Wiadomości

stat

Wojskowy samolot przetransportował serce do przeszczepu

W ubiegłym tygodniu 43. Baza Lotnictwa Morskiego w Gdyni-Babich Dołach pomogła w transporcie serca do przeszczepu z Poznania do Gdańska.
W ubiegłym tygodniu 43. Baza Lotnictwa Morskiego w Gdyni-Babich Dołach pomogła w transporcie serca do przeszczepu z Poznania do Gdańska. fot. Brygada Lotnictwa MW

Samolot wojskowy, a na jego pokładzie serce do przeszczepu - załoga z 43. Bazy Lotnictwa Morskiego w Gdyni-Babich Dołach po raz kolejny wsparła transplantologów z Kliniki Kardiochirurgi i Chirurgi Naczyniowej Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, pomagając w ekspresowym transporcie organu z Poznania do Gdańska. Dzięki temu 13. w tym roku przeszczep serca w UCK zakończył się sukcesem. To nie pierwsza tego typu współpraca UCK z wojskowymi pilotami - tylko w tym roku piloci transportowali organ do przeszczepu siedem razy.



Czy leciałe(a)ś kiedyś samolotem?

tak 71%
nie 16%
nie pamiętam 13%
zakończona Łącznie głosów: 619
Dyżurna Służba Operacyjna Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej w ubiegłą środę wieczorem otrzymała zadanie przygotowania transportu medycznego organu, przeznaczonego do przeszczepu. Z pilną potrzebą zgłosił się zespół transplantologów z Kliniki Kardiochirurgi i Chirurgi Naczyniowej Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, której szefem jest prof. nadzw. dr hab. med. Jan Rogowski.

Czas na wagę życia



Dlaczego pobrania nie dokonał zespół poznański i nie wysłał serca do Gdańska, co pozwoliłoby zaoszczędzić czas?

- Założenie jest takie, że to my jedziemy do szpitala dawcy - tłumaczy dr Maciej Duda, kardiochirurg z Kliniki Kardiochirurgii i Chirurgii Naczyniowej UCK, koordynator Poltransplantu. - Serce nie może znajdować się za długo "poza ciałem", w lodówce transportowej, dlatego musimy wracać szybko. Kiedy jest duża odległość, jak w tym przypadku, korzystamy z transportu lotniczego, dlatego zwróciliśmy się do wojska z prośbą o pomoc. Ministerstwo Zdrowia, UCK i Poltransplant współpracują z wojskiem w ramach "Akcji Serce" - wyjaśnia.
Zgodnie z przyjętymi procedurami do zadania wytypowano załogę samolotu transportowo-desantowego M28B z 43. Bazy Lotnictwa Morskiego, z Gdyni-Babich Dołów. Start samolotu z macierzystego lotniska, wraz z personelem medycznym, nastąpił w środę, 21 listopada, o godz. 07:04. Załogą Bryzy dowodził kmdr pil. Andrzej Szczotka, dowódca 43. Bazy Lotnictwa Morskiego.

Ministerstwo Zdrowia,  UCK i Poltransplant współpracują z wojskiem w ramach "Akcji Serce".
Ministerstwo Zdrowia, UCK i Poltransplant współpracują z wojskiem w ramach "Akcji Serce". fot. kmdr ppor. Marcin Braszak

Wojskowym samolotem po serce



Po godzinnym locie samolot lądował na poznańskim lotnisku Ławica i już po godzinie i sześciu minutach wystartował w drogę powrotną, z organem przeznaczonym do przeszczepu na pokładzie. O godz. 10:15 samolot wylądował na oksywskim lotnisku, skąd personel niezwłocznie udał się do gdańskiej kliniki.

- To był kolejny raz, kiedy wykorzystaliśmy wojskowy transport w celu przewiezienia organu do przeszczepu i jesteśmy bardzo z tej współpracy zadowoleni. Zgłosiłem zapotrzebowanie do Centrum Operacji Powietrznych ok. godz. 22-23, a o godz. 7 rano samolot wojskowy czekał już na nas na lotnisku w Poznaniu - podkreśla dr Duda.
Z wojskowego transportu gdańscy transplantolodzy korzystają najczęściej. Kiedy nie ma takiej możliwości (wojsko nie zawsze może podjąć się takiego zadania) decydują się na transport komercyjny, jednak jest to rozwiązanie dużo droższe.

Z lotniska na salę operacyjną



Kiedy koordynator otrzymuje informację o sercu do przeszczepu, nie ma czasu na zwłokę. Tu każda minuta jest na wagę życia. Trzeba więc działać błyskawicznie.

- Dostajemy z Poltransplantu zgłoszenie, że jest serce, na przykład - jak to miało miejsce w ubiegłym tygodniu - w Poznaniu. Wtedy ja, jako koordynator, muszę zorganizować to tak, aby zespół pobierający pojechał na miejsce pobrać to serce - tłumaczy dr Maciej Duda. - Praktyka jest taka, że każdy zespół organizuje pobranie we własnym zakresie. Jesteśmy wtedy w stanie ocenić to serce, czy faktycznie będzie odpowiednie dla naszego biorcy. Nie chodzi tylko o funkcje tego serca, ale i o wielkość dawcy - w przypadku przeszczepu serca rozmiar organu ma ogromne znaczenie. My pojechaliśmy do Poznania samochodem, bo pobranie było tak wcześnie rano, że wojsko - z uwagi na warunki pogodowe - nie było w stanie polecieć tak wcześnie. Z sercem wróciliśmy samolotem do Gdyni i z lotniska w Babich Dołach karetką pojechaliśmy do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego na blok operacyjny. Tu operacja u pacjenta, który miał być biorcą, już trwała. Byliśmy gotowi wszczepić przywiezione serce. Zasada jest taka, że zespół pobierający po dokonaniu oceny i akceptacji organu przekazuje informacje zespołowi w Gdańsku, że może rozpoczynać przygotowanie pacjenta do wszczepienia serca. Aby rozpocząć operację i niepotrzebnie nie narażać pacjenta, musimy mieć pewność, że organ, który do nas jedzie, będzie dla niego odpowiedni - wyjaśnia.
Była to siódma w tym roku akcja transportu medycznego organu, przeznaczonego do przeszczepu, jaką wykonała załoga z 43. Bazy Lotnictwa Morskiego w Gdyni-Babich Dołach.

- Dzięki pomocy wojska udało nam się z sukcesem przeprowadzić 13. w tym roku przeszczep serca, co plasuje UCK na trzecim miejscu pod względem liczby transplantacji tego organu w Polsce - mówi dr Duda. - I wszyscy ci pacjenci, którym w tym roku przeszczepiliśmy serce, żyją. To nasz największy sukces - podkreśla.

Opinie (45) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje