Wiadomości

Przepisy z wirtualnego świata, czyli o blogach kuchennych

Przepisy z blogów kulinarnych to często autorskie pomysły, ale także propozycje pochodzące z innych stron, programów telewizyjnych czy książek.
Przepisy z blogów kulinarnych to często autorskie pomysły, ale także propozycje pochodzące z innych stron, programów telewizyjnych czy książek. mat. prasowe/domowabogini.pl

Soczyste, chrupiące, pachnące. Po prostu pyszne! Przepisy i zdjęcia na blogach kulinarnych potrafią być tak dokładne i apetyczne, że na ich widok od razu stajesz się głodny. O popularności blogów kulinarnych opowiadają nam trójmiejskie blogerki.



- Bloguję niemal od 4 lat. Zaczynałam, gdy kulinarne blogi nie były jeszcze tak bardzo popularne jak dziś - mówi Joanna Karpowicz, autorka bloga ugotujmy.blogspot.com, studentka Uniwersytetu Gdańskiego. - Wszystko po to, by zbierać ulubione smaki i receptury i nigdy ich nie zgubić. Inaczej zapisywałabym je pewnie w zeszycie w kratkę, a nie w wirtualnej przestrzeni.

Ewa Maszke, autorka bloga domowabogini.pl jest specjalistą ds. transportu i logistyki, ale w domu jest przede wszystkim mamą i żoną. Każda potrawa, która pojawia się na jej blogu to coś, co podała na stole.

Zdjęcia na blogach potrafią sprawić, że od razu ruszamy do gotowania.
Zdjęcia na blogach potrafią sprawić, że od razu ruszamy do gotowania. mat.prasowe/ugotujmy.blogspot.com
- Nie ma dla mnie nic przyjemniejszego, jak słowa uznania męża, córki, rodziny czy znajomych - mówi Ewa. - Gotowanie, robienie miłych dla oka zdjęć potraw i pokazywanie tego na blogu to hobby, które sprawia mi wiele przyjemności. To, co jest pociągające w byciu uczestnikiem kulinarnej blogosfery to jej interaktywność. Podany przez ciebie przepis spotyka się z odzewem. A ty, gdy widzisz fajny przepis, wypróbowujesz go i też komentujesz. To mi się właśnie w blogowaniu podoba. Spotykasz się w wirtualnej przestrzeni z ludźmi, którzy szaleją na punkcie kucharzenia (nawet bardziej niż ja) i cię rozumieją. Fantastyczna sprawa.

Bloga o wdzięcznej nazwie burczymiwbrzuchu, od dwóch lat, prowadzą dwie studentki z Sopotu - TosiaŚliwka. W marcu tego roku powstał także ich drugi blog - dotyczący wypieku domowego chleba.

- Pierwsze kroki w kuchni stawiałam już jako dziecko. Od tego czasu przejrzałam mnóstwo książek kucharskich, blogów i czasopism kulinarnych. Uczyłam się gotować sama, metodą prób i błędów. Teraz wystarczy mi kilka przypadkowych składników by stworzyć smaczne danie - mówi Tosia. - Ludzie z natury są ciekawi, a blogi kulinarne stwarzają możliwość zajrzenia do czyjegoś talerza. Blogosfera kulinarna to przestań pozwalająca na wspólne gotowanie, tyle, że na odległość. Pasjonaci gotowania spotykają się w sieci po to, aby wymieniać się przepisami i wspólnymi doświadczeniami. Można nawiązać wieloletnie znajomości, ale też zwyczajnie podpatrzeć pomysł na obiad by zaskoczyć bliskich nowym daniem.

Siłą blogów są nie tylko setki receptur, ich szczegółowe opisy i komentarze osób, które sprawdziły dany przepis. Zdjęcia, które ukazują proces przygotowania i efekt końcowy są często tak smakowite, że na ich widok od razu burczy nam w brzuchu.

- Poza prowadzeniem bloga jestem też wierną czytelniczką innych blogów kulinarnych - polskich i zagranicznych. Uwielbiam je do tego stopnia, że na mojej czytelniczej liście znajdują się na przykład blogi po duńsku. Nic z nich nie rozumiem, ale same zdjęcia potrafią być niezwykle inspirujące - mówi Śliwka.


Przepisy z blogów kulinarnych to często autorskie pomysły, ale także propozycje pochodzące z innych stron, programów telewizyjnych czy książek. Wówczas pod przepisem podawane jest źródło.

- Tak wiele rzeczy zostało już w kuchni wymyślonych, że choć czasem wydaje się nam, że stworzyliśmy coś wyjątkowego - okazuje się, że był już ktoś, kto to ugotował, zjadł, i że mu też smakowało - dodaje Asia Karpowicz. - Przeglądam mnóstwo kulinarnych blogów. To one są dla mnie największą inspiracją. Mam kilka kulinarnych książek, ale tylko jedną ulubioną - głównie za formę i piękne zdjęcia, na które zwyczajnie lubię patrzeć i zaznaczać najładniejsze z etykietą "koniecznie muszę to ugotować". Lubię też wykorzystywać receptury i próbować smaków, o których ktoś mi opowie. Nie zdarza się to często, ale jak nasłucham się o pysznej sałatce, albo ciastkach, to faktycznie mam ochotę czym prędzej znaleźć się w sklepie, a później z torbą zakupów w domu, w mojej kuchni.

Ewa Maszke inspirację do wpisów na blogu czerpie z różnych źródeł. Publikuje sprawdzone przepisy mamy, taty czy babci, ale także znanych osobowości jak Nigella Lawson czy Jamie Oliver, oraz kopie z zagranicznych portali kulinarnych (zawsze podaje źródło).

- Ostatnio zaczynam próbować podchodzić do przepisów kreatywnie. Przestałam się bać odbiegać od znanego przepisu i rzeczywiście zaczynam czuć jakie połączenia składników dadzą oczekiwany efekt. To też daje przyjemność - mówi Ewa Maszke.

W dobie popularności blogów wielu uważa, że książki kulinarne to już przeżytek. Ale blogerki zaprzeczają tej opinii.

- Blogów kulinarnych jest coraz więcej, ale nie inaczej dzieje się z książkami - mówi Asia. - To modny temat i wiele osób chce ten moment wykorzystać. O gotowaniu piszą osoby znane i nieznane, kucharze, ale też osoby popularne. Książki na pewno nie są przeżytkiem, ale łatwość publikowania w internecie, bez nakładu finansowego wydawnictw, reklamodawców, zdecydowanie przemawia za blogami. Prawda jest jednak taka, że wielu z blogerów zwyczajnie marzy o wersji papierowej i wydaniu swojej książki!

Potwierdzenia tego zdania nie trzeba szukać daleko.

- Pod niektórymi względami blogi mają więcej zalet niż książki kucharskie. Może tworzyć je każdy samouk, który ma ciekawe kulinarne pomysły. Jako osobie anonimowej, książki kucharskiej prawdopodobnie nie udałoby mu się wydać. W blogosferze kulinarnej szybciej przebijają się też nowe trendy w gotowaniu i fotografii. Jednak ja nie zrezygnuję nigdy z wersji papierowych. Książka ma zupełnie inny wymiar i warto mieć na półce kilka dobrych książek kucharskich. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się spełnić marzenie i napisać swoją - mówi Śliwka.

- Książki kucharskie są inspirujące. Można przysiąść do nich i relaksować się patrząc na ciekawe przepisy i fantastyczne zdjęcia. A fotografia kulinarna bardzo się ostatnio rozwinęła - zdjęcia bywają... do schrupania - dodaje Ewa Maszke. - Co prawda, książki mają ten minus, że nie porozmawiasz za ich pośrednictwem z autorem. To można uczynić właśnie dzięki blogom, i fanpage'on kulinarnych osobowości. To daje możliwość obserwowania ich codzienność oraz prowadzenia pewnego rodzaju dialogu.

Blogerki mówią zgodnie, że nie istnieje przepis na idealnego bloga kulinarnego.

- Tak jak wiele jest przepisów na zupę pomidorową, tak samo dużo na idealny blog. Jedni lubią więcej pieprzu, a inni soli. Jedni jadają z ryżem, a inni z makaronem. Blogi kulinarne są bardzo różnorodne i na tym chyba polega ich urok. Niektóre są aktualizowane codziennie, inne kilka razy w miesiącu. Bywają osobiste - takie, w których znajdziemy słowa od autora, a inne całkowicie pozbawione są komentarza - wyjaśnia Asia. - Podstawą każdego bloga jest zdjęcie potrawy i przepis, a cała reszta zależy od pomysłu autora, od tego jaką formułę sobie wymyśli, jak chce kreować swoją wirtualną kuchnię. Jestem zdania, że nie ma przepisu idealnego, bo każdy z blogerów ma inne oczekiwania. Gdy jest pasja - to po prostu musi się udać i na pewno będzie sprawiało nam przyjemność i dawało dużo satysfakcji.

Ewa Maszke dodaje, że każdy z blogerów ma swoich odbiorców, którzy kierują się własnymi wewnętrznymi potrzebami i upodobaniami.

- Jak to mówią, każda potwora znajdzie swojego amatora - dodaje. - Trzeba tylko chcieć pisać i umieć określić swoją grupę docelową i ją po swojemu rozpieszczać.

Opinie (29) 6 zablokowanych

  • (7)

    Dzisiaj każdy może być blogerem i każdy może pisać o czymkolwiek. Problem w tym że ciężko z tego śmietnika jakim jest internet wybrać dobre treści.

    • 34 4

    • (1)

      W internecie śmietnik, w tv śmietnik, w gazetach śmietnik, w księgarni śmietnik więc i w głowie śmietnik. Tęsknię za starymi czasami...

      • 4 2

      • Ja też! Jak był tylko jeden program tv, w radio leciała muzyka klasyczna,l a nie jakieś zboczone pisenkareczki, nie było tych wszystkich komputerów i komórek, a dla rozrywki szło się na pochód pierwszomajowy!

        • 9 2

    • Wolność wyboru (4)

      Nie musisz czytać szmatławców, nie musisz oglądać marnych programów telewizyjnych, nie musisz wchodzić na bylejakie strony internetowe...
      *****

      Cieszę się, że nie żyję w czasach w których w radio leci jeden przebój i tylko "dobra" muzyka, telewizja ma dwa kanały, a Internet nie istnieje.

      W naszych czasach to JA wybieram i decyduję, co dla mnie najlepsze.

      • 2 1

      • (3)

        Bzdura. Kiedyś były dwa kanały tv, trzy programy radiowe a muzyki i filmów oraz programów wszelakich było mnóstwo i rzadko się co powtarzało. Współcześnie pozornie jest wybór ale bezustannie atakuje wtórność, powtarzalność, pozorność, całkowity brak unikatów. Podobnie w kulinariach. Wbrew temu co się mawia odnośnie pustek w sklepach, bo to akurat prawda co do mięsa, wędlin i niektórych pozycji nabiału, to na takich rynkach itp było do wyboru kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt gatunków jabłek, kilkanaście gruszek, kilka śliwek czy nawet takie porzeczki lub agrest, obecnie pozycje z gatunku muzealnych. Cóz z tego że mamy do wyboru kilkanaście rodzajów owoców, skoro z każdego jest tylko jeden, góra dwa gatunki, do tego regułą jest że niedojrzałe, bo transport składowanie etc!!!
        Mylisz pojęcie łatwości dostępu z bogactwem różnorodności nawet w obrębie jednego rodzaju. To dwie inne bajki i raczej zupełnie nie wrócą, chyba że zlikwidowane zostaną sklepy i sieci wielkopowierzchniowe i zaprzestanie się przewożenia żywności po całym świecie. Wtedy do głosu dojdzie lokalna żywność z lokalnymi odmianami.

        • 2 0

        • (2)

          Zgadzam się z Tobą, że sklepy wielkopowierzchniowe zabijają różnorodność dając ułudę wyboru. Ale... to tylko jeden rodzaj sklepów jaki mamy. Poza tym nie ma problemu z kupnem mango, granatów, papaji nie wspominając o pomarańczach i bananach. Mogłeś je kupić od ręki 30 lat temu? Albo kawę? Czekoladę? Ba, taką z orzechami, czy z rodzynkami, albo (do wyboru) białą? I to od różnych producentów?
          Kupienie porzeczki czy agrestu - proszę bardzo: wystarczy wyjść ze sklepu wielkpowierzchniowego, a ryneczki przecież jeszcze istnieją. Tylko kiedyś były TYLKO ryneczki, małe sklepy, a teraz mamy DODATKOWO "markety".

          • 0 0

          • (1)

            Trochę mylimy czasy. Jeśli piszemy o brakach w sklepach to zdecydowanie dotyczy to lat 80-tych i końcówce 70-tych tak od '77. Wcześniej zakup kawy czy tym bardziej czekolady, białej, gorzkiej z orzechami, rodzynkami, wcale nie był rodzajem święta. Mango, banany czy granaty całkiem często dało się spotkać w sklepach, nieco gorzej było z pomarańczami, bowiem te ostatnie traktowano wyraźnie jako towar "na świeta"!!! chyba że pojawiały sie np. kubańskie, wybitne do robienia soku, natomiast zupełnie nie nadające się do bezpośredniego spożycia. Ale za to cytryny były cały rok dostępne. Tak poza tym, cóż można uzyskać z mango skoro ma terpentynowy posmak i zapach, jakież czarodziejskie potrawy da się z niego wymyślić. Gruszka czy brzoskwinia bija je na głowę, tak w smaku jak i fakturze. Co mi po tym że jakiś deser udekoruję karambolą, skoro najważniejszy jest smak tego deseru a nie dodatek. O "marketach" piszę źle, bowiem gdyby w swej ofercie miały owoce pozalokaln, to bym jeszcze to strawił, gorzej że właśnie posiadają w sprzedaży jabłka czy gruszki czy śliwki, na zasadzie jak leci i aby było jak najtaniej, przez co pompują rynek w dół, robiąc spore straty u producentów dbających o jakość a nie o cenę. Poza tym, wbrew temu co się myśli, tamte trudne czasy wywoływały liczne pomysły na wykonanie wielu nowych czy modyfikowanych potraw. Zanim nawet goła kość trafiła do śmietnika, trzy razy się ją oglądało, zanim tam ostatecznie trafiła. Teraz przy faktycznej nadprodukcji żywności, wiele z niej trafia do kosza, bowiem z powodu nadmiernych zakupów leżała w lodówce i się zeschła,spleśniała, zwyczajnie zmarnowała. Wcześniej takie rzeczy nie były do pomyślenia. Wtedy jedzenie się szanowało, teraz wykazuje że to jest rodzaj sztuki, inwencji twórczej. Że wartością samą w sobie jest np starannie ułożona piramidka różnych komponentów na talerzu a nie sam fakt, że jemy po to by przeżyć wpierw a potem ewentualnie przeżyć doznania.
            Czy niektórzy są w stanie sobie wyobrazić, że żywność to nade wszystko jeden z najważniejszych produktów strategicznych na świecie, że wielkie konsorcja poprzez GMO są w stanie kontrolować nie tylko co jemy ale także kontrolować rządy itd. Dlatego łatwiej dać ułudę blogowania na temat kulinarne, by myślano właśnie sobie, że mamy do czynienia ze swobodą wyboru. Tak niestety wcale nie jest.

            • 1 0

            • Ciekawy wpis. I właściwie mogę się podpisać pod większością Twoich spostrzeżeń. Zgadzam się z tymi dotyczącymi sztuki kulinarnej traktowanej wyłącznie jako konsumpcja estetyczna a nie pokarm. Takie powierzchowne traktowanie rzeczywistości jest bardzo szerokie, a dowodem są choćby artykuły w dziale "de lux" na tym portalu. Podoba mi się również Twoja opinia dotycząca pozycji żywności jako produktu strategicznego.

              Próbujesz jednak udowodnić, że dawniej było lepiej (większa różnorodność rodzimych produktów, szacunek do pokarmu, wartościowsze programy TV).

              I chyba w tym momencie dochodzimy do sedna tej wymiany zdań - czyli pytania o wolność. Czy szersze spektrum operacyjne jest wolnością czy nie? I czy umiemy z możliwości wyboru (wolności?) korzystać?

              • 0 0

  • skromnie (10)

    zapraszam też do siebie, blogująca z gdańska http://www.dusiowakuchnia.pl i polecam wyżej wymienione blogi, jestem stałą czytelniczką:)

    • 8 16

    • a ja zapraszam do siebie garkotluk.blogspot.pl - przepisy, porady, trywialne spostrzeżenia i płytkie porady sercowe, oraz ranking ulubionych seriali!

      • 3 4

    • Dusia srusia

      Ty to się wszędzie wciskasz... A Twoje przepisy to jakaś żenada. Twarożek z rzodkiewką? Kanapka caprese? Moim skromnym zdaniem robisz z ludzi idotów dodając taki szit... I do tego te Twoje wstępy... Oh jesteś taka alternatywna!

      • 4 1

    • Dusia, oberwuję Twój blog, (6)

      ale nie jesteś niestety zbyt kreatywna w swoim gotowaniu. Twój 'przepis' na wyciskany sok z owoców (chyba pomarańczy)... Naprawdę? Widziałaś kiedyś Kwestię Smaku?

      • 5 0

      • (5)

        ciekawe co ty robisz w domu

        • 0 5

        • Nie rozmawiamy o mnie, a o Tobie. (4)

          Promujesz swój blog, który jest niestety bardzo, bardzo przeciętny. Uwierz, że dobre blogi kulinarne nie potrzebują, by ich autorki szafowały własnym wizerunkiem, a Ty to robisz (patrz: logo). Dobre przepisy i dobra jakość zawsze się obronią.
          Nie chodzi o to, co ja gotuję w domu, bo to nie ja chwalę publicznie się tym, co jem. To trochę zabawne, że próbując się na siłę wypromować w komentarzu pod takim tematem (gdybyś była naprawdę dobra, zapewne ktoś by o Tobie wspomniał), atakujesz mnie za to, że wyraziłam własną opinię. Jeśli tak zamierzasz traktować swoich czytelników, to daleko nie zajdziesz, naprawdę.

          • 6 0

          • (3)

            takie przepisy jakich mam czytelników. grono czytelników jest od 15 do 40lat przeciętnie, dlatego takie a nie inne przepisy się pojawiają. pamiętajmy, że krytykować jest łatwo a coś robić jest trudniej. nie atakuję Cię, to Ty obraziłaś mnie.

            • 0 3

            • odczepcie się od niej!!! (2)

              Fajnie, że dziewczyna ma chęci i coś robi. Poświęca swój czas i ma hobby - którego większości z Was brakuje!!! Najłatwiej krytykować. A dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z kuchnią nawet najprostsze przepisy są wyzwaniem.

              • 2 2

              • Dusia, przyjmij to na klate :) (1)

                Jesteś beznadziejna i już. Nie przedstawiasz niczego ciekawego, Twoje wpisy są denne i nieciekawe. Komentarze od Twoich czytelników, no cóż... Wiadomo, że w blogosferze, a szczególnie kulinarnej każdy sobie liże tyłek - tak jest też w Twoim przypadku. Starasz się być inna, ale to tak naprawdę do niczego nie prowadzi. To, że nagle stałaś się "popularna" (tak to nazwijmy) nie oznacza, że jesteś w tym dobra, bo nie łudź się - nie jesteś. Niczego z Twoich przepisów nie jestem w stanie się nauczyć. Ten kto ma trochę rozumu i otwarte oczy od razu zauważy, że bloga nie prowadzisz od serca i faktycznie dla ludzi, ale dla zysku i to wszystko. Starasz się lansować, wszędzie widać Twoją kwadratową twarz i tak naprawdę irytujesz strasznie, ale kto Ci powie prawdę - nikt, bo większość to fałszywce ;) Żyj sobie dalej w tej świadomości, że jesteś taka cudowna i w ogóle takie tam, ale poziom Twojego bloga mówi o Tobie wszystko ;)

                • 2 1

              • Jakbym robiła coś dla zysku to byłabym bogata. Widzę, że śledzisz bloga na bieżąco, więc albo Ci sprawia to radość albo jestem dla Ciebie konkurencją :) I nigdy nie mówiłam, że jestem taka cudowna, ale miło że masz swoje zdanie i jako anonim potrafisz głośno krzyczeć, ale pewnie prosto w oczy nic byś nie powiedziała :) No chodź zawalczymy na klaty, ale na żywo - zapraszam do ujawnienia swojej twarzy...

                • 0 2

    • prowadzę bloga z recenzjami kosmetyków, czasem zamieszczam również przepisy.Zapraszam: http://www.dp-good-for-you.blogspot.com :)

      • 0 2

  • "jak to mówią, każda potwora znajdzie swojego amatora"

    mówią też, "każdy potwór ma otwór", a idąc dalej tym tropem można przytoczyć - raczej nie wielu ludziom w Polsce znaną, heavy metalową formację Ice-T, na płycie której, między utworami zapewniał "you're from Mars, you gotta pussy, we WILL f**k you". Body Count's in the house! howgh.

    • 3 2

  • Takie zdanie

    "Ostatnio zaczynam próbować podchodzić do przepisów kreatywnie. Przestałam się bać odbiegać od znanego przepisu i rzeczywiście zaczynam czuć jakie połączenia składników dadzą oczekiwany efekt. To też daje przyjemność - mówi Ewa Maszke."
    Nie przepadam za blogami kulinarnymi, bo kreują czasem zupełnie wydumane historie. Ale przytoczone zdanie jest swego rodzaju podsumowaniem tego co w kulinariach najważniejsze, kreatywnośc, własne wariacje i poszukiwanie najlepszego dla siebie smaku.
    To ostatnie jest w sumie najważniejsze, potrawy winny smakować głównie nam. Tu egoizm jest jak najbardziej mile i właściwie widziany.
    Zresztą, każdy który przynajmniej raz w życiu miał nieco dłuższy rozbrat z jedzeniem (z róznych powodów) wie jak miłe jest doznanie zjedzenia czegokolwiek, bowiem bez strawy człowiek zwyczajnie ginie, natomiast epatowanie smakiem, wizualną stroną potraw itp to tylko mniej istotny dodatek.
    Jedną z najśmieszniejszych rzeczy jakie czytuję to wysyp przepisów na różne sałatki a przeciez tak naprawdę te ostatnie nie są niczym innym jak ... przeglądem tego co mamy w lodówce, za oknem, w koszyku itd. Wystarczy to tylko wymieszać i już.

    • 8 1

  • lubie

    jesc
    gotowac
    testowac nowe potrawy
    problem taki, ze aktualnie mam malutkie dziecko i juz nie ma tak duzo czasu, czasem cos sobie poczytam, jak tutaj, ale tortu to przy dziecku nie upieke :P
    blogi lubie. jak ktos lubi, niech pisze.
    jak ktos nie lubi, niech nie czyta.

    • 3 1

  • Twórzcie blogi i róbcie fotografie jedzenia, (2)

    ale na boga, po jakiego grzyba korzystacie do tego z Instagramu? Fotka dania ma być rzeczowa czy modna?

    • 8 2

    • oczywiście, że modna, to nie są blogi modowe, kulinarne itp. to są blogi lajfstajlowe czyli ma być modnie i hipstersko

      • 6 1

    • Fotka ma być taka jaką chce mieć autor bloga.

      Kto ci powiedział, że to instagram- może autorka tak fotografuje i już? Zdjęcia pasują do konwencji bloga. Radzę zapoznac się z tematem, a dopiero potem ewentualnie wypisywać androny.
      I istnieje coś pomiędzy rzeczowa a modna.
      Przeglądam masę blogów kulinarnych i zdjęć z insta nie widuję- ale, mam inne ale- stare, łuszczące się z farby dechy i zardzewiałe sztućce- to dopiero moda, pozerstwo często i może denerwować. (o zgrozo prasa kulinarna też tak lubi) Czekam na powrót lansu na duraleks :D

      • 0 0

  • Blog o gotowaniu...

    ... który często odwiedzam to http://www.lepszysmak.wordpress.com Świetne lekkostrawne przepisy okraszone jeszcze lepszymi zdjęciami. Polecam wszystkim zainteresowanym.

    • 1 2

  • Przeglądam naprawdę wiele bllogów,

    od stricte "cukierniczych" (Moje Wypieki), poprzez "chlebowe" (Pracownia Wypieków) czy takich "od wszystkiego" (Kwestia Smaku). Świetne są, ładne, niektóre przepisy naprawdę fantastyczne (zwłaszcza na Moich Wypiekach, właściwie tylko stamtąd biorę przepisy na wypieki), ale często zdarza się tak, że składniki podawane jako niezbędne do przygotowania niektórych potraw są albo trudno dostępne, albo bardzo drogie. Jasne, takie przepisy też są potrzebne, ale warto byłoby, gdyby blogerki podawały czasami zamienniki pewnych produktów. Na niektóre można wpaść samodzielnie, ale nie zawsze :)

    • 1 2

  • ta Tosia całkiem fajna laseczka, Śliwka też miło wygląda. Ciekawe czy zapraszają do siebie na obiadziki, mniam :D

    • 0 2

  • Lubię alicjagotuje.blogspot.com

    Zaglądałam z przyjemnością na ten blog, bo ładnie pisze i ciekawe potrawy, ale ostatnio brak nowych wpisów. Mam nadzieję, że wróci do pisania. Czekam.

    • 1 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje

Najczęściej czytane