Oddała organy swojego syna. Teraz Bartek żyje w 6 osobach

W Polsce dzień transplantacji obchodzony jest 26 stycznia - na pamiątkę pierwszego udanego przeszczepu nerki, który odbył się w 1966 r.
W Polsce dzień transplantacji obchodzony jest 26 stycznia - na pamiątkę pierwszego udanego przeszczepu nerki, który odbył się w 1966 r. fot. ©istock/Vlevi

Bartek z Gdańska zginął w tragicznym wypadku 3 lata temu. Jego mama zdecydowała o przekazaniu organów syna. Dzięki temu uratowała życie 6 osobom. Teraz założyła fundację, żeby uświadamiać innym wiedzę na temat przeszczepiania narządów.



Na zdjęciu Bartek Kruczkowski, syn Jolanty Kruczkowskiej. - Mój syn żyje dziś w sześciu osobach. Znam ich płeć i wiek. Od nich i ich rodzin dostaje listy z podziękowaniami - mówi ze łzami w oczach pani Jolanta.
Na zdjęciu Bartek Kruczkowski, syn Jolanty Kruczkowskiej. - Mój syn żyje dziś w sześciu osobach. Znam ich płeć i wiek. Od nich i ich rodzin dostaje listy z podziękowaniami - mówi ze łzami w oczach pani Jolanta. fot. prywatne archiwum

Czy zgodził(a)byś się na podpisanie oświadczenia woli na oddanie organów?

Zobacz wyniki (1022)
Bartek Kruczkowski miał 26 lat. Do tragicznego wypadku doszło 28 listopada 2010 r. w Londynie. Mężczyzna z grupą znajomych wszedł na dach budynku, żeby z wysokości podziwiać panoramę stolicy Anglii. Konstrukcja nie wytrzymała ciężaru i zawalił się dach. Bartek spadł z wysokości 10 metrów i uderzył się w głowę. Lekarze stwierdzili śmierć mózgu. Żadnemu z jego znajomych nic się nie stało.

- Dla Bartka nie było już ratunku - mówi jego mama Jolanta Kruczkowska. Mimo ogromnej rozpaczy, decyzję o przekazaniu organów podjęła szybko. - W naszym domu temat transplantacji był obecny. Wiedziałam, że mój syn by tego chciał. Jemu nie mogłam już pomóc - zawiesza głos.

Po pytaniu lekarzy, czy zgadza się na oddanie organów syna, odpowiedziała krótko 'Tak'. - Zgodziłam się bez wahania - mówi dziś. W kilkugodzinnych odstępach, przez lekarzy różnych specjalności pobrane zostały dwie nerki, wątroba, trzustka i zastawka płucna. Wątroba uratowała życie dwóm osobom. Jej część otrzymał 2,5-letni chłopiec, drugi fragment trafił do 56-letniego mężczyzny. Nerki Bartka przeszczepiono 30-latkowi i 25-letniej kobiecie. Zastawka płucna i trzustka uratowała życie dwóm młodym mężczyznom.

- Mój syn żyje dziś w tych sześciu osobach - mówi ze łzami w oczach pani Jolanta. - Znam ich płeć i wiek. Od nich i ich rodzin dostaje listy z podziękowaniami. Spotkanie? Na to jest jeszcze za wcześnie. Wspomnienia i ból nadal są zbyt mocne - przyznaje.

W trzy lata po tragedii Jolanta Kruczkowska wraz z przyjaciółmi Bartka zdecydowała, że założy Fundacje im. Bartka Kruczkowskiego. Jak mówi skłonił ją do tego przede wszystkim brak wiedzy i świadomości osób na temat transplantacji. Po śmierci syna i jej zgodzie na pobranie organów, usłyszała wiele słów, które to potwierdzają.

- Jak mogłam dać pokroić swoje dziecko - usłyszałam od kogoś. Wiem, że nie była to zła wola czy złośliwość, ale właśnie niewiedza - opowiada. Ta w naszym kraju nadal jest znikoma. Brakuje edukacji, kampanii społecznych. - Naszą misją jest upowszechnianie wiedzy o transplantacji i prawie dotyczącym dawstwa organów po śmierci i za życia, wsparcie dla osób oczekujących na transplantację jak również wsparcie dla rodzin dawców. Mam nadzieję, że nasze działania skłonią więcej osób do podjęcia świadomej woli przekazania po śmierci swoich organów do transplantacji jak i zarejestrowania się jako dawcy szpiku czy krwi - wyjaśnia Jolanta Kruczkowska.

Fundacja działa zaledwie od kilku miesięcy. Na razie ich działalność polega m.in. na prowadzeniu strony internetowej, poprzez którą można na przykład pobrać i wydrukować oświadczenie woli. Członków fundacji będzie można też spotkać 26 stycznia na Uniwersytecie Gdańskim. Tego dnia przypada Ogólnopolski Dzień Transplantacji, w rocznicę pierwszego udanego przeszczepu nerki w 1966 roku, który odbył się w I Klinice Chirurgicznej Akademii Medycznej w Warszawie. Był to wtedy 621. taki zabieg na świecie (pierwszy miał miejsce w roku 1954).

W 2013 r. w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku dokonano 116 przeszczepów (o 6 więcej niż w 2012r.). W całej Polsce wykonano ponad 1500 takich operacji.

Natomiast w Klinice Hematologii i Transplantologii, także działającej przy UCK, przeprowadza się przeszczepienia komórek krwiotwórczych pobranych ze szpiku lub z krwi obwodowej. Klinika wykonała w ubiegłym roku (był to pierwszy pełny rok działalności w nowej lokalizacji oddziału w Centrum Medycyny Inwazyjnej) 80 transplantacji. Wśród przeszczepień alogenicznych dominowały przeszczepienia od dawców niespokrewnionych (znalezionych w rejestrach polskich lub zagranicznych - 21 transplantacji). Niestety potrzeby znacznie przekraczają wydolność transplantacyjną oddziału. Kolejka oczekujących na przeszczep to obecnie 15 osób. Czas oczekiwania na zabieg przekracza 3 miesiące.

Opinie (121) ponad 10 zablokowanych

  • oddanie organów...

    NIE! I to zarówno Swoich jak i Najbliższych. Nie jest to zła wola, ale uważam, że określenie "tzw, śmierci mózgowej" jest dla Mnie nie przekonywujące.
    Dodam, że Jestem absolwentem Uczelnii Medycznej,.

    • 0 0

  • Piękny gest

    • 0 0

  • Tak

    • 0 0

  • Brak edukacji w pomorskim (8)

    Brak edukacji i pomocy przez koordynatora w pomorskim to raz, jedynie ludzie z DAWCA.PL cos robia w tej kwestii, wiem o czym mowie bo sam jestem "organistom" dawcom, jak chcialem zrobic wstepne badania do przeszczepu to koorydantor ktory powinien pomoc mial mnie w nosie, dlatego nie robilem w gdansku a warszawie bo nikt mnie nie olal, a koordynator w Warszawie mgr. Aleksandra Tomaszek babka z jajami, dostepna caly czas. Teraz juz jestem po i mam sie bardzo dobrze nie ma sie czego obawiac. " Nie zabierajcie ogranow do grobu "

    • 75 11

    • czas na zmiany

      Wszyscy się zmieniają, najwyraźniej pani Tomaszek sukces uderzył do głowy, bo ani dostępna cały czas ani miła.

      • 0 0

    • nie trzeba zgody (2)

      polskie prawo pozwala na pobranie narządow w przypadku śmierci mózgu bez zgody rodziny. Pytanie o te zgodę jest tylko kurtuazyjne.

      • 3 2

      • to co piszesz to bzdura kompletna dlatego własnie najwiecej organów sie marnuje w POlce

        dlatego jest najmniej przeszczepów w europie

        • 0 0

      • I czasem lepiej jest nie pytać rodziny

        bo zdarza się, że mimo zgody dawcy, jego rodzina staje w obronie narządów i nie pozwala ich zabrać...

        • 2 2

    • kim jestes? "dawcom"? (2)

      • 6 1

      • Tak jestem dawcom (1)

        • 4 6

        • Piotrze, jemu chodzi o to, że powinno być "dawcą"

          • 14 0

    • tak, bez wahania 76%niestety są da jest fałszywa bo coinnego kliknac a coinnego naprawde podpisac

      POlska jak we wszystkim jest zasciankiem europy identycznie z wiedzą i dawcami.Rodziny nie zgadzaja sie na oddawanie organów wola by zgniły w grobie!
      POlska ma najmniej dawców w Europie a jednocześnie największa umieralność i najwięcej wypadków!!

      • 7 4

  • tragedia

    Transplantologia to kanibalizm, to egoistyczne okradanie człowieka z organów , żeby ktoś mógł przeżyć nabijając kasę firmom farmaceutycznym za brane dożywotni środki immunosupresyjne. Czy życie 5 lat z przeszczepem jest warte rozszabrowania organów innego człowieka.

    • 0 0

  • Jak myślicie, dlaczego tyle wklejam? Bo mi płacą jak reporterom? (2)

    A może to dla was, bezinteresownie a wręcz przeciwko interesom, no bo mogę narządów potrzebować?
    Sama jestem spokojna bo sprzeciw wysłałam.

    "Widok dziecka: powykręcane w przykurczu nogi, ręce, źrenice nieruchome, wielkości pięciogroszówek. Wspomnienie Reginy: - Nie miała nawet zadrapania. Leżała taka śliczna, bez skazy, w plątaninie rurek, które podtrzymywały w niej życie. Zderzenie tego niepokalania z aparaturą było niepojęte. Usiadłam na podłodze. Pomyślałam: "Jezu, a ja goniłam dzieci, żeby sprzątały pokój".

    Więc Agnieszka leży w tym swoim oddaleniu, pielęgniarki nie odstępują jej na krok (wspaniałe, bardzo przejęte - podkreślają Terleccy), a pani ordynator zadaje Reginie mnóstwo pytań: ile dziecko miało punktów przy urodzeniu, czy chorowało itd. "Dziesięć, nie chorowało, jak ryba zdrowe"- odpowiada Regina skwapliwie, bo przecież skoro pytają tak drobiazgowo, to chcą ocenić szanse na wyzdrowienie.

    Robert Terlecki: - Po tym wywiadzie pani ordynator wzięła mnie na stronę. "Stan jest beznadziejny: pień mózgu zbity, obrzęk, krwiak na płacie czołowym, słowem warzywko", informuje. "Czy zgodzą się państwo na pobranie organów?".

    Terleccy są wykształceni, uświadomieni, przeszczepy popierają. - Tylko dlaczego tak szybko? - nie może pojąć Regina i wszystko robi się jeszcze bardziej niepojęte.

    Gdyby nie ta myśl zapewne w związek dziejących się tu wydarzeń nie wkroczyłby element przeznaczenia. Terlecki prowadzi salon motocyklowy, przyjaźni się z żużlowcami; w tym środowisku urazy głowy to chleb powszedni, wiedzą, gdzie ją składać. Tomasz Gollob radzi: "Dzwońcie do Bydgoszczy". Działa tu prof. Jan Talar, najsłynniejszy rehabilitant w Polsce (przywrócił do życia setki pacjentów, którym nie dawano szans), no i jest prof. Marek Harat, neurolog ze szpitala wojskowego. To on przyjeżdża do Piły na konsultację. Orzeka: "Stan jest krytyczny. Ale to młody organizm, niech minie szok pourazowy, dajmy mu odpocząć". Prof. Talar udziela konsultacji telefonicznej, każe obserwować źrenice i dostarczać dziecku 6 tys. kilokalorii dziennie, bo mózg do regeneracji potrzebuje zwielokrotnionej energii.

    Tego samego dnia Terlecki komunikuje pani ordynator: "Chyba źrenica u Agnieszki się zmniejsza". A lekarka: "To się tak tylko panu wydaje".

    - Wyrywanie Agnieszki z rąk śmierci było jak karczowanie dżungli gołymi rękami - mówi Regina. - Nie wiesz, skąd bierzesz na to siłę, nie czujesz zmęczenia. Idziesz za miłością: byle jeszcze krok do przodu, jeszcze dzień.

    Nie wszyscy tę siłę znajdują. Dwie doby po wypadku Agnieszki na sąsiednie łóżko trafia Krzyś, 20-letni motocyklista z podpilskiej wsi. Przyjechała do niego babuleńka w czerni, cichutka, ręce jak bochny, chustka na głowie. "Z niego to już nic nie będzie", oświadczyła jej pani ordynator. "Niech przynajmniej jego płuca, nerki przydadzą się innym". Babuleńka pochlipała, podpisała, na drugi dzień chłopaka zabrali.

    Kiedy po tygodniu Terleccy zabierają Agnieszkę do Bydgoszczy, w wypisowym dokumencie w rubryce "diagnoza" widnieje "śmierć mózgu". Regina: - Zapytałam: "Jak to?". Wtedy ordynator przekreśliła "śmierć" i napisała "stłuczenie pnia", zwyczajnie, długopisem. Dotąd nie wiemy, czy była to pomyłka, czy chciała się zaasekurować na wypadek, gdyby Aga w karetce umarła i zmarnowałyby się jej narządy.

