dopiero po wielu latach nabywania kolejnych mutacji dochodzi do powstania formy przerzutowej, powodującej zajęcie węzłów chłonnych, kości, a następnie innych narządów - dodaje lek. Marek Sowa. - W związku z tym, że nowotwór ten rozwija się stosunkowo wolno w narządzie, pozostaje nam szerokie okno czasowe na jego zdiagnozowanie oraz podjęcie odpowiedniego leczenia.
Aby jednak podjąć interwencję i wygrać z rakiem, należy go zdiagnozować i leczyć. I to zdiagnozować go wówczas, kiedy być może nie daje żadnych niepokojących objawów. Tylko kto idzie do lekarza wtedy, kiedy nic mu nie dolega?

- Do niedawna byłem tego samego zdania. Mam co prawda 55 lat, ale prowadzę zdrowy tryb życia, chodzę na siłownię, gram w golfa, zdrowo się odżywiam, sprawność seksualna też powyżej normy. I z pewnością nie poszedłbym do lekarza aż do teraz, gdyby nie choroba kolegi, która na wiele istotnych kwestii otworzyła mi oczy - opowiada Marcin, bankowiec. - W golfa graliśmy zawsze w tym samym składzie. Pewnego razu jeden z kolegów nie przyszedł. Okazało się, że zdiagnozowano u niego raka prostaty, a tydzień później nogi odmówiły mu posłuszeństwa. Przewrócił się i nie był w stanie wstać o własnych siłach. Przyznał się później, że od dawna męczyły go różne kłopotliwe dolegliwości, ale ukrywał je tak długo, jak mógł. Zdaniem lekarza o pięć lat za długo - kiedy zgłosił się na leczenie pozostała już w zasadzie opieka paliatywna. Nasza golfowa ekipa wystraszyła się niesamowicie! Natychmiast umówiliśmy się do urologa i trzech z pięciu z nas lekarz skierował na dalsze badania, bo pierwsze sugerowało, że coś może być na rzeczy. Od tej chwili badam się regularnie.
- Rak gruczołu krokowego niezwykle rzadko doskwiera pacjentom - komentuje lek. Marek Sowa. - Jeśli powoduje objawy pod postacią problemów z oddawaniem moczu, to całe szczęście, bo skłania wtedy mężczyznę do wizyty u urologa. Niestety, duża część nowotworów przebiega zupełnie bezobjawowo, a chudnięcie, bóle kości, obrzęki nóg są objawem rozsiewu choroby. Stąd też warto się badać.

Od kiedy i jak często robić regularny "przegląd" prostaty?



Lek. med. Michał Jung, urolog
Lek. med. Michał Jung, urolog mat. prasowe
Tutaj nie ma wielkiej filozofii - jeśli panowie chcą wygrać walkę z rakiem prostaty, muszą się regularnie badać.

- Po 40. roku życia zaleca się pierwszą kontrolę w poradni urologicznej, a regularne, coroczne wizyty od 50. roku życia - mówi lek. med. Michał Jung, urolog z Lifemedica. - Istotne jest, aby na badanie zgłaszali się wszyscy mężczyźni w tym przedziale wiekowym, niezależnie od występowania dolegliwości związanych z układem moczowym. Przypomnę raz jeszcze, że choroba przez wiele lat może rozwijać się bezobjawowo, dlatego tak ważne są badania przesiewowe. W czasie wizyty w poradni urologicznej lekarz przeprowadzi badanie prostaty palcem przez odbytnicę i zleci oznaczenie poziomu PSA z krwi. W przypadku podejrzenia nowotworu wykona biopsję gruczołu krokowego i zaplanuje dalszy przebieg leczenia.
Wczesne rozpoznanie choroby umożliwia zastosowanie radykalnego leczenia operacyjnego, dającego wieloletnie przeżycie. Może się też zdarzyć, że operacja wcale nie będzie konieczna.

- W przypadku nowotworów niskiego ryzyka istnieje możliwość zastosowania tak zwanego "aktywnego nadzoru", polegającego na monitorowaniu pacjenta, bez konieczności poddawania go natychmiastowemu leczeniu operacyjnemu - mówi lek. Marek Sowa z Medycznej Gdyni. - Forma ta wymaga dużego zaufania ze strony pacjenta do lekarza prowadzącego z uwagi na to, że powierza on swoje zdrowie zupełnie obcej osobie. Pozwala ona jednak w wielu przypadkach na uniknięcie operacji lub radioterapii bądź zastosowanie tych dwóch metod w przypadku wzrostu nowotworu. Pacjent taki poddawany jest regularnie kontrolnym badaniom PSA oraz badaniu prostaty przez odbyt. W przypadku pogorszenia wyników PSA bądź pojawienia się odchyleń w badaniu prostaty, istnieje zawsze możliwość wykonania zabiegu bądź radioterapii.
W przypadku raka prostaty nie ma znaczenia, czy ktoś prowadzi zdrowy tryb życia i dba o kondycję fizyczną. Choroba może dopaść każdego i przez długi czas rozwija się bezobjawowo.
W przypadku raka prostaty nie ma znaczenia, czy ktoś prowadzi zdrowy tryb życia i dba o kondycję fizyczną. Choroba może dopaść każdego i przez długi czas rozwija się bezobjawowo. fot. Wavebreak Media Ltd/123.rf.com

Mam raka i co dalej?



W przypadku nowotworów niskiego ryzyka istnieje możliwość zastosowania tzw. "aktywnego nadzoru". Na etapie zajęcia jedynie gruczołu krokowego mamy do dyspozycji jeszcze dwie opcje terapeutyczne. Pierwszą jest leczenie operacyjne - pod postacią radykalnej prostatektomii (zabiegu rutynowo wykonywanego w większości oddziałów urologicznych, zwłaszcza o profilu urologii onkologicznej). Operację tę można wykonać w sposób klasyczny lub laparoskopowo, co pozwala na szybszą rekonwalescencję chorego przy podobnej skuteczności leczenia onkologicznego bądź za pomocą robota, choć ta opcja niestety jest w Polsce dostępna w ramach lecznictwa prywatnego.

Opcją drugą jest teleradioterapia (leczenie używające dużych dawek promieniowania jonizującego w celu zniszczenia komórek nowotworowych) a także brachyterapia, gdzie materiał promieniotwórczy umieszcza się bezpośrednio w gruczole krokowym.

Co jednak w przypadku, kiedy choroba zajmuje nie tylko gruczoł krokowy, ale nastąpiły przerzuty? Czy dla takiego pacjenta nie ma już ratunku? Ależ jest!

- Nowotwór ten często jest hormonowrażliwy, a jego wzrost stymulowany jest poziomem testosteronu we krwi. Z tego powodu też włączenie leków powodujących redukcję testosteronu we krwi powoduje możliwość wieloletniej kontroli choroby - wyjaśnia lek. Marek Sowa.
Jedną z najnowszych i najbardziej skutecznych metod diagnostycznych jest biopsja fuzyjna, którą w Trójmieście wykonuje obecnie jedynie dr Tomasz Drabarek (na zdj.).
Jedną z najnowszych i najbardziej skutecznych metod diagnostycznych jest biopsja fuzyjna, którą w Trójmieście wykonuje obecnie jedynie dr Tomasz Drabarek (na zdj.). fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Jak rozpoznać raka ponad wszelką wątpliwość?



Ktoś mógłby odbić piłeczkę i zapytać "po co dociekać i diagnozować raka ponad wszelką wątpliwość?". Przecież potwierdzenie, że ma się raka, to jedna z ostatnich rzeczy, jakie chcielibyśmy usłyszeć. Niestety, rak nie przestaje siać spustoszenia w organizmie tylko dlatego, że lekarz go nie rozpoznał. Przeciwnie - rozwija się tak długo, aż skutki będą nieodwracalne.

- Najlepiej uchwycić moment, gdy nowotwór jest ograniczony tylko do narządu. Ma to miejsce zazwyczaj właśnie u pacjentów bezobjawowych - u nich właśnie jesteśmy w stanie zaoferować metody, które pozwolą na całkowite wyleczenie chorego - mówi lek. Marek Sowa. - Jeśli natomiast taki chory zgłosiłby się po pięciu latach z np. bólami kostnymi czy nawet złamaniem kości spowodowanymi przerzutami, to na tym etapie jesteśmy w stanie zaoferować hormono- i chemioterapię, ale jedynie z intencją złagodzenia dolegliwości. Chory taki może dzięki leczeniu przeżyć w dobrym zdrowiu nawet i niekiedy do 10 lat, ale wyleczenie nie jest już możliwe.
Jedną z najnowszych i najbardziej skutecznych metod diagnostycznych jest biopsja fuzyjna, którą w Trójmieście wykonuje obecnie jedynie dr Tomasz Drabarek. Metoda ta, w dużym uproszczeniu, polega na precyzyjnym wycelowaniu igły biopsyjnej dokładnie w miejsce zajęte chorobą, którego lokalizację znamy dzięki wykonanej wcześniej tomografii komputerowej.

- Technika biopsji fuzyjnej pozostaje taka sama, jak w przypadku biopsji tradycyjnej - tłumaczy dr Tomasz Drabarek. - Rezonans magnetyczny pomaga wykryć nawet małe ognisko groźnej postaci raka gruczołu krokowego, a biopsja fuzyjna pomaga dokładniej trafić igłą biopsyjną w to ognisko. W obydwu przypadkach podaje się profilaktycznie dawkę antybiotyku przed badaniem. Możliwe jest dodatkowo wykonanie znieczulenia.
Badanie nie jest jednak refundowane przez NFZ, a jego cena jest wysoka - kosztuje od 3 do 8,5 tys. zł, a aby się mu poddać trzeba mieć wcześniej wykonane badanie rezonansem magnetycznym miednicy mniejszej, którego cena to od 400 do 800 zł. Na to badanie można jednak otrzymać skierowanie i wykonać je w ramach NFZ.

Czy efekty takiego badania są warte swojej ceny?

- Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi - przyznaje lek. Marek Sowa. - Według publikacji naukowych największą korzyść z wykonania biopsji fuzyjnej odnoszą pacjenci, którzy przebyli już biopsję standardową, która nie wykryła u nich nowotworu, a ryzyko jego istnienia jest wysokie, o czym świadczą n.in. znaczne podwyższenie PSA, nieprawidłowości w badaniu palpacyjnym prostaty lub też obecność podejrzanych ognisk opisanych w rezonansie magnetycznym gruczołu krokowego. Właśnie takich pacjentów starałbym się przekonać, aby jednak mimo znacznego wydatku finansowego poddali się biopsji fuzyjnej.

Opinie (33) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje