Wiadomości

Trudna codzienność trójmiejskich hospicjów

Choć hospicja pomagają pacjentom w najtrudniejszej życiowej podróży, wspierając przy tym ich najbliższych, często same potrzebują wsparcia i pomocy.
Choć hospicja pomagają pacjentom w najtrudniejszej życiowej podróży, wspierając przy tym ich najbliższych, często same potrzebują wsparcia i pomocy. fot. Krzysztof Mystkowski/KFP

Hospicja pomagają swoim podopiecznym w tej najtrudniejszej podróży w życiu. Tu pacjenci objęci opieką paliatywną liczyć mogą na "gościnność", a także opiekę fizyczną, duchową, jak i psychiczną. To wiemy, ale czy zdajemy sobie sprawę z tego, jak wygląda tu codzienność? Z jakimi problemami borykają się te miejsca i jakie wyzwania stoją przed nimi?



Czy pomagasz hospicjom?

tak, regularnie 21%
tak, zdarzyło mi się pomóc kilka razy 53%
nie, jakoś nigdy o tym nie pomyślałe(a)m 19%
nie i nie zamierzam 7%
zakończona Łącznie głosów: 165
Tu nie ma rejonizacji. Potrzebne jest "jedynie" skierowanie od lekarza specjalisty, który prowadzi leczenie do momentu, gdy proces chorobowy jest tak zaawansowany, że jedyne, co można zrobić, to złagodzić ból. Podopieczni nie ponoszą żadnych kosztów opieki, stąd też placówki te zwykle borykają się właśnie z problemami finansowymi. Zacznijmy jednak od tego, co pozytywne - siły tkwiącej w ludziach, bo ta jest bezcenna.

- Praca w hospicjum jest bardzo trudna i wymagająca. Otaczamy opieką ludzi terminalnie chorych oraz ich najbliższych i towarzyszymy im w tych najtrudniejszych chwilach. Zapewniamy pomoc medyczną, psychologiczną, duchową - podkreśla Bogna Kozłowska, wicedyrektor Hospicjum im. ks. Eugeniusza Dutkiewicza w Gdańsku. - Pacjentem, zarówno w opiece domowej, jak i stacjonarnej, opiekuje się zespół złożony z lekarzy, pielęgniarek, rehabilitantów, psychologa oraz duchownego i pracownika socjalnego. Dbamy, by te ostatnie chwile nasz pacjent mógł przeżyć w jak najlepszych warunkach. Chcemy nieść ulgę w cierpieniu każdemu człowiekowi, który tego potrzebuje i wierzymy, że każdy z nas ma prawo do godnego życia bez bólu i cierpienia, aż do ostatniej minuty, a odchodzić powinien bez strachu i poczucia samotności.

Ogromnym wsparciem dla pracowników hospicjów są oczywiście wolontariusze. Co ich motywuje do pracy na rzecz osób nieuleczalnie chorych?

- Jako młody stażem wolontariusz, muszę przyznać, że nie nazwał bym tego pracą może powołaniem. Nie każda osoba ma potrzebę pomocy osobom przebywającym w Hospicjum - opowiada pan Darek, wolontariusz w Domu Hospicyjnym Caritas im. św. Józefa w Sopocie. - Mnie osobiście to nic nie kosztuje, jedynie czas, który mogę w ten sposób spożytkować, a to może dać trochę radości innym. No i my, jako osoby zdrowe, możemy bardzo dużo od tych ludzi czerpać. Możemy też uczyć się innego spojrzenia na życie.

Wolontariat nierzadko bywa uważany jako coś "na chwilę", czy tymczasową "odskocznię" od codzienności. Nie brakuje jednak dowodów na to, że może się on stać sposobem na życie, a raczej - sposobem na jego docenienie.

- Ostatnio wyczytałam, że nie ma długoletniego wolontariatu, że to jest nierealne. Jestem wolontariuszem od 10 lat - mówi pani Mariola, wolontariuszka w Domu Hospicyjnym Caritas im. św. Józefa w Sopocie. - Do hospicjum trafiłam przez zupełny przypadek, gdy zaczął się dla mnie tzw. okres pustego gniazda. Na początku zjawiałam się tu rzadko, potem częściej, a od kilku lat prawie codziennie na kilka godzin. Jest to mój sposób na życie. Praca wolontariusza jest bardziej potrzebna samemu wolontariuszowi niż pacjentowi. Tak kiedyś ktoś mądrze powiedział. Pamiętam ludzi, którzy tu byli długo lub bardzo krótko. Mądrych, dobrych. Ludzi, którzy byli tu w ostatnich chwilach swojego życia.

Nieustannie obserwowany jest wzrost zachorowalności na nowotwory. Zgodnie z przedstawionym przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) "World Cancer Report 2014" w 2025 r. liczba osób chorych wzrosnąć ma z 14 mln do nawet 19 mln rocznie, w 2030 - do 22 mln, a w 2035 - aż do 24 mln. Ten obserwują także same hospicja, które już teraz często nie są w stanie pomóc wszystkim pacjentom w stanie terminalnym.

- Prowadzimy dwie podstawowe formy działania, a więc opiekę stacjonarną i domową dla dorosłych i dzieci z nieuleczalnymi chorobami. W naszych placówkach obejmujemy opieką blisko 200 pacjentów - tłumaczy Joanna Bożek, pracownik psychologiczno-pedagogiczny Hospicjum Św. Wawrzyńca w Gdyni-Oksywiu. - Wielokrotnie więcej chorych objętych jest domową opieką hospicyjną. Uważamy ją zresztą za najlepszą, ponieważ podopieczny pozostaje wśród bliskich i w znanym sobie otoczeniu, gdzie po prostu czuje się pewniej i bezpieczniej.

Samym pracownikom hospicjów również trudno jest pogodzić się z tym, że nie zawsze zdążą udzielić pomocy "na czas". Trudno bowiem poradzić sobie z narastającymi kolejkami chorych potrzebujących wsparcia.

- Najnowsze badania mówią, że co czwarty Polak w ciągu najbliższych 10 lat zapadnie na chorobę onkologiczną. Rocznie z naszej pomocy korzysta ponad 1000 osób, dorosłych i dzieci. W domu hospicyjnym, gdzie mieści się Hospicjum stacjonarne dla Dzieci i Dorosłych mamy 32 miejsca i są one stale zajęte. W opiece domowej mamy 100 pacjentów, w tym 32 dzieci. Kolejnych 100 czeka w kolejce. Dla nas to dramat, ponieważ ci ludzie nie mają już czasu, żeby czekać w jakichkolwiek kolejkach. Zdarza się, że dzwonimy po jakimś czasie z wiadomością, że miejsce się zwolniło, ale w słuchawce słyszymy tylko - "Za późno. Odszedł tydzień temu". Tak nie powinno być - mówi Alicja Stolarczyk, prezes Fundacji Hospicyjnej.

Hospicja udzielają jednak wsparcia i opieki nie tylko osobom z chorobami nowotworowymi, gdyż w przypadku dzieci lista schorzeń jest znacznie dłuższa. Obejmuje ona m.in. choroby genetyczne, neurologiczne oraz uszkodzenia okołoporodowe.

- Ogromnym problemem dla nas jest zakup bardzo drogiego sprzętu używanego przez podopiecznych Hospicjum Domowego dla Dzieci. Zakup koncentratora tlenu, czy pionizatora to często koszt kilkunastu - kilkudziesięciu złotych - dodaje Alicja Stolarczyk. - Pod opieką Hospicjum jest w tej chwili 32 dzieci. 10 z nich wychowuje się w niepełnej rodzinie. Aż 45% rodzin i najmłodszych podopiecznych Hospicjum Domowego dla Dzieci żyje poniżej minimum socjalnego. Opieka nad nieuleczalnym chorym dzieckiem wymaga zaangażowania bliskich przez 24 godziny na dobę.

Hospicja finansowane są przez Narodowy Fundusz Zdrowia, jednak otrzymywane środki zazwyczaj pokrywają jedynie ok. 50 proc. faktycznego zapotrzebowania. Stąd ośrodki starają się pozyskiwać środki m.in. poprzez szukanie sponsorów, organizowanie kwest, sprzedaż, czy też aukcje charytatywne.