    Dokument pośpiesznie przywołanej śmierci do dziś spoczywa w ich domowym archiwum."

    • 4 5

    • Nie piszcie bzdur!

      Od wysunięcia podejrzenia do stwierdzenia śmierci mózgu jeszcze bardzo daleka droga... Cytujecie bzdury...

      • 1 0

    • Minusowane czy plusowane,

      fakty pozostają faktami (tak jak dolina Muminków światem z baśni, choćbyście w co innego chcieli wierzyć).

      • 1 1

  • Wypowiedź lekarza i bioetyka: (1)

    "W Polsce przyjęto niezwykle liberalną wersję śmierci mózgowej oraz jej kryteriów, uznającą, że śmierć mózgową stwierdzamy, badając jedynie śmierć pnia mózgu - nie trzeba badać kory mózgu, więc nie trzeba robić EEG.

    W warunkach polskich oznacza to, że chory po wypadku może mieć małe szanse przeżycia, ponieważ na podstawie tych powierzchownych badań stwierdza się arbitralnie jego śmierć, po upływie zaledwie 6 godzin obserwacji wstępnej. Zatem oddech, który mógłby wrócić na drugi dzień - już nie wróci, jeśli diagnozę postawi się tak szybko."

    Nadal bezmyślnie samozadowoleni? Nadal chętnie podpiszecie co wam podsuną i ochoczo przytakniecie za pogłaskanie po głowie?

    • 4 4

    • a może by tak się troszkę douczyć?

      Karalne powinno być pisanie takich bzdur! Mam nadzieję,że jeżeli kiedykolwiek będziesz potrzebować transplantu to nie doczekasz organu od dawcy. Nie zasługujesz z powodu głupoty i ignorancji. Może najpierw łaskawie przeczytaj jak bardzo w Polsce restrykcyjna jest procedura orzekania śmierci mózgu a później zastanów się czy warto pisać debilizmy!!! jakie eeg?? Czy Ty w ogóle masz pojęcie o czym piszesz? Jakie 6 godzin??

      • 0 1

  • Przeczytajcie to: (2)

    Jak sądzicie, kto wie więcej na temat realiów transplantologii, profesor czy zrozpaczona matka która chce wierzyć że postąpiła właściwie?

    • 5 4

    • Czytajcie ignoranci bez krzty wiedzy

      • 0 0

    • Link nie wszedł,

      więc wpiszcie zwrot "śmierć pnia mózgu to fikcja" w wyszukiwarkę.

      • 3 1

  • W samo południe (4)

    Nigdy i przenigdy nie wyrażam zgody na pobranie narządów moich bliskich : dzieci , męża. A moje muszą ulec złamaniu, rzecz jasna

    • 8 8

    • Upsss....

      ...nie zapomnij odmówić przyjęcia organu od dawcy, jeżeli kiedykolwiek Tobie lub komuś z Twojej rodziny będzie on potrzebny. A los jest złośliwy... doczekasz się i Ty...

      • 0 1

    • Ja też się nie zgadzam.

      Nie wierzę w chęć ratowania mnie czy kogoś bliskiego gdy mamy nieduże szanse a w kolejce po nasze organy czeka bliski kogoś kto jest w stanie kupić całą komisję wraz ze szpitalem, mediami i okolicą.

      Przemyślcie to dokładnie, zamiast rzucać sloganami które ktoś wam wcisnął.

      • 1 0

    • Jehowa?

      Znam przypadek, gdzie rodzice nie zgodzili się na przetoczenie krwi dziecku po wypadku... Chłopak zmarł choć lekarze mogli go uratować.
      Cóż, każdy ma swoje racje.

      • 2 4

    • ćpałaś - nie pisz

      • 4 5

  • Nie chciałbym żyć w 6 osobach... (1)

    • 7 20

    • Opinia została zablokowana przez moderatora

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

 Bezpłatne badania densytometryczne
Bezpłatne badania densytometryczne
badania, konsultacje
gru 17
piątek, g. 16:30
Gdynia, Medyczna Gdynia Sp. z o.o.
Warsztaty z odpoczywania
Warsztaty z odpoczywania
słuchowisko
gru 20
poniedziałek, g. 18:30
Gdańsk, Projektornia
Kung Fu Senior 55+ - darmowe warsztaty
Kung Fu Senior 55+ - darmowe warsztaty
warsztaty, spotkanie
wrz 1-31.12
Gdańsk, Przyjazna dłoń

Ogłoszenia polecane

Najczęściej czytane