Wiadomości

stat

Niebezpieczne związki. Prawdy i mity o antykoncepcji

Współżycie z żoną eliminujące możliwość zrodzenia dzieci to wg św. Augustyna traktowanie żony jako prywatnej prostytutki. Katolicy mogą mieć spory problem z używaniem prezerwatywy w takiej sytuacji.
Współżycie z żoną eliminujące możliwość zrodzenia dzieci to wg św. Augustyna traktowanie żony jako prywatnej prostytutki. Katolicy mogą mieć spory problem z używaniem prezerwatywy w takiej sytuacji. fot. LukaTDB / istock.com

Mężczyźni czasem traktują seks jako egzamin ze swojej sprawności, a prezerwatywa działa tutaj zupełnie odwrotnie niż "płachta na byka". To sytuacja trudna zwłaszcza dla młodych osób, tym bardziej jeśli decydują się na przypadkowy seks - mówi Daniel Cysarz, seksuolog.



Daniel Cysarz - seksuolog, psycholog i psychoterapeuta.
Daniel Cysarz - seksuolog, psycholog i psychoterapeuta. archiwum prywatne

Seks z prezerwatywą:

to jedyna akceptowalna metoda, chyba że ktoś planuje ciążę 22%
jest umiarkowanie przyjemny, ale nie ma innego wyjścia 36%
jest fatalny, unikam go jak mogę 42%
zakończona Łącznie głosów: 450
Borys Kossakowski: Współżycie z żoną eliminujące możliwość zrodzenia dzieci to wg św. Augustyna traktowanie żony jako prywatnej prostytutki (mariti meretrix). Katolicy mogą mieć spory problem z używaniem prezerwatywy w takiej sytuacji.

Daniel Cysarz Sam jestem katolikiem, lecz nie jestem teologiem więc trudno mi wypowiadać się jako ekspert w tej dziedzinie. Z pewnością jednak, według doktryny katolickiej do seksu powinno dochodzić jedynie pomiędzy mężem a żoną i każde takie zbliżenie powinno zakładać możliwość prokreacji. W momencie, gdy stosujemy na przykład prezerwatywę, zgodnie z tą doktryną, taki akt jest grzechem, ponieważ uniemożliwiamy ewentualne zapłodnienie. Stąd, postępując zgodnie z wiarą katolicką powinniśmy wraz z każdym aktem seksualnym dopuszczać możliwość zapłodnienia.

Media katolickie, na przykład Fronda, zaciekle atakują prezerwatywy, między innymi także kwestionując ich skuteczność.

Bo żaden środek nie daje stuprocentowego zabezpieczenia przed ciążą czy chorobami wenerycznymi. Według producentów, poprawnie zastosowana prezerwatywa może zapewnić do 99 proc. zabezpieczenia.

W ogóle w życiu nie ma nic pewnego.

Mówiąc trochę z przekorą. Stuprocentową pewność może dać nam jedynie abstynencja od seksu i zbliżeń. A bardziej poważnie, to zgodnie z moją wiedzą prezerwatywa w ogromnym stopniu zabezpiecza nas przed chorobami przenoszonymi drogą płciową i ciążą.

Ale internet aż kipi od wpisów, z których dowiemy się, że pory w lateksie mają rozmiar większy od plemników czy wirusa hiv.

Wiele mitów, które krążą w sieci bierze się stąd, że część osób po prostu nie wie, jak poprawnie używać prezerwatywy. Nie oszukujmy się - kto czyta instrukcje! A instrukcja jest ważna.

Bo prezerwatywa to nie telewizor.

Do seksu podchodzimy pod wpływem emocji, które sięgają zenitu podczas szczytowania. Rzadko pamiętamy o tym, że np. aby zminimalizować ryzyko zapłodnienia, należy zaraz po wytrysku zatrzymać ruchy frykcyjne i po chwili wycofać penisa z pochwy. Bo w takim momencie istnieje największa szansa, że prezerwatywa się zsunie lub że część nasienia wypłynie bokiem.

Co sugerowałby seksuolog-katolik swoim klientom? Stosować czy nie stosować prezerwatywę?

Jestem zwolennikiem rzetelnej edukacji seksualnej, w ramach której powiemy ludziom jakie ma zalety i wady prezerwatywa. Dzieci już w podstawówkach mogą nabyć taką wiedzę. Nie po to, żeby zacząć życie seksualne, ale żeby wiedzieć i nie rozpowszechniać błędnych mitów.

Tak jak w Skandynawii, która słynie z tego (swoją drogą, kto wie, czy słusznie), że dzieciaki w szkole uczą się naciągać prezerwatywę na trzonek od miotły.

Jeśli nie wiemy, jak prezerwatywę prawidłowo założyć, to ona faktycznie ma same wady. Więc może warto temat poruszyć? Dzieci często wiedzą i widziały już więcej niż nam się wydaje, bo mają dostęp do internetu. Oglądają prezerwatywę nie tylko "saute", ale także w akcji. Mamy do wyboru: dowiedzą się od nas, albo z filmów porno.

Czy kwestia prezerwatyw poruszana jest w pańskim gabinecie?

Mężczyznom prezerwatywa kojarzy się z penetracją, a penetracja z potrzebą wykazania się, popisania swoją sprawnością seksualną. A to czasami bywa równoznaczne z... utratą erekcji. Często używanie prezerwatywy rodzi dodatkowe napięcie. Mężczyźni czasem traktują seks jako egzamin ze swojej sprawności, a prezerwatywa działa tutaj zupełnie odwrotnie niż "płachta na byka". To sytuacja trudna zwłaszcza dla młodych osób, tym bardziej jeśli decydują się na przypadkowy seks. Jeśli partnerów nie łączy relacja emocjonalna, tym trudniej jest poczuć się pewnie...

... nie czują bliskości, bezpieczeństwa...

...wtedy może się wydarzyć mała tragedia. Partnerka patrzy jak nakładamy prezerwatywę. Zanika erekcja albo występuje przedwczesny wytrysk. Jeśli dla mężczyzny jest to ten pierwszy raz, to może się odbić bardzo mocno na kolejnych próbach, a nawet na jego późniejszej seksualności. Co ciekawe, moi pacjenci często nie pamiętają pierwszego razu.

Wolą nie pamiętać?

Często pracujemy z pacjentami nad wspomnieniami inicjacji. Nieudanej, traumatycznej. Nieporadnej, krótkiej, niesatysfakcjonującej. Trudno się po takim czymś pozbierać. Jeśli zrobiłbym statystyki w moim gabinecie, to zadowolonych z pierwszego razu uzbierałoby się może 40 proc. Cała reszta wspomina inicjację niezbyt dobrze.

Dlatego mężczyźni wykręcają się od prezerwatyw?

Nie znam statystyk, ale jeśli się wykręcają, to pewnie dlatego, że jest niewygodna. Narzekają na zmniejszone czucie przez prezerwatywę. Choć to akurat może być też zaletą, bo "znieczulony" członek może pozwolić na dłuższy stosunek. Tym bardziej, jeśli wybierzemy model z płynem delikatnie znieczulającym.

A pigułką można strzelić sobie samobója, bo przecież wiele kobiet skarży się na spadek libido spowodowany hormonami.

Faktycznie niektóre pacjentki wiążą obniżenie libido z pigułkami. Ale wprawny ginekolog, na podstawie badań hormonalnych, jest w stanie dobrać taki rodzaj dawki hormonów, który będzie kobiecie sprzyjał, a nie - powodował spustoszenia. Jeszcze dziesięć lat temu w pigułkach znajdowały się końskie dawki hormonów. Powodowały one osteoporozę, tycie, rozregulowanie gospodarki hormonalnej, wahania nastrojów. Dzisiaj jest pod tym względem znacznie lepiej.

Więc mężczyźni z czystym sumieniem mogą temat zwalić na kobiety. Niech one wezmą pigułkę i będzie po sprawie.

Tym samym myląc antykoncepcję z zabezpieczeniem przed chorobami. To częste wśród młodzieży. Tymczasem pigułka czy spirala nie zabezpiecza przed chorobami wenerycznymi! Często ludzie z góry zakładają, że skoro ja jestem wierny, to nasz partner także. Ale z partnerami bywa różnie. Tym bardziej jeśli to nowy partner. Warto przed pójściem do łóżka zapytać o historię kontaktów seksualnych. Nie chodzi tutaj o szczegóły, tylko możliwość oszacowania ewentualnego ryzyka, że nasz potencjalny partner seksualny może być czymś zarażony.

To trochę krępujące. Wyobraża sobie pan takie przepytywanki? Poczekaj, zamiast zdejmiesz spodnie, powiedz mi...

Żeby zarazić się hiv, nie trzeba wcale seksu. Przecież nawet niewielkie ranki w ustach obydwojga partnerów, też są potencjalnym miejscem, gdzie wirus może się przedostać. Pewne rzeczy warto wiedzieć. Na Zachodzie coraz częstsze są sytuacje, że świeżo poznane pary przed pójściem do łóżka idą do kliniki na specjalne badania. Czy jestem czysty/czysta? Choć myślę, że dużo lepszym sposobem weryfikacji potencjalnego partnera seksualnego, jest rozpoczęcie związku nie od badań i seksu, a od zbudowania opartej na zaufaniu relacji.

Opinie (141) 9 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje