Wiadomości

Zarzuty w sprawie przetoczenia niewłaściwej grupy krwi w CMI

Do 5 lat pozbawienia wolności grozi pielęgniarce, która przetoczyła pacjentowi niewłaściwą grupę krwi. Zarzuty usłyszał też lekarz, który tego dnia był na dyżurze.
Do 5 lat pozbawienia wolności grozi pielęgniarce, która przetoczyła pacjentowi niewłaściwą grupę krwi. Zarzuty usłyszał też lekarz, który tego dnia był na dyżurze. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl

Prokuratura postawiła zarzuty pielęgniarce i lekarzowi z Centrum Medycyny Inwazyjnej, którzy na skutek przetoczenia pacjentowi niewłaściwej grupy krwi przyczynili się do jego śmierci. Pielęgniarce grozi kara pozbawienia wolności do lat pięciu, lekarzowi kara pozbawienia wolności do roku.



Błędy lekarskie to:

rzecz normalna, po prostu się zdarza 5%
sprawa przykra, ale człowiek ma prawo do błędu 41%
coś, co w ogóle nie powinno się zdarzać - tu chodzi o życie człowieka 54%
zakończona Łącznie głosów: 342
Są już zarzuty prokuratora w sprawie przetoczenia w Centrum Medycyny Inwazyjnej niewłaściwej grupy krwi pacjentowi przebywającemu na Oddziale Intensywnej Opieki Pooperacyjnej, do której doszło w listopadzie 2013 r. Oskarżenie usłyszy pielęgniarka i lekarz, który przebywał tego dnia na dyżurze.

- Akta oskarżenia w tej sprawie skierowaliśmy już do Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe - mówi Jolanta Janikowska-Matusiak z Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz. - Zarzuty postawione zostały dwóm osobom: pielęgniarce, która podłączyła krew i podjęła czynności związane z rozpoczęciem przetaczania pacjentowi krwi niewłaściwej grupy oraz lekarzowi, pod którego opieką pozostawał pacjent.

Pielęgniarce Justynie H. postawiono zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci mężczyzny, za co grozi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Lekarzowi, Pawłowi B., za nieumyślne narażenie pacjenta na niebezpieczeństwo utraty życia, na skutek niewłaściwego nadzoru nad pacjentem i podejmowanie niewłaściwych decyzji, grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Pacjent zmarł w wyniku pomyłki pielęgniarki

Do pomyłki, na skutek której zmarł 57-letni mężczyzna, doszło w listopadzie 2013 r. Pacjent, któremu przetoczono krew niewłaściwej grupy przeszedł wówczas w Centrum Medycyny Inwazyjnej zabieg urologiczny. Po operacji trafił na Oddział Intensywnej Opieki Pooperacyjnej, gdzie czekał na zabieg przetoczenia krwi. W tym samym czasie na oddziale przebywała inna pacjentka, która także wymagała podania krwi.

Doszło do zamiany krwi - mężczyźnie podano krew grupy A, przeznaczoną dla pacjentki, kobiecie natomiast krew grupy 0, którą otrzymać miał mężczyzna. Pacjent zmarł następnego dnia na skutek wstrząsu poprzetoczeniowego. Obojgu pacjentom krew podała pielęgniarka, lekarz był w tym czasie na obchodzie.

Po tragedii szpital zmienił przepisy

Tego samego dnia, tuż po zdarzeniu, zwołana została komisja, na której pod dyskusję poddane zostały zasady regulaminu, dotyczące tzw. gospodarki krwi.

- Powstał cały regulamin przetaczania krwi, obowiązujący na terenie Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego - mówi prof. Janusz Moryś, rektor GUMedu. - Zmieniono m.in. przepisy i zasady przetaczani krwi, obecności lekarza przy tym procesie, a także zasadę wyeliminowania podwójnego przetaczania, u pacjentów leżących obok siebie.

- Takie przypadki zdarzają się niestety na całym świecie, choć rzadko kiedy są aż tak dramatyczne - tłumaczy prof. Andrzej Basiński, kierownik Klinicznego Oddziału Ratunkowego (KOR) w UCK. - Żeby je wyeliminować wprowadziliśmy kontrolę na każdym etapie przetaczania i to fantastycznie działa. Mamy nową procedurę, która mówi o tym, że pielęgniarka i lekarz przetoczenia krwi dokonują razem, ale całą dokumentację sprawdzają przed osobno. Sprawdzamy teraz wszystko wielokrotnie, na każdym etapie ktoś za coś odpowiada. Poza tym, pacjentów wymagających przetoczenia krwi i leżących obok siebie obsługuje osobny zespół, inny lekarz i pielęgniarka. To ma zmniejszyć prawdopodobieństwo pomyłki.

Zdaniem lekarzy do pomyłek przy przetaczaniu krwi dochodzi niezwykle rzadko - Takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, bo mamy wielostopniowy system kontroli - mówi dr Piotr Woźniak z Klinicznego Oddziału Ratunkowego. - Dochodzi do nich raz na kilkanaście lat, zgodnie z tym, co mówią dane statystyczne, a jeszcze rzadziej pomyłki te mają tak tragiczny skutek.

Opinie (60)

  • Transfuzja jest tak popularna u nas, bo jest po prostu najtańsza i najłatwiejsza. (13)

    Zachód Europy i USA od kilku lat z sukcesami korzystają z tzw. metod alternatywnych dla transfuzji. Metod droższych, więcej wymagających od lekarza, ale - jak pokazują badania - znacznie bezpieczniejszych. W naszym kraju ku metodom leczenia bez użycia transfuzji skłaniają się na razie tylko nieliczni, ci którym się chce. Pomaga w tym 'nagonka' medialna na 'leczenie' krwią.

    • 25 13

    • Jechowi przynajmniej nie maja z tym kłopotu.... (3)

      • 12 2

      • zarzut dla lekarza.... w naszym kraju?

        eee....niemożliwe.... zresztą na pewno pacjent sam podmienił worki krwią i stad ta cala sytuacja.... przecież lekarze w naszym kraju są nie omylni, podobnie jak politycy i policjanci.....

        • 11 8

      • Raczej Świadkowie Jehowy. Poprostu stosują się do Bożych praw. Ale zdarzają się lekarze którzy nie potrafią przyjąć odmowy i naciskają na transfuzję, jakby nie było innych metod leczenia alternatywnego. Poprostu są niedouczeni i idą na łatwiznę.

        • 8 3

      • świadkowie Jehowy, odrobinę kultury i ortografii.

        • 7 2

    • synkowi Świadków Jehowy przetoczono krew za nakazem sądu i zmarł, gdyż była źle dobrana (4)

      pod względem zgodności ( chodziło szczególnie o jakieś parametry krzepliwości)
      a chodziło tylko o słabą anemię, gdy po operacji był, miał 2 miesiące
      to moi sąsiedzi
      na ich miejscu wytoczyłbym proces

      • 10 11

      • (1)

        Spoko proces napewno będzie albo jest w toku. Lekarze uważają się za wszechwiedzących bogów... To smutna prawda, że doszło do tej tragedii. A wystarczyło leczenie alternatywne, no ale kto chce słuchać rodziców bo oni przecież skończyli medycynę...

        • 5 3

        • wiem, że nie wystąpili do sądu, nie chcą rozdrapywać ran

          choć nie jestem ŚJ, to jednak odmówiłem przyjęcia krwi po operacji- dobrze się czułem, miałem niewielki spadek hemoglobiny,
          po mi to proponowano ?

          • 4 1

      • Moim znajomym Ś.J. też odebrano prawa przy kilkutygodniowym dziecku, które było w stanie terminalnym z racji licznych wad genetycznych. Śmierć dziecka była tylko kwestią krótkiego czasu. Nie zgodzili się na transfuzję, która i tak z racji stanu dziecka była bezcelowa. Co najbardziej boli pielęgniara zrobiła transfuzję pod nieobecność rodziców, szybko i potajemnie.
        Teraz z racji odebrania praw nigdy nie będą mogli adoptować dziecka.

        • 3 2

      • przy słabej anemii

        nikt nie przetacza krwi. wszystkowiedzący geniuszu.

        • 1 2

    • przytocz proszę te badania. (3)

      rozumiem, ze występują na pubmedzie. i nie są sponsorowane przez Jehowych.

      fajnie tak napisać, że istnieje super lek, który występuje na zachodzie, a u nas nie, bo u nas zaścianek. ludzie nie wiedzą o co chodzi, wkurzeni artykułem łatwo uwierzą. i jeszcze bardziej znienawidzą lekarzy i pielęgniarki.

      zachód tak samo używa przede wszystkim transfuzji. alternatywy w różnych postaciach są z powodzeniem używane nie od kilku lat tylko od ponad trzydziestu, bezpieczeństwo wcale nie jest większe, wysiłek dla lekarza naprawdę taki sam, to nic nie wymaga. tylko właśnie wyniki znacznie gorsze. u nas bez przetaczania leczą lekarze, którzy sami są Jehowymi/tacy, których przyprą Jehowi. i tylko tam, gdzie pacjent nie życzy sobie krwi. oczywiście mówimy o skrajnych sytuacjach, przy niewielkich niedoborach te leki sprawdzają się znakomicie...choć nie tak dobrze jak krew.

      • 1 2

      • Zacznijmy od tego, że są to Świadkowie Jehowy. Kolejna sprawa to Karta Praw Pacjenta zapewnia wybór metody leczenia. Jeżeli ktoś nie życzy sobie transfuzji z różnych powodów, to po co kogo zmuszać? Można leczyć alternatywnie, jeżeli wiesz co to znaczy. A o to co pytałeś - podstawowym lekiem jest erytropoetyna w skrócie EPO. Są też odpowiednie urządzenia wykorzystywane nawet przy operacjach na otwartym sercu do odzyskiwania krwi własnej pacjenta. I niestety Polska to zaścianek medycyny. Nasi lekarze tylko kończą medycynę a potem uciekają za granicę. Znam osobiście takie osoby.

        • 1 0

      • (1)

        widzę, że twój poziom wiedzy równy jest poziomowi ignorancji.

        prosisz o przytoczenie źródeł a sam używasz argumentów wyssanych z palca.

        • 0 3

        • To powiedz co jest wyssane z palca. Chętnie się zapoznam z Twoim zdaniem. Czekam.

          • 2 0

  • (5)

    Po tragedii szpital zmienił przepisy.

    Jakie to polskie.

    • 54 6

    • lepiej niech nie zmienia? (2)

      będzie takie bardziej amerykańskie... żal!

      • 5 9

      • Nie, takie polskie jest to,

        że ktoś musiał stracić życie, żeby ktoś zdał sobie sprawę z tego, że jest za coś odpowiedzialny. Takie procedury powinny istnieć urzędowo i być wdrażane tak jak np procedury kontroli ruchu lotniczego albo standardy przeciwpożarowe. Nie ma ich, załoga nieprzeszkolona - obiekt nie zostaje dopuszczony do funkcjonowania - wszystko w temacie. A nie że każdy szpital tworzy je sobie osobno i albo je ma albo ich nie ma i funkcjonuje sobie "po swojemu". To jest właśnie polski bajzel na kółkach i łby powinny polecieć za to wyżej, a nie tylko personelu który jest przemęczony i słabo płatny.

        • 15 0

      • to jest "Mądry Polak po szkodzie." w praktyce ;)

        • 1 0

    • Dokladnmie w POlsce człowiek musi zginać by zmienili przepisy ale czasem i to niepmaga

      Czasami dopiero po seri smierci i pod krytyka mediów zmieniaja przepisy!

      • 8 1

    • Nie tylko polskie

      W Wielkiej Brytanii też w takiej sytuacji zmieniają przepisy, w większości cywilizowanych krajów tak jest.

      • 0 0

  • Lekarz a pielęgniarka. (5)

    A czemu lekarzowi grozi tylko 1 rok a pielęgniarce aż 5 lat pozbawienia wolności???

    • 59 10

    • Bo to nie lekarz podłączył pacjentowi złą krew, tylko pielęgniarka.

      • 22 10

    • (2)

      Każdy wybierając zawód wie jakie ma perspektywy... Nie rozumiem więc celu porównywania pielęgniarki z lekarzem? Skoro lekarze mają lepiej trzeba było wybrać właśnie taki kierunek rozwoju. Poza tym każdy zawód winno się wykonywać z należytą starannością... Nie ma wymówek, natomiast zdarzają się pomyłki... Nie rozumiem też pomysłu wrzucania wszystkich do jednego worka, jak w każdym zawodzie tak samo w służbie zdrowia są osoby wykonujące dobrze i źle swoje obowiązki. Więcej obiektywizmu życzę i szerszego spojrzenia na problemy.

      • 13 6

      • (1)

        W szpitalu się jeszcze nie było co ... ?

        • 5 5

        • było się :-) choć nie wiem co to ma do rzeczy :-)

          • 2 2

    • bo pielęgniarka się pomyliła

      a lekarz tylko nie był obecny przy podaniu, jak powinien (swoją droga - ufał pielęgniarce;) ).

      • 1 1

  • (4)

    Podczas ostatniego pobytu w szpitalu mojemu synkowi przepisano lekarstwo ze składnikiem na który był uczulony (w wywiadzie zgłoszone), a potem podkręcono (miało szybciej zlecieć) kroplówkę z potasem... Pielęgniarka nie zwróciła uwagi, że to potas :( Gdyby nie moja interwencja skutki mogłyby być tragiczne! Większość rodziców by na to nie zwróciła uwagi :( Trzeba być czujnym cały czas, ale czasami przecież się nie da :(

    • 37 2

    • pielegniarka tylko podlacza, mowiac prosciej przenosi z punktu A do punkt B i podpina pod pacjenta. Za to co sie tam znajduje odpowiada lekarz dajac wczesniej odpowiednie zlecenie pielegniarce.

      • 7 0

    • (2)

      To LEKARZ przepisuje leki, pielęgniarka tylko wykonuje zlecenie lekarskie.

      • 7 1

      • Tak, ale błędy się zdarzają.

