Wiadomości

Rodzina jak patchwork

Czas spędzany ze sobą i wzajemny szacunek są podstawą dobrego funkcjonowania każdej rodziny.
Czas spędzany ze sobą i wzajemny szacunek są podstawą dobrego funkcjonowania każdej rodziny. ©iStockphoto.com/TatyanaGl

Moja mama, twój tata, mój syn, twoja córka - niełatwo jest funkcjonować w rodzinie rozbitej, w rodzinie "poskładanej" również. Kiedy dorośli się rozstają, cierpią na tym zarówno oni sami, jak i dzieci. Po rozwodzie kolejne schody do pokonania to nowy partner i jego potomstwo.



Konflikty pojawiają się na każdym polu: wynoszenie śmieci, wakacje, kieszonkowe dla dzieci, wyjazdy na basen - za każdym razem ktoś czuje się pokrzywdzony, zaniedbany, niesprawiedliwie potraktowany. Katastrofa na polu porozumienia wisi w powietrzu.

- Jeśli pojawiają się konflikty między dziećmi, które przebiegają i kończą się normalnie, rozwojowo - nie należy panikować. Gorzej, jeśli są to konflikty między dzieckiem a partnerem, bo np. syn jest zazdrosny o nowego mężczyznę swojej mamy - mówi Iwona Kałdońska, psycholog kliniczny ze Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich.

Nowy partner, który pojawia się w domu, to informacja dla dziecka, że poprzedni "ład" już nie wróci, że "obcy" będzie chciał zająć miejsce mamy lub taty. To wywołuje strach. Należy pamiętać, że dziecko ma prawo na "wyzłoszczenie się", potrzebuje czasu na oswojenie się z nową sytuacją.

- Alarmujące są okoliczności, w których dziecko przejawia zachowania niezgodne ze standardami społecznymi, jeśli np. jest agresywne - ostrzega Iwona Kałdońska.

Każda radykalna zmiana w zachowaniu dziecka powinna wzmóc czujność rodzica. W tej sytuacji należy też zwrócić uwagę na to, jak nowy partner odnosi się do dziecka. Najtrudniejsza sytuacja to ta, gdy jest agresywny. Wówczas niezbędna jest pomoc specjalisty, np. psychologa. W skrajnych przypadkach rodzic, niestety, musi wybrać między nowym partnerem a bezpieczeństwem własnego dziecka.

Gdy dziecko wchodzi w okres dojrzewania, wówczas konfliktów jest najwięcej. Warto wtedy ustalić, w jakich decyzjach "nowy rodzic" uczestniczy, a w jakich nie. Często bowiem młody człowiek uważa, że nowy partner nie jest rodzicem i nie ma prawa uczestniczyć w dyskusji. Ważne, by wytłumaczyć dziecku, że we wspólnym gospodarstwie domowym wiele spraw omawia się ze wszystkimi domownikami. Dobrze, gdy nowy partner pyta o zdanie młodego człowieka, niezależnie od tego, czy chodzi o sprawy niższej rangi (np. zakup nowych mebli), czy ważniejsze kwestie. Niewskazane jest zmuszanie do rozmowy. Nacisk wywołuje jeszcze większy opór. Trzeba pamiętać, że ważny jest język, sposób, w jaki się rozmawia. Niedopuszczalne są pyskówki. Podstawą jest szacunek: dorosłego do dziecka, ale też w drugą stronę. Ważne też, żeby oswajać dzieci z nowymi okolicznościami, rozmawiać z nimi, tłumaczyć, pytać o ich opinie i uczucia.

Nie można wymagać od nowego partnera, żeby kochał dziecko. Można za to poprosić, aby starał się okazywać dziecku czułość i szacunek. Dorosły powinien też pamiętać, że wiek i życiowe doświadczenie dają mu przewagę nad młodym człowiekiem. A tej w żadnym wypadku nie wolno mu wykorzystywać.

Możliwe są też sytuacje, że to dorosły dąży do konfliktów z dzieckiem bądź konflikty pojawiają się tylko między dorosłymi. Jeśli stan napięcia w rodzinie przedłuża się i utrudnia codzienne funkcjonowanie, wówczas warto zgłosić się do specjalisty. Pierwszym kontaktem może być nauczyciel dziecka bądź szkolny pedagog. Można też zgłosić się do poradni psychologiczno - pedagogicznej, poszukać pomocy u psychologa, terapeuty czy nawet psychiatry.

Opinie (14) 2 zablokowane

  • (7)

    Nie ma to jak patologiczne rodziny z konkubentami, ojczymami, pasierbami itp. gdzie kazde dziecko ma innego ojca

    • 9 20

    • (2)

      nie ma to jak katolicka rodzina, gdzie stary chleje i leje starą...

      • 12 7

      • Taka Rodzina nie jest katolicka.

        A piszesz jakby niekatolickie lepsze były.
        Katolicy, to kościół ludzi grzesznych.
        Ci co uważają, że dobrze się mają nie potrzebują Kościoła.

        • 3 2

      • i co rok to prorok

        z braku antykoncepcji

        • 3 3

    • gallux

      lepiej, zeby w imie dobra \"dziecka\" rodzice zostali ze soba i bylo ono swiadkiem nieustannych klotni i zezwierzecenia rodzicow, ktorzy ciagle sie wyzywaja i tluka? Czy to nie jest patologia?!
      Myslalem, ze masz troche szersze horyzonty

      • 2 1

    • pierwszy raz nie zgadzam się z Twoją opinią (1)

      w każdej rodzinie może to się zdarzyć i niestety staje się wręcz normą. Przyczyną tego zjawiska jest zmiana trybu życia czyli po prostu bogacenie, gdzie dwie strony zaczynają kultywować jednostkę, dobra materialne, szybkie, łatwe życie. To że jedna strona w związku zachowa rozsądek nie oznacza że małżeństwo przetrwa.

      • 2 1

      • To co piszesz to jakas papka

        Wynika z tego, ze bieda jest czynnikiem sukcesu zwiazku. A ja myslalem, ze wierność, szacunek i miłość ..

        • 3 1

    • może być jeszcze gorzej

      każde dziecko może mieć po kilku ojców, i w dodatku wszyscy mogą mieć takie poglądy, jak g(małpka)llux ;0

      • 0 0

  • zgadzam sie, ale...

    nie zawsze tak musi być, znam \"pomieszaną\" rodzinke, gdzie tata \"doszedł\" do mamy, która miała córkę :) Teraz mają wspólne, drugie dziecko, ale córka jest bardziej za nowym tatą niz za \"starą\" mamą...a tata świata poza nową corka nie widzi, ot co... za to maluszek nie może odczepic sie od siostry, tak samo ona od maluszka. Nie zawsze tak jest, że takie rodziny sa rodzinami społecznie patologicznymi!!

    • 9 2

  • Nie uznaję czegoś takiego jak rozwód.

    Lepiej się nie pobierać wcale i nie mieć dzieci jeśli się dopuszcza rozwód.

    • 6 16

  • \"Stowarzyszenie Psychologów Chrześcijańskich\" ??!! - sory, zawsze myslałam ze jest (3)

    po prostu psychologia; okazuje się jednak, że jest tez psychologia chrzesciańska... to chyba na tej samej zasadzie co normalna \"sprawiedliwosc\" i \"sprawiedliwosc społeczna\". Czekam na okulistow buddyjskich oraz koszernego fryzjera. Ale wracajac do meritum - 90% dzieci w klasie mojej córki jest agresywna lub bardzo agresywna. To juz obecnie chyba norma. Norma społeczna. Winni temu są rodzice: zarówno ci rozwiedzeni jak i nierozwiedzeni, niezaleznie czy są to katolicy, jehowi, zielonoświatkowcy czy czciciele leśnych bożków. To jest przerażające.

    • 9 4

    • Chciałabym tylko prosić panią o poprawną polszczyznę

      Nie ma takiego wyznania jak "jehowi", ale są Świadkowie Jehowy.

      Myślę, że określenie "sprawiedliwość społeczna" może być używane w odróżnieniu do "sprawiedliwości prawnej", jak można zauważyć jedna z druga nie ma wiele wspólnego.

      Co do egoizmu rodziców się zgadzam, ludzie chcą "mieć" dziecko, a potem podrzucają babciom, opiekunkom, sami wracają po całym dniu pracy zmęczeni i nie interesuje ich własny dom.

      • 0 4

    • Tako Rzecze Zaratustra (1)

      Owszem jest po prostu psychologia ale ww. stowarzyszenie to Stowarzyszenie Psychologów Chraeścijańskich. Podobnie jak np.istnienie stowarzyszenia matematyków chrześcijańskich nie oznacza rozróżnienia matematyki chrześcijańskiej i niechrześcijańskiej. Dla Chrześcijan wszystko jest chrześcijańskie. Wynika to z ich filozofii. A przynalezność do chrzescijaństwa jest dla chrześcijan powodem do dumy, dlatego lubią się z tym obnosić.

      • 1 1

      • Matematyka jest taka sama

        czy "chrześcijańska" czy nie,

        natomiast w psychologii jest inaczej, chrześcijanie powinni wprowadzać zasady biblijne do "swojej" psychologii, gdyż ta "tradycyjna" nie odwołuje się do konkretnej religii, ale daje dowolność, jeśli człowiek chce opierać się na jakiejś wierze,
        generalnie stara się być neutralna.

        jest tu duża różnica, gdyż psycholog "tradycyjny" mówi: "dbaj o siebie, należy ci się to, czy tamto, bądź asertywna", a psychologia chrześcijańska jeśli jest naprawdę chrześcijańska, to opiera się na zasadach , których uczył Jezus, choćby "zaparcia się samego siebie"

        • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje

Najczęściej czytane