Wiadomości

stat

"Trójwymiarowe serduszko jest jak GPS podczas operacji". Drukują nadzieję na zdrowie

Wojciech Wojtkowski i Henryk Olszewski założyli stowarzyszenie Serce 3D, które ma pomagać poprzez tworzenie modeli 3D, a także wspierać inicjatywy na rzecz rozwoju nowoczesnego obrazowania medycznego z wykorzystaniem technologii druku 3D.
Wojciech Wojtkowski i Henryk Olszewski założyli stowarzyszenie Serce 3D, które ma pomagać poprzez tworzenie modeli 3D, a także wspierać inicjatywy na rzecz rozwoju nowoczesnego obrazowania medycznego z wykorzystaniem technologii druku 3D. mat. Wojciech Wojtkowski

Jest coraz częściej stosowanym narzędziem do tego, żeby zobaczyć jak coś wygląda i działa - właśnie dlatego druk 3D wykorzystywany jest również w kardiochirurgii, protetyce czy stomatologii. O tym, jak modele w trójwymiarze mogą pomagać w medycynie mówił Wojciech Wojtkowski, który na co dzień tworzy trójwymiarowe modele serc, pomagające diagnozować i leczyć złożone wady nawet na etapie prenatalnym. Dzięki nim kardiochirurdzy mogą lepiej przygotować się do operacji i zaplanować ich etapy.



Dzięki drukarkom 3D można stworzyć niemal dowolny trójwymiarowy kształt. Produkuje się w ten sposób zabawki, naczynia, meble, nawet części samochodowe. Nic dziwnego, że ta technologia szybko została dostrzeżona i doceniona w medycynie.

O zastosowaniu drukarek i wydruków 3D w medycynie rozmawiają eksperci i praktycy w trakcie konferencji z okazji Pomorskich Dni Druku 3D-MED!. Odbywają się one w dniach 4 i 5 grudnia na terenie Gdańskiego Parku Naukowo-Technologicznego oraz Pomorskiego Parku Naukowo-Technologicznego w Gdyni.

- Nie byłoby tego wydarzenia, gdyby nie to, że rok temu przyszedł do mnie obecny tutaj Wojtek Wojtkowski i powiedział do mnie: Słuchaj, chcę wydrukować serce 3D dla mojego synka - powiedział na inauguracji Pomorskich Dni Medycyny Druku 3D-MED Paweł Lulewicz, wiceprezes Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.
Na początku wydruki 3D w medycynie stosowano przede wszystkim w tworzeniu i dopasowywaniu implantów. Czyli odtwarzano twarde tkanki ludzkiego ciała. W Polsce zaczęło się to zmieniać za sprawą Wojciecha Wojtkowskiego z Elbląga i jego osobistej tragedii.

Pierwsze serce przygotował dla swojego dziecka



W 2016 roku Wojciech Wojtkowski, programista z Elbląga postanowił pomóc lekarzom swojego synka. Wraz z dr. Henrykiem Olszewskim, wykładowcą z PWSZ w Elblągu, opracował i stworzył trójwymiarowy model serca swojego syna. Dzięki niemu lekarze mogli lepiej przygotować się do operacji bardzo złożonej wrodzonej wady serca 11-miesięcznego Maćka Wojtkowskiego. Niestety na kilka dni przed planowaną i świetnie przygotowaną operacją chłopiec zmarł.

Jego ojciec postanowił nie porzucać swojej pracy i od tego czasu opracowuje trójwymiarowe modele serc dla innych dzieci.

- Od śmierci mojego synka tych serc powstało około dziesięciu, z tym że do realnych zabiegów, leczenia, powstało sześć. Czyli możemy się pochwalić, że pomogliśmy sześciorgu dzieciom, ale wciąż drukują się kolejne - powiedział Wojciech Wojtkowski. - Niestety pierwszym pacjentem, wobec którego udało się zastosować wydruk 3D nie był mój synek, pierwszą była 10-letnia Oktawia. Drugim był Olgierd - dzięki tym wydrukom te dzieci żyją i normalnie się rozwijają - dodał w czasie prezentacji Wojtkowski.
Czytaj też: Uratowali serce wykorzystując druk 3D. Pacjent: Mamy świetnych lekarzy

Model tworzą na podstawie badań



Wojtkowski podkreśla, że algorytmy stworzone wspólnie z dr. Olszewskim pozwalają przetworzyć obraz ze skanów, który jest płaski, w obraz bryłowy. Następnie powstaje wizualizacja trójwymiarowa modelu, którą konsultuje się z lekarzem i następnie drukuje się fizyczny model 3D. Elblążanin chwali się, że ich metoda jest zdecydowanie dokładniejsza od innych algorytmów dostępnych na rynku, choć wciąż nie jest doskonała.

- Cały czas pracujemy z doktorem Olszewskim, żeby udoskonalać tę metodę, żeby ta wizualizacja i wydruk trójwymiarowy był jak najdokładniejszy. Udało nam się to jeszcze bardzo rozbudować, staramy się też rozbudować technologię, tak żeby te wydruki nie powstawały tylko na podstawie badań radiologicznych, ale także na podstawie echokardiografii - zaznaczył Wojtkowski.
Wydruk modelu przygotowany przez Wojciecha Wojtkowskiego i dr. Henryka Olszewskiego dzięki rozwojowi technologii jest coraz tańszy. Obecnie wydruk pojedynczego modelu to koszt kilkuset złotych. Jednak zarówno lekarze, jak i rodzice dzieci, którym pomagają Wojtkowski i Olszewski, nie płacą nic, choć Narodowy Fundusz Zdrowia nie refunduje kosztów ich pracy.

- Robimy to wszystko bezpłatnie, skupiamy się na tym, żeby pomagać. Pomaga nam to też zaspokoić ciekawość tego, czy technologia, która po raz pierwszy została zastosowana wobec mojego synka, sprawdzi się dalej, czy uda się pomóc kolejnym dzieciom. Jeśli chodzi o koszty, to współpracujemy blisko z Gdańskim Parkiem Naukowo-Technologicznym, który w ramach naszego stowarzyszenia Serce 3D finansuje nam koszty wydruków - podkreśla Wojciech Wojtkowski.
- Robimy to, żeby ratować dzieci, żeby dać dzieciom i rodzicom nadzieję. Skupiliśmy się na dzieciach, bo te modele są najtrudniejsze - są najmniejsze, jest najmniejsza liczba skanów, ale także te tkanki są najbardziej zbite - te tkanki najmniej się od siebie odróżniają, więc to zadanie jest najtrudniejsze - dodaje Henryk Olszewski.
Czytaj też: Pierwsza operacja w Trójmieście z wykorzystaniem druku 3D

Serca 3D pomagają lekarzom lepiej komunikować się z rodzicami



Wojciech Wojtkowski i Henryk Olszewski założyli stowarzyszenie Serce 3D, które ma pomagać poprzez tworzenie modeli 3D, a także wspierać inicjatywy na rzecz rozwoju nowoczesnego obrazowania medycznego z wykorzystaniem technologii druku 3D.

Dr Olszewski podkreśla, że poza funkcjami diagnostycznymi wydruki przez nich tworzone pełnią bardzo ważną funkcję edukacyjną i psychologiczną. Pomagają lekarzom lepiej komunikować się z rodzicami i celniej komunikować im, co trzeba zrobić.

- Lekarze mogą lepiej dobrać rodzaj zabiegu, który trzeba przeprowadzić. Te wydruki pomagają też wytłumaczyć rodzicom dzieci, na czym polega operacja, i uzyskać zgodę na jej przeprowadzenie - stwierdził dr Olszewski.
W czasie prac nad poszczególnymi modelami Wojciech Wojtkowski nie poznaje już pacjentów, którym pomaga. Podkreśla, że kontaktuje się już tylko z lekarzami, bo każdy kolejny przypadek wywołuje w nim duże emocje.

- Na początku znałem te dzieci, natomiast spotkała mnie tragedia, bo mój synek zmarł i za bardzo emocjonalnie podchodziłem do tych spraw, dlatego teraz za bardzo nie chcę znać ani dziecka, ani rodziców. Chcę skupić się na tym, żeby zrobić to jak najlepiej i dostarczyć model lekarzowi - tłumaczy Wojtkowski.

"Bez modelu to jak chodzenie po nieznanym terenie jedynie z mapą, z modelem to jak poruszanie się z GPS"



Twórcy stowarzyszenia Serce 3D są dumni i cieszą się, że ich praca jest doceniana zarówno przez rodziców, którzy często dzwonią i dziękują im za pomoc, jak i lekarzy.

- Jeden lekarz fajnie porównał, czym różni się operacja kardiochirurgiczna bez modelu 3D i z modelem: bez modelu to jak chodzenie po nieznanym terenie jedynie z mapą, z modelem to jak poruszanie się z GPS - stwierdził Wojtkowski.
We wtorek 5 grudnia druga część konferencji z okazji Pomorskich Dni Druku 3D-MED odbędzie w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym w Gdyni.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (14)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
12.12.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje