Wiadomości

stat

Opalanie "na skwarkę" wyszło z mody. Latem bez kremu z filtrem ani rusz

Jak korzystać ze słońca z głową? Jedna aplikacja kremu ochronnego nie wystarczy.
Jak korzystać ze słońca z głową? Jedna aplikacja kremu ochronnego nie wystarczy. Fot. Fotolia/Thomas Andreas

Choć moda na mocną opaleniznę przemija, ciągle nie potrafimy ustrzec się przed słonecznymi pułapkami. Na straży rozsądku od lat stoją dermatolodzy, którzy z zaniepokojeniem obserwują konsekwencje nieodpowiedzialnego przebywania na słońcu. O tym, jak korzystać z uroków lata, żeby zachować zdrowie i urodę, rozmawiamy z dr hab med. Anetą Szczerkowską-Dobosz z Katedry i Kliniki Dermatologii, Wenerologii i Alergologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.



Czy latem używasz kremów z filtrem?

tak, zawsze pamiętam, żeby posmarować nimi skórę

26%

tak, chociaż czesto o tym zapominam

20%

od czasu do czasu, ale korzystam tylko z niskich filtrów

20%

nie, nie korzystam z takiej ochrony

34%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 304
Kiedy wychodzimy na słońce, o czym zapominamy najczęściej? Jakie zwyczaje miłośników opalania potrafią panią zirytować?

Mieszkamy w takiej szerokości geograficznej, że w ciągu roku słońca doświadczamy stosunkowo niewiele. Zimą próbujemy się ratować wycieczką do cieplejszych krajów, a kiedy tylko u nas zaświeci słońce, staramy się skorzystać z każdej nadarzającej się okazji, żeby pójść na plażę. Lista naszych "grzechów" przy okazji przebywania na słońcu jest jednak długa.

Opalamy się za długo, nie stosujemy często ochrony przeciwsłonecznej, a należy pamiętać, że jest to tym bardziej niebezpieczne, że wśród Polaków przeważa jasna skóra (tzw. I lub II fototyp), skłonna do oparzeń słonecznych i narażona na następstwa zdrowotne takich poparzeń.

Można zauważyć jednak, że coraz śmielej sięgamy po kremy z filtrem.

To prawda. Półki apteczne i drogeryjne uginają się od różnych kremów chroniących przed słońcem. Problem leży jednak gdzie indziej. Kiedy pytam pacjenta, w jaki sposób aplikuje krem, pojawiają się schody. Okazuje się, że większość osób stosuje krem tylko w momencie rekreacyjnego wypoczywania albo przed porannym wyjściem z domu, z przeświadczeniem, że ich skóra jest chroniona przez cały dzień.

Tymczasem takie jednorazowe zastosowanie kremu z filtrem zabezpieczy nas przed szkodliwym działaniem słońca, ale tylko na 2-3 godziny. Po upływie tego czasu skóra znowu będzie "bezbronna" wobec ultrafioletu.

Jak w takim razie powinniśmy korzystać z filtrów, żeby zapewnić naszej skórze odpowiednią ochronę latem?

Jeśli na poważnie chcemy zadbać o naszą skórę w sezonie letnim - w sensie zdrowotnym, ale i estetycznym - powinniśmy po filtry sięgać regularnie. Nie tylko podczas rekreacji nad wodą. Nie możemy o tym zapominać również podczas drogi do pracy czy robienia zakupów. Zasada ta dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn, a w sposób szczególny - dzieci.

Obecnie na rynku dostępna jest szeroka gama kremów przeciwsłonecznych, które mają bardzo dogodną i przyjazną dla użytkownika formułę. Nie dość, że chronią, to jeszcze nie pozostawiają niekomfortowej białej powłoki na skórze, co dawniej mogło zniechęcać do stosowania kremów. Bez trudu można dzisiaj nabyć nie tylko filtry z wysokim wskaźnikiem protekcji, ale również np. podkłady do makijażu chroniące przed UV.

Czy sposób aplikowania filtrów również ma znaczenie? Obowiązują tu jakieś zasady?

Jeżeli ktoś kupuje jedną tubkę kremu i starcza mu ona na cały okres wakacyjny, to wyraźny sygnał, że coś jest nie tak.
Musimy pamiętać o tym, że aplikacja kremu ochronnego musi być nie tylko częsta, ale powinna to być także odpowiednia dawka. Warstwa preparatu nie może być zbyt cienka. Warto też przy okazji wspomnieć o innych sposobach ochrony przed działaniem słońca.

Jakie to sposoby?

Chodzi o mechaniczną ochronę skóry. Coś, o czym często zapominamy, a co jest najlepszym istniejącym zabezpieczeniem przed promieniowaniem UV. Kapelusz, parasolka, rękawiczki, odpowiednie ubranie. Żaden filtr nie zastąpi takiej ochrony skóry.

Równie ważna jest pora dnia ekspozycji na słońcu. Latem najlepiej unikać przebywania na plaży między godziną 12 a godz. 16, kiedy natężenie ultrafioletu jest największe.

Na półkach znajdziemy szeroki wybór kremów z filtrem. Jak się nie pogubić w tym gąszczu? Czy każdy krem z filtrem ustrzeże nas przed negatywnym wpływem słońca?

Powszechnie uznaje się, że każdy krem z filtrem zapewnia naszej skórze ochronę. To nie do końca prawda. Zdarzają się przecież filtry z faktorem 6, 8 czy 10. Nie znajduję szczególnego uzasadnienia dla ich stosowania. Może to mieć sens jedynie w przypadku osób o ciemnym fototypie - taki posiadają osoby o brązowym odcieniu skóry, bez skłonności do oparzeń słonecznych. Niski faktor zapewni nam niską ochronę.

Zalecany wskaźnik protekcji zaczyna się od 30. Wyższych filtrów używać powinny przede wszystkim osoby o jasnym fototypie, a więc blondyni, osoby rude oraz takie, które wiedzą, że w rodzinie występowały w przeszłości przypadki nowotworów skóry. Obowiązuje też zasada stosowania najwyższej ochrony przeciwsłonecznej u najmłodszych.

Przed słońcem najlepiej uchroni nas parasol, odpowiednia odzież i kapelusz.
Przed słońcem najlepiej uchroni nas parasol, odpowiednia odzież i kapelusz. Fot. Agnieszka Potocka/Trojmiasto.pl
Co powinno być dla nas sygnałem ostrzegawczym, że dzieje się coś niedobrego? Jak obserwować skórę i na co zwracać uwagę?

Bardzo ważna jest samoobserwacja. Oględziny ciała będą szczególnie wskazane w przypadku osób z licznymi znamionami i jaśniejszym fototypem. Uczulić powinna nas każda zmiana w istniejących znamionach (tzw. pieprzykach). Jeśli mamy znamię od lat i nagle zauważymy, że np. powiększa się, zaczyna krwawić, zmienia kolor - to sygnały, które powinny nas zachęcić do wizyty u lekarza. Nie ignorujmy też pojawiania się nowych znamion. Wizyta u dermatologa, który pod dermatoskopem obejrzy zmianę na skórze, rozwieje nasze wątpliwości.

Jeszcze do niedawna opalona skóra była jednym z wyznaczników atrakcyjności. Czy nadal tak jest?

Rzeczywiście, kiedyś skóra opalona to była modna skóra. Na szczęście brązowy odcień skóry czy opalenizna na przysłowiową już "skwarkę", są coraz gorzej odbierane. Odwrócenie trendu, który panował nieprzerwanie przez kilkadziesiąt lat i który kojarzył opaleniznę z atrakcyjnością, nie jest jednak proste. My, dermatolodzy, zbieramy teraz pokłosie tej mody "na brąz".

To znaczy?

Zgłaszają się do nas osoby ze skórą nieadekwatnie postarzałą w stosunku do wieku. Potrafią się do nas zgłaszać 30- czy 40-latki, które mają skórę 60-latek. Objawia się to najczęściej grubszą skórą, licznymi przebarwieniami czy rozszerzonymi naczyniami. Zjawisko to określamy mianem fotostarzenia. Taki rodzaj starzenia skóry jest odrębny od chronostarzenia, czyli starzenia związanego z naszą metryką.

Co jeszcze może się stać, kiedy zaczniemy nieodpowiedzialnie korzystać ze słońca?

Obecnie nie ma żadnych wątpliwości, że istnieje zależność między nadmiernym opalaniem a rozwojem nowotworów skóry i czerniaka skóry. Ryzyko wystąpienia czerniaka rośnie u osób nadmiernie korzystających ze sztucznych i naturalnych źródeł ultrafioletu i jest większe u osób, które w dzieciństwie uległy poparzeniom słonecznym, co zostało już udowodnione naukowo. Dawniej rak skóry czy czerniak był obserwowany u osób starszych, obecnie choroby te występują u coraz młodszych osób: 20- czy 30-latków. To niewątpliwie także konsekwencja nadmiernego opalania się.

A co z solarium? Dawniej dosyć powszechnym było przekonanie, że przed sezonem wakacyjnym dobrze jest przygotować skórę na słońce wybierając się właśnie na solarium...

Niektórzy nadal uważają, że to dobra metoda, która "zahartuje" ich skórę i przygotuje na sezon. To błędne przeświadczenie. Zresztą, powiedzmy sobie wprost - nie ma pojęcia "zdrowe opalanie". Słońce jest jednak w Polsce "towarem reglamentowanym" - większość z nas doświadcza przyjemności wygrzewając się na leżaku. Jestem daleka od zniechęcania do przebywania na słońcu. Należy to po prostu robić z głową.

Mimo licznych zagrożeń, przebywanie na słońcu ma też sporo zalet...

Ultrafiolet jest np. niezbędny w syntezie witaminy D3. Coraz częściej mówi się, że jest ona kluczowa dla naszego dobrostanu. Słońce niewątpliwie wpływa na nasze samopoczucie. Np. w Skandynawii, gdzie słońca jest mniej, występują tzw. sezonowe zaburzenia afektywne, czyli pojawiające się okresowo stany obniżonego nastroju czy depresji. Nawet w naszej szerokości geograficznej można zaobserwować taką zależność.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (98)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Badania, konsultacje