- Naszymi największymi darczyńcami są mieszkańcy, którzy przekazują 1 proc. swojego podatku. Ogromnym wsparciem naszej działalności są też samorządy Gdyni, Kosakowa i Rumi oraz indywidualni ofiarodawcy - podkreśla Joanna Bożek z Hospicjum Św. Wawrzyńca w Gdyni-Oksywiu. - Z ogromną wdzięcznością przyjmujemy każdą formę pomocy. Namawiamy też do wspierania nas konkretnymi produktami, czy to medycznymi, czy żywnościowymi. To dla nas ogromnie ważne. Każdy gest życzliwości buduje nasze relacje, uczy nas współodczuwania i wrażliwości na człowieka, tak istotnej w dzisiejszych zabieganych czasach.

Czytaj również: Internauci zbierali na hospicja

Każde hospicjum ma inne potrzeby, stąd warto na bieżąco dowiadywać się, co w danym momencie jest najbardziej potrzebne.

- Przekazanie 1 proc. podatku jest dla nas bardzo cenne, ale dodatkowo też mamy ogromne zapotrzebowanie na środki higieniczne, artykuły chemii domowej, czy też pościele - wymienia Elżbieta Bęben z Domu Hospicyjnego Caritas im. św. Józefa w Sopocie.

Często też aktualne listy potrzeb znajdują się na stronach internetowych placówek.

- Lista potrzeb jest bardzo długa. Kto już przekazał swój 1 proc. może poratować nas darowizną lub datkiem. Przyjmujemy także dary rzeczowe , a aktualna lista tego, co jest najbardziej potrzebne znajduje się na naszej stronie internetowej - mówi Bogna Kozłowska, wicedyrektor Hospicjum im. ks. Eugeniusza Dutkiewicza w Gdańsku.

Jeśli szukacie informacji na temat hospicjów, chcielibyście im pomóc i potrzebujecie konkretnych informacji na ich temat zajrzyjcie do katalogu Hospicja w Trójmieście.

Opinie (29) 1 zablokowana

  • (9)

    Chcę zauważyć że w większości "krzyż" hospicjów noszą przedstawiciele kościoła katolickiego.
    Z państwowej i europejskiej kasy otrzymują pomoc i dofinansowania (nie małe). Skoro pomoc jest za mała, może warto zgłosić się o pomoc do Watykanu?

    • 23 41

    • marny ateisto... (6)

      jakoś twoje "organizacje" nie chcą ponosić tego "krzyża"....dobrze że choć kościelne są

      • 16 7

      • Widzisz ptysiu,moją "organizacją" jest Polska (5)

        Kraj WSZYSTKICH obywateli, bez względu czy i w co wierzą.
        Nie kłam że nie chcą, bo noszą a że to kościół zrobił sobie z tego źródło dochodu to już inna sprawa.

        • 5 17

        • Re: Widzisz ptysiu,moją (1)

          Dla mnie obrzydliwym jest doszukiwanie się "złotych interesów" przy prowadzeniu hospicjów.Ja będę na to łożyć bez względu na rodzaj instytucji która je prowadzi.

          • 16 2

          • Nie pisałem z czego są

            Ale twierdzę że są, i są dochodowe.

            • 0 10

        • ot i znalazł sie Patriota...

          • 0 0

        • (1)

          źródło dochodu w prowadzeniu hospicjów??? Chłopie proszę Cię, przejrzyj na oczy i nie pisz głupot. I czy nie wstyd Ci trochę za tą naszą wspólną organizację pn. "Polska", która praktycznie nie wyrabia w każdej dziedzinie życia łącznie z prowadzeniem czy finansowaniem hospicjów?

          • 8 1

          • Jasne że mi wstyd

            I jestem przerażony że jesteśmy związani konkordatem,pieniądze można wydawać na tzw. "doczesne potrzeby" np. ochronę zdrowia i hospicja.
            Niestety w Polsce istnieją zorganizowane grupy które dbają aby w kraju była "wojna o wiarę".
            MY dobrzy, ONI źli.

            • 2 0

    • Juz napisałem do tej paldliny od Paligłupa ,ale jednak racja ignorowac jego wypociny

      • 7 1

    • Gdyby były dochodowe, to już dawno przejęte zostałyby przez te firmy, którym PO wyprzedaje przekształcone w spółki szpitale i oddziały/zakłady/laboratoria, już dawno zajęłyby się hospicjami prywatne kliniki od invitro, którym rząd sprezentował złoty dochód (dlaczego in vitro nie przeprowadzi się w publicznym szpitalu??) mimo, że na leczenie niepłodności z NFZ pieniędzy nie ma, już byłoby mnóstwo chętnych na "kręcenie lodów" na hospicjach.

      • 9 1

  • Szukam hospicjum w Gdańsku dla mojej mamy.

    Właśnie moja mama będzie ze szpitala przeniesiona do hospicjum opłacane będzie z jej emerytury, która ponosi zaledwie około 70%. Resztę pokryć musi rodzina.
    Na pewno w hospicjum to ciężka i niedoceniana praca . W Przypadku mojej mamy jest szukane takie hospicjum które musi mieć respiratoterapię. Mama dostała wylewu i ośrodek mózgu odpowiedzialny za oddychanie i krążenie krwi nie działa. Więc potrzebna jest specjalistyczna opieka całodobowa. Hospicja są tak zawalone że brak miejsc w tych które mają właściwą specjalizacje do danego problemu i porozrzucane są po całym kraju i są to często pojedyncze miejsca które w każdej chwili mogą być zajęte. Rodzinie zawsze łatwiej jest gdy hospicjum takie jest najbliżej by móc dokonywać odwiedzin i nie myśli się o tym ile takie hospicjum itd., bo teraz najważniejsze jest zdrowie najbliższych i szybki powrót do zdrowia. I wybiera się, jak osobiście zauważyłem, najkorzystniejszą opcje dla chorego i rodziny.
    Jestem wdzięczny że takie placówki istnieją

    • 20 5

  • Lewakom nie potrzebne hospicjum. Oni wolą eutanazję. (2)

    • 19 12

    • popieram (1)

      Całkowicie

      • 6 3

      • Jaaaasne, katolickie pojmowanie śmierci.

        Niech się trochę pomęczy, niech czuje że umiera.

        • 6 6

  • Z wyrazami szacunku dla Hospicjów co roku przekazuję mój 1%. (2)

    To są być może moje najlepiej spożytkowane przeze mnie pieniądze. Uznałem to za najlepszy wybór. Nie umniejszając schroniskom dla zwierząt, zabytkom, rozwojowi kultury itp. IMO Hospicja i długo długo nic. To smutne a nawet żenujące, że w Polsce tak mało środków na te placówki.

    • 24 2

    • (1)

      Gdyby profilaktyka chorób byłaby lepsza.
      Takie hospicja mogłyby być niepotrzebne?

      • 4 8

      • profilaktyka mówisz

        chcesz powiedzieć, że ludzie przestaliby umierać?

        • 7 2

  • Zmniejszyć liczbę posłów, senatorów, wywalić religię ze szkół. (2)

    I niech pensje nauczycieli religii opłacają katolicy sami, zerwać konkordat z Watykanem, a znajda się pieniądze i na hospicja, szpitale i na uzbrojenie Polski. Źródła utrzymanie Kościoła Katolickiego w Polsce w sumie 3 mld 68 mln zł /:
    - 1 mld 630 mln - środki z budżetu na religie w szkołach oraz na dotacje uczelni, szkoły i przedszkola prowadzone przez kościół
    - 1 mld 223 mln - 100 mln zł - średnie unijne dotacje w roku
    - 94 mln złotych - Fundusz Kościelny
    - 21 mln zł -środki z budżetu na wynagrodzenia dla kapelanów n zł wpływy od wiernych
    - "Świecka szkoła": Tylko pensje katechetów kosztują podatników 1,2 mld zł rocznie. do tego W 1970 r. Polska miała 6692 parafie, w 2010 r. - 10390. Kościół w ciągu ostatnich 40 lat wzniósł połowę tego, na co pracował przez 1000 lat. Patrz Przegląd nr 24(650) z 17 czerwca 2012. Do tego liczba ludności Polski zmalała o ponad 3 miliony. wg nie publikowanych danych z Polski od 1989 roku wyjechało 4 miliony Polaków, więc po jaką cholerę aż tyle pobudowano parafii.

    • 32 14

    • Nie tłumacz,nie ma po co

      Oni wiedzą tyle ile ksiądz na kazaniu powie.

      static2.flaker.pl/static/images/flaker/user_submitted/m_1160624_1337875161_0_495.jpeg

      • 4 4

    • jedna prosta zasada dla troli religijnych nieodpowiadac ignorowac i niekarmic trola

      • 5 1

  • Zaraz robię przelew na hospicjum ks. Dutkiewicza.

    • 14 5

  • Najnowsze badania mówią, że co czwarty Polak w ciągu najbliższych 10 lat zapadnie na chorobę onkologiczną. (1)

    To jest szok to jest 25% kraju! Jeśli to wiarygodne dane to oznaczałoby zagładę.

    Służba zdrowia istnieje już teraz jedynie teoretycznie.

    • 22 2

    • w/g wytycznych UE dotyczących redukcji populacji obywateli RP

      • 5 2

  • Za to Hospicja muszą żebrać o pieniądze na podstawowe, powinni się wstydzić POlitycy rządu!!

    To jest ich zasługa!!!

    • 28 6

  • Czemu za zostanie woluntariuszem fund. hospicyjnej trzeba płacić? (1)

    Moja córka chciałaby zostać woluntariuszem w hospicjum ks. Dutkiewicza
    Niestety mam 3 dzieci, nie stać mnie żeby zapłacić dodatkowo 150 za fakt bycia woluntariuszem w tym hospicjum. Swoją energię skierowała ku innej fundacji, gdzie nie żądają opłat za takie szkolenia. Czemu zapał młodych ludzi jest blokowany w tak dużej fundacji przez chęć zarobku na nich?

    • 14 0

    • Kurs wolontariatu opiekuńczego

      Kurs wolontariatu opiekuńczego jest płatny.
      To profesjonalne, prowadzone przez specjalistów (lekarze, pielęgniarki, psycholodzy, rehabilitanci) szkolenie trwa ok. 4 miesięcy, po jego ukończeniu każdy uczestnik otrzymuje certyfikat potwierdzający uzyskane uprawnienia opiekuńcze. Nabyte umiejętności pozwalają zostać wolontariuszem opiekuńczym (w Hospicjum lub innej jednostce opiekuńczej), ale nie tylko. Uzyskane uprawnienia pozawalają absolwentom podjąć pracę jako opiekunowie osób starszych i niesamodzielnych, co ma miejsce często w zagranicznych, prywatnych domach opieki czy agencjach opiekunek osób starszych.
      W każdej edycji kursu (dwie w ciągu roku) bierze udział kilkadziesiąt kandydatów, a wolontariuszami pozostaje tylko kilkanaście osób.
      Opłata za kurs wynosi 150,00 złotych. Została skalkulowana tak, aby pokryć koszty jego organizacji i obsługi (24 godziny wykładów , 9 godzin warsztatów oraz 40 godzin praktyk; wynagrodzenie dla osób prowadzących wykłady i warsztaty: lekarze, pielęgniarki, psycholodzy, rehabilitanci; druk materiałów edukacyjnych, poczęstunek).
      Bez odbycia płatnego kursu można zostać wolontariuszem akcyjnym, wspierającym bieżące działania Hospicjum, poza opieką nad pacjentem.
      Gdyby wciąż chcieli nas Państwo wesprzeć jako wolontariusze, serdecznie zapraszamy do kontaktu mailowego lub telefonicznego. Na wszystkie pytania chętnie odpowie koordynator wolontariatu, Barbara Szynaka, wolontariat@hospicjum.info.

      • 1 0

  • a ja spotkałem się z rejonizacją w Sopockim Hospicjium domowym

    a zatem potrzeba nieco dokładności

    • 1 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje

Najczęściej czytane