Wiadomości

Kryzys psychiczny to nie tylko depresja. Pozwól sobie pomóc!

Osoba zmagająca się z zaburzeniami często nie daje po sobie poznać, że cierpi. Wstydzi się też zwrócić po pomoc do specjalisty. Warto jednak pