Wiadomości

Lekarze specjaliści dalej bez terminów. MZ ma rozwiązanie?

Choć w pierwszych miesiącach nowego roku placówki medyczne dostają zastrzyk gotówki z NFZ, do niektórych specjalistów wciąż ciężko się zapisać.
Choć w pierwszych miesiącach nowego roku placówki medyczne dostają zastrzyk gotówki z NFZ, do niektórych specjalistów wciąż ciężko się zapisać. fot. zdjęcie archiwalne

Nowy rok, nowe kontrakty z NFZ, a sytuacja związana z czasem oczekiwania na wizytę do lekarza specjalisty nic się nie zmieniła. Od czterech dni próbujemy zapisać syna na wycięcie migdałków i wychodzi na to, że pierwsza taka możliwość na fundusz pojawia się w 2017 r. - pisze w liście do redakcji pani Katarzyna z Gdyni.



Czy przychodnie/szpitale powinny prowadzić rejestrację ciągłą?

tak, dzięki temu można zawsze zapisać się na konkretny termin 77%
nie, właśnie przez to tworzą się gigantyczne kolejki 23%
zakończona Łącznie głosów: 214
Pani Katarzyna, która mieszka z rodziną w Gdyni, od kilku dni próbuje zapisać swojego czteroletniego syna na wycięcie migdałków. Sprawa, jak pisze, jest poważna, bo jej dziecko co kilka miesięcy przechodzi zapalenie ucha środkowego. Okazuje się, że na zabieg finansowany przez fundusz nasza czytelniczka musi w Trójmieście poczekać co najmniej rok.

- Nie rozumiem, dlaczego terminy są tak odległe. Przecież niedawno przychodnie i szpitale otrzymały nowe kontrakty na rok 2016, a już brakuje miejsc? - pyta pani Katarzyna. - Byliśmy już w każdym szpitalu, który ma u siebie oddział otolaryngologiczny i nic. - Na Akademii Medycznej powiedzieli, że najszybciej w styczniu 2017 r., a jak sprawa mocno pilna i migdałki w opłakanym stanie, to może szybciej uda się coś znaleźć. To samo było też w szpitalu im. Mikołaja Kopernika w Gdańsku. - To jakaś farsa. Najpierw musieliśmy wyłożyć prywatnie na alergologo-laryngologa, żeby nie czekać pół roku na wizytę, a teraz rok poczekamy na zabieg.
Podobną sytuację przechodził niedawno pan Maciej, który swojego trzyletniego syna próbował zapisać do alergologa.

- Syn cały czas chorował i nie wiedzieliśmy, mimo regularnych wizyt u lekarza rodzinnego, co jest tego przyczyną. Po nieskutecznej antybiotykoterapii dostaliśmy skierowanie do alergologa. I tu zaczęła się zabawa. Dzwonienie od przychodni do przychodni i odbijanie się od terminów przyszłorocznych. W końcu się udało: wizytę mamy w listopadzie 2016 r.

Powodem kolejek zbyt niskie kontrakty?

Dlaczego, mimo nowego kontaktowania, już na początku roku nie ma wolnych terminów? Z rozmów z dyrektorami trójmiejskich placówek medycznych wynika, że powodem są zbyt małe pieniądze z NFZ.

- Niestety, nowe kontraktowanie nie odpowiada zapotrzebowaniu na świadczenia, stąd od lat mamy problem z kolejkami na niektóre rodzaje świadczeń, w tym zabiegi otolaryngologiczne czy porady alergologiczne - mówi Dariusz Kostrzewa, prezes szpitali Copernicus. - Rejestracja pacjentów odbywa się w ruchu ciągłym w momencie zgłoszenia się ze skierowaniem. Termin uzależniony jest od możliwości kontraktu, tj. ilości zakontraktowanych rocznie świadczeń.
Zbyt niskim kontraktowaniem sytuację tłumaczy też Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku.

- Umowy, jakie mamy, mamy tylko na sześć miesięcy, dodatkowo przesuwanie pacjentów z końca roku zabiera możliwe najszybsze terminy z początku nowego roku - mówi Ewa Książek-Bator, dyrektor UCK. - Poza tym zabiegi typu usunięcie migdałków wykonywane są we wszystkich trójmiejskich szpitalach. My specjalizujemy się w onkologii i pacjenci onkologiczni stanowią u nas 40 proc. Jeśli chodzi o alergologię, to niestety kontrakt, jaki mamy jest notorycznie niewspółmierny do potrzeb. Coraz więcej ludzi choruje na alergie, które wymagają stałego bycia pod nadzorem lekarza. Nie wiem, dlaczego NFZ nie widzi tego problemu. Wartości umów są takie same od pięciu lat.
NFZ: Nie kontrolujemy procesu rejestracji

Zdaniem rzecznika Pomorskiego NFZ sytuacja nie wszędzie wygląda tak tragicznie, a aneksowanie umów nie jest niczym nowym.

- Myślę, że tak długi termin oczekiwania na wizytę dotyczy tylko kilku wybranych specjalizacji i w pewnej części jest konsekwencją rejestracji pacjentów w sposób ciągły - mówi Mariusz Szymański, rzecznik Pomorskiego Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.

Niestety, płatnik w żaden sposób nie kontroluje procesu rejestracji, a szpitale i przychodnie mają w tej kwestii wolną rękę.

- Kiedyś próbowano zastanawiać się nad problemem, czy placówka ma prawo rejestrować pacjentów na okres wykraczający poza okres obowiązywania umowy z nią. W końcu podjęto decyzję, że NFZ nie będzie tego robił - wyjaśnia Mariusz Szymański. - Placówki mają więc takie prawo, a jeśli nie otrzymają kontraktu, to wtedy powinny zachować się lojalnie i poinformować, jakie inne placówki świadczą te usługi. Przypominam tez, że czas oczekiwania w kolejce można znaleźć w internecie, a w razie jakichś problemów można zadzwonić do wydziału spraw świadczeniobiorców.
Tu sprawdzisz kolejkę oczekujących do lekarza

MZ: gmina dopłaci szpitalowi do leczenia

W Ministerstwie na opinie czeka projekt, który proponuje, by za leczenie dopłacała szpitalowi gmina. Zgodnie z proponowaną nowelizacją ustawy o działalności leczniczej, samorządy mogłyby wesprzeć placówki medyczne w tym, w czym nie udaje się NFZ. Mowa m.in. o zakupie potrzebnego sprzętu, dofinansowaniu do specjalistyki, zabiegów lub operacji.

- Obowiązujące przepisy nie dopuszczają możliwości dotowania działalności bieżącej Samodzielnych Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej (SPZOZ), choć samorząd terytorialny może udzielić zakładowi pożyczki, która z kolei może być umorzona na podstawie uchwał organów stanowiących samorządów terytorialnych. Rozwiązanie tego problemu zostało zaproponowane w projekcie założeń do ustawy o zmianie ustawy o działalności leczniczej - mówi Milena Kruszewska, rzecznik prasowy Ministra Zdrowia. - Jednostki samorządu terytorialnego mogą natomiast przekazywać zakładom dotacje na ściśle określony cel, w tym inwestycjenieruchomości, zakupy aparatury medycznej, kształcenie kadry medycznej oraz prowadzenie programów profilaktycznych.

Ministerstwo mówi o dwóch głównych powodach ciągnących się kolejek do specjalistów: to zbyt małe środki, jakimi dysponuje NFZ oraz niewystarczająca liczba lekarzy. Tuż obok wymienia też kwestie organizacyjne.

- Przede wszystkim należy zwiększyć środki przeznaczane na działanie systemu. Powinny wzrosnąć co najmniej do poziomu 6 proc. PKB. Konieczne jest też kształcenie większej liczby lekarzy, dlatego Ministerstwo Zdrowia planuje od 2016 r. zwiększyć o 20 proc. limity przyjęć na studia lekarskie w języku polskim - dodaje Milena Kruszewska. - Jednym ze sposobów na skrócenie kolejek powinno być też finansowanie przez płatnika nie pojedynczych wizyt u lekarza specjalisty czy badań, tylko kompleksowej opieki nad chorym.

"To byłaby katastrofa"

Gdańsk pomysł ministerstwa odbiera mało entuzjastycznie. Zdaniem urzędników takie rozwiązanie byłoby dla gminy katastrofą.

- To byłyby kolejne dodatkowe obowiązki przerzucane na gminy bez zabezpieczenia środków na ten cel - tłumaczy Dariusz Wołodźko z biura prasowego Urzędu Miasta w Gdańsku. - Mamy reformę edukacji i pomysły, by obniżyć kwotę wolną od podatku, co też oznacza spadek wpływów do miejskiego budżetu.
Gdynia nie chce ujawniać swojego stanowiska i komentować sprawy.

- Przyglądamy się wszystkim zmianom wprowadzanym przez rząd i czekamy na konkretne propozycje. Na razie jest zdecydowanie za wcześnie na komentarze - mówi Teresa Marzejon, naczelnik Wydziału Zdrowia Urzędu Miasta w Gdyni.

Ustawa już teraz umożliwia gminom finansowanie zakupu sprzętu medycznego. Np. Gdańsk od 2001 r. przekazał sprzęt do placówek medycznych o łącznej wartości ponad 2,5 mln zł. 

Opinie (97) 3 zablokowane

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje