- 1 Zakwas z buraków. Warto po niego sięgać? (20 opinii)
- 2 Homeopatia powinna być w aptece? (83 opinie)
- 3 Darmowe podpaski w szkołach i urzędach (431 opinii)
- 4 "Jedynkę" na porodówce zarezerwujesz? (111 opinii)
- 5 Pół miliona podpisów pod "Tak dla In Vitro" (762 opinie)
- 6 Zmiana czasu z soboty na niedzielę (249 opinii)
Magia nieprzewidywalności. Aparaty analogowe znów są w cenie
Sięgają po nie młode osoby, znużone cyfrową perfekcją nowoczesnych lustrzanek i kamer telefonów, a także starsi, którzy po prostu się przyzwyczaili. Aparaty na kliszę nie zniknęły, wręcz przeciwnie - nowe pokolenie z ciekawością odkrywa fotografię analogową. Ile kosztuje film, jak długo trzeba czekać na wywołanie i gdzie zamówimy odbitki w Trójmieście?
Fotografowanie i studia fotograficzne w Trójmieście
Odbiorcy szybko porzucili analogi, zafascynowani możliwościami, jakie dawała nowa technologia. Cyfrowe aparaty były często mniejsze, lżejsze, bardziej wydajne i można było wykonywać nimi właściwie nieograniczoną liczbę zdjęć. Był to skok, który można porównać do pojawienia się płyt CD. One także szybko wyparły kasety magnetofonowe. W tych obszarach widać było pewnego rodzaju zachłyśnięcie się cyfryzacją.
Mogło się wydawać, że aparaty analogowe zniknęły zupełnie, jednak przez ten czas nieliczni pasjonaci nadal wywoływali zdjęcia z negatywów i wciąż działały zakłady fotograficzne oraz laboratoria. W ostatnich latach znów można zauważyć ponowny wzrost zainteresowania tym rodzajem fotografii. To głównie za sprawą młodego pokolenia.

- Trzeba przyznać, że od około trzech, czterech lat widać zwiększone zainteresowanie, zwłaszcza wśród młodzieży. Wiele młodych osób przychodzi, pyta, kupuje filmy, ludzie przynoszą aparaty do naprawy. U nas można zresztą nie tylko wywołać zdjęcia, ale także przegrać stare kasety - mówi Aleksandra Dejneka z Foto BRAVO - Fotograf na Zaspie.
Gdzie jeszcze w Trójmieście można wywołać zdjęcia? Między innymi w takich serwisach, jak Foto Miruś 1948 przy ul. Amona
Czułość, przesłona - a co to?
Jak opowiadają fotograficy, sięganie do technologii sprzed lat to dla niektórych zderzenie z zupełną nowością - co nie zawsze kończy się pomyślnie.
- Młode pokolenie zaczęło znajdować na przysłowiowych zakurzonych strychach aparaty swoich rodziców, dziadków i zaczęło im się to podobać - mówi Remigiusz Kwieciński z O.K! Serwis. - Te osoby, czasem nawet nie wiedząc, jak robić zdjęcia w ten sposób, zaczęły kupować filmy i z większym lub mniejszym powodzeniem próbować takiej fotografii. Mieliśmy naprawdę przeróżne sytuacje, niektóre wręcz nieco śmieszne. Zdarzyło się, ze klient opowiadał, że założył film do aparatu i chciał ustawić ręcznie ostrość, ale zdjęcia nie wyszły. Kiedy kolega się zapytał, jaka była ekspozycja, czułość czy przesłona, wyglądał na kompletnie zaskoczonego - zupełnie nie wiedział, o co chodzi. U innego kolegi w zakładzie przyszła klientka i zapytała, czy wywoła tam film analogowy. Po usłyszeniu odpowiedzi twierdzącej... otworzyła aparat i wyjęła całą taśmę ze środka.

Jednym z czynników, który przyciąga młodych ludzi do aparatów analogowych, jest nieprzewidywalność tego rodzaju fotografii. To coś zupełnie nowego w świecie smartfonów, które umożliwiają zrobienie zdjęcia w każdym momencie, kiedy i gdzie chcemy, a następnie jego dokładne edytowanie i przerobienie. Przy odbitkach z kliszy doświadczenie jest inne, a nawet inaczej płynie czas, bo na zobaczenie zdjęcia trzeba trochę poczekać.
Analogowa niewiadoma
- Trzeba przyznać, że jest to pewien rodzaj tajemnicy. Przede wszystkim do takiego zdjęcia trzeba się bardziej przyłożyć, nie można robić ich bez sensu, trzeba je przemyśleć, bo mamy tylko 36 klatek w kliszy - mówi Błażej Maziarz, fotograf. - Po drugie, nie widać od razu, co z tego zdjęcia wyjdzie. Pamiętam swoją pracę w młodości, gdy pracowałem u Macieja Kosycarza. On mi opowiadał, jak kiedyś się pracowało na kliszach. Dziennikarze dopiero wieczorem lub następnego dnia mogli zobaczyć efekty i przekonać się, jakie kadry udało im się złapać.
Aparatem cyfrowym można także osiągnąć styl zdjęcia wykonanego na kliszy przy użyciu odpowiednich ustawień i presetów w programach graficznych. Jest to popularne między innymi w fotografii ślubnej. Młode pary chętniej korzystają z takiego rozwiązania, ponieważ nieprzewidywalność analogowych zdjęć w tak ważnym dniu może stać się minusem.
- Oczywiście aparaty na kliszę na takich wydarzeniach to ryzykowna decyzja - opowiada Błażej Maziarz. - Klatek w filmie jest tylko 36, potrzeba więc przynajmniej kilku filmów, co znacznie podnosi koszt zdjęć. Nie można sprawdzić, jak zdjęcie wyszło. Nie wiadomo właściwie, czy się udadzą, czy nie. Moim zdaniem w takiej sytuacji warto wynająć drugiego fotografa, z aparatem cyfrowym - w ramach zabezpieczenia. Takie rozwiązanie jest dość częste. Jedna osoba robi klasyczny fotoreportaż ślubny, druga bardziej artystyczne zdjęcia, na przykład czarno-białe, które potrafią pięknie wydobyć emocje.
Tanio nie jest
W powrocie tego rodzaju fotografii nie bez znaczenia jest także nostalgia i chęć przeniesienia się do czasów swojego dzieciństwa. To jednak pasja, która niemało kosztuje.
- Ostatnio znalazłam aparat mojej mamy z końcówki lat 80. Jeszcze działa, chociaż jest bardzo humorzasty. Postanowiłam przywrócić go do życia - opowiada Paulina, mieszkająca w Sopocie. - Za mną już dwa filmy, którymi uwieczniam różne sytuacje. To na pewno nie jest tania zabawa: jeden film kosztuje około 60 zł, a usługa wywołania odbitek od 30 do 50 zł. Jednak to świetna zabawa, każde zdjęcie jest przemyślane, nie pstryka się ich tak bezmyślnie jak smartfonem. Do tego dla mnie jest to klimat nie do podrobienia.

Nieidealnie i... dobrze
- Przed erą social mediów każdy miał w albumie zdjęcia nieidealne, na których czasem się głupio wyszło. To się pokazywało rodzinie i znajomym i nikogo to nie dziwiło, bo każdy tak wyglądał i miał takie zdjęcia. Miało się zmarszczki? Były widoczne również na zdjęciu, kogo miałoby to dziwić? Dziś każde niedoskonałe ujęcie musi być usuwane, a potem ludzie boją się wyjść spotkać z innymi i "ujawnić", jak wyglądają naprawdę - mówi mieszkaniec Gdyni.
Fotografowie prognozują, że moda ta raczej nie przeminie, tylko będzie się rozwijać. Jednocześnie współczesne rozwiązania fotograficzne są coraz śmielsze, a trend jest jeden - miniaturyzacja. Aparaty są coraz mniejsze, lżejsze, najwięksi producenci, jak Canon czy Nikon, zaprzestają nawet produkcji lustrzanek. Słychać także o pierwszych prototypach takich urządzeń przyszłości jak okulary z funkcją robienia zdjęć.
- Obecnie wielu fotografów przerzuca się na aparaty bezlusterkowe, m.in. ze względu na ich wagę - mówi Piotr Matusewicz, trójmiejski fotograf. - Wszystkie te bezlusterkowce często są lepsze od zwykłych lustrzanek. Technologia ta rozwija się szybko i intensywnie, trudno przewidzieć, co będzie za kilka lat. Ja pracuję zarówno na jednym, jak i drugim typie aparatów, a każdego z nich używam do czegoś innego.
W Trójmieście można także zapisać się na kursy fotografii, zarówno dla początkujących, jak i kurs fotografii ślubnej czy portretowej, a także na kurs obróbki zdjęć w programach graficznych. Wystawy i konkursy, które zainteresują miłośników fotografii, przygotowuje także Gdańskie Towarzystwo Fotograficzne.
Miejsca
Opinie wybrane
-
2023-02-08 22:56
Mój pierwszy aparat fotograficzny to "Smiena 8" .
Kupiłem go po I komunii. Zebrałem wtedy trochę kasy. Z tatą poszliśmy do zakładu fotograficznego. Pan fotograf nauczył mnie jak ustawiać czas naświetlania, migawkę i odległość.
- 18 0
-
2023-02-08 22:34
Po 20 latach pracy na cyfrze okrutnie mi zbrzydła (4)
W dodatku materiały analogowe są archiwalne (niektóre maja gwarancję 500 lat przechowywania) - żaden nośnik cyfrowy nie jest. Nawet jeżeli przezyje ze dwie dekady, to nie ma jak go odczytać - trzeba ciagle przenosić dane na nowy. Straszne koszty.
- 13 9
-
2023-02-09 09:20
Zdjecia cyfrowe mozesz tez profesjonalnie wydrukowac.
- 4 2
-
2023-02-09 09:59
500lat hahaha kolejny który pojecia niema ale brednie wypisuje (2)
- 2 3
-
2023-02-09 11:47
No niezły poziom (1)
Pewno "robisz zdjęcia" juz od dwóch lat ?
Tak, są takie materiały. Smutne, że twój świat kończy sie na smartfonie.- 1 1
-
2023-02-09 11:50
do celów archiwalnych
oznaczenie LE500
- 2 1
-
2023-02-08 22:31
Pomysł jest rewelacyjny. (2)
Takie zdjęcia rzeczywiście mają unikalny charakter, klimat a wywoływanie ich z kliszy zawsze jest owiane dozą tajemnicy.
W przypadku fotografii, tego rodzaju powrót do przeszłości daje wiele radości, z optymizmem podchodzę do tej retrospekcji.
W kontekście wielkich powrotów, już wiele lat temu popularyzacja winyli była fantastycznymTakie zdjęcia rzeczywiście mają unikalny charakter, klimat a wywoływanie ich z kliszy zawsze jest owiane dozą tajemnicy.
W przypadku fotografii, tego rodzaju powrót do przeszłości daje wiele radości, z optymizmem podchodzę do tej retrospekcji.
W kontekście wielkich powrotów, już wiele lat temu popularyzacja winyli była fantastycznym zaskoczeniem.
Mniej euforii natomiast było przy powrocie kaset magnetofonowych, bowiem każdy kto pamięta wciągniętą przez magnetofon taśmę z ulubioną muzyką ten zrozumie o co chodzi, choć przyznam, że i w tym przypadku popadłem w nostalgię.
Jedyna rzecz której powrotu bym nie chciał zobaczyć, to wolnoobrotowa wiertarka do borowania zębów z napędem nożnym.
Prawdziwy horror.- 11 6
-
2023-02-09 09:45
no tak, rzeczywiscie unikalny charakter tajemnicy. Teraz trzeba miec wszedzie podniete i pisac o tym na fejsiku
- 2 2
-
2023-02-09 12:21
Tak jest! U dentysty nigdy tego dźwięku nie zapomnę
- 1 0
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.