Wiadomości

Pacjent z demencją wypisany ze szpitala bez poinformowania rodziny

Rodziny pacjentów skarżą się, że z racji tego, że nie mogą towarzyszyć w szpitalu swoim bliskim, mają z nimi utrudniony kontakt. Zdarza się, że ten kontakt całkowicie się zrywa, a uzyskanie informacji na temat postępów w leczeniu graniczy z cudem.
Rodziny pacjentów skarżą się, że z racji tego, że nie mogą towarzyszyć w szpitalu swoim bliskim, mają z nimi utrudniony kontakt. Zdarza się, że ten kontakt całkowicie się zrywa, a uzyskanie informacji na temat postępów w leczeniu graniczy z cudem. fot. Vasuta Thitayarak/123rf.com

Pan Stanisław, chorujący na demencję i przyjmujący leki na Alzheimera, został po wypisie z Oddziału Ratunkowego Szpitala św. Wojciecha odtransportowany do domu bez wcześniejszego poinformowania rodziny. W rezultacie na wejście do mieszkania musiał zaczekać u sąsiada, bo kluczy nie miał, a domownicy byli nieobecni.



Czy w czasie epidemii koronawirusa odwiedziłe(a)ś którykolwiek ze szpitali?

tak, była taka konieczność 28%
tak, choć dał(a)bym radę się bez tego obyć 3%
nie, choć zaszła taka potrzeba 8%
nie, bo nie było takiej potrzeby 61%
zakończona Łącznie głosów: 665
Epidemia koronawirusa wywróciła do góry nogami i tak już problematyczną opiekę medyczną. Jednym ze środków bezpieczeństwa stosowanych przez szpitale jest zakaz odwiedzin oraz towarzyszenia bliskim, zwracającym się po pomoc na oddziały ratunkowe.

Na SOR bez asysty rodziny



Wskutek tego obostrzenia kontakt z pacjentami, głównie starszymi, w pewnym momencie urywa się i rodzina zostaje pozbawiona szansy na monitorowanie tego, co dzieje się z bliskimi. Tak było w przypadku pana Stanisława, który trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy na Zaspie.

- We wtorek, 23 czerwca, mój 90-letni dziadek, cierpiący na demencję i przyjmujący leki na Alzheimera, wraz z jedną z córek był na wizycie u kardiologa. Jego stan był na tyle poważny, że lekarz postanowił wezwać karetkę i wysłał go do szpitala na Zaspie - opowiada Michał, wnuk pana Stanisława. - Ze względu na obecnie panującą epidemię do szpitala wpuszczono tylko dziadka z dokumentacją medyczną (ze względu na stan nie nosi kluczy do mieszkania, bo sam z niego nie wychodzi). Rodzinę poinformowano, że gdy coś będzie wiadomo, to lekarz zadzwoni.

Koronawirus Gdańsk - Gdynia - Sopot - wszystko o COVID-19 w Trójmieście



Pana Stanisława na SOR Szpitala św. Wojciecha skierował kardiolog. Podczas pobytu w szpitalu, z uwagi na obostrzenia spowodowane epidemią koronawirusa, nie mógł mu towarzyszyć nikt z rodziny.
Pana Stanisława na SOR Szpitala św. Wojciecha skierował kardiolog. Podczas pobytu w szpitalu, z uwagi na obostrzenia spowodowane epidemią koronawirusa, nie mógł mu towarzyszyć nikt z rodziny. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Z SOR-u do... sąsiada



Niestety lekarz nie zadzwonił. Bez poinformowania bliskich pana Stanisława odesłano transportem medycznym do domu. Do tego domu, do którego - jak zostało powiedziane - nawet nie posiadał kluczy.

- Przez kilka godzin wydzwanialiśmy do szpitala, szukając kontaktu z lekarzem. Kiedy udało nam się go nawiązać, lekarz z rozbrajającą szczerością oznajmił, że zbadano krew, ciśnienie itp. i pacjenta w stanie dobrym odesłano do domu - opowiada Michał. - W tym samym momencie zadzwonił sąsiad, który znalazł dziadka na schodach pod drzwiami mieszkania. Telefon do rodziny znalazł w dokumentacji (w tej samej, w której napisano, że pacjent ma demencję i Alzheimera). Dziadek nie wiedział, jak długo był w szpitalu, ani nawet tego, jaki jest dzień. Mimo to jak psa wyrzucono go pod drzwi.

Szpital przyznaje się do zaniedbania i przeprasza



Szpital św. Wojciecha przeprowadził postępowanie wyjaśniające, w wyniku którego ustalono, że faktycznie doszło do zaniedbania i rodzina nie została poinformowana o wypisie pacjenta. Decyzję o tym, aby na powrót domowników zaczekać u sąsiada, podjąć miał jednak sam pan Stanisław.

- Na podstawie wyjaśnień przedstawicieli firmy transportowej Fox-Med informujemy, że zespół transportowy przywiózł pacjenta do domu, gdzie nie zastał nikogo z domowników. Zaproponował pacjentowi odwiezienie do szpitala, ale pacjent dwukrotnie nie wyraził zgody. Postanowił, że zostanie w domu sąsiada, który wyraził na to zgodę i poczeka na rodzinę - informuje Katarzyna Brożek, rzecznik Spółki Copernicus PL, która zarządza Szpitalem św. Wojciecha. Zespół transportu pozostawił pacjenta, kiedy ten nawiązał kontakt z sąsiadem. Pacjent w trakcie wypisu ze szpitala był w stanie dobrym, komunikatywnym.

Jednocześnie informujemy, że kierownik Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szpitalu św. Wojciecha w Gdańsku pouczył i przypomniał personelowi procedurę informowania rodziny o decyzji wypisania pacjenta i zlecenia transportu sanitarnego do domu. Usprawiedliwieniem zaistniałej sytuacji jest fakt dużego natężenia pracy na oddziale ratunkowym w czasie wypisywania pacjenta do domu. Za zaistniałą sytuację przepraszamy.

Opinie (95) 3 zablokowane

  • klaskajcie medykom..... (5)

    • 89 35

    • Jednak trudno o IQ u wolnych od demencji. Dokładnie Ci którzy mają za jedyne zadanie dać opiekę i bezpieczeństwo otwierają lukę w połowie lotu...
      - Ups!
      - Jest coś?
      - Yyyyy
      - No co się stało?
      -.....A nic, tylko przewiew jakiś....

      • 5 2

    • Bohaterowie (2)

      Ciagle im zaslugi wielce watpliwe w glowie. Widac jak dzialaja. Pochowali sie w vzasie tzw. Pandemii a teraz pokazuja swoje umiejetnosci

      • 4 6

      • to akurat miejskie szpitale

        wiec malo co dziwi. bo taki gospodarz w miescie.

        • 2 0

      • żal mi ciebie

        zazdrościsz?! bo nie jesteś nawet bohaterką w swojej kuchni?? musisz być bardzo nieszczęśliwą osobą

        • 2 1

    • Raczej politykom

      mam takie dziwne wrażenie, że gdyby zostawić leczenie lekarzom, budowanie budowlańcom, nauczanie nauczycielom, ekonomię ekonomistom itd. to wszyscy poza politykami byśmy na tym lepiej wyszli.
      Przypomnijcie sobie, jak lokalni politycy na konferencji prasowej tłumaczyli dlaczego zdecydowali o przeniesieniu takich chorych do takiego szpitala a dyrektora który się na to nie zgadzał wywalili na zbity pysk.
      A teraz wyobraźcie sobie, że spawacie statek a tu przychodzi jakiś twarzowy garniak po europeistyce i wam mówi żeby to zrobić na klej do drewna xD

      • 15 0

  • Mną świetnie zajęli się (1)

    Ja 2 tyg temu byłam i świetnie zajęli się mną. Dzięki. Przykra sytuacja, ale kto nie popełnia błędów.

    • 32 53

    • masz pewnie ładną mordkę

      • 1 2

  • ktoś miał z własnej inicjatywy łamiąc RODO dzwonić z własnego telefonu do obcych ludzi ? (6)

    żeby potem być przesłuchiwanym ? jak nie ma procedur to nie ma.

    • 23 61

    • (1)

      Jakie RODO? Rodzina przekazała numer telefonu do kontaktu - więc należało z tego skorzystać. A tłumaczenie, że pacjent sam zdecydował, że pójdzie u sąsiadów, jest w takim przypadku śmieszne. To zespół karetki nie mógł przedzwonić do szpitala i powiedzieć "nikogo nie ma na miejscu, macie jakiś kontakt do rodziny?"
      Sam opiekowałem się starszą osobą i też miałem podobne zdarzenie.

      • 30 2

      • Wszystko fajnie

        Ale nadal nie ma procedur więc nikt nie chce się narażać. Mało to roszczeniowych pacjentów którzy potem pozywają o rzeczy nawet korzystne dla nich byleby wyciągnąć trochę pieniędzy? Empatia umiera przez obie strony.

        • 10 13

    • numer w dokumentacji medycznej nie jest do ozdoby - to numer kontaktowy

      • 27 1

    • jk zaslabniesz na ulicy to,napisz by ci nie pomagac bo nie ma procedur.

      co za tępe luby.

      • 12 1

    • Chyba ktoś nie rozumie na czym polega rodo...

      • 4 0

    • ty chyba nie wiesz co to rodo, szpital ma pewne obowiazki a to ewidentne zaniedbanie

      • 5 0

  • Dobrze ze dostarczyli do domu.. w sumie nic sie nie, stało (2)

    • 17 47

    • a jak by rodzina była na wakacjach w Peru? (1)

      • 3 3

      • To by znaczyło

        Że dziadek jest samodzielny skoro rodzina go zostawiła samego i pojechała do Peru.

        • 3 2

  • (1)

    Szumowski z Morawieckim odpowiedzą za wszystko tylko potrzeba jeszcze czasu. Niech wszystko uspokoi. Kancelarie już czekają z pozwami.

    • 35 43

    • Za co odpowiedzą?

      Za to, że gdzieś ktoś zachował się jak i**ota? Biurokracją i procedurami nie da się zastąpić rozsądku i zwykłej empatii. Przez to, że wina za każdą pierdołę przypisywana jest osobom z góry hierarchii, zwykli ludzie tracą poczucie obowiązku i odpowiedzialności, bo jak ktoś mu wprost nie powiedział, że nieświadomego człowieka nie powinien zostawić na klatce (rodzina twierdzi, że sąsiad znalazł go na schodach, a szpital, że obsługa karetki przekazała go sąsiadowi) bez powiadomienia rodziny, to można zostawić, a co tam, najwyżej minister odpowie. Ciekawe, czy swoje dziecko też by tak byle sąsiadowi zostawił.

      • 5 2

  • (3)

    Szpital przeprasza? Czyli kto? Przeprosic z wlasnej kieszeni powinien ten kto podpisal sie pod tym wypisem. Moze nastepnym razem by sie zastanowil co podpisuje.

    • 83 23

    • Czyli komu ma zapłacić?? i za co?

      Żart. Igrajcie z ogniem. Za chwilę nie będzie w SOR-ach żadnych medyków-będziesz mógł przepraszać sam siebie.

      • 13 6

    • Lekarz jest od leczenia. Od dzwonienia, transportowania, sprzątania są inni pracownicy

      • 12 1

    • szpital ma wynajeta firme przewozową i spoconych mietków, dowieźć wysadzić nie meldować o zamknietych drzwiach.

      brawo szpital za danie pupy. więcej prywatyzacji i outsorcingu

      • 1 0

  • Skoro pacjent nie jest ubezwłasnowolniony, to sam zadecydował gdzie chce zostać. (10)

    Oczywiście wypada, żeby ktoś ze szpitala poinformował rodzinę, ale robienie z tego afery na całe Trójmiasto to lekka przesada.

    • 56 102

    • (3)

      Dlaczego przesada? Pacjent nie musi być ubezwłasnowolniony, by nie być w praktyce samodzielnym. A od personelu szpitala wymaga się myślenia. Tu był akurat sąsiad, który się zainteresował i pomógł. Widać, że nigdy nie zajmowałeś się osobą starszą, przyjmującą leki na Alzheimera i nie wiesz, jak może się zakończyć jej pozostawienie bez opieki.

      • 38 6

      • Skoro jest niesamodzielny to powinien być ubezwłasnowolniony. (2)

        Jeżeli jednak okazał się komunikatywny i chciał zostać u sąsiada za jego zgodą to mamy aferę z kapelusza.

        • 16 39

        • ty nawet nie wymagasz ubezwlasnowolnienia ,bo co u ciebie ubezwlasnowalniac skoro w czasce mozgu brak.

          • 21 7

        • Oczywiście. Afera bzdurna, ten człowiek ma swoje prawa i to on decyduje. Tak samo może iść do banku i wypłacić gotówkę. O częściowym ubezwłasnowolnieniu decyduje sąd.

          • 11 11

    • kolejne dziecko netu
      bo wiesz przecież że ubezwłasnowolnić kogoś w sądzie to droga przez mękę to raz
      dwa ze sądy dopiero zaczynają działać
      podobnie jak puste szpitale

      • 20 5

    • Przesada? (1)

      A gdyby ten Pan sobie gdzieś poszedł i się zgubił?

      • 13 1

      • Wolny człowiek? Wolny kraj? Ma święte prawo także się zgubić.

        • 1 3

    • Gdzie w tym artykule jest napisane, czy był, czy nie był ubezwłasnowolniony? I czy załoga karetki miała takie informacje?

      • 7 0

    • szukaj kiedys tak kogos z rodziny....zycze ci,

      • 8 2

    • Pacjent nie jest ubezwłasnowolniony ale ma zespół otępienny i demencję. Wymaga opieki 24 h

      • 5 0

  • głupota i brak myślenia

    Zasłaniając się dużą ilością pracy. Gdyby po drodze zadzwonili do rodziny to czasu mieliby więcej, bo nie staliby pod klatką.

    • 66 12

  • (1)

    bijcie brawo dla "służby" "zdrowia"
    przychodnie i specjaliści udzielają tele"porad"
    wszytko leży tylko propaganda działa

    • 82 17

    • tele porada- wynik trzeba odebrać osobiscie, i mieć przy teleporadzie, lekarka dzwoniąca ma do wyniku 10m ale nie podejdzie

      sama zlecała....wiedziała, że jest wynik.,mogła zajść. pacjent musiał jechać odebrać, wrocić odebrac tel teleporady czytać wynik badań. 50 km do szpitala po wynik. brawo
      Teraz klaszczemy...

      • 8 2

  • (2)

    SOR to nie poczekalnia a wina lekarza jest to ze nie zadzwonił do rodziny. Sa przypadki ze babcia zalega w szpitalu bo rodzina jej nie chce, nie oplacili DPS bo myśleli ze zajrzę i nie ma jej gdzie oddać

    • 30 16

    • Dawno powinna byc procedura jasna i prosta co wtedy robić.

      • 3 0

    • Lekarz jest od leczenia.

      Od zalatwiania spraw administracyjnych chyba maja personel?

      • 11 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje

Najczęściej czytane