• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Problem odnowienia długu zdrowotnego. "Widać niezadowolenie pacjentów"

Piotr Kallalas
16 maja 2022, godz. 13:00 
Opinie (26)
Wielu pacjentów dopiero teraz wraca do umówionych wizyt lub zaczyna rejestrować się na od dawna wyczekiwane, ale niezrealizowane konsultacje. Wielu pacjentów dopiero teraz wraca do umówionych wizyt lub zaczyna rejestrować się na od dawna wyczekiwane, ale niezrealizowane konsultacje.

Obecnie wielu chorych, ośmielonych poprawą sytuacji epidemicznej, wraca do normalnego trybu wizyt u lekarza. Wielomiesięczna przerwa doprowadziła jednak do wzrostu długu zdrowotnego, nad którym obecnie próbują zapanować placówki medyczne. - To, że szpitale specjalistyczne zajmowały się COVID-19, było dużym błędem, bo siłą rzeczy traciły swój potencjał i pogłębiał się dług zdrowotny, jeśli chodzi o kardiologię, onkologię czy różne inne formy opieki - mówi dyrektor UCK w Gdańsku



Czy boisz się iść do lekarza ze względów epidemiologicznich?

Można uznać, że półtora miesiąca temu oficjalnie zakończyła się epidemia. Nawet jeśli nie udało nam się zredukować do zera dziennej liczby osób zakażających się koronawirusem, to jednak obecnie chorych jest znacznie mniej, a to pozwoliło reaktywować system bez utrzymywania dodatkowych łóżek covidowych.

- Jednym z największych wyzwań jest odbudowa zdrowia Polaków i nadrobienie długu zdrowotnego, który wytworzyła pandemia. Jedną z takich kwestii jest kardiologia. Choroby serca są jednym z głównych zagrożeń dla Polaków - stwierdził minister Adam Niedzielski.
Wielu pacjentów dopiero teraz wraca do umówionych wizyt lub zaczyna rejestrować się na od dawna wyczekiwane, ale niezrealizowane konsultacje. Szpitale specjalistyczne mogą również w większym wymiarze skupić się na pacjencie, a nie na organizacji wydzielonych oddziałów o statusie zakaźnym. Nie zmienia to faktu, że polski sektor opieki medycznej mierzy się z ogromnym długiem zdrowotnym, jaki został wygenerowany z jednej strony przez zastój w opiece, a z drugiej strony przez strach pacjentów.

- Od początku pandemii patrzyliśmy, jak COVID-19 wpływa na sytuację pacjentów i przechodziliśmy przed kilka etapów z ograniczeniem dostępności. Pierwsze komunikaty o treści "zostań w domu" sprawiły, że niestety wielu pacjentów ma do tej pory w głowie ten przekaz i czeka ze swoimi problemami na lepszy moment. Niestety mocno ucierpiało również zaufanie do środowiska, pacjenci mieli poczucie, że ze swoimi problemami mogą poczekać. Wyzwaniem jest to, żeby pacjenci wrócili do systemu. W naszych badaniach widać spore niezadowolenie pacjentów z systemu ochrony zdrowia. Dużym problemem jest odnowienie długu zdrowotnego z dostępnością do świadczeń zdrowotnych. Pacjenci siłą rzeczy będą mieli coraz trudniejszy dostęp, a kolejki będą coraz dłuższe - powiedziała Magdalena Kołodziej, prezes zarządu fundacji "My Pacjenci" podczas gdańskiej konferencji "Bezpieczeństwo Pacjenta".
Czytaj też: Niedzielski w Gdańsku o jakości świadczeń i sporze ws. szczepionek

"Nasz szpital mógłby spokojnie wykonać 20 proc. przyjęć więcej"



Problem powrotu pacjentów do szpitali i innych placówek medycznych ma dwa wymiary. Z jednej strony w ośrodkach zdrowia jest generowany ruch, który powoduje wydłużenie czasu oczekiwania na badania, diagnostykę czy nasze przyjęcie. Z drugiej strony cały czas wielu chorych ciągle wzbrania się przed wizytą u specjalisty. Dotarcie do tej grupy pacjentów będzie stanowiło wyzwania w kolejnych miesiącach.

- Były dwa etapy przejścia tej pandemii. Obawialiśmy się wirusa i robiliśmy nadmiarowe działania. Jako system nie znaliśmy tego zjawiska, więc jest to zrozumiałe. Natomiast nasze społeczeństwo przyjęło bardzo dosłownie odgórną poradę i zostało w domach - i również nie poszło na diagnostykę, odwoływali wizyty. Z drugiej strony lekarze również ograniczali przyjęcia chorych. To wszystko spowodowało problemy, z którymi dziś się borykamy. Dziś bardzo ważne jest, aby udrożnić wszelką dostępność do specjalistyki. Nasz szpital mógłby spokojnie wykonać 20 proc. przyjęć więcej, natomiast jesteśmy ograniczeni możliwościami płatnika. Powtórzę, nie mamy kłopotu z zaoferowaniem świadczeń - powiedział Jakub Kraszewski, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.
Czytaj też: Geriatria będzie priorytetem polityki zdrowotnej? Augustyniak: to bardzo ważne

"Dużym problemem jest odnowienie długu zdrowotnego



Kardiolodzy, diabetolodzy, onkolodzy czy neurolodzy obserwują to samo zjawisko. Pacjenci trafiają na wizyty zbyt późno i ze zmianami, które niegdyś były konsultowane na wczesnym etapie rozwoju choroby. To w bezpośredni sposób przekłada się na opóźnienie leczenia i siłą rzeczy na rokowania.

- Staraliśmy się nie dokładać do tego zjawiska. W zeszłym roku wykonaliśmy rekordową liczbę procedur onkologicznych i transplantologicznych, ale obserwowaliśmy nadwykonania również w innych dziedzinach objętych ryczałtem. Działo się tak, pomimo że przez pół roku zmagaliśmy się z epidemią. To, że szpitale specjalistyczne zajmowały się COVID-19, było dużym błędem, bo siłą rzeczy traciły swój potencjał i pogłębiał się dług zdrowotny, jeśli chodzi o kardiologię, onkologię czy różne inne formy opieki. Ta decyzja pogłębiła dług zdrowotny- stwierdził Jakub Kraszewski.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (26)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Profilaktyka raka piersi

badania, konsultacje

Międzynarodowe Targi Curatio

targi

Profilaktyka raka piersi

badania, konsultacje

Ogłoszenia polecane