Wiadomości

Ryzyko zawału serca można zredukować

 - Ból w klatce piersiowej nie oznacza od razu zawału serca - mówi kardiolog, prof. Miłosz J. Jaguszewski. -  Powinniśmy jednak pamiętać, że jeśli taki ból wystąpi, należy zgłosić się do lekarza, a gdy jest naprawdę silny i utrzymuje się ponad 10 minut, jak najszybciej zgłosić się do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.
- Ból w klatce piersiowej nie oznacza od razu zawału serca - mówi kardiolog, prof. Miłosz J. Jaguszewski. - Powinniśmy jednak pamiętać, że jeśli taki ból wystąpi, należy zgłosić się do lekarza, a gdy jest naprawdę silny i utrzymuje się ponad 10 minut, jak najszybciej zgłosić się do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. fot. Katarzyna Białasiewicz/123rf.com

Ludzie dzielą się na dwie grupy. Pierwsza, kiedy odczuwa duszności i ból w klatce piersiowej udaje, że nic się nie dzieje. Druga - sugerując się informacjami podawanymi w mediach - natychmiast jedzie na oddział ratunkowy, bo przecież to klasyczne objawy zawału. A z zawałem nie ma co czekać. O tym, jak powinniśmy się zachować w takim przypadku i czy z każdym bólem w klatce piersiowej powinniśmy jechać na SOR rozmawiamy z prof. Miłoszem J. Jaguszewskim z I Katedry i Kliniki Kardiologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.



Czy prowadzisz zdrowy tryb życia?

zdecydowanie tak 12%
staram się, ale czasem ulegam pokusom i daję się skusić na niezdrowe jedzenie czy używki 60%
nie 28%
zakończona Łącznie głosów: 435
Ewa Palińska: Kardiolodzy mawiają, że "czas to mięsień", ponieważ podczas ratowania życia u chorego z zawałem serca każda sekunda jest na wagę złota. Czy to oznacza, że kiedy tylko poczujemy ból w klatce piersiowej powinniśmy zgłosić się po pomoc na Szpitalny Oddział Ratunkowy?

Prof. Miłosz J. Jaguszewski: Ból w klatce piersiowej nie oznacza od razu zawału serca. Powinniśmy jednak pamiętać, że jeśli taki ból wystąpi, należy zgłosić się do lekarza, a gdy jest naprawdę silny i utrzymuje się ponad 10 minut, trzeba jak najszybciej zgłosić się do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Wielu pacjentów lekceważy objawy dławicy piersiowej i może tym samym doprowadzić do zawału serca oraz groźnych w skutkach powikłań w postaci np. niewydolności serca. Zadaniem lekarza jest przeprowadzenie odpowiedniej diagnostyki różnicowej i rozpoznanie dławicy piersiowej.

Czym jest dławica piersiowa?

Charakterystykę dyskomfortu związanego z niedokrwieniem mięśnia sercowego dzielimy na cztery kategorie:

  1. umiejscowienie - w pobliżu mostka, od nadbrzusza do żuchwy lub zębów, między łopatkami, z promieniowaniem do kończyn górnych, aż do nadgarstka i palców;
  2. charakter - ucisk (gniecenie), zaciskanie lub ciężar, a czasami jako dławienie, uczucie opasującej obręczy lub pieczenie;
  3. czas trwania - nie więcej niż 10 min - gdy czas ten się wydłuża, możemy mieć do czynienia z zawałem serca;
  4. związek z wysiłkiem fizycznym oraz innymi czynnikami nasilającymi lub łagodzącymi.

Zwykle objawy pojawiają się lub nasilają wraz ze wzrostem intensywności wysiłku (np. podczas wchodzenia pod górę, marszu pod wiatr lub przy zimnej pogodzie) i szybko ustępują w ciągu kilku minut od ustania działania tych czynników przyczynowych. Do klasycznych cech dławicy należy nasilenie objawów po obfitym posiłku lub po przebudzeniu się rano. Dławica może się zmniejszać w przypadku dalszego wysiłku lub podczas drugiej próby wysiłku. Próg dławicy, i w związku z tym występowanie objawów, może wykazywać znaczną zmienność z dnia na dzień, a nawet w ciągu tego samego dnia.

Marcin Gruchała: Transplantacja to leczenie ostatniej szansy


Prof. Miłosz J. Jaguszewski z I Katedry i Kliniki Kardiologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Prof. Miłosz J. Jaguszewski z I Katedry i Kliniki Kardiologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. mat. prasowe/Gdański Uniwersytet Medyczny
Jak rozpoznać, że mamy do czynienia z dławicą, a nie z zawałem?

Zasadnicza różnica jest taka, że w przypadku zawału serca ból dławicowy ma typową lokalizację, typowy charakter, utrzymuje się znacznie dłużej, tj. trwa ponad 10 minut i występuje w spoczynku.

Generalnie diagnostyka bólu dławicowego nie jest łatwa i jest domeną specjalistów. Często zdarza się, że pacjent z chorobą wieńcową nie ma objawów lub ma objawy bardzo nietypowe, jak duszność/kaszel, nudności/wymioty, zimne poty, lęk/panika, kołatanie serca, czasem omdlenie. Sytuacja ta może dotyczyć w szczególności następujących grupy chorych: kobiet, pacjentów w podeszłym wieku, pacjentów z cukrzycą lub niewydolnością nerek, demencją. Dlatego właśnie, jak wspomniałem wcześniej, w razie jakiegokolwiek bólu w klatce piersiowej lub innych niepokojących objawów przedstawionych powyżej należy zgłosić się niezwłocznie do lekarza.

Jakie są przyczyny tej choroby? Czy możemy się przed nią uchronić?

Przyczyną dławicy piersiowej jest choroba miażdżycowa naczyń doprowadzających krew do mięśnia sercowego, czyli naczyń wieńcowych. Czasem powodem bólu w klatce piersiowej jest skurcz naczynia wieńcowego, wtedy mamy do czynienia z tzw. dławicą naczynioskurczową - dławicą Prinzmetala. Czasem mamy do czynienia z chorobą małych naczyń, stanowiących sieć tzw. mikrokrążenia wieńcowego. Chronić się możemy poprzez prowadzenie zdrowego, aktywnego trybu życia oraz kontrolę modyfikowalnych czynników ryzyka chorób sercowo-naczyniowych, jak np. poziom cholesterolu LDL, palenie, stres, otyłość brzuszna, nadciśnienie, dieta, aktywność fizyczna, cukrzyca, spożycie alkoholu.

W jaki sposób leczy się dławicę piersiową?

Wyniki badań wskazywały, że w zasadzie optymalnym postępowaniem jest profilaktyka. W przypadku stwierdzenia choroby naczyń wieńcowych zaleca się przyjmowanie leków wpływających na proces miażdżycowy, jak również leków przeciwdławicowych, zmniejszających objawy (nitrogliceryna), zwalniających częstotliwość rytmu serca (betablokery). Rokowanie poprawi zmiana stylu życia życia, kontrola czynników ryzyka, zastosowanie aspiryny/klopidogrelu, statyny, inhibitorów konwertazy angiotensyny/sartanów. Zawsze należy mieć na uwadze konieczność wykonania angioplastyki naczynia wieńcowego, najczęściej z implantacją stentu, jeśli w badaniach obrazowych potwierdzone jest istotne zwężenie.

Załóżmy, że odczuwam promieniejący ból w klatce piersiowej i od czasu do czasu mam kołatanie serca. Po kilkunastu minutach te objawy jednak ustępują. Czy mogę na spokojnie umówić się do kardiologa z zachowaniem NFZ-owskiej ścieżki zdrowia (czyli najpierw skierowanie od lekarza POZ, później rejestracja do kardiologa i wizyta za kilka tygodni/ miesięcy) czy w takim przypadku nie ma co zwlekać, tylko opróżnić świnkę skarbonkę i umówić się na wizytę prywatną jak najszybciej?

Odpowiedź na to pytanie nie należy do łatwych, bo wiem, iż niełatwo jest uzyskać wizytę u kardiologa na NFZ. W sytuacji, gdy mamy do czynienia z niepokojącymi objawami wymienionymi powyżej, powinniśmy jednak jak najszybciej udać się do kardiologa. Jeśli nie jest to możliwe w krótkim czasie, tj. w ciągu paru dni, w przypadku nawrotu takich dolegliwości należy natychmiast udać się do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.


Czy dławica piersiowa jest chorobą w pełni uleczalną?

Niestety, choroba naczyń wieńcowych nie jest w pełni uleczalna. Kontrolując czynniki ryzyka jesteśmy w stanie zatrzymać postęp choroby lub spowolnić znacznie jej progresję. Mając jednak obecnie możliwość oceny naczyń wieńcowych od środka za pomocą inwazyjnych metod, jak ultrasonografia wewnątrznaczyniowa czy nawet wewnątrznaczyniowa tomografia komputerowa, mamy dodatkową wiedzę na temat tego, co dzieje się w ścianie naczyń wieńcowych po zastosowaniu odpowiedniego leczenia. I tak np. badania obrazowe wykazały, iż stosowanie statyn istotnie zmniejsza zaawansowanie choroby wieńcowej, zmniejszając objętość blaszek miażdżycowych, stabilizując je w sposób istotny i zmniejszając tym samym ryzyko kolejnego zawału serca.

Jeśli cierpimy na nawracające bóle w klatce piersiowej, nie należy zwlekać z wizytą u kardiologa.
Jeśli cierpimy na nawracające bóle w klatce piersiowej, nie należy zwlekać z wizytą u kardiologa. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl
W jednej z prac amerykańskiego zespołu naukowego statyny (najpopularniejsze leki obniżające poziom cholesterolu we krwi i przeciwdziałające zawałom i udarom mózgu) nazwane zostały środkami niebezpiecznymi i posiadającymi wiele ciężkich skutków ubocznych. Okazało się wprawdzie, że w pracy źle odczytano dane i artykuł trzeba było wycofać. Niemniej nadal w internecie krąży pierwotna wersja artykułu, którą firmuje się jako odsłaniającą całą niechlubną prawdę o statynach.

Temat ten podchwytują też internauci na wielu medycznych forach internetowych. Skutek jest taki, że wśród pacjentów panuje powszechna niechęć do stosowania statyn, w sytuacji, gdy te leki są istotne rokowniczo, co znaczy, że zmniejszają ilość poważnych zdarzeń sercowo-naczyniowych: zawału serca, udaru mózgu, ponownej rewaskularyzacji naczyń wieńcowych, a nawet zgonu. Należy edukować pacjentów, dlaczego takie leki jak statyny są istotne, szczególnie dlatego, że nie są to leki wpływające bezpośrednio na dolegliwości bólowe i pacjenci muszą rozumieć, dlaczego je przyjmują. W przeciwnym razie istnieje duże ryzyko, że terapia nie będzie kontynuowana. Niestety, dodatkowo w sieci mamy sporo tzw. "szkodników", którzy bezpodstawnie uznają statyny za leki niepotrzebne lub wręcz szkodzące zdrowiu. Nam - lekarzom specjalistom - pozostaje walczyć z takimi sytuacjami, przede wszystkim starając się edukować naszych pacjentów.

Wracając do pierwszej grupy ludzi, o której wspomniałam na początku, co się stanie, jeśli zignorujemy duszności i ból w klatce piersiowej? Jakie są skutki nieleczenia dławicy piersiowej?

Niestety, skutki mogą być daleko idące. Często bowiem dochodzi do zawału serca i powikłań z nim związanych, jak np. ciężka niewydolność serca. Nierzadko pierwszy zawał serca jest przyczyną śmierci.

W Europie kampanię informacyjną nt. tej choroby zainicjowano w 2017 r, Polska włącza się dopiero teraz. Dlaczego wcześniej nie podejmowano takich działań? Problem wcześniej nie istniał?

Problem istniał i już w poprzednich latach Polskie Towarzystwo Kardiologiczne (PTK) podejmowało szereg działań w tym zakresie, głównie o charakterze edukacyjnym i uświadamiającym. Jednak dopiero w tym roku PTK zostało zaproszone do udziału w kampanii Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego pt. "Angina Awareness Initiative". Do projektu zaangażowano wybitnych ekspertów, w tym m.in. prof. Piotra Jankowskiego z Instytut Kardiologii Collegium Medicum UJ (koordynator), prof. Hannę Szwed z II Kliniki Choroby Wieńcowej Instytutu Kardiologii w Warszawie, prof. Jarosława Kasprzaka z Katedry i Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Również ja mam zaszczyt dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem w ramach tej inicjatywy. Warto dodać, że polską kampanię zainaugurowano 25 marca br. w Warszawie. Akcja przebiega pod hasłem "Poznaj swoją dławicę". Na stronie dedykowanej projektowi można znaleźć szczegółowe informacje dotyczące choroby, czynników ryzyka, profilaktyki itp., a także aktualne wydarzenia odbywające się w ramach kampanii.

Opinie (66)

  • Wystarczy dużo pić (2)

    szczególnie alkoholu

    • 20 18

    • Najlepszy sposób (1)

      Żeby zdechnąć

      • 8 7

      • są lepsze sposoby, mniej angażujące rodzinę.

        • 9 0

  • młodego zawałowcy

    nie da się uratować, więc profilaktyka to dla osób przez 30 jedyne wyjście

    • 20 2

  • Przede wszystkim trzeba się ruszać. Szybki spacer, rower, kijki, schody (6)

    Przerażające jest o, że w Polsce ludzie koło 50-tki rzężą i sapią, bo nie potrafią przejść 100m bez odpoczynku. Że o wejściu na półpiętro nie wspomnę. To jest dramatyczne, tragiczne i przede wszystkim naganne. Cholerni lenie. Zrozum człowieku, że jak całe życie będziesz siedział, albo dreptał tylko do sklepu, to w podeszłym wieku będziesz chorować!
    Jak już koło 50-tki masz problemy z kondycją, to na 100% nie bedzie lepiej za 10 i 20 lat. Zauważcie, że w takich Stanach 80-cio latki są aktywni fizycznie, mają chęć na spotkania w klubach, jak nie chce im się biegac, to obowiązkowo wychodzą do ludzi, albo pospacerować z psem. A to nasze zapyziałe społeczeństwo kisi się w domach, a jak wyjdzie, to sapie w kolejkach do lekarza i informuje wszem i wobec jacy to są chorzy i chwalą się między sobą wynikami. Dramat.

    • 54 20

    • (1)

      Nie wszyscy. Za kilka lat stuknie mi 50tka ale ruszam się bez problemu i zadyszki. Co roku chodzę z plecakiem po górach i w jeden dzień pokrywam do 9-16 km w zależności od szlaku. Oczywiście zmęczenie mnie dopada ale następnego dnia wszystko zwijam i idę dalej. Fakt, że towarzystwa do takich eskapad (w podobnym wieku) jest jak na lekarstwo. Nieszkodzi. Przynajmniej otacza mnie cisza ;)

      • 18 1

      • Prawidłowo, szacunek.

        Mnie stuknęła 40 i jak widzę moich rówieśników to niestety też jestem przerażony. Dla wielu jedyny wysiłek to dojście z mieszkania do samochodu i z samochodu do budynku pracy (i odwrotnie). Spotkanie szkolne przypominało biesiadę, nikomu nie chciało się wstać od stołu, nie mówiąc o odprowadzeniu koleżanek ("zamówmy taksówkę lub ubera, bo to ponad 500 metrów..."). Stres, brak czasu na porządne jedzenie, pogoń za "karierą" i problemy z dziećmi, które wychowuje szkoła i internet, bo rodzice mają "niedoczas". Straszne.

        • 10 0

    • z tym USA przesadzasz, bo są 2 bieguny (2)

      jedni uprawiają sport niemal wyczynowo, a pozostali wyczynowo żrą. Tylko w USA dostaniesz w macu kubek z colą o wielkości wiadra :D

      • 20 0

      • (1)

        Tych kubków już nie ma a jeżeli chodzi o wyczynowe żarcie to dotyczy to młodszego pokolenia. Amerykańscy 80 latkowie są faktycznie w świetnej formie, babcie w legginsach i dziadkowie w szortach na siłowni to normalny widok, wychodzą sobie na śniadania, lunch itp. ich życie towarzyskie kwitnie. Nie ma czegoś takiego jak " w tym wieku nie wypada" co z kolei w Polsce wstrzymuje wiele starszych osób od życia swoim życiem. To, brak pieniędzy i powszechne przekonanie że starzy ludzie nie powinni niczego chcieć i ich jedynym celem powinno być wspomaganie wnuczków.

        • 6 2

        • nasze pokolenie "wojenne" też długo żyło

          kasa to inna sprawa, ale oni zasuwali na roli, nie przejadali się więc problemów tez nie mieli. U nas te problemy narastały z każdym nowym pokoleniem. Tak samo jak w USA tylko później. Właśnie z racji kasy. Tylu grubasów co w USA nie ma nigdzie na świecie. Nawet w lotnictwie komercyjnym inne sa normy w liczeniu wyważenia samolotu dla amerykańców.

          • 4 0

    • Teraz rzężą i sapią już 30-latkowie. I zauważam że są 2 grupy młodych ludzi: nałogowi wręcz uprawiacze sportu, którzy się przetrenowują i mają często już stawy jak u 60-latka. Albo tacy co siedzą nałogowo cały dzień. Są też tacy oczywiście co zdrowo podchodzą do różnych form ruszania się, ale to mniejszość. Kiedyś samo życie zmuszało do wysiłku - teraz nie.

      • 3 0

  • Ostatnio w internecie widziałem jak jakiś lekarz mówił, że jak się ma zawał to trzeba się ukłuć czymś ostrym nad ustami/ (4)

    lub pod nosem. Kilka ukłuć i zawał przechodzi momentalnie. Tak mówił

    • 8 15

    • To nie lekarz (3)

      To znachor technik mechanik Zięba

      • 21 5

      • do którego właśnie zapukała prokuratura (2)

        Zarekwirowali mu wszystko do dochodzenia. Witaminę C za 300 zł kg, czy koncentrat buraka za 6000 zł litr.

        • 16 5

        • spoko

          w necie już krążą filmy, że "system" się za niego wziął i lobby chce go wykończyć :) Chociaż widziałem komentarze, gdzie ludzie pisali, iż jest to faktycznie jakaś technika stosowana w akupunkturze, ale jako wspomagająca. A Z powiedział, co powiedział

          • 4 0

        • Witamina c - lewo skrętna ;)

          • 0 0

  • Zalecenia ?? Jasne, ale kto ma na to czas (6)

    Niby wszystko wiadomo - odpowiednia dieta, brak używek i dużo ruchu / wysiłku fizycznego. No i jak najmniej stresu. Tylko skąd przeciętny pracujący człowiek ma wziąć na to czas ?? Powiedzmy, że używki można odstawić - ale kto ma czas na regularne i zdrowe odżywianie plus bezstresową pracę i życie ?? Chyba tylko "celebryci" którym płacą ciężkie tysiące za bywanie na ściankach. O korzystaniu z ruchu czy siłowni nawet nie wspominam, bo większość ludzi się cieszy jak położą wieczorem dzieciaki spać i mają chwilę dla siebie, żeby w spokoju odpocząć. Zalecenia dobre - ale tylko w teorii !!!

    • 34 21

    • (1)

      Naprawdę nie znajdziesz trzech godzin w tygodniu na sport? Możesz tez ograniczyć cukier, tłuszcz, sól. Trzeba tylko chcieć a nie marudzić.

      • 13 5

      • Przecież widzisz, że wmawia sobie, że nie

        • 12 4

    • przygotowanie sałatki polanej oliwą zajmuje mniej czasu niż smażenie karkówki (2)

      więc specjalnie dużo czasu na zdrowe odzywianie nie potrzeba. Co robisz po pracy? Jesteś w domu 17. Obiad i jest 18.30. Posiedzisz z dzieciakami i jest 20. Godzina obijania się i 21. Godzina treningu i 22. Znów godzina obijania się i 23-6 rano sen. Od 7.30 do 16 w robocie, powrót i znów masz 17. Da radę wcisnąć trening, z resztą nie trzeba codziennie. 3 razy w tygodniu i jesteś zdrowy.

      • 6 1

      • (1)

        7.30-16.00 w robocie jak ty to liczysz ja jestem 7-17+dojazd 2x1,5(korki) i na wieczor 2godz

        • 1 4

        • wstaję o 6 i wyrabiam się w 1,5 godziny z umyciem się, podrzuceniem dzieciarni do szkoły i dojechaniem do roboty

          od 16 do 17 daję radę odebrać dzieciarnię i wrócić do domu. Jak spędzasz pół życia w korkach to może czas zmienić robotę?

          • 1 0

    • Wybraliscie

      Bolszewikow do rzadzenia krajem,zatem teraz musicie ciezko pracowac i faktycznie nie macie czasu na dbanie o siebie.Niedlugo to bedzie Waszym najmniejszym problemem,bo pieniedzy tez nie bedziecie mieli:)
      Przepraszam za brak polskich znakow.

      • 2 1

  • Statyny (4)

    Witam ja używam statyny już jakiś czas i czuje się ok.
    Jestem w grupie ryzyka właśnie i dlatego zażywam statyny i beta blokery i powiem wam że raz jest lepiej raz nie to zależy od dnia.
    Więc jeśli trzeba brać to się bierze a nie że dopiero jak coś zacznie się dziać.

    • 11 15

    • Robisz w Bayerze czy Pfizerze? (3)

      • 10 8

      • a ty w kostnicy czy zakładzie pogrzebowym? (2)

        • 3 5

        • ani tu, ani tu (1)

          • 1 3

          • to tak jak ja

            ani tam ani tam

            • 3 0

  • Ale do kogo ta mowa 80 % kierowców unas to spasione buraki.nie potrafią przejsc 100 metrów na piechotę. (4)

    na pierwsze piętro jadą windą!!
    Nie trzeba biegać, wystarczy zastąpić starego trującego spalinami blachosmroda ,bo takich jest u nas większość na rower . Ale spaslaków jest coraz więcej bo buractwo czci stary złom z niemieckich szrotów jak by to był wyznacznik luksusu.!

    • 29 16

    • Nie histeryzuj

      • 8 5

    • Ufff

      Ale sie znęczyłem czytajac ten bełkot. Ide się przejechac w korku

      • 9 3

    • Ostatnio słyszałem na mieście jak ktoś narzekał, że musi bardzo daleko iść, bo aż 300 metrów.

      Dramat

      • 1 1

    • Rowerzysta z Monciaka?

      • 3 0

  • bardzo ciekawe (11)

    Satyny to ciekawy temat. Mimo tak powszechnego ich stosowania przez kardiologów, często teraz już nawet profilaktycznie, to śmierć z powodu chorób układu krążenia jest cały czas numerem 1 na świecie. Głębiej analizując ten temat, widać , że coś jest nie tak. Warto dodać, że osoby, które stosują ww środki w czasie więcej niż 4 lata, mają ogromne szanse zachorować na cukrzycę typu 2.

    • 16 8

    • Statyny to recepta na wydojenie ludzi z kasy (1)

      Jak zaczniesz brać, to już bierzesz do końca życia. Super biznes dla koncernów

      • 12 4

      • Zwłaszcza że mają skutki uboczne.

        Więc kupisz coś jeszcze za czas jakiś.

        • 11 3

    • no dobra ale jak już masz zapchane smalcem żyły a ten przekształcił się w blaszkę miażdżycową (7)

      to zbyt dużego wyboru nie masz

      • 2 1

      • (1)

        jeśli jest taka sytuacja jak piszesz, to statyny już nic nie pomogą.

        • 0 3

        • z artykułu wynika że jednak pomogą

          "stosowanie statyn istotnie zmniejsza zaawansowanie choroby wieńcowej, zmniejszając objętość blaszek miażdżycowych"

          • 2 0

      • Takich co mają takie objawy nie powinno się leczyć tylko karać (4)

        Za wyjątkiem specyficznych chorób, miażdżyca nie powstaje w miesiąc. To się trzeba grubo "nanicnierobić" i siedzieć na d.pie i żreć najgorsze śmieci, żeby wyhodować sobie miażdżycę. Moim zdaniem powinno być tak:
        - badania kontrolne
        - Zalecenia lekarskie
        - obowiązkowy ruch fizyczny (np monitorowany opaską)
        - badania kontrolne
        - kontynuacja zaleceń w przypadku poprawy
        - leczenie inwazyjne w przypadku braku poprawy.
        Ignorujesz zalecenia lekarskie? Płacisz za badania i wizyty. Proste.
        A ludzie chodzą do lekarzy po "magiczną pigułkę" i liczą, że ona wszystko załatwi. A normalny człowiek przez to nie może się do lekarzy dostać.

        • 5 1

        • wystarczy zrobić prywatną służbę zdrowia (2)

          refundowaną dla ludzi pokrzywdzonych przez los, ze składek reszty albo podatków. Nie trzeba mnożyć zakazów. Prosta zależność. Nie dbasz o siebie to cie ubezpieczalnia nie ubezpieczy, albo walnie ci stosowną składkę.

          • 4 0

          • pisałem już dawno o tym gdzieś przy okazji (1)

            Wszyscy się oburzają na kolejne zakazy/nakazy. A mnie to nie dziwi. Skoro finansujemy służbę zdrowia w taki sposób, to naturalna konsekwencją powinno być wprowadzenie państwowych, wyliczonych przez dietetyka porcji żywnościowych.

            • 1 0

            • więc nie mnóżmy zakazów i finansujmy to tak żebyśmy nie musieli sobie nakładać kolejnego kagańca

              • 0 0

        • Nie do końca, miażdżyca była dość powszechna w pokoleniu urodzonym przed i w czasie wony, które wysiłku fizycznego miało pod dostatkiem, a jedzenia raczej nie.
          Co prawda dużo więcej ludzi wtedy paliło papierosy, ale w spożyciu alkoholu już ich przegoniliśmy.

          • 0 0

    • Szansa to jest na sukces,

      a cukrzycą jest się zagrożonym.
      Poza tym pełna zgoda.

      • 0 0

  • Ryzyko zawału serca można zredukować (1)

    Świetny artykuł i temat, o którym należy mówić. Profesor Jaguszewski to wybitny specjalista, pełen empatii dla pacjenta. Oby jak najwięcej takich lekarzy pacjent potykał na swojej drodze

    • 14 1

    • dobra mała, masz ten awans.

      • 4 0

  • anty-statynowcy, anty-szczepionkowcy (4)

    komuś zależy, żeby siać chaos

    • 7 8

    • statyny to są leki dla bardzo poważnie chorych ludzi (1)

      u nas masowo przypisywane zdrowym ludziom tylko dlatego, że mają "wysoki" poziom LDL - bo nikt nie uczy lekarzy rzetelnej analizy lipidogramu.

      • 2 1

      • z tym LDL to raczej jakiś wyjatek, chyba że ktoś ma wynik mierzony w tysiącach ale to już poważny stan

        mi przy 150 lekarz zalecił przestać chlać, trochę się ruszać i jeść grejfruty

        • 3 0

    • statyny i szczepionki nie mają ze sobą nic wspólnego (1)

      bzdury piszesz

      • 2 1

      • statyny, szczepionki i Hitler

        piszesz to w jednym zdaniu, że było niedobre i nikt się nie sprzeciwi

        • 1 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje

Najczęściej czytane