Wiadomości

stat

Pochwica łatwo poddaje się terapii. A niektórzy zwlekają z terapią nawet 20 lat - mówi Marta Kosińska

Powodzenie terapii w dużym stopniu zależy od zaangażowania dwóch osób.
Powodzenie terapii w dużym stopniu zależy od zaangażowania dwóch osób. fot. istock

- Pary często zwlekają z terapią przez wiele lat, niekiedy dziesięć, dwadzieścia i dłużej. Czasem przychodzą na terapię na skraju wytrzymałości: albo nam się uda, albo bierzemy rozwód. Problem ukrywają przed światem, bo towarzyszący im wstyd jest zbyt silny - mówi seksuolożka Marta Kosińska. - Tymczasem rozwiązanie może być bardzo proste, jak np. w przypadku pochwicy.



Marta Kosińska - psycholożka-seksuolożka, terapeutka z Poradni Zdrowia Psychoseksualnego "BezTabu", członkini zespołu Krytyki Politycznej, działaczka Stowarzyszenia "Tolerado".
Marta Kosińska - psycholożka-seksuolożka, terapeutka z Poradni Zdrowia Psychoseksualnego "BezTabu", członkini zespołu Krytyki Politycznej, działaczka Stowarzyszenia "Tolerado". fot. Magdalena Małyjasiak

Wizyta u seksuologa:

to dla mnie norma, jak mam problem to idę 13%
to krępujące, ale lepiej iść niż się męczyć 57%
to wstyd, lepiej poszukać rozwiązania na własną rękę 8%
nie wyobrażam sobie takiej kompromitacji 22%
zakończona Łącznie głosów: 116
Borys Kossakowski: Oj, "pochwica" brzmi bardzo nieprzyjemnie. Większość osób pewnie odrzuci od czytania tego wywiadu.

Marta Kosińska:Fakt, to niewdzięczna nazwa. Po łacinie brzmi lepiej: vaginismus. Ale może jednak warto poczytać, bo nie ma o tym zbyt wielu informacji w internecie. Pierwszy artykuł drukowany ukazał się dopiero dwa lata temu. A przecież na pochwicę cierpi około dwa procent kobiet. Jeśli ktoś zna pięćdziesiąt kobiet, to - statystycznie - jedna z nich mogła mieć taki problem.

Problem, który polega na...

Mimowolnym (to bardzo ważne) skurczu mięśni otaczających wejście do pochwy. Mimo tego, że reakcja jest całkowicie niezależna od woli kobiety, wiele z nich ma z powodu swojego problemu wyrzuty sumienia. Pary czasem żyją z tym przez wiele lat, niekiedy dziesięć, dwadzieścia i dłużej. Czasem przychodzą na terapię na skraju wytrzymałości: albo nam się uda, albo bierzemy rozwód. Ten problem najczęściej ukrywają przed światem, bo towarzyszący im wstyd jest zbyt silny. To dla pary koszmar, bo w ich odczuciu wszyscy dookoła uprawiają seks, a oni nie mogą. Z billboardów i kolorowych magazynów płynie niekończąca się rzeka przekazów związanych z seksem, rodzice pytają się o potomstwo.

To musi być dla kobiety udręka.

Tym bardziej, że często problem pochwicy jest dla pary całkowitą zagadką, jest niezrozumiały. Zdarza się, że kobieta reaguje podnieceniem, a podczas stymulacji zewnętrznych organów płciowych może osiągać orgazm, tymczasem próba penetracji jest skazana na porażkę. Zdarza się, że przy pochwicy pochwa jest zaciśnięta jak pięść, nie da się tam wetknąć nawet patyczka do uszu, a co dopiero penisa. Dla mężczyzn zresztą to też jest często udręka, bo mogą czuć się odrzuceni. Mężczyzna może myśli, że z nim jest coś nie tak, że nie jest dla kobiety wystarczająco atrakcyjny. Takie nieporozumienia i - często błędne - czytanie w myślach partnera czy partnerki to jeden z powodów, dla którego zawsze zachęcam, by pary przychodziły razem. W dużym stopniu to od zaangażowania dwóch osób zależy powodzenie terapii.

Skoro to skurcz, to pewnie bolesny.

Ponieważ próby penetracji wykonywane są wtedy "na siłę", kobieta czuje ból. To właśnie podstawowy błąd powtarzany przez większość par. To też prosta droga do awersji seksualnej. Reakcja się wzmacnia, a ciało kobiety się "uczy", że kontakt seksualny wiąże się z bólem. To może doprowadzić do reagowania lękiem nawet na próby przytulenia czy pocałunku.

Jakie są przyczyny pochwicy?

Przyczyn pochwicy może być wiele. Tak zwana pochwica pierwotna towarzyszy kobietom od kiedy pamiętają. Często łączy się z wysoką, ogólną wrażliwością na ból. Może być tak, że na samą myśl o aplikacji tamponu, co może być mylnie postrzegane jako zagrażające i bolesne, może pojawić się skurcz.

Często pochwica łączy się z lękiem przed pierwszym stosunkiem i bólem związanym z defloracją. Bardzo rzadko zdarza się, że kobiety mają wyjątkowo grubą błonę dziewiczą, ale zazwyczaj ten lęk nie ma żadnego potwierdzenia w rzeczywistości. Przecież błędem jest myślenie, że błona dziewicza jest nieprzepuszczalną błoną, którą się przerywa podczas pierwszej penetracji. W rzeczywistości, u większości kobiet błona dziewicza jest w kształcie pierścienia, czyli z otworem wewnątrz.

Pochwica bywa też wynikiem molestowania seksualnego, jednak nie jest prawdą, że na pochwicę cierpią jedynie osoby, które doświadczyły molestowania w przeszłości.

Czasem pochwicę wywołują i wzmacniają pewne przekonania. Na przykład przekonanie o tym, że obowiązkiem kobiety jest dostarczać przyjemności mężczyźnie. Ponieważ nie jest świadoma, że sama może czerpać przyjemność z seksu, do stosunku często przystępuje, gdy jej ciało jest nieprzygotowany, a to się wiąże z bólem. Po pomoc zgłasza się do mnie też wiele par wierzących, które zachowywały wstrzemięźliwość seksualną do nocy poślubnej.

Ten pierwszy raz w czasie nocy poślubnej pewnie jest strasznie stresujący!

W religii rzymskokatolickiej kontakty fizyczne wywołujące podniecenie, do których dochodzi przed ślubem, to grzech. Zdarza się więc, że osoby bardzo wierzące wypierają swoje potrzeby seksualne do czasu ślubu. Ten pierwszy raz, który ma miejsce po weselu, najczęściej w stanie upojenia alkoholowego i ogromnego zmęczenia, dla wielu z nich zamienia się w horror. Emocje są tak ogromne, że bolesna reakcja zostaje momentalnie utrwalona.

Co z tym wszystkim począć? Można sobie z tym poradzić na własną rękę?

Kobieta czuje się bezsilna, bezradna. Szczególnie, że jest często po wielu nieskutecznych bitwach w walce z problemem. Kobiety próbują sobie radzić same, zaciskają zęby, próbują jakoś przetrzymać ten ból. To oczywiście nie przynosi skutków. Co ciekawe, zupełnie nieprzydatne są też częste porady ginekologów, którzy np. radzą napić się lampki wina na rozluźnienie i ogólnie "nie mazgaić się". Tymczasem pochwica jest odporna na alkohol, aby wstrzymać tę automatyczną reakcję, trzeba by było upić się do nieprzytomności. Wszystkie te nieudane próby, frustracja, smutek i złość splatają się w zamknięty krąg, z którego para często nie jest w stanie znaleźć wyjścia. Wizyta u specjalisty seksuologa to najczęściej jedyna droga. Warto, bo skuteczność terapii sięga 98 proc. Jako terapeutka doczekałam się już czwórki dzieci, spłodzonych przez moich pacjentów. Oczywiście, skuteczność terapii mierzymy skalą satysfakcji osób w niej uczestniczących, nie liczbą dzieci.

Na czym polega terapia?

Na przerwaniu błędnego koła, na które składa się lęk przed bólem - zacisk mięśni - próba penetracji - ból - jeszcze większy lęk przed bólem. Na pierwszym etapie zarzucamy wszystkie próby penetracji i zaczynamy od rozmawiania. Już pierwsze wizyty wiążą się z ulgą, bo zdejmują z kobiety poczucie winy, a z partnera poczucie odrzucenia. W dalszej części uczymy się rozmawiać o seksie, co dla par, szczególnie par wyznających tak zwane tradycyjne wartości, nie jest takie łatwe. Warto, by kobieta oswoiła się ze swoimi narządami płciowymi, dostaje więc typowe zadania domowe z użyciem lusterka. Krok po kroku para ponownie zbliża się do siebie i przygotowuje się do wolnego od stresu, pełnego satysfakcji kontaktu seksualnego. A gdy już do niego dojdzie, partnerzy czują się wyzwoleni. To ogromna satysfakcja dla terapeutki.

Opinie (30) 7 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje