Wiadomości

Psychiatrzy walczą o przetrwanie Centrów Zdrowia Psychicznego

Oddział Dziecięco-Młodzieżowy Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego.
Oddział Dziecięco-Młodzieżowy Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego. mat. prasowe

Lekarze od lat alarmują o złej sytuacji polskiej psychiatrii. Tylko w ciągu ostatniego roku problemy psychiczne dotknęły co najmniej co 16 osobę lub rodzinę - blisko 1,8 mln osób. Coraz więcej pacjentów psychiatrycznych nie może znaleźć skutecznej pomocy. Dodatkowo pandemia spowolniła program rozwoju Centrów Zdrowia Psychicznego, które miały zreformować polską psychiatrię. Eksperci apelują, że właśnie teraz opieka nad ludźmi w kryzysie jest jeszcze bardziej potrzebna. Skierowali w tej spawie petycję do ministra zdrowia o wsparcie i kontynuację programu pilotażowego.



Korzystałe(a)ś kiedyś z pomocy psychiatry?

tak, potrzebowała(e)m takiej pomocy 35%
cały czas korzystam z takiej pomocy 27%
nie, choć sądzę, że potrzebowała(e)m takiej pomocy 7%
potrzebuję takiej pomocy, ale z niej nie korzystam, bo nie stać mnie na prywatne wizyty, a w ramach NFZ są zbyt długie kolejki 8%
nie, nie było takiej potrzeby 23%
zakończona Łącznie głosów: 190
Trwa walka o przedłużenie pilotażu i utrzymanie reformy psychiatrii.

- Kryzysy psychiczne (problemy, zaburzenia, choroby) sprawdzają naszą odporność w konfrontacji ze znanymi i nowymi (jak COVID-19) zagrożeniami zdrowia. W ciągu życia doświadcza ich co najmniej co czwarty z nas, co czwarta rodzina. W ciągu ostatniego roku - co najmniej co 16. z nas, co 16. rodzina, czyli blisko 1,8 mln. osób. Niosą cierpienie, bezradność, często niezrozumienie i osamotnienie. W porę nierozwiązane łamią lub zabierają życie - czytamy w petycji skierowanej do ministra Zdrowia Adama Niedzielskiego.
Petycje w sprawie przyszłości Centrów Zdrowia Psychicznego można podpisać wirtualnie.

Lekarze, terapeuci, pacjenci i ich bliscy apelują do ministra zdrowia, by nie pozwolił na zatrzymanie transformacji leczenia psychiatrycznego.

- Nie ma jeszcze decyzji co do dalszego funkcjonowania centrów, ale patrząc na to, jak niedofinansowana jest nasza służba zdrowia, z przerażeniem myślę, co będzie dalej. Polska psychiatria od lat jest niedofinansowana. Nakłady na nią to niespełna 3,5 procenta budżetu ochrony zdrowia. Pod względem finansowania psychiatrii jesteśmy na przedostatnim miejscu w Unii, za nami jest tylko Bułgaria - mówi Izabela Ciuńczyk, psychiatra i psychoterapeuta, dyrektor Centrum Zdrowia Psychicznego w Koszalinie, przewodnicząca ogólnopolskiego Stowarzyszenia Centr Zdrowia Psychicznego.
Czytaj też: Będą zmiany w psychiatrii dziecięcej w 2020 roku

Psycholodzy w Trójmieście


Centra mają zreformować polską psychiatrię



Centra Zdrowia Psychicznego działają obecnie w programie pilotażowym i obejmują swoją opieką niewiele ponad 10 proc. dorosłych mieszkańców Polski. Jest ich 31 w całym kraju. W założeniach pilotaż, który kończy się 30.06.2021 roku, miał zostać przedłużony. Liczba centrów miała się zwiększać, tak by do końca 2027 roku było ich 300, po jednym w każdym powiecie. Działania centrów opierają się na psychiatrii środowiskowej, otaczając pacjenta wszechstronną, łatwo dostępną i godną opieką w pobliżu jego miejsca zamieszkania.

Działają w ramach NFZ i zgodnie z ustawą o leczeniu psychiatrycznym mogą z niego skorzystać bezpłatnie także osoby nieubezpieczone.

- To ośrodki oferujące bez skierowań i bez kolejek indywidualne formy pomocy psychologicznej, terapeutycznej, psychiatrycznej w zależności od potrzeb realizowane w poradni, w domu, oddziale dziennym lub szpitalnym - czytamy w liście do ministra zdrowia.
Do Centrum Zdrowia Psychicznego można się zgłosić z diagnozą schizofrenii, depresji, choroby afektywnej dwubiegunowej, ale też wtedy, kiedy doświadcza się załamania związanego z utratą bliskiej osoby, rozwodem, zwolnieniem z pracy.

Pilotaż został jednak zahamowany w związku z pandemią COVID-19, a - jak podkreślają psychiatrzy - właśnie teraz opieka nad ludźmi w kryzysie jest jeszcze bardziej potrzebna. W związku z planowanym zakończeniem programu pojawia się wiele znaków zapytania. Szczególnie w aspekcie działalności utworzonych już Centrów Zdrowia Psychicznego.

- Teraz, w zderzeniu sytuacją związaną z COVID-19, rośnie liczba ludzi szukających pomocy psychiatrycznej i terapeutycznej. Od marca do maja mimo lockdownu zgłosiło się do nas około 300 osób potrzebujących pomocy, teraz przy skali pandemii będzie ich zdecydowanie więcej - mówi Izabela Ciuńczyk.
Czytaj też: Nie bójmy się skorzystać z pomocy psychologa w czasie epidemii

Psychiatrzy dziecięcy w Trójmieście


Kryzys w polskiej psychiatrii



W obszarze polskiej psychiatrii jest wiele do zrobienia. W kraju milion osób doświadcza depresji, kolejny milion ma za sobą psychozę, 400 tys. choruje na schizofrenię. Zgodnie ze statystykami co czwarty mieszkaniec Polski doświadczył, doświadcza lub doświadczy kryzysu psychicznego. Szpitale są przepełnione, a personel nie nadąża z przyjmowaniem pacjentów i robi dostawki łóżek na korytarzach.

Czytaj też: Kryzys w psychiatrii dziecięcej się pogłębia. Szpitale odmawiają przyjęć

Brak miejsc dla chorych, brak lekarzy, za mało pieniędzy z NFZ - z takimi problemami zmaga się od lat Wojewódzki Szpital Psychiatryczny w Gdańsku. W placówce przebywa zwykle kilkuset pacjentów, a do Izby Przyjęć codziennie zgłasza się kilkanaście kolejnych osób, w tym również nieletnich.

Opinie (40)

  • (2)

    Problemy psychiczne dotykające co 16 osobę to niedopowiedzenie, większość ludzi boryka się z jakąś formą psychicznych problemów, ale nic dziwnego jeśli kultura nakazuje żyć tak, żeby spełniać oczekiwania rodziców, społeczeństwa, a potem partnera/ki i nie pozostaje miejsca na własne potrzeby, więc człowiek fiksuje.

    • 27 1

    • podobno nawet 17% ma skrajne zaburzenia

      czyli co 7 osoba powinna się leczyć na bardzo poważne problemy psychiatryczne
      ale jak przeprowadziłem się do Kolbud to uważam, że ta statystyka jest zaniżona... :)

      z drugiej strony eksperyment Rosenhana bardzo zniszczył obraz psychiatrii i spowodował, że wielu wątpi w tę dziedzinę

      • 5 0

    • I oczekiwania religii i kościoła.

      • 2 0

  • (1)

    Jest za to kasa na tvp oraz armię misiewiczów;) Mam wrażenie, że opieka nad psychicznymi w Polsce jest bardzo słaba, tacy ludzie są puszczani samopasem.

    • 22 3

    • oczywista zarzutka, choć nawet z tą świadomością trochę człowiek chcę to łyknąć

      • 0 0

  • To efekt odejscia od Kościoła (4)

    Oczywiście temat jest skomplikowany i nawet nieoczekuje, że ktoś mi uwierzy na słowo w to co piszę, ale tak jest, trzeba jedynie zgłębić temat aby do tego dojść

    • 9 46

    • Nie myl religii z psychiatria (1)

      Czy myslisz,ze wsrod katolikow nie ma osob z zaburzeniami psychicznymi? Wierza w Kosciol i dalej nie maja gdzie sie leczyc....

      • 10 0

      • Nie, nie myślę

        Nie da się wykluczyć jakielkolwiek grupy społecznej (ze względu na wiek, wyznanie, miejsce zamieszkanie etc), z tego, że mogą mieć zaburzenia psychiczne.

        • 0 0

    • (1)

      Schizofrenia mojej matki poglebila sie przez kosciol. Prosze mi powiedzidc jak jej pomogla poglebiajac jej manie?

      • 10 0

      • Nie znam sprawy Twojej matki więc się nie wypowiem.

        • 2 0

  • kasa idzie do tych co mają pozwolenia na broń

    dla służb specjalnych Ministerstwo Zdrowia zawsze znajdzie kilkadziesiąt milionów

    • 7 1

  • Pani Wioleto, moze zawezic problem psychiatrii do Trojmiasta

    I poprosi o wypowiedz lekarzy czy decydentow z naszego rejonu. Moze konsultant wojewodzki, deprtament zdrowia w urzedzie marszalkoskim, ktos ze szpitala na Srebrzysku.Bo to ze jest dramtat z psychiatria w Polsce, to wszyscy wiemy. Ale moze warto porozmwaiac ze specjalistami i dowiedzic sie jak to wyglada w Trojmiescie.

    • 10 1

  • W obecnych czasach (1)

    co druga mloda osoba bedzie sie leczyc na glowe. Kiedys tego nie bylo, szlo sie w pole popracowac i glowa sie sama naprawiala.

    • 9 15

    • tak sobie tłumacz. Na proste złe humory pomoże cokolwiek co lubimy. Ale jak ktoś ma głębszy problem, to takie proste rozwiązania nie działają. Jak ktoś nie umie rozmawiać z własnym synem/córką to jest już duży problem.

      • 6 0

  • (8)

    Pewnie dostanę tysiąc minusów bo to niepopularna opinia, ale wśród młodzieży panuje wręcz moda na zaburzenia psychiczne. Relacje na Insta po próbie samobójczej, afiszowanie się jakie to mają problemy z depresją, wymiana doświadczeń z psychotropami itp.

    Kilkanaście lat temu młodzież żyła normalnie a jak były problemy to obok był zawsze przyjaciel, który poszedł na jabola albo koleżanka z którą poszło się na lody. Teraz wielkie dramy w sieci o depresji i wyobcowaniu, tysiące znajomych na FB i zero efektów.

    • 13 24

    • Widac,ze nie masz nastolatka w tych czasach

      • 1 1

    • Cieszę się, że piłeś jabole w liceum, ja do innego chodziłem i tam tego nie robiliśmy. Ale normalny nie jesteś, skoro takie głupoty piszesz.

      • 3 1

    • Tyle tylko, że to jest poniekąd prawda.

      O której zresztą sam napisałeś. Mam na myśli relacje jakie dziś łączą młodzież. To są relacje wirtualne. Koleżanka czy znajomy to dla mnie bezwarunkowo osoba, z którą spotykamy się w realu. Ktoś, z kim można wypić kawę lub "jednego", wyjść na miasto i podyskutować nie tylko o problemach, ale też o tym, co się w danej chwili dzieje. Naturalna interakcja. W sieci są teksty "zredagowane". Gdybyśmy rozmawiali na żywo - wpadalibyśmy sobie w słowo, zmieniali temat, przedłużali lub skracali jakiś wątek. W sieci mamy monologi, na które odpowiedzią są inne monologi, a możność "udostępniania" powoduje, że stają się coraz bardziej "dramatyczne". Tyle, że nigdy nie wiadomo, kiedy fikcja przechodzi w stan faktyczny i ile rzeczywistych dramatów rozgrywa się w życiu, a nie w światłowodach.

      • 6 0

    • (1)

      te dzieciaki nie mają pojęcia, co to jest depresja. Myślą, że jak jest im trochę gorzej to już larum o mam depresję. Nie rozumieją powagi sytuacji. A rodzice zapatrzeni w pracę i nic więcej często nawet z nim nie rozmawiają, bo myślą, że to przejdzie.
      A z tymi przyjaciółmi to też bym nie przesadzał - większość to koledzy. Przyjaciel to osoba, na którą zawsze można liczyć, a większość to tylko jest, gdy czegoś potrzebuje, nie da się ich nazwać przyjaciółmi.
      Kolega i przyjaciel to różne osoby, nie mylcie pojęć i nie używajcie ich wzajemnie!

      • 4 1

      • Wejdz glebiej w temat, to sam bedzie potrzebowal pomocy

        Polska jest w czolowce samobojstw dzieci i nastolotkow. Brak szybkiego dostepu do leczenia psychiatrycznego powoduje,ze odchodzi na zawsze rzesza mlodych ludzi. Nie zycze, aby w tojej rodzinie trafil sie taki przypadek. Jak nie masz kasy na szybka prywatna wizyte u specjality, ryzykujesz,ze nieleczone dziecko zrobi sobie krzywde. Skutecznie.

        • 3 0

    • (1)

      Co innego chęć zwrócenia na siebie uwagi a co innego prawdziwe, nie uleczalne (bo czasem leko oporne) schorzenie psychiczne

      • 1 0

      • Nad jednym i drugim trzeba się pochylić

        • 0 0

    • I takim sposobem, po tych pocieszających jabolach wyrosła nam rzesza alkoholików .

      • 0 0

  • Niestety. (1)

    Problem psychiatrii w Polsce to nie tylko efekt wielu lat zaniedbań, ale też podchodzenia każdej kolejnej ekipy rządzącej do tematu. A "temat" jest traktowany jak za czasów głębokiego PRLu, kiedy zdrowie psychiczne traktowano jako bardzo wstydliwą sferę życia, a osoby z problemami zachęcano do "wzięcia się w garść". No, chyba, że ktoś już był "zupełny wariat", z takich, co to słyszą głosy i opowiadają niestworzone rzeczy. Kiedy cały świat zachodni coraz lepiej zauważał, że na jakość życia jednostki wpływa nie tylko zdrowie fizyczne, lecz w równej mierze samopoczucie umysłowe - u nas wciąż pokutowało (i pokutuje) przekonanie, że "w zdrowym ciele zdrowy duch", więc zobacz, masz pracę, mieszkanie, samochód, a siedzisz całymi dniami w pustym pokoju. Może weź się czymś zajmij - sprzątnij, książkę poczytaj, wyjdź na spacer z dziewczyną. Do lekarza?! No przecież on jest zdrowy jak byk. A poza tym, po co ludzie mają gadać? W mentalności zbiorowej, w tym kolejnych ministrów "od zdrowotności", problemy natury emocjonalnej - to najmniejsze "problemy" w chaotycznej, niedoinestowanej i zapyziałej służbie zdrowia, jaką nam zafundowano po "reformie" z NFZ-tem. Opinię społeczną bardziej bulwersuje fakt, że na SORze ktoś zmarł na zawał, niż że ktoś inny w domu odebrał sobie życie. Albo "zmienił w piekło" życie swoich bliskich. Co znów wynika ze społecznego przekonania, że zawał może mieć każdy, a "świra" tylko niektórzy. Cóż, w narodzie gnębionym inflacją, recesją, wzrastającym bezrobociem i niepewnością jutra - te proporcje wkrótce mogą się zmienić.

    • 22 0

    • niestety tak to jest - wielu ludzi uważa że na złe samopoczucie zadziała książka, film czy inne rzeczy. Czasami zadziała. Na trudniejsze przypadki niestety nie.

      • 2 0

  • (2)

    od samego widoku tego szpitala mozna popasc w depresje
    dno i 100 metrow mulu

    • 15 1

    • (1)

      szpital ten jest dla chorych do "wyleczenia" a nie dla zdrowych do podziwiania

      • 2 2

      • Człowiek ma lepsze samopoczucie przebywając w przyjemnym otoczeniu.

        • 1 0

  • (1)

    trzeci rok leci jak, w jednej z gdańskich poradni, czekam na psychologa przyporządkowanego dla mnie do długoterminowej terapii...

    • 11 0

    • Ja juz 6 lat

      • 2 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje