Środowisko "patologiczne" i rozmaite schorzenia oczami Pauliny Łopatniuk

Paulina Łopatniuk (po prawej) i prowadząca spotkanie.
Paulina Łopatniuk (po prawej) i prowadząca spotkanie. fot. Mateusz Groen/Trojmiasto.pl

- Życie patologów może wydawać się monotonne. Siedzimy sobie przy biurkach, oglądamy pod mikroskopem kolejne wyrostki, znamiona, tarczyce, jelita. Ok, czasem pojawia się jakiś nowotwór, ale wciąż bez większych zaskoczeń, bo w końcu i nowotwory powszednieją. Ot, rutyna. A tymczasem niespodzianki zdarzają się częściej, niż można by się spodziewać - mówi o swojej pracy Paulina Łopatniuk, autorka popularnego bloga "Patolodzy na klatce". Tym razem lekarka specjalizująca się w patomorfologii była gościem w Sopotece w ramach projektu Biblioteczna Akademia Nauk. Podzieliła się ciekawymi informacjami ze świata medycyny, a także odpowiedziała na pytanie - dlaczego medycyna i kuchnia mają ze sobą tak wiele wspólnego?



Spotkania i wystawy w Trójmieście


Czy lubisz książki popularnonaukowe?

Zobacz wyniki (100)
Z Pauliną Łopatniuk, najpopularniejszą patomorfolog w Polsce, autorką bloga "Patolodzy na klatce", rozmawialiśmy dwa lata temu. W artykule "Patolog nie jest gościem z trupiarni" opowiadała o swojej pracy, pasji i tłumaczyła skąd taki, a nie inny tytuł jej bloga.

Tym razem, podczas poniedziałkowego spotkania literackiego w ramach promocji jej książki "Patolodzy. Panie doktorze, czy to rak?" mogliśmy dowiedzieć się, jak na choroby patrzy lekarz, który o naszym ciele wie prawie wszystko.

Poruszone zostały tematy nowotworów, "niechcianych pasażerów na gapę" w postaci świerzbowców, stawonogów i pajęczaków, a także innych przypadłości.

Paulina nie jest typem moralizatorki, która swój wykład zmienia w prelekcję na temat tego, czego człowiek powinien się strzec lub też co powinien robić, by ustrzec się przed chorobą nowotworową, a jedynie omawia przypadłości.

Czytaj też: Jak wychować rapera. Tata Maty w Gdańsku

Zawód patologa za sprawą amerykańskich filmów kryminalnych większości kojarzy się z lekarzem stojącym przy stole sekcyjnym i dociekliwie badającym ciało zmarłego. Czy faktycznie tak wygląda ta praca?

- Tu pojawiają się dwie kwestie: ta smutna osoba w kitlu ze "zwisającym papierosem" zazwyczaj jednak nie jest patomorfologiem czy patolożką, a raczej lekarzem medycyny sądowej - w Polsce jest to osobna specjalizacja. Natomiast druga grupa - nasza - zajmuje się również diagnostyką sekcyjną, ale bardziej "świeżymi przypadkami" niż tymi znanymi z kryminałów. To nie są ciała znalezione po pół roku w lesie itp. Zajmujemy się zgonami szpitalnymi. Te osoby, które zdążyły trafić do szpitala i nie zdążono ich zdiagnozować, a pojawiają się wątpliwości, na co zmarły i na co chorowały, to takie przypadki trafiają do nas na stół. Jednak nie jest to dominująca część naszej pracy, ponieważ diagnostyka osób żywych jest czymś pilniejszym. W końcu wszelkie rzeczy wycięte trafiają do nas. Pamiętajmy, że dużo chorób jesteśmy w stanie zdiagnozować jeszcze za życia - mówiła Paulina Łopatniuk.

Patolog diagnosta



Pozornie niedostępny dla zwykłego człowieka lekarz patomorfologii za sprawą Pauliny nabiera innego wyrazu. Pokazuje, jak wiele kluczowych rzeczy związanych z naszym zdrowiem diagnozowane jest właśnie przez patologa. Lekarka dzięki swojemu blogowi i wydaniu książki mogła pomóc osobom, które zupełnym przypadkiem uznały, że nurtujący ich problem jest podobny do tego, który opisywała w jednej ze swoich publikacji.

Nowotwory i inne choroby kryją wiele tajemnic. Autorka bloga "Patolodzy na klatce" w swojej książce przeprowadza  przez świat medyczny, zaczynając od różowo-fioletowych obrazków na szkiełku pod mikroskopem, a kończąc na stole sekcyjnym w prosektorium.
Nowotwory i inne choroby kryją wiele tajemnic. Autorka bloga "Patolodzy na klatce" w swojej książce przeprowadza przez świat medyczny, zaczynając od różowo-fioletowych obrazków na szkiełku pod mikroskopem, a kończąc na stole sekcyjnym w prosektorium. mat. pras.
- Miałam już czytelniczkę, która napisała w komentarzach pod książką "Patolodzy. Panie doktorze, czy to rak?", że po rozdziale dotyczącym czerniaków zaniepokoiła się i poszła je diagnozować. Okazało się, że była to wczesna forma nowotworu, która wcześnie wykryta jest wyleczalna i szybko można ją opanować - mówi Paulina.
Wiele osób słyszało o czerniakach, rakach, endometriozach czy torbielach. Jednak przecież nie są to jedyne choroby, które spotykają nasze ciała. Patolożka wyjaśnia, dlaczego niektóre choroby są głośniej omawiane w mediach od innych.

- W przypadku czerniaka - chodzi zapewne o jego agresywny charakter i to, że jest bardzo agresywną chorobą. Mamy do czynienia też z tym, że choroba jest widoczna na zewnątrz i w przypadku tego typu schorzeń jesteśmy w stanie je sami wyłapać na wczesnym etapie rozwoju. Dlatego też staramy się nagłaśniać je dość mocno, mimo że nie jest to najczęstszy nowotwór skóry, w przeciwieństwie do np. raka podstawno-komórkowego - mówi Paulina.

Co łączy kuchnię i medycynę?



Autorka i lekarka przyznała też, że w medycynie jest wiele nazw nawiązujących do produktów spożywczych i kulinariów.

- To coś, co jest spotykane dość często, i nie tylko w patomorfologii, ale również w innych działach medycyny. Wydaje mi się, że medycyna musi operować językiem zrozumiałym dla wszystkich stron zaangażowanych. W związku z tym szukają się w naszych głowach skojarzenia, a łatwo u nas o skojarzenia kulinarne. Choćby to, gdy mówimy "czekolada" - to wiemy, o co może chodzić, a jak dodamy "płynna czekolada", to widzimy już w naszych głowach: gęsty, ciągnący się płyn. To właśnie to zobaczymy choćby we wnętrzu torbieli czekoladowej, czyli torbieli endometrialnej - może mniej smakowity, jeśli zapoznamy się bliżej, jednak tłumaczący wizualnie skojarzenie - mówi Paulina.
Autorka książki "Patolodzy. Panie doktorze, czy to rak?" wyjaśniła też, skąd pomysł na nazwę swojego bloga.

- To był taki żarcik, który trafił na nasze patomorfologiczne maile wśród znajomych z serią fotografii dotyczących odezw lokatorskich - proszących o to, by nie otwierać drzwi do klatki "patologom", bo wchodzą na klatki i sikają, spożywają alkohol i oddają się innym bezeceństwom i generalnie są kłopotem. Ta prośba mnie dość mocno zainspirowała do nazwy - dodała Paulina.
Czytaj też:"Patolog nie jest gościem z trupiarni!" Rozmowa z Pauliną Łopatniuk

"Czasem pojawia się jakiś nowotwór, ale wciąż bez większych zaskoczeń"



Jej blog pokazuje pracę patologa, wyjaśnia, jak wielką wiedzę trzeba mieć, by odkryć, co kryje się pod okiem mikroskopu. Zakochana w obrazach mikroskopowych wielbicielka anegdot medycznych i przyrodniczych patolożka lekkim językiem omawia wiele przypadłości. Dodając zdjęcia, opisując charakterystykę zmian, a także osobę, która cierpiała na daną chorobę - pokazuje ją z innego punktu widzenia.

- Życie patologów może wydawać się monotonne. Siedzimy sobie przy biurkach, oglądamy pod mikroskopem kolejne wyrostki, znamiona, tarczyce, jelita. OK, czasem pojawia się jakiś nowotwór, ale wciąż bez większych zaskoczeń, bo w końcu i nowotwory powszednieją. Ot, rutyna. A tymczasem niespodzianki zdarzają się częściej, niż można by się spodziewać. Nawet przy badaniach zdawałoby się zupełnie rutynowych. Niby zwyczajny polip trzonu macicy na przykład, zmiażdżycowana tętnica udowa, polipy śluzówki nosa czy jelita grubego. Takie rzeczy. Rzut oka, lekka konsternacja. Kolejny rzut. Hmmm. Co się dzieje - pisała na blogu "Patolodzy na klatce" Paulina.
Czytaj też: Sezon infekcji. Na przeziębienie antybiotyk?

Spotkanie z Pauliną można obejrzeć online. Jak przekonują organizatorzy spotkania z Sopoteki - po czasach covidowych na nowo przyzwyczajają gości do udziału w wydarzeniach na żywo. Cyklicznie organizują spotkania z pisarzami i osobami związanymi ze światem literackim. Przede wszystkim przedstawiając literaturę popularnonaukową w nowym świetle, chcą zachęcić dzieci i młodzież do sięgania po nią. 5 listopada odbędzie się spotkanie z Przemkiem Dębowskim - autorem wielu okładek do książek.

Paulina Łopatniuk - gdańszczanka, lekarka - specjalistka patomorfologii. Autorka popularnonaukowego bloga "Patolodzy na klatce", za który otrzymała główną nagrodę w kategorii Media w XIV edycji konkursu Popularyzator Nauki organizowanego przez Polską Agencję Prasową (serwis Nauka w Polsce) oraz Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Zapis prelekcji z autorką książki:

Opinie (18) 5 zablokowanych

  • Piękna Pani lekarz! (2)

    • 14 5

    • Młodo wygląda a głos dojrzały

      • 6 1

    • No za piekna nie jest!

      Ale jest madra i dlatego sama Sorry, ale jak mozna oceniac intelekt to urode chyba tez?

      • 0 4

  • skrajnie lewicowe poglądy (6)

    Im ktoś ma bardziej skrajne lewicowo-feministyczne poglądy, tym bardziej jest wyróżniany na trójmieście. Dr Łopatniuk bije tu wszelkie rekordy

    • 12 41

    • poglądy

      To nie była przecież rozmowa o poglądach, a o medycynie. I nie było w niej ani słowa czy to na temat lewicy, czy feminizmu.

      • 23 3

    • I tego feminizmu i lewicowości to się dopatrzyłeś w rozmowie o czerniaku, endometriozie i diagnostyce mikroskopowej?
      Brzmi trochę jak obsesja.

      • 28 2

    • Szanowny Panie

      nie mam pojęcia, jakie to lewicowe poglądy ma Pan na myśli i czy w ogóle obejrzał Pan wywiad z panią Doktor - jeśli nie, to szczerze zachęcam. To znakomity merytorycznie materiał, z którego naprawdę dużo można się dowiedzieć, oglądałam z wielką ciekawością

      • 21 3

    • Naczelna Patolożka

      Znasz może równie dobrą patolożkę z Trójmiasta, która ma prawicowo-nacjonalistyczne poglądy oraz tak lekkie pióro jak pani doktor?
      Może po prostu Paulina jest bardzo dobrą profesjonalistką w swoim fachu i stąd wyróżnienia?

      • 23 3

    • Separacja

      Czuję się prawakiem, więc pani doktor jest mi światopoglądowo bardzo daleka. Jej prywatny profil na FB potrafi wyprowadzić mnie z równowagi. Ale co to ma do rzeczy w kwestii nauki? Czy to światopogląd ma być podstawą oceny dorobku intelektualnego człowieka, jak to bywało w czasach słusznie minionych?

      Gdyby pani doktor była humanistką (w sensie profesji), zapewne oba światy (prywatny i publiczny) przenikałyby się. Pani Łopatniuk jest jednak patomorfologiem. Nie wiem, czy świetnym, bo jako laik pod tym względem nie zamierzam jej oceniać. Na pewno jest jednak świetnym popularyzatorem nauki. A pobrane od prawaków i lewaków tkanki opisuje z takim samym zaangażowaniem...

      Nie popadajmy w paranoję. Skoro pani doktor potrafi oddzielić politykę od patomorfologii, to i my nie łączmy obu dziedzin. I cieszmy się, gdy ktoś dzięki swojej pracy osiąga sukces, tym bardziej jeśli wszyscy na tym sukcesie korzystamy. Pani doktor Paulina Łopatniuk to nie Maja Staśko, de facto żyjąca z "działactwa", ale lekarz, fachowiec, człowiek czynu, któremu należy się szacunek i wsparcie.

      • 23 0

    • A kogo mają wyróżniać, Bąkiewicza? XD

      • 6 1

  • Ale to tak bez maseczki? (2)

    • 6 3

    • Szczepieni? (1)

      Może wszyscy zaszczepieni?

      • 2 3

      • A jaki to ma związek? Bzdurne maseczkowe przepisy są jednakowe zarówno dla zaszczepionych jak i niezaszczepionych.

        • 4 0

  • gratulacje

    Brawo Paulina!!
    Byłam z Pauliną na jednym roku wydziału lekarskiego. Nie byłyśmy przyjaciółkami ale zwykłymi koleżankami ze studiów. Zawsze była twórcza, niestereotypowa, nonkonformistyczna, zawsze miała dużo do powiedzenia na każdy temat, zawsze pełną lista argumentów i nieprzeciętny intelekt:)
    Książki napisane bardzo ciekawie - nawet dla mnie chociaż jestem lekarzem i mam wiedzę większą na temat chorób i schorzeń niż przeciętny obywatel.
    Nie łączmy tutaj wątków politycznych, bo Paulinę doceniono za pracę naukową, twórczą i promującą zdrowie a nie za jej poglądy, które absolutnie nie mają nic wspólnego z jej pasją...

    Paulina - tak trzymaj!!! gratki

    • 14 1

  • od zawsze kocham patomorfolożki (1)

    a tak przy okazji: Patomorfolog to jedyny lekarz, który nie popełnia błędów!

    • 2 5

    • No jak

      Przecież może nie rozpoznać zmian w danym wycinku, co może się dla pacjenta skończyć tragicznie. Przecież oni głównie zajmują się tkankami (jeszcze) żywych pacjentów.

      • 1 0

  • Nie działa link do nagrania ze spotkania

    Czy to tylko mi nie działa?

    • 0 0

  • Im więcej mediów społecznościowych , tym słabszy doktor.

    Taki wniosek wysnułem na podstawie obserwacji, zwłaszcza jednego chirurga z Gdańska. Medycyna wymaga wyłączności. Albo celebryta, albo lekarz.

    • 3 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Dobry poród i połóg
Dobry poród i połóg
warsztaty
paź 27-29.12
g. 17:00
Gdańsk, POZMEDIK Szkoła Rodzenia
Masz trądzik? Pozbądź się problemu
Masz trądzik? Pozbądź się problemu
badania, konsultacje
gru 11
sobota, g. 10:00
Gdynia, Medyczna Gdynia Sp. z o.o.
Kung Fu Senior 55+ - darmowe warsztaty
Kung Fu Senior 55+ - darmowe warsztaty
warsztaty, spotkanie
wrz 1-31.12
Gdańsk, Przyjazna dłoń

Ogłoszenia polecane

Najczęściej czytane