Wiadomości

Kosakowo kupi majątek gdyńskiego lotniska

Na lotnisku gotowy jest m.in. niewielki terminal pasażerski.
Na lotnisku gotowy jest m.in. niewielki terminal pasażerski. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Kosakowo kupi majątek spółki Port Lotniczy Gdynia-KosakowoMapka. Gmina za masę upadłościową zapłaci ponad 7,1 mln złotych. Była to jedyna oferta w ogłoszonym po raz drugi przez syndyka przetargu.



Czy zaangażowanie Kosakowa pozwoli na uruchomienie cywilnego lotniska?

tak, i to w niedalekiej perspektywie 21%
tak, ale tylko dla awionetek i jednostek cargo 26%
nie, nie sądzę, by ta transakcja zmieniła sytuację 53%
zakończona Łącznie głosów: 2163
To drugie postępowanie w sprawie sprzedaży przez syndyka tzw. zorganizowanej części przedsiębiorstwa spółki Port Lotniczy Gdynia-Kosakowo Spółka z o.o. w upadłości likwidacyjnej. Było konieczne, bo z powodu braku zgody MON i resortu infrastruktury firma INBAP Intermodal, która chciała przejąć lotnisko za blisko 9 mln zł - nie mogła podpisać umowy.

Propozycja gminy Kosakowo opiewająca na 7 mln 150 tys. zł była jedyną złożoną w postępowaniu. Oferta była zgodna z warunkami i regulaminem, przez co została wybrana w prowadzonej przez syndyka procedurze przetargowej.

Nadzieja na uruchomienie cywilnej działalności lotniczej



- Zaangażowanie sąsiedniego samorządu gminy Kosakowo w sprawę lotniska jest dla nas pozytywnym sygnałem, który daje nadzieję na to, iż w niedalekiej perspektywie port lotniczy będzie mógł działać zgodnie z nowym przeznaczeniem. Dla Gdyni priorytetem zawsze było uruchomienie na lotnisku cywilnej działalności lotniczej - mówi Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni.
- Zaangażowanie sąsiedniego samorządu gminy Kosakowo w sprawę lotniska jest dla nas pozytywnym sygnałem, który daje nadzieję na to, iż w niedalekiej perspektywie port lotniczy będzie mógł działać zgodnie z nowym przeznaczeniem - mówi Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni.
- Zaangażowanie sąsiedniego samorządu gminy Kosakowo w sprawę lotniska jest dla nas pozytywnym sygnałem, który daje nadzieję na to, iż w niedalekiej perspektywie port lotniczy będzie mógł działać zgodnie z nowym przeznaczeniem - mówi Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl
Dodaje, że od początku istnienia spółki to Gdynia ponosiła zdecydowaną większość nakładów inwestycyjnych.

- Kosakowo tylko zwiększało stopniowo swoje udziały przez konwersję czynszu dzierżawnego. Teraz czas, by i Kosakowo zaangażowało się finansowo - wskazuje wiceprezydent Gdyni.
Czytaj też: 3 mln zł na prawników zajmujących się lotniskiem

Co istotne, sprzedaży przez syndyka podlegała jedynie tzw. zorganizowana część przedsiębiorstwa, bez prawa własności do nieruchomości, na których terenie znajduje się infrastruktura lotniska.

Nie mógł sprzedać ani budynków, ani większości gruntu, z wyłączeniem jednej nieruchomości przy ul. Zielonej. Kosakowo do września 2040 roku nabyło prawo dysponowania nieruchomościami o powierzchni 264 hektarów które obejmują część lotniczą portu lotniczego wraz z zasadniczą infrastrukturą.

Urzędnicy podkreślają, że zgodnie z prawem grunty na zawsze pozostaną własnością Skarbu Państwa i nigdy nie należały bezpośrednio do spółki Port Lotniczy Gdynia-Kosakowo.

Upadłość po interwencji Komisji Europejskiej



Przypomnijmy: od lutego 2014 r. lotnisko nie może zostać uruchomione, bo Komisja Europejska zakwestionowała pomoc publiczną, jaką Gdynia i Kosakowo przeznaczyły głównie na zmiany w infrastrukturze lotniska w Babich Dołach, by dostosować je do przyjmowania cywilnych samolotów.

Czytaj więcej: Komisja Europejska: pomoc dla lotniska w Gdyni nielegalna.

Gdynia odwołała się od decyzji Komisji Europejskiej do sądu, ale poskutkowało to jedynie ograniczeniem kwoty, jaką spółka Port Lotniczy Gdynia-Kosakowo otrzymała od gmin w ramach niedozwolonej pomocy publicznej. Z 91,7 mln zł odjęto ok. 16,5 mln zł, które przeznaczone zostały na finansowanie budynków i wyposażenia lotniskowej Straży Pożarnej czy budowę ogrodzenia - czyli elementów, które przydadzą się lotnisku niezależnie od tego, czy dopuszczony będzie w nim także ruch cywilny.

Spółka pieniędzy nie oddaje, bo nie ma z czego: jest w stanie upadłości, nie zapłaciła też części wykonawców i współpracowników.

Plany były ambitne: po czterech latach działania spółka miała mieć rocznie pół miliona pasażerów, po kolejnych trzech - 1 milion, a w latach 2025-2030 nawet 1,4 mln pasażerów rocznie. Teraz wiadomo, że liczby pozostaną jedynie na papierze, ale niewykluczone, że przy zaangażowaniu Kosakowa będzie możliwe uruchomienie lotniska w innym formacie.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (235)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Badania, konsultacje

Najczęściej czytane