Wiadomości

stat

Nieudane zakupy? Rzecznik konsumentów podpowiada kiedy możemy reklamować

Podczas zakupów raczej nie myślimy o tym, że nasz nowy nabytek może się zepsuć. Warto jednak zabezpieczyć się na taką ewentualność, zachowując potwierdzenie zakupu.
Podczas zakupów raczej nie myślimy o tym, że nasz nowy nabytek może się zepsuć. Warto jednak zabezpieczyć się na taką ewentualność, zachowując potwierdzenie zakupu. fot. Fotolia/nullplus

Lato to nie tylko wyprzedaże. To również czas wzmożonych remontów, wypadów na grilla, robienia przetworów, czy kompletowania wyprawki szkolnej - do tego wszystkiego trzeba się jednak odpowiednio przygotować, a więc wybrać na zakupy. Sprzedawcy prześcigają się w pomysłach, żeby tylko przyciągnąć do siebie klientów. Ci, oszołomieni licznymi promocjami, nierzadko dają się ponieść emocjom, tracąc czujność, a nawet rozsądek. Jak się zabezpieczyć, aby w pełni korzystać z przywilejów konsumenckich? Postanowiliśmy to sprawdzić.



Czy miałe(a)ś kiedykolwiek problem podczas składania reklamacji w sklepie?

tak, niejednokrotnie 42%
tak, choć z reguły przebiega to bezproblemowo 29%
nie 22%
nigdy niczego nie oddawałe(a)m do reklamacji 7%
zakończona Łącznie głosów: 292
"Mądry Polak po szkodzie" mówi stare porzekadło. Ile w nim prawdy przekonał się z pewnością ten, kto musiał stoczyć bój o uznanie reklamacji, przyjęcie zwrotu zakupionego towaru czy kto najzwyczajniej w świecie naciął się na "jedyną tak bardzo atrakcyjną" promocję.

Czy paragon naprawdę jest niezbędny?

O tym, że paragon to rzecz święta, przekonał się niemal każdy, kto próbował dokonać reklamacji czy zwrotu towaru bądź usługi.

- Nawet nie próbuję nic zanosić do reklamacji, jeśli nie posiadam paragonu, bo wiem, że to bezcelowe. Wielokrotnie przekonałam się o tym na własnej skórze - opowiada Mariola.
Sprzedawcy z błędu nie wyprowadzają, bo taki stan rzeczy jest im na rękę. Czasem wykorzystują tę niewiedzę, żeby uatrakcyjnić swoją ofertę.

- W jednej z obuwniczych sieciówek z głośników leci komunikat, że jeśli zdecydujemy się na skorzystanie z karty lojalnościowej (trzeba w zamian udostępnić swoje dane), to będziemy mogli reklamować buty bez paragonu. Przecież i tak możemy, więc na czym ta wielka atrakcja ma polegać? - zastanawia się Marta.
Aby skorzystać z prawa do reklamacji trzeba po prostu dowieść, że coś kupiło się w tym konkretnym miejscu. Jeśli sprzedawca wykaże się dobrą wolą, wystarczy nawet ustne zapewnienie.

- Pamiętam, że kiedyś zaniosłam do reklamacji tornister dziecka, nie posiadając żadnego potwierdzenia - jedyne, czym dysponowałam, to przybliżona data zakupu oraz lista ewentualnych rzeczy, jakie mogły się znaleźć na tym samym paragonie - wspomina Ewa, mama 8-letniej Zosi. - Sprzedawczyni odmówiła tłumacząc, że bez dowodu zakupu ma związane ręce. Kierowniczka sklepu jednak sama zaproponowała, że odnajdzie dla mnie ten paragon. Tak zrobiła, a reklamację rozpatrzono pozytywnie, choć od zakupu minął przeszło rok - dodaje.
Pomoc, jaką zaoferowano naszej czytelniczce, to jednak wyjątek a nie reguła, dlatego rzecznicy konsumentów zalecają, aby dowody zakupów na wszelki wypadek zachowywać.

- Obecnie paragon nie jest potrzebny, aby zareklamować towar w sklepie, ale musimy mieć świadomość, że może to być bardzo utrudnione. Sprzedawca może nie chcieć przyjąć reklamacji bez paragonu, lub towar może nie mieć cech potrzebnych do zidentyfikowania sklepu (np. taki sam towar można kupić w różnych miejscach) - wyjaśnia Anna Gut z Biura Miejskiego Rzecznika Konsumentów w Sopocie. - Najgorsza sytuacja jest wtedy, kiedy płacimy gotówką, bowiem nie pozostawiamy śladu (jak np. zapłata kartą - wydruk z karty jest tzw. twardym dowodem). Jeśli mamy świadka zakupu, to możemy się na niego powołać. Konsument powinien udowodnić, że towar kupił w danym sklepie i w danym czasie. Warto więc zachowywać paragony, aby nie było niepotrzebnych komplikacji przy składaniu reklamacji - wyjaśnia.
Zwrot towaru jest możliwy, ale nie zawsze i nie wszędzie

Wiele sieciówek czy dyskontów daje klientom możliwość zwrotu towaru bez podania przyczyn, z czego klienci, szczególnie jeśli chodzi o zakup ubrań, chętnie korzystają. Niestety, to prawo do zwrotu tak weszło nam w krew, że domagamy się go nawet wobec podmiotów, które nie prowadzą takiej praktyki.

- Nie przyjmujemy zwrotów bo często dochodziło do nadużyć - klientki kupowały sukienkę, zakładały na jakąś okazję, a później oddawały tłumacząc, że się rozmyśliły - opowiada właścicielka jednego z salonu sukien ślubnych i wieczorowych w Gdańsku. - Do nieprzyjemnych sytuacji dochodzi niestety często, ponieważ panie, nie pytając o możliwość zwrotu, kupują sukienkę w cenie znacznie wykraczającej poza budżet, traktując to jako chwilowe zamrożenie pieniędzy. Kiedy chcą zwrócić, a my się nie zgadzamy, reagują agresją, bo na taki zakup najzwyczajniej ich nie stać - opowiada.
Jeśli robimy zakupy w punkcie stacjonarnym musimy się liczyć z tym, że możliwość przyjęcia zwrotu to jedynie dobra wola sprzedawcy, a nie obowiązek. Nie mamy zatem narzędzi prawnych, aby zwrotu pieniędzy się domagać.

- W przypadku zakupów w sklepach stacjonarnych sprzedawca nie ma obowiązku przyjmowania zwrotu niewadliwego towaru tylko dlatego, że klient się rozmyślił. Sprzedawca wprawdzie może (ale nie musi) przewidzieć możliwości zwrotu towaru przez kupującego w określonym terminie (np. 30 dni) i pod określonymi warunkami (np. tylko z paragonem zakupu i oryginalnymi metkami, w stanie nienaruszonym). Należy jednak pamiętać, iż taka praktyka wynika wyłącznie z polityki konkretnego sprzedawcy, a nie z przepisów prawa. Jeśli więc mamy wątpliwości, warto przed dokonaniem zakupu zapytać o politykę w tym zakresie. Natomiast jeżeli towar ma wadę - wówczas zwrot towaru może być dokonany pod pewnymi warunkami w ramach złożonej reklamacji - wyjaśnia Magdalena Rosinke, Miejski Rzecznik Konsumentów w Gdyni.
Kiedy sprzedawca nie daje gwarancji

Czasem uzasadniają to niską ceną, czasem faktem, że sprzęt jest poekspozycyjny, innym razem mogą skrócić okres gwarancji do kilku miesięcy tylko dlatego, że takie jest ich widzimisię - procedura reklamacyjna to dla sprzedawców dodatkowy problem, dlatego wmawiają klientom różne rzeczy, żeby tylko nie brać na siebie zbytniej odpowiedzialności. Nie zawsze działają jednak zgodnie z prawem.

- Sprzedawca może jedynie wyłączyć swoją odpowiedzialność w sytuacji, kiedy towar ma wadę, a konsument wie o niej w chwili zakupu. Jeśli jednak ujawni się inna wada w takim towarze, konsument ma pełną ochronę prawną - wyjaśnia Anna Gut. - Jeżeli sprzedawca coś sprzedaje - odpowiada ustawowo z rękojmi kodeksowej. Cokolwiek jest na sprzedaż (za określoną cenę) podlega regulacjom prawnym - czyli właśnie rękojmi - poza wyjątkiem opisanym powyżej - tłumaczy.
Rękojmia nic innego jak "uprawnienie kupującego wynikające z niezgodności towaru z umową", które działa przez dwa lata od momentu wydania konsumentowi towaru. Warto również pamiętać, że rękojmia dotyczy również zakupu rzeczy używanych.

Kto rozsądzi ewentualny spór?

Konsumenci nie są pozostawieni sami sobie - mogą zwrócić się po bezpłatną pomoc do wyznaczonych jednostek.

- W przypadku wątpliwości lub pytań zachęcam do korzystania z porad prawnych najbliższego miejscu zamieszkania konsumenta rzecznika konsumentów lub korzystania z informacji dostępnych w szczególności pod adresem internetowym uokik.gov.pl lub ezakupy.uokik.gov.pl - informuje Magdalena Rosinke.
O pomoc można zwrócić się osobiście, mailowo, telefonicznie bądź wysyłając pismo pocztą tradycyjną.

- Rzecznik zapoznaje się ze sprawą i jeśli uważa, że należy podjąć interwencję, to ją podejmuje. Forma porady zawsze zależna jest od indywidualnej sprawy konsumenta. Pomocy prawnej konsumentom udzielają również oddziały Federacji Konsumentów czy Wydziały Ochrony Konsumentów w Inspekcjach Handlowych - dodaje Anna Gut.

Opinie (51) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje