Wiadomości

stat

Uzależnienie od pornografii. Nie taki diabeł straszny?

Trafiają do mnie osoby, którym zwykła pornografia już nie wystarcza i sięgają po ostrą pornografię, która będzie ich mocniej stymulowała. Niektórzy sięgają nawet po nielegalne treści zoofilne, pedofilne - mówi Daniel Cysarz.
Trafiają do mnie osoby, którym zwykła pornografia już nie wystarcza i sięgają po ostrą pornografię, która będzie ich mocniej stymulowała. Niektórzy sięgają nawet po nielegalne treści zoofilne, pedofilne - mówi Daniel Cysarz. fot. kevron2001 / fotolia

Kompulsywna masturbacja to narzędzie bardzo uciążliwe i kosztowne. Na pierwszy rzut oka szkody społeczne nie są tak widoczne i dotkliwe. Ale szkody dla jednostki są ogromne - mówi Daniel Cysarz, gdański seksuolog i psychoterapeuta.



Borys Kossakowski: Pornografia towarzyszy nam od zarania dziejów. Na antycznych wazach, w hinduskich świątyniach - w wielu miejscach można zobaczyć prastare rysunki z aktami seksualnymi. Ale dziś porno to kolorowe filmy i interaktywne seks-kamery. Czy ta zmiana jakościowa wpływa na zagrożenie uzależnieniem od pornografii?

Jeśli mówimy o masturbacji, która jest kompulsywna i powoduje cierpienie, to ten diabeł wydaje się jednak straszny
Daniel Cysarz: Filmy pornograficzne stymulują nasz popęd, wywołują podniecenie. Mogą nawet doprowadzić do orgazmu. Ale popęd seksualny to tylko jedna z motywacji, by sięgnąć po pornografię. Drugą motywacją, często silniejszą, jest potrzeba zredukowania napięcia emocjonalnego.

Napięcie seksualne jest wynikiem działania naszego libido, czyli popędu seksualnego. A napięcie emocjonalne?

Pornografia (dla mnie i/lub dla mojego partnera):

to coś, czego nie dotykam(y)

18%

nie jest problemem, ale czasami sięgam(y) po nią

43%

czasami mam wrażenie, że oglądam(y) ją zbyt często

21%

mam(y) zdecydowanie problem, ale nie zdecydowaliśmy się na terapię

12%

mam(y) problem i szukamy rozwiązania

6%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 329
Napięcie emocjonalne powstaje, gdy nie wyrażamy na bieżąco swoich emocji. Złość, strach, smutek, radość - nagromadzone w ciele tworzą napięcie i trzeba coś z nimi zrobić. Możemy na przykład iść na ostry trening. Ale mam takich pacjentów, dla których nawet codzienne treningi nie przynoszą ukojenia.

Dlatego sięgają po masturbację.

W trakcie masturbacji człowiek może zaspokoić popęd seksualny. Jednak nie daje ona zadowalającego efektu, jeśli chodzi o napięcie emocjonalne. Pozostaje niedosyt. Mamy do czynienia z ciągami masturbacyjnymi, albo koniecznością masturbacji wiele razy w ciągu dnia, co bardzo utrudnia nam życie. Tu warto wspomnieć, że osoby, które do mnie przychodzą, zazwyczaj nie mają problemu z tym, że oglądają pornografię. Problemem jest to, że to wymyka się im spod kontroli i jest powodem cierpienia.

Niektórzy naukowcy dowodzą, że uzależnienie od pornografii powoduje podobne zmiany w mózgu jak uzależnienie od kokainy.

Masturbacja powoduje wyrzut dopaminy do mózgu, a więc działa podobnie jak narkotyki i alkohol. Nasz mózg, bez tego typu wspomagania, nie jest w sam stanie wyprodukować tak dużych ilości dopaminy. Gdy spada jej poziom, czujemy się jak "na głodzie". Masturbacja często staje się sposobem, żeby się wyciszyć, uspokoić, stonować napięcie. Trafiają do mnie osoby, którym zwykła pornografia już nie wystarcza i sięgają po ostrą pornografię, która będzie ich mocniej stymulowała. Niektórzy sięgają nawet po nielegalne treści zoofilne, pedofilne. Co wcale nie oznacza, że są zoofilami lub pedofilami.

Daniel Cysarz - seksuolog, psycholog, psychoterapeuta, prowadzi gabinet w Trójmieście i w Warszawie.
Daniel Cysarz - seksuolog, psycholog, psychoterapeuta, prowadzi gabinet w Trójmieście i w Warszawie. mat. prasowe
Po prostu są nieszczęśliwi. Ale są też tacy naukowcy, którzy mówią: nie taki diabeł straszny. Że po sesji z pornografią nikt jeszcze nie spowodował wypadku samochodowego. Że od masturbacji nie można wylądować w szpitalu, nie wyniszcza ona organizmu jak narkotyki czy wódka.

Jeśli mówimy o masturbacji, która jest kompulsywna i powoduje cierpienie, to ten diabeł wydaje się jednak straszny. Wiem to, bo pracuję z dużą liczbą pacjentów zgłaszających m.in. uzależnienie w tym zakresie. Na pierwszy rzut oka szkody społeczne nie są tak widoczne i dotkliwe. Ale szkody dla jednostki są ogromne. Problem dotyczy częściej mężczyzn, którzy w wyniku swoich dolegliwości bardzo źle siebie oceniają i nie potrafią wchodzić w relacje z kobietami. Kompulsywna masturbacja to narzędzie bardzo uciążliwe i kosztowne.

Jak na takie problemy reagują kobiety? Przychodzą ze swoimi partnerami do pana gabinetu?

Tak oczywiście też się zdarza. Co ciekawe, często, gdy pytam parę: co jest dla nich trudnością w związku, dlaczego zdecydowali się przyjść do gabinetu, odpowiedzi są diametralnie różne. Ona mówi, że problemem jest to, że partner ogląda pornografię. On zaś mówi, że problemem jest to, że ona nie akceptuje jego skłonności do oglądania pornografii. Wychodzi na to, że to ona ma problem, nie on. Jeśli więc mężczyzna przychodzi tylko po to, by uspokoić swoją partnerkę, to nic z tego nie będzie. Dopóki dany pacjent sam nie poczuje, że jest to dla niego źródło cierpienia, terapia wydaje się być jedynie "dobrym alibi", dzięki któremu dana relacja nadal miałaby trwać. W takich przypadkach informujemy pacjenta, że terapia może zacząć się dopiero, gdy znajdzie on swoją motywację do zmian w tym zakresie.

Czy to się udaje?

Czasami nawet już po tygodniu mężczyźni dochodzą do tego, że to jednak dla nich jest trudność. Bez względu na to, czy będą z tą kobietą czy z inną. Nie chcą, żeby pornografia i towarzysząca jej masturbacja rządziły ich życiem.

Są tacy, którzy domagają się delegalizacji pornografii. Ale wychodzi na to, że człowiek zawsze sobie znajdzie coś, od czego się można uzależnić.

Jeśli nie wiemy, jak sobie radzić z emocjami, to gdzieś trzeba szukać ukojenia. Przeważnie problemy ciągną się z pokolenia na pokolenie. Większość mężczyzn, którzy trafiają do mnie z tym problemem ma ojców, którzy nie radzili sobie z emocjami. Ci ojcowie najczęściej szukali ratunku w alkoholu. Pokazali swoim synom model zachowania, w którym, jak masz w sobie złość, lęk czy inne emocje - to je trzeba zapić. Moi pacjenci nie chcą iść w alkohol, bo widzą, jakie skutki to za sobą niesie. Szukają innej drogi ucieczki od emocji. W takich przypadkach zwykle pracuje się z pacjentami np.: nad czuciem i wyrażaniem emocji, po to, by nauczyć ich tego, jak na bieżąco radzić sobie z napięciem. Jeśli to się uda, wtedy niepotrzebna będzie ani masturbacja, ani inne używki.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (43)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Badania, konsultacje