Wiadomości

Wymarzony pacjent zdaniem trójmiejskich lekarzy

Jaki jest idealny pacjent? Zadaliśmy to pytanie trójmiejskim lekarzom.
Jaki jest idealny pacjent? Zadaliśmy to pytanie trójmiejskim lekarzom. fot.fotolia/maassimofusaro

Wiele się mówi i pisze na temat tego, jaki powinien być idealny lekarz, tworzy się plebiscyty i rankingi, wystawia oceny. My postanowiliśmy odbić piłeczkę i zapytać lekarzy, jak wyobrażają sobie idealnego pacjenta. Wnioski wcale nie są takie oczywiste.



Pacjentom często wydaje się, że jeśli przypodobają się lekarzowi, zostaną im podczas wizyty okazane szczególne względy. Czy tak jest naprawdę, tego nie wiemy. Zapytaliśmy jednak trójmiejskich lekarzy o to, jakich pacjentów lubią najbardziej i jakich zachowań powinniśmy się wyzbyć, jeśli nie chcemy im się narazić.

Ufny i prawdomówny


Uważasz siebie za dobrego pacjenta:

jak najbardziej 67%
zdarza mi się popełnić gafę, ale lekarze raczej mnie lubią 25%
raczej nie - bywam histeryczny, złośliwy a czasem nieznośny 8%
zakończona Łącznie głosów: 442
Wielu pacjentów wybierając się do lekarza ma własne wyobrażenia dotyczące tego, jak powinno wyglądać badanie. Na podstawie wcześniejszych doświadczeń, konsultacji z innymi specjalistami, opowieści znajomych, tworzymy w głowie scenariusz wizyty idealnej. Tymczasem to lekarz jest specjalistą i sam najlepiej wie, co dla nas dobre.

- Zaufanie to podstawa procesu terapeutycznego - pacjent, który nie ufa lekarzowi i jest wobec niego nieszczery, sam sobie szkodzi - mówi dr Hubert Białasiewicz, specjalista chorób wewnętrznych. - Jeżeli pacjent zatai przede mną, że nie stosuje się do moich zaleceń lub że bierze leki, których nie zleciłem, skutki mogą okazać się tragiczne.

Partnerski i kontaktowy

- Wymarzony pacjent to taki, który współpracuje zarówno podczas wizyty, badania, jak i podczas procesu leczenia - mówi dr Krzysztof Marek, specjalista chorób dzieci, gastroenterolog.

- Najgorsi są tacy, którzy mają wszystko w nosie i za nic nie biorą odpowiedzialności. Siadają na fotelu i jedyne pytanie, jakie potrafią zadać, to "ile to będzie kosztowało" - zdradza dr Ewa Piosik, stomatolog. - Tymczasem proces leczenia to tandem dwojga ludzi, układ partnerski. Wielu z nas to pasjonaci, którzy lubią być doceniani. Swoją pracę uważamy za artyzm, a nie rzemiosło i jak artyści bywamy próżni - śmieje się.

Wielu pacjentów traktuje wizytę (nie tylko) u stomatologa jako zło konieczne. Są i tacy, którzy tak bardzo boją się ewentualnego bólu czy dyskomfortu, że wizytę odkładają w nieskończoność. A jednak, choć nie zawsze da się pewnych nieprzyjemności uniknąć, wchodząc w interakcję z lekarzem można je zminimalizować.

- Zdarza się, że pacjent siedząc na fotelu robi się coraz bardziej spięty i zestresowany, ponieważ przeszkadza mu ślina w buzi a nie może jej ani wypluć, ani połknąć. Wystarczyłoby jednak, żeby powiedział słówko, a  byśmy ją odsączyli i nie musiałby się męczyć. Jesteśmy naprawdę w stanie zminimalizować nieprzyjemności, tylko trzeba nam zasygnalizować, że istnieje problem. Wielu pacjentów niestety tego nie robi, przez co ich trauma związana z wizytą i stomatologa wzrasta. Zupełnie niepotrzebnie - mówi dr Piosik.

Dociekliwy


Choć w kolejkach do lekarza pacjenci "sprzedają sobie" często złotą radę, aby nie narzucać się zbytnio i nie pytać zbyt wiele, lekarzom taka dociekliwość nie przeszkadza. Przeciwnie - lubią grać w otwarte karty i udzielać pacjentom nawet tych informacji, o których udzielenie sami nie prosili.

- Pacjentom przysługuje prawo do informacji, dlatego naszym obowiązkiem jest cierpliwie i wyczerpująco odpowiadać na każde pytanie - mówi dr Grażyna Sikorska, specjalistka chorób dzieci.

- Pacjent ma prawo poznać odpowiedź na każde pytanie, nawet takie, które podczas rozmowy z lekarzem nie padło - dodaje dr Hubert Białasiewicz. - Pacjenci podczas wizyty strasznie się denerwują i po opuszczeniu gabinetu nie pamiętają większości z tego, co powiedział/zalecił im lekarz. Dlatego właśnie zapisuję im wszystko na karteczce nawet wtedy, kiedy o to nie proszą.
Są jednak pytania, których lekarze woleliby nie usłyszeć:

- Na przykład pytanie "kiedy dziecko zostanie wypisane" zadane w chwili przyjmowania na odział - zdradza dr Sikorska.
- "Czy bada pan kierowców" zadane przez telefon o godz. 23 - śmieje się dr Hubert Białasiewicz. - Oczywiście, że badam, ale nie koniecznie mam ochotę rozmawiać o tym przez telefon o 23.

Wyrozumiały

Nie zawsze proces leczenia może być bezbolesny, tak samo, jak nie zawsze da się pacjenta wyleczyć podczas jednej wizyty.

- Zdarza się, że pacjent musi się przygotować na długie leczenie i że nie da się całkowicie uśmierzyć bólu, choćbyśmy nie wiadomo jak się starali. Dobrze, kiedy pacjent ze spokojem przyjmuje to do wiadomości i jest naszym partnerem podczas procesu leczenia - mówi dr Piosik.
Grzeczny i kulturalny


Niby podstawa i pamiętamy o tym, aby zachowywać się kulturalnie, jeśli chodzi o nas samych. Kiedy jednak przychodzimy do lekarza z dzieckiem zapominamy o kindersztubie i nie reagujemy nawet wówczas, kiedy nasza pociecha zachowuje się skandalicznie.

- Nie lubię, kiedy dziecko źle się zachowuje, np. mnie kopie, a rodzice nie reagują. Powinni przecież dawać dzieciom dobry przykład - mówi dr Grażyna Sikorska.
Reasumując - jaki jest wymarzony pacjent?

- Wymarzony pacjent to taki, którego da się wyleczyć - podsumowuje dr Lucjan Legan, laryngolog.

Opinie (99) 3 zablokowane

  • Wymarzony (5)

    Zdrowy i bogaty

    • 200 15

    • Wymarzony lekarz to taki , który Panadolu nie zaleca na wszystko i poświęca uwagę z powołania nie na czas.

      • 23 5

    • (2)

      Chyba chory i bogaty. Jak będzie zdrowy, to nikt nie zarobi.

      • 16 3

      • Jak to nie?

        Zdrowy, bogaty i hipochondryk.

        • 30 0

      • Zdrowy

        Bo chorego wyleczy i koniec kasiorki, a zdrowemu może wciskać kit bez ograniczeń i długo "leczyć" na nic ;)

        • 5 0

    • Co to za bełkot? Za dużo " na dobre i na zle". Jeszcze nie spotkałam lekarza mówiącego z własnej woli. Albo wizyta przebiega w milczeniu, albo dostaje zdawkowe lub głupie odpowiedzi. Głupie, bo czasem lekarz rzuci żarcik. ..lekarze to gbury i chamy. Jak pytasz już jesteś źle widziany. Idealny pacjent to pacjent milczący lub najlepiej nieobecny. P.s. co ma znaczyć że pacjent ma prawo znać odpowiedzi na pytania których nawet nie zadał w gabinecie?

      • 4 2

  • (3)

    Wymarzony to taki, który dopasuje swoją chorobę do przepisanego leku, o nic nie pyta, nie wnika, poprosi o droższy zamiennik i suplement diety plus 15 szczepionek dla swoich dzieci.
    No i oczywiście wyjdzie z gabinetu po max 3 minutach.

    • 143 21

    • 10/10 (2)

      oczywiście broń Boże sugerować, że po przepisanym leczeniu wystąpiły jakieś skutki uboczne albo nieoczekiwane interakcje z innymi lekami. To ja tutaj jestem specjalistą, wiem co robię. A pan czy pani za dużo się w Internecie naczytali.

      • 14 0

      • (1)

        Skrajny imbecyl lekarz na to odpowie, że to wynik twojej choroby, a nie skutki uboczne.

        • 3 0

        • to jeszcze pół biedy

          gorzej jak powie, że to przypadkowa zbieżność w czasie, każe dalej łykać i się nie przejmować. A że w ulotce tak napisali? Niemożliwe, statystycznie nie ma prawa zaszkodzić.

          • 2 0

  • (2)

    Taki ktory nie gada ciagle co przeczytal w internecine, czyli poprostu glupek ktory nic nie wie, ktoremu mozna wszystko wcisnac.

    • 76 16

    • Wcisnąć to można temu co czyta i ufa bezgranicznie internetowi. Często czytam zbierające poklask komentarze, które dotyczą mojej "branży" i jak widzę co ludzie wypisują to ręce opadają. Gdyby poszli realizować te swoje mądrości z komentarzy, to zrobili by sobie "krzywdę". Nie jest problemem człowiek, który zadaje pytania. Ale wcale nie dziwię się lekarzom, którzy muszą wysłuchiwać "rozkazów" ludzi, którzy wiedzę czerpią z internetu.

      • 12 4

    • dzięki Internetowi i takim "głupkom"

      medycyna wreszcie zaczyna wychodzić od szamanów do ludzi, lekarze zaczynają zastanawiać się nad tym, co przepisują pacjentom, a ludzie zaczynają pytać o działanie każdej kuracji. Prawa pacjenta istnieją już kilka dekad, a dopiero dostęp do informacji pobudził ich egzekwowanie.

      • 5 0

  • odwieczny konflikt: (4)

    pacjent - lekarz, rodzic ucznia - nauczyciel. Na edukacji i leczeniu wszyscy się znamy i zawsze nam się wydaje, że można by było to lepiej zrobić. Tylko prawie nikt z tych krytykujących nie dałby rady skończyć studiów medycznych lub wytrzymać z dziećmi w klasie 45 minut, nie mówiąc o przerwie i tym hałasie w szkole.

    • 56 17

    • dla mnie nauczyciel to zawse byl sprzymierzeniec

      dla mojej trójki pociech- może nie zawsze,
      choć i wreszcie najmłodsza pociecha, długo 'walcząca" z chęcią do nauki, wreszcie chce.
      To zasługa nauczycieli, którzy wierzyli w nią,
      z którymi często rozmawiałam,
      jestem im za to wdzięczna.

      • 10 3

    • (2)

      rodzic ucznia - nauczyciel.
      To nie jest odwieczny konflikt.... teraz się tak porobiło

      • 20 4

      • tak sie dzieje w socjalizmie (1)

        jak ludziom sie wydaje, ze panstwo powinno dac i zapewnic.

        Panstwo daje darmowa szkole, to rodzice mysla, ze wystarczy mlodego poslac i jak bedize mial papier to wystarczy.

        Dziecko chodzi do szkoly, zdaje na 3 (ale to przeciez wina nauczyciela) i konczy szkole po czym nie ma pracy. Ale to wina panstwa, nauczyciela, ksiedza, sasiada, psa. Na pewno nie wina dziecka, ani jego rodzicow...

        • 11 9

        • odwróciłeś znaczenie słowa socjalizm

          jest wręcz odwrotnie,
          ty mylisz pomoc socjalną z socjalizmem,
          ale co ja ci będę tłumaczył,
          życia nie starczy

          • 1 0

  • Ideał (1)

    To taki co szybko wyjdzie i zostawi dużo kasy.Wezmie leki ktore przypisal konował który za to dostanie wczay.Tak naprawde to u nas nie ma służby zdrowia. To wszystko to prowizora i złodziejstwo.

    • 53 28

    • W jednym masz rację

      W Polsce od kilkunastu lat nie ma "służby zdrowia" tylko opieka zdrowotna. Służba zdrowia istniała w okresie międzywojennym w wojsku i za PRL-u.

      • 9 1

  • to taki który nie zawraca pupy

    • 32 4

  • Idealny pacjent? Zdrowy i bogaty

    • 35 7

  • Wymarzony pacjent to taki ktory podjezdza zlotym BMW pod prywatna klinike ) (1)

    Pacjent idealny ma szpilki i złota torebke z dolarami oraz macha kluczykami od BMW. Do kliniki przychodzi profilaktycznie z dolegliwoscia jaka jest katar za ktorego wyleczenie placi kilkaset zlotych. Lekarz natomiast po opuszczeniu przez idealnego pacjenta jego gabinetu jest caly rozedrgany i spoglada przez firanke na zlote BMW wierzac ze pacjent idealny bedzie mial dlugo katar aby lekarz tez mogl zarobic na zlote BMW..

    • 47 15

    • Lekarz wychodzi z prywatnej kliniki, wsiada w swoje złote BMW i jedzie do domu/innej prywatnej kliniki.

      • 0 0

  • (2)

    Mam wrażenie, że większość lekarzy uważa pacjentów na durniów, którzy wymyślają sobie choroby (jakby chodzenie do lekarza było przyjemnością :/) i od razu próbują wszystko bagatelizować i zbyć. To pewnie też dlatego tak ciężko u nas z wykrywalnością chorób we wczesnym stadium.

    • 76 12

    • Jeśli pacjent juz na wstępie uważa się za bardziej kompetentnego niż lekarz, to po co marnuje jego czas umawiajac się na wizytę?

      • 1 1

    • jola

      mój chirurg próbował mi wmówić że wymyślam bóle w jelitach , przepisał Nospe , i zdziwił się gdy przyszłam po 10 dniach bez poprawy , zaczełam wymyślać już z desperacji że mam rozwolnienia itp i wtedy lekarz - Bóg dostał olśnienie i stwierdzil " no wiec czy Pani chce czy nie kolonoskopia musi być " szybko .

      • 0 0

  • jako pacjent bardzo nie lubię a wręcz mnie wkurza (3)

    taki lekarz, który nic nie mówi. Tacy są przeważnie w państwówce. Bada przez chwilę i przepisuje receptę ale nie powie co mi jest. Jak spytam to rzuca taki lekarz dwa trzy zdania "zapalenie krtani, przepisałam antybiotyk" albo "to typowa wirusówka, proszę zażyć to i to". Ale jak nie spytasz to tylko do widzenia powie.

    • 89 8

    • Zawsze mogłoby być lepiej. Ale trzeba zrobić rachunek sumienia - czy Ty, w swoim zawodzie zawsze w 100% udzielasz wyczerpujących informacji? Z moich obserwacji wynika, że lekarze nie są tu jakimś wyjątkiem. Idę do mechanika - też rzuci kilka haseł, jak nie dopytam to nie wyjaśni, jak zapytam ekspedientkę w sklepie, to nie wie itd.

      • 14 13

    • (1)

      w takiej sytuacji zmienia się lekarza; kiedyś każdy lekarz był dla mnie autorytetem tak to było kiedyś..
      Przez niedbalstwo i niedoinformowanie jednego z nich ma teraz większe problemy niż mogłyby być

      Odpowiedzialność za czyjeś życie i zdrowie jest czymś innym niż odpowiedzialność materialna w przypadku innych zawodów

      • 8 0

      • i właśnie dlatego mechanik zarabia więcej niż 14 złotych za godzinę, a jednak lekarze w szpitalach państwowych tyle zarabiają...

        • 0 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje