Wiadomości

O "Sztuce rozstania" rozmawiamy z autorką - Honoratą Janik-Skowrońską

Książka pt. "Sztuka rozstania" to efekt wieloletniej pracy prawnej i psychologicznej autorki - Honoraty Janik-Skowrońskiej.
Książka pt. "Sztuka rozstania" to efekt wieloletniej pracy prawnej i psychologicznej autorki - Honoraty Janik-Skowrońskiej. mat.prasowe / archiwum autorki

"Sztuka rozstania - kiedy prawo idzie w parze z psychologią" to książka dla rozstających się osób i profesjonalistów zajmujących się rozstaniami i rozwodami oraz dla tych, którzy chcieliby poszerzyć swoją świadomość prawną i społeczną w zakresie relacji międzyludzkich. To efekt wieloletniej pracy prawnej i psychologicznej autorki - Honoraty Janik-Skowrońskiej, twórczyni nurtu prawno-psychologicznego, z którą rozmawiamy o jej doświadczeniach oraz o problemach, jakie opisuje w swojej książce.



Recenzje książek z Trójmiasta



Magdalena Raczek: Chciałabym zacząć naszą rozmowę dość nietypowo, bo od okładki, z której uśmiecha się do nas autorka - młoda kobieta. Tymczasem okazuje się, że ma pani ogrom doświadczeń w wielu dziedzinach: ukończyła pani studia prawnicze, aplikację sądową, studia podyplomowe, a do tego szereg kursów i konferencji prawnych i psychologicznych. Jest pani też mediatorem. Co panią skłoniło, by się podzielić swoją wiedzą w formie książki?

Honorata Janik-Skowrońska: Moja ścieżka zawodowa trwa już jakiś czas. Studia prawnicze ukończyłam w 2005 roku, następnie skończyłam aplikację sądową. Nieprzerwanie od tego czasu dokształcam się na różnych płaszczyznach. Łączę wiedzę prawną, psychologiczną i biznesową. Uważam, że działanie holistyczne daje bardzo dobre rezultaty. Ponadto staram się być bardzo uważna, jeżeli chodzi o ludzi i ich historie. Nauczyłam się, że rozwiązanie czasami odnajdujemy między słowami, a nie w tym, co jest wskazywane przez daną osobę, jako istota problemu. Od wielu lat nosiłam się z zamiarem napisania książki.

Zawsze chciałam pomagać ludziom, a przez książkę i to, co się teraz dzieje, mam poczucie, że pomagam na szerszą skalę niż w zaciszu mojej kancelarii. W zakresie mojej pracy zawodowej czerpałam i nadal czerpię ogromną satysfakcję z rozwiązania problemu danej rodziny czy danej osoby. Wydanie książki pozwoliło mi na rozszerzenie zakresu działalności. Moją misją jest poszerzanie świadomości prawnej zarówno dorosłych, jak i dzieci. Ta książka to dopiero początek!

Miłość w czasach koronawirusa. Co z randkami w internecie?



Zaskoczeniem jest dla mnie tytuł tej książki, który od razu sugeruje odwołania do innych wyrażeń tego typu, tj.: sztuka wojny, sztuka kochania, sztuka życia itd. Skojarzenie rozstania ze sztuką wydaje się na pierwszy rzut oka zadziwiające. Czy rozstanie jest faktycznie sztuką?

Rozstanie i zmiana towarzyszą każdemu człowiekowi przez całe życie. Już jako dzieci rozstajemy się z kimś lub czymś. Rozstajemy się z kolegami z przedszkola, klasy, z wiekiem dziecięcym czy nastoletnim, z psem czy kotem. Każde rozstanie jest trudne emocjonalnie. Sztuką jest posiadanie świadomości prawnej i życiowej w taki sposób, aby kształtować swoje relacje zawodowe, życiowe, małżeńskie - tak aby opierały się one na szacunku i asertywności. Rozstanie, czasami nieuniknione, ale przeprowadzone z szacunkiem dla siebie i swojej rodziny, jest niewątpliwie dużą sztuką. O tym piszę w książce. Sztuką niewątpliwie też jest wychowywanie swoich dzieci w poszanowaniu ich praw. Idąc dalej, sztuką jest - w przypadku rozstania - ustalenie najlepszej dla siebie strategii postępowania. Dużo mogłabym o tym mówić. Często mam taką myśl, że życie jest sztuką.

W ślad za tą filozofią idzie także oprawa graficzna pani dzieła, ilustracje, pastelowe kolory, motta do rozdziałów, takich jak: Budda, Janusz Korczak, M. Rosenberg - już sam dobór tych nazwisk sugeruje, jaki kierunek i styl będzie miała ta książka. Wizualnie przypomina ona bardziej publikację dla dzieci lub poradnik z zakresu szczęścia i dobrego życia w stylu "Lagom. Szwedzka sztuka życia", co - mimo trudnej tematyki - zachęca, by po nią sięgnąć.

"Sztuka rozstania" Honoraty Janik-Skowrońskiej
"Sztuka rozstania" Honoraty Janik-Skowrońskiej mat.prasowe / archiwum autorki
Bardzo mi miło, że w taki sposób odebrała pani tę książkę. Dokładnie taki był mój zamysł. Książka jest przemyślana w każdym calu. Począwszy od treści napisanej przystępnym - nieprawniczym - językiem, tak aby był on zrozumiały dla każdego odbiorcy, po dobór cytatów, dających inspiracje czytelnikowi oraz dobór samych ilustracji, które są dziełem wyjątkowej osoby - pani Joanny Kurowskiej, która w 100 proc. oddała wartość treści książki - w postaci rysunków. Temat rozstania jest tematem trudnym. Książka jest swego rodzaju przewodnikiem czy poradnikiem, który w przyjacielski sposób ma pokazać, że mamy prawa i obowiązki. Mamy również wybór, w jaki sposób pokierować swoim życiem, będąc świadomymi wszystkich aspektów związanych z prawami małżonków, rodziców czy dzieci związanych z budowaniem ich relacji, czy z rozstaniem.

Pani postawa jest tu bardzo czytelna - staje pani po stronie dziecka, zgody, porozumienia, ugody, mediacji...

W "Sztuce rozstania" opisuję, na czym polegają obowiązki i prawa partnerów, małżonków, dzieci. Rozstający się ludzie często zapominają, że oni też mają pewne obowiązki. Każdy w emocjach skupia się na swoich prawach i krzywdach. To z kolei prowadzi do błędnych założeń, a to wprost do niekorzystnych decyzji i działań (w tym sądowych). Ja pokazuję, że zawsze jest wybór. Nie namawiam jednak nikogo do ugody. Dla jednych jest to dobrym rozwiązaniem, a dla innych nie. Książka jest skierowana również do profesjonalistów - prawników, psychologów, mediatorów. Cały czas otrzymuję moc wspaniałych opinii od czytelników, również od sędziów, mediatorów czy psychologów. Opisuję moje autorskie podejście do opieki współdzielonej po rozstaniu. Stworzyłam również pojęcie "społecznej odpowiedzialności za rodzinę". Warto pamiętać, że jako rodzina czy społeczeństwo jesteśmy połączeni i decyzje, jakie podejmujemy, mają skutek nie tylko dla nas samych, ale i dla innych członków naszej rodziny czy przyjaciół.

A na czym dokładnie polega praca mediatora i czym są mediacje?

Praca mediatora polega na pomocy w dojściu do porozumienia skonfliktowanym ludziom. W rozdziale "Trudna sztuka porozumienia" wskazuję czytelnikowi, w jaki sposób przygotowywać się do mediacji czy negocjacji, w jaki sposób prowadzić rozmowy negocjacyjne oraz jak konstruować porozumienia. Stoję na stanowisku, że życie każdego człowieka jest dla niego czymś najcenniejszym. Nie można zostawić tego przypadkowi.

Wspomina pani wielokrotnie o szkole dla rodziców. Zachęca pani do jej udziału każdego rodzica. Czego możemy się nauczyć w takiej szkole i dlaczego uważa ją pani za tak ważną?

Pełna nazwa to "Szkoła dla rodziców i pedagogów". Ja sama trafiłam do szkoły dla rodziców kilkanaście lat temu, z polecania pewnej pani doktor - pediatry, która sama z mężem na przestrzeni lat kilkukrotnie korzystała z takich zajęć. W szkole dla rodziców można nauczyć się uważności, komunikacji bez przemocy, zrozumienia dla emocji dziecka. Jest to cykl zajęć prowadzonych w formie warsztatów. Uważam, że dla każdego rodzica małego dziecka taka szkoła powinna być obowiązkowa. Wychowanie dziecka czy budowanie relacji z drugim człowiekiem to bardzo odpowiedzialna misja. A nikt nas do tego nie przygotowuje.

Ponadto Szkoła dla rodziców według mnie jest wspaniałą formą samorozwoju. Dzięki zajęciom człowiek zaczyna również rozumieć swoje emocje i uczucia. W książce "Sztuka rozstania" opisuję społeczną odpowiedzialność za rodzinę. Uważam, że w ramach takiej odpowiedzialności powinniśmy Szkołę dla rodziców odbyć. Zdarza się, że sąd kieruje rodziców, którzy wymagają pomocy w zakresie sprawowania opieki nad dzieckiem, do szkoły dla rodziców. Warto potraktować to jako szansę, a nie karę. Zwracam uwagę na to, aby z dużą ostrożnością wybrać odpowiednią szkołę dla rodziców. Duże znaczenie mają tu osoby prowadzące, które są kluczem do przeprowadzenia uczestników przez to szkolenie.

Książka pt. "Sztuka rozstania" to efekt wieloletniej pracy prawnej i psychologicznej autorki - Honoraty Janik-Skowrońskiej.
Książka pt. "Sztuka rozstania" to efekt wieloletniej pracy prawnej i psychologicznej autorki - Honoraty Janik-Skowrońskiej. mat.prasowe / archiwum autorki
W swojej książce opisuje pani różne zjawiska związane z rodzicielstwem, m.in. zjawisko alienacji rodzicielskiej. Myślę, że wiele osób po raz pierwszy spotka się z tym określeniem. Czy mogłaby pani powiedzieć w skrócie naszym czytelnikom, co to za zjawisko?

"Alienacja rodzicielska to nadużywanie władzy rodzicielskiej oraz molestowanie mentalne dziecka, polegające na uniemożliwianiu lub utrudnianiu kontaktu dziecka z drugim rodzicem i jego rodziną"
Zjawisku alienacji rodzicielskiej poświęcam cały rozdział. Alienacja rodzicielska przybiera różne formy - fizyczne (np. niewypuszczanie dziecka do drugiego rodzica) oraz emocjonalne (szantaż emocjonalny, wywoływanie konfliktu lojalności). Alienacja rodzicielska jest dość dużym problemem, jaki zauważyłam w sytuacji rozstania rodziców. Temat ten również poruszaliśmy na konferencji w Maladze, gdzie specjaliści z całego świata wypowiadali się, w jaki sposób wygląda to w ich krajach oraz jakie rozwiązania należy przyjąć, aby zminimalizować to zjawisko. Z pewnością należy uświadamiać ludzi. Mówić, czym jest alienacja rodzicielska, jakie niesie za sobą skutki, jak można jej zapobiec. Nieodłącznym elementem zapobiegającym alienacji rodzicielskiej jest precyzyjne, jasne określenie zasad opieki nad dzieckiem po rozstaniu rodziców. Oboje rodzice mają obowiązki związane z opieką nad dzieckiem.

Zasadą powinna być opieka współdzielona, tak aby każdy rodzić w ramach swojego czasu opiekował się dzieckiem i je wychowywał, a nie "miał kontakt" czy, jak to niektórzy mówią, "miał widzenie". W mojej książce dość dużą część poświęcam zrozumieniu mechanizmów rodzinnych, zarówno na etapie budowania relacji, jak i na etapie rozstania. W zakresie praw dzieci opieram się na preambule do Konwencji o Prawach Dziecka. Oboje rodzice mają interes w tym, aby dziecko miało prawidłową, pełną relację z drugim rodzicem. Ktoś, kto walczy o przysłowiową godzinę czy dwa dni - tylko dla zasady - nie rozumie globalnych potrzeb własnego dziecka. Często działa z pozycji strachu i leku o utratę dziecka - a to początek alienacji rodzicielskiej.

Mówi pani o tym, że oboje rodzice mają prawo do wychowywania własnego dziecka w zgodzie ze swoimi przekonaniami i wartościami. A co zrobić, gdy rodzice różnią się pod tym względem i ich przekonania są skrajnie odmienne?

Każdy z rodziców ma obowiązki i prawa w stosunku do własnego dziecka. Każde dziecko natomiast ma prawo do bycia wychowywanym i czerpania doświadczeń, emocji, uczuć, wzorców od obojga rodziców i ich rodzin. Skoro rodzice dziecka rozstali się, to z pewnością wynikało to z pewnych różnic. Może jedna osoba czuje się skrzywdzona, porzucona, oszukana? Może druga osoba uważa, że tej pierwszej "poprzestawiało się w głowie". Przyczyny rozstania zawsze są jakieś. Zawsze towarzyszą temu trudne emocje. W wielu wypadkach jeden z rodziców (niestety częściej matka) uważa się za lepszego rodzica. Dewaluuje tego drugiego rodzica. Uważa, że tylko jej/jego wartości są dobre. Chce uchronić dziecko przed np. zbyt długim oglądaniem tv czy zjedzeniem pizzy - u drugiego rodzica. Często też rodzice wskazują, że ten drugi rodzic np. krzyczy czy nie poświęca dziecku tyle uwagi co ten pierwszy. Takie argumenty - i wiele innych - przedkładane są sądom rodzinnym, z wnioskami o zminimalizowanie wymiaru czasu z drugim rodzicem.

Myślę, że nie tędy droga. Każdy człowiek i każdy rodzic jest inny. Jeżeli zauważasz, że dziecko napotyka pewną trudność w relacji z drugim rodzicem czy kimkolwiek innym - kolegą ze szkoły, nauczycielką - to naucz dziecko w asertywny sposób radzić sobie z tą sytuacją. Wesprzyj dziecko, a nie je dołuj - wciągając je w swoje rozgrywki z drugim rodzicem. Pokaż dziecku, jak reagować, kiedy ktoś sprawia mu przykrość. Daj dziecku moc, a nie ją odbieraj. Piszę o tym m.in. w rozdziale drugim książki "Prawa dzieci - fundament". Stawiam tam pytanie, kto ma interes w tym, żeby dzieci znały swoje prawa? Warto o tym pomyśleć.

Pada u pani takie ładne określenie: nie jest wstydem korzystać z pomocy fachowców, wstydem jest nie szukać pomocy - jak to wygląda obecnie w Polsce? Czy chętnie korzystamy z pomocy prawników, psychologów, mediatorów, czy raczej szukamy rozwiązań na własną rękę?

Bywa z tym różnie. W większych miastach ludzie coraz chętniej korzystają z pomocy specjalistów. Jednak wciąż zdarza mi się słyszeć, że ktoś uważa, że nie musi iść do psychologa/psychiatry - bo przecież z nim jest wszystko dobrze. Ja współpracuję z psychologami, mediatorami. Rozmawiam również o zagadnieniu z sędziami rodzinnymi i widzimy potrzebę uświadamiania ludzi o ich obowiązkach i prawach. Między innymi dlatego napisałam tą książkę - która pokazuje, że masz prawa, ale i obowiązki. Opisałam, w jaki sposób, zgodnie z prawem i z poszanowaniem drugiego człowieka, należy budować związek, ale i go rozwiązać - kiedy nie ma już innej możliwości. Czasami trzeba rozstać się z czymś/kimś innym, a nie z małżonkiem czy małżonką.

Ta książka to taki pierwszy krok do wzięcia odpowiedzialności za swoje życie, za życie i przyszłość swoich dzieci. Jej treść skłania do refleksji i pokazuje, że mam wybór. Mogę wziąć sprawy w moje ręce. Im więcej osób będzie ją czytać, tym łatwiej będzie rozumieć własne prawa, obowiązki, prawa dzieci, zasady ustalania opieki nad dziećmi - i w związku, i po rozstaniu. Uczę również w książce, w jaki sposób przygotowywać się do negocjacji, jak prowadzić rozmowy oraz konstruować porozumienia. Jest to do zastosowania w codziennym życiu, nie tylko z mężem/żoną.

Księgarnie w Trójmieście


Użyła pani obrazowej metafory: porównując życie do lotu samolotem - załóż maskę najpierw sobie, potem dziecku. Co ogólnie oznacza, że najpierw musimy zadbać o siebie, by móc być dobrymi rodzicami - czy ta świadomość wśród rodziców występuje, czy raczej wciąż pokutuje mit matki-Polki?

Jeszcze długa droga przed nami, aby mit matki-Polski stał się historią, ale myślę, że skoro udało się z emancypacją kobiet - to uda się również z wprowadzeniem na stałe do naszej kultury społecznej równouprawnienia rodziców. Zwłaszcza że, tak naprawdę, to aby ojcowie w równym stopniu angażowali się w życie dzieci, jest w interesie wszystkich, czyli matek, ojców oraz dzieci. Mamy tu zasadę win-win. Tylko kiedy oboje rodzice angażują się w opiekę i wychowanie dziecka - to ten drugi rodzic ma szansę "założyć sobie tę maskę" i zadbać o swój dobrostan. Matka-Polka, z siatkami, zmęczona, wkurzona, wiecznie sprzątająca.... nie ma zwyczajnie siły na zrozumienie czy okazanie empatii dziecku, czy komukolwiek innemu (np. mężowi). Dlatego właśnie uważam, że równouprawnienie ojców jest konieczne.

Książka pt. "Sztuka rozstania" to efekt wieloletniej pracy prawnej i psychologicznej autorki - Honoraty Janik-Skowrońskiej.
Książka pt. "Sztuka rozstania" to efekt wieloletniej pracy prawnej i psychologicznej autorki - Honoraty Janik-Skowrońskiej. mat.prasowe / archiwum autorki
Chciałabym porozmawiać jeszcze o innym stereotypie. Mam wrażenie, że "władza rodzicielska" w Polsce wciąż kojarzona jest niepoprawnie z władzą nad dzieckiem, z postrzeganiem go jako własności. Z tego rodzi się wiele krzywd i problemów. Próbuje to pani odczarować, proponując zastąpienie tego określenia terminem "odpowiedzialność rodzicielska". Jak to dziś wygląda w naszym społeczeństwie? Czy jest większa świadomość w tym temacie?

W naszym społeczeństwie jeszcze często pokutuje myślenie o dziecku jak o przedmiocie własności. Widać to na salach sądowych, gdzie ludzie pozostający w dużych sporach zatracili niejednokrotnie z pola widzenia istotę sporu. Liczy się tylko wygrana. Zawsze powtarzam, że w sprawach rodzinnych nie ma wygranej czy przegranej. Wygrana jest wtedy, kiedy dziecko ma szansę żyć, funkcjonować i rozwijać się w poczuciu pewności jutra. Jeżeli rodzice dziecka rozstali się - to nie ma co oczekiwać, że dziecko nie będzie ponosiło tego konsekwencji. Dziecko będzie odczuwało pewien dyskomfort. Zupełnie tak jak dorośli. Nie ma co wzmacniać w dziecku poczucia krzywdy związanej z życiem na dwa domy czy z tym, że rodzic się z kimś związał. Taka jest teraz jego rzeczywistość. Zresztą znam dużo rodzin, gdzie dzieci odczuwają pozytywne skutki z życia na dwa domy. Odpowiedzialność rodzicielska to pomoc dziecku w odnalezieniu się w nowej sytuacji. Trwanie przy dziecku w przeżywaniu straty (pełnej rodziny), zmiany, dyskomfortu czy żalu.

Jest to bardzo trudny temat. Należy podchodzić do niego z dużą uwagą. W każdej sprawie należy zakładać, że oboje rodzice mają dobre intencje. W sytuacji rozstania ludzie są pełni lęku czy niepokoju. Stan ten potęguje brak świadomości prawnej. Informacje, jakie można znaleźć w Internecie, niejednokrotnie odbiegają od rzeczywistości. Poza tym każda sprawa jest indywidualna i to, że u sąsiadki było tak, to nie znaczy, że tu też tak będzie. O zastosowanych rozwiązaniach decydują bardzo szczegółowe okoliczności. Zdarza się również, że ludzie zamiast uzyskiwać wsparcie od otoczenia, otrzymują coś zupełnie odwrotnego. W książce opisuję również rolę sądu rodzinnego, czym jest strategia procesowa i dlaczego trzeba podejść do niej poważnie oraz jak wybrać odpowiedniego adwokata. Zwracam też szczególną uwagę na to, żeby ustalać, kto generuje spór. W wielu sprawach to jest kluczem do rozwiązania danej sprawy.

Często podczas rozpraw sądowych dotyczących rozstań, rozwodów dziecko traktowane jest jako narzędzie wojenne do uzyskania swoich profitów. Jak tego można uniknąć?
Dużo miejsca poświęca pani w książce idei współdzielonej opieki nad dzieckiem. Co to takiego i jakie są jej plusy?

"Ideą opieki współdzielonej jest wspólne, świadome rodzicielstwo, które z założenia ma pozwolić zbudować i utrwalać w dziecku poczucie bezpieczeństwa oraz szacunku, zarówno do siebie, rodziców, jak i świata zewnętrznego"
Opieka współdzielona ma na celu wspólne sprawowanie opieki nad dzieckiem przez oboje rodziców i ma bardzo dużo plusów. Dziecko ma realną szansę być wychowywanie i czerpać z obojga rodziców - mimo że żyją oni w rozłączeniu. Jak obserwuję, takiej formy opieki jest i będzie coraz więcej. Jednak jeszcze dużo pracy przed nami. Cały czas pokutuje twierdzenie, że żeby orzec czy wprowadzić opiekę współdzieloną konieczne jest porozumienie między rodzicami. Jest to częściowo błędne założenie, gdyż wtedy jeden z rodziców może mieć interes w tym, żeby nie dojść do porozumienia z drugim. Inną sytuacją jest, kiedy ten rodzic, który wnioskuje o taką opiekę, sam generuje konflikt, podważa wszystko, co robi ten drugi rodzic, czy nie przestrzega ustaleń lub orzeczenia sądu. Wówczas należy zastanowić się, jakie środki ingerujące we władzę rodzicielską zastosować. W moich sprawach bardzo często wprowadzenie opieki współdzielonej kończyło spór miedzy rodzicami, gdyż nie mieli oni już o co walczyć.

Na koniec mam prośbę, by poradziła pani naszym czytelnikom w kilku krokach, jak zaplanować mądre rozstanie, aby stało się ono sztuką, zgodnie z tytułem pani książki.

Tak jak wspomniałam wcześniej, każdy człowiek jest inny, każda rodzina jest inna. Ludzie wchodzący w związek mają swoje doświadczenia, przeżycia, traumy czy programy, jakimi się kierują. Na pewno należy zadbać o swoją wiedzę, świadomość prawną i emocjonalną. Poświęcić trochę czasu na to, aby uświadomić sobie, dlaczego weszłam/wszedłem w taki właśnie związek. Ustalić, na co mam wpływ. Uznać to, na co wpływu nie mam. Zadbać maksymalnie o uczucia i emocje swoje i swoich dzieci. Pozwolić sobie na "skapitalizowanie straty" związanej z rozstaniem. Zapraszam do czerpania wiedzy i inspiracji z mojej książki, z jej treści, cytatów, ilustracji. Zapraszam również na naszą stronę sztukarozstania.com, na facebookowy fanpage - Sztuka rozstania i do grupy na Facebooku, w której poruszamy ważne dla was tematy. Bardzo dziękuję za rozmowę i zachęcam do przyłączenia się do naszej misji poszerzania świadomości prawnej.

Opinie (115) ponad 10 zablokowanych

  • Zadowolona (7)

    cudowna ksiazka, kupilam zaraz po premierze, naprawde duzo zmeienila w moim zyciu. Rozstalam sie z klasa - da sie! polecam wszystkim, ktorzy mysla, planuja albo po rpostu sa w trakcie rozstania

    • 16 57

    • Mediator (3)

      Ja natomiast patrzę na to z innej perspektywy - to świetna (wręcz obowiązkowa) pozycja dla mediatorów, prawników i studentów prawa.

      • 9 12

      • mediator, prawnik i student prawa niech uczy sie z kodeksów ;) (2)

        • 18 5

        • Z kodeksów nauczysz się tylko paragrafów. (1)

          A tu chodzi o życie konkretnych ludzi.

          • 9 8

          • Zycie jest nowelą

            • 8 2

    • Dobrze, że zgrały się daty rozstania (2)

      z publikacja książki

      • 21 0

      • Dobre :-D (1)

        Też mi to wygląda na komentarz soonsorowany ;)

        • 9 0

        • Tyle ukończonych, szkół, kursów i aplikacji. To kiedy ta kobieta miała czas nabrać doświadczenia, którym się dzieli w tej książce? A i jeszcze książkę miała czas napisać. Po kursie gastronomicznym można pracować w pizzerii, a po kursie psychologicznym? Ile czasu trwają studia na psychologii? I jacy po nich wychodzą psychologowie? Kiedyś, ktoś tu napisał: po skończeniu psychologii nie dał bym sobie grzebać w głowie 90% z moich kolegów i koleżanek. Takich mamy profesjonalistów. Pewnie nie tylko w tej dziedzinie.

          • 0 0

  • sztuka jest pozostac i byc ze soba. (11)

    rejterada to tylko cale zycie uciekanie.

    • 59 8

    • Ale czasem lepiej się rozstać niż męczyć 30 lat. (10)

      W imię czego trwać na siłę?

      • 12 8

      • a co z opinią,że ,,widziały gały co brały"? (6)

        • 7 8

        • (3)

          Jeśli mowa o kilku-kilkunastu miesiącach to owszem. Ale kilka i więcej lat potrafi zmienić człowieka i to dość mocno. I już nagle nie widzisz tego co kiedyś.

          • 6 1

          • Człowiek się nie zmienia, to zmienia się nasza optyka widzenia partnera. (2)

            • 6 5

            • (1)

              Skoro zmienia się nasza optyka, to znaczy że i my się zmieniamy, a więc i nasz partner się zmienia.

              • 10 1

              • Dość egzotyczna logika...

                • 3 7

        • 25lat minęło w moim związku (1)

          Jesteśmy juz innymi ludżmi, u nas jest niedobrze ostatnio, nawet bardzo i idziemy w stronę rozstania, którego sie boimy..znajomi też tkwią w związkach "z rozpędu", a i nierzadkie jest mieszkanie pod jednym dachem, ale w odrębnych pomieszczeniach...Po co się oszukiwać?

          • 3 0

          • Z mediów młodzież czerpie przykład. Ten jest z tą, a znów ta już nie jest z tym. Celebryci, aktorzy, muzycy dają przykład, że miłość i związek są sportem. To nie przemyślana decyzja. To działanie pod wpływem chwili, jakżeż piękne, ale zaraz przychodzi rozczarowanie. On ma swoje sprawy, kolegów, sport, ona bałagani, plotkuje, snuje się po sklepach. On ma o wszystko pretensje, ona oczekuje pomocy w prowadzeniu domu. Nie mają wspólnego języka, wspólnych zainteresowań, pasji. Nic poza cielesnością ich nie łączy. Ktoś już napisał mądrą książkę o tym, zanim powiesz "kocham": poznajcie życie, nawyki przyszłego wybranka serca. Poznajcie jego rodziców. Będziecie tak samo się odnosić do siebie jak teść do teściowej oraz tego samego oczekiwać od partnera, co twoja matka od ojca. Wtedy twoje życie w związku przyniesie mniej rozczarowań. Panowie! Panie są księżniczkami niezależnie o wieku, w którym żyjemy i pragną by ich rycerze nosili je na rękach, nie tylko w przenośni. Miłość, to bezgraniczne poświęcenie własnego życia drugiej osobie. Miłość wzajemna, to świadomość tego lecz nigdy tego niewykorzystywanie. Inaczej powstaje zależność, uległość, służebność, czy niewola. /niestety mi się nie udało :( /

            • 0 0

      • W imię miłości do dziecka/dzieci, w imię odbudowania miłości, w imię przyszłości dziecka, aby zawsze miało (2)

        normalną rodzinę, w której jest mama i tata, jak jest jedno słońce i jeden księżyc. Gdy się już zdecydowało na posiadanie dzieci, to własne ja przestaje się liczyć. Trzeba być odpowiedzialnym rodzicem, a nie egoistycznym i niedorosłym do bycia rodzicem szczeniakiem.

        • 9 9

        • Nie da się odbudować miłości, jeśli przestało się kochać. (1)

          Dlatego, gdy tej miłości już brak, a ludzie decydują się pozostać jednak razem dla tak zwanego dobra dziecka nie maja szans powodzenia.
          Odpowiedzialny rodzic po rozstaniu dalej tym rodzicem jest, nie trzeba marnować swojego jedynego życia na kogoś, kogo się nie kocha (partnera).

          • 7 6

          • Ja wytrzymałem i wytrzymałbym tak długo, ile by zaszła potrzeba. Rozstanie nastąpiło z chwila, gdy

            moją partnerkę policja wyprowadziła z domu, zakutą w kajdanki, pijaną i naćpaną. Wtedy dopiero nastąpił koniec. Warto poświęcić swoje życie dla tego, kogo się kocha najmocniej, dla dziecka. Dla niego poniosę każde poświęcenie, nawet bycie z kimś, kogo nie kocham, szukając w sobie jednak akceptacji.

            • 6 6

  • Opieka współdzielona jest bardzo wątpliwa i nie powinna być zasadą (2)

    Jak ją realizować , jeśli drugi rodzic wyjeżdża do innego miasta albo i państwa? Dziecko powinno mieć swoje miejsce na ziemi , jedno miejsce. Swój pokój , sąsiadów, znajomych, to daje poczucie bezpieczeństwa. Wożenie dziecka raz tu , raz tam może i realizuje prawa obojga rodziców, ale dla dziecka raczej nie jest korzystne. Niestety, ale rozstanie rodziców odbywa się zawsze że szkodą dla dziecka i żadne sposoby opieki tego nie zmienią.

    • 63 6

    • i pozniej takie korki pod szkolami

      to szkodzi wszystkim mieszkancom

      • 9 1

    • gorzej, jak ją realizować jak rodzice się nie zgadzają w niczym?

      Większość tak jest, że jeden rodzic coś wymaga, stara się a ten "weekendowy" ma wywalone, dziecko po weekendzie takim wraca rozwydrzone, mało kiedy jest tak że rodzice się dogadują i są zgodni w wychowaniu mieszkając w jednym domu a co dopiero po rozstaniu.

      • 11 0

  • Zawsze się mozna zejść spowrotem, nie należy palić za sobą mostów tym bardziej jeśli jest dziecko (8)

    sprawy się lubią zmieniać z dnia na dzień

    • 27 12

    • (4)

      Zawsze warto uczyć się języka ojczystego!

      • 14 3

      • A może jego/jej ojczystym językiem nie jest język polski?

        Tak po prostu?

        • 4 5

      • Masz rację. W języku polskim zgodnie z zasadami fonetycznymi piszemy "ze powrotem" tak jak "we czwartek , we niedzielę, we (1)

        sobotę". Stylisto ojczysty zawszędny.

        • 2 3

        • Jakie " ze powrotem" ? Skąd ?
          Wyrażenie przyimkowe " z powrotem" - taki jest poprawny zapis.

          • 2 0

      • Przygadał kocioł garnkowi.

        Budowa Twojego zdania, też pozostawia trochę do życzenia.

        • 3 0

    • (1)

      Z powrotem...Polaku?

      • 3 2

      • Ze powrotem. Z tańmy z boku i pośmiejmy się z tego co poleca uczyć się języka polskiego ale sam nie korzysta.

        • 1 2

    • To zależy. Spalenie mostów czasem jest konieczne.

      Ja spaliłem mosty, bo nie chciałem żadnych relacji w przyszłości z konkretną osobą.

      • 3 0

  • warto przeczytać!

    polecam - świetna pozycja - nie tylko dla tych co się rozstają! to jest o tym że KAŻDY człowiek jest ważny - również dzieci - co w naszym kraju nie jest takie wcale jasne...

    • 11 16

  • No i dobrze, może choć kilka par dzięki temu rozstanie się jak ludzie, zamiast latami walczyć ze sobą. (6)

    Zrozumcie że jeśli ktoś przestał kochać, nie da się zmusić by znów zaczął. Tak jak nie da się zmusić do zakochania.
    Dotyczy to obu płci, żeby nie było :)

    • 23 7

    • a co zrobić z takim mężem,ktory stroni od intymnosci,bo mowi,że juz mu sie nie chce (5)

      i nawet nie przytula?

      • 7 1

      • Sposób, w który zadajesz pytanie wyklucza sensowną odpowiedź. (2)

        Pytanie powinno brzmieć: co mam zrobić ze sobą aby mąż kochał mnie tak jak dawniej? Ewentualnie: co się stało ze mną, że kiedyś kochający mnie człowiek nie chce mnie dotykać?

        • 6 8

        • Niekoniecznie musiało się stać coś z tą osobą, która pragnie dotyku.

          • 10 0

        • Przytyła?

          • 7 5

      • Załamana, może odpowiedzią na twoje pytanie jest

        wypowiedź o końcu miłości? Po prostu

        • 3 1

      • Ciężko odpowiedzieć na takie pytanie nie wiedząc niczego o was.

        Musisz pójść do fachowca, on oceni co się stało i dlaczego. A najlepiej gdyby porozmawial też z twoim mężem.

        • 0 0

  • To już trzeba wpierw ksiażke przeczytać, aby się kultury nauczyć i normalnie rozstać? (2)

    Serio ????

    • 43 2

    • serio serio

      • 0 1

    • jak inaczej?

      • 0 0

  • chyba lewacka ta książka.... (1)

    • 34 14

    • Co to konkretnie jest, to całe "lewactwo"?

      Mnóstwo ludzi tego zwrotu używa, a nie potrafią zdefiniować co to znaczy.

      • 4 2

  • Rozstać...

    Najważniejsza jest kasa. Wyciągnąć ile się da. Taka prawda

    • 33 5

  • alienacja rodzicielska to inaczej mówiąc olanie dziecka przez jednego z rodziców, taki rodzic mimo braku

    utrudnień sam nie korzysta z przysługujących mu praw, bo jest zajęty urządzaniem sobie nowego zycia. O spotkaniach z dzieckiem wówczas się zapomina, albo się na nie spóźnia. Życie...

    • 14 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje

Najczęściej czytane