        To prawda, ale może się zdarzyć pomylenie pacjentów. Byłem świadkiem takiego zdarzenia, na szczęście pielęgniarka się zorientowała i dotarła do pacjentki zanim łyknęła wszystkie tabletki. Błędy się mogą zdarzyć każdemu, czy tego chcemy czy nie.

        • 4 1

      • ale myślec musi każdy,szczeólnie, gdy słyszy zdanie matki

        • 3 0

  • Statystyka i pośpiech

    Zupełnym zbiegiem okoliczności wypychanie aktu oskarżenia 29-30 czerwca. Całe ciężarówy zmierzają z prokuratur do sądów, żeby zdążyć złożyć gnioty przed zmiana przepisów i okresem statystycznym, niech się sądy martwią, a my odhaczymy sukces i w tabelkach będzie szefostwu grało.

    • 21 0

  • Najlepiej strajkować (1)

    To jest właśnie poziom pielęgniarstwa w PL. Standardem jest przebijanie igłą plastikowych kroplówek, zamiast wstrzyknąć substancję w przeznaczonym do tego miejscu dziurawią worek powodując jego rozjałowienie, mielenie tabletek w młynku do kawy - to specjalizacja psychiatryków, nie ważne że każda tabletka ma inną budowę, czas uwalniania, specjalne otoczki itp. Za mało miejsca aby opisać wszystkie ich eksperymenty medyczne, o empatii i podejściu do pacjenta lepiej nie wspominać.

    • 29 16

    • Jak pracują po 300 godzin..

      Jak pielęgniarki pracują po 300 godzin w miesiącu na kontraktach w kilku szpitalach aby godnie zarobić to nic dziwnego, ze zmęczenia mylą się..
      lekarz na luzie z jednej pracy wyciąga 3 razy tyle..

      • 14 12

  • Boże chroń od szpitali. (1)

    W styczniu leżałam w szpitalu na zaspie, potrzebna była transfuzja - sama temu protestowałam i bardzo się bałam bo przed 15 laty moja mama ledwo co uszła z życiem również po takiej pomyłce. Kiedy prosiłam by sprawdzili wszystko dokładnie, ordynator oddziału uważał mnie za wroga publicznego nr 1 i uważał,że jestem rozpieszczona i dramatyzuje niepotrzebnie. Prawda jest taka,że krew podłączyła pielęgniarka, a lekarza to ja nie widziałam ani przed ani po transfuzji, cieszę się tylko,że się udało. Jednakże, komiczne było to,że członkowie mojej rodziny musieli biegać i szukać jakiejś pielęgniarki by podłączyła nowy worek krwi. Stresu przeżyłam sporo, ale wydaje mi się,że dzięki temu, iż byłam taka upierdliwa i 'dramatyzowałam', to te krew sprawdzili milion razy by nie mieć ze mną już więcej kłopotu.

    • 25 9

    • ten sam szpital to samo traktowanie

      Zgadzam się z przedmówczynią, też miałam przetaczanie krwi w tym szpitalu, tak się składa, że tam mało kto nad pacjentem czuwa, pielęgniarki księżniczki z długimi paznokciami i miniówkami nie kwapią się zbytnio do pracy, najlepiej pogaduszki, papierosik, kawusia,a potem ten wnerwiający ich pacjent. Nie piszę tu o wszystkich paniach, bo wiem, że np. oddziałowa położnictwa to wspaniała kobieta, anestezjolog również, mój worek z krwią też się opróżnił, a drugiego nikt nie chciał założyć, bo akurat pierwszy skończył mi się koło 24 godz. W końcu w nocy trzeba spać, a nie pracować. W dzień odpisu to już całkowicie o mnie zapomnieli. Sama sobie nawet wenflon z ręki wyciągałam, bo księżniczki czasu na to nie miały. Nie polecam szpitala, nie polecam wytapirowanych księżniczek.

      • 8 1

  • W Polsce cie nie leczą tylko ukatrupia!! Lekarz jak saper niema prawa się mylić, bo może zginąć człowiek!

    Dlatego zanim cokolwiek zrobi, powinni dokładnie wszystko sprawdzać a obecnie robią wszystko byle jak, człowieka traktują jak produkt na taśmie w pracy na akord!!! Dlatego leczenie idzie byle jak, dodatkowo bo czują się i są bezkarni!!
    Jestem pewny, że dostaną wyroki w zawieszeniu i dalej będą leczyć jakby nic się nie stało!!

    • 13 8

  • Nowa reguła lekarska w Polsce: Primum Nocere; non jak zapłacisz.

    • 10 5

  • (1)

    O mój ty Boże.. Pomyłka? A życia nie ma. Straszne. Moja mam poszła z wrzodami żołądka, a zarazili ją posocznicą - też zmarła... Nigdy im tego nie wybaczę. Partacze. Zachowaj mnie Boże od szpitali i białych kitli.

    • 19 2

    • hm

      zarazili posocznica - bardzo ciekawe :P

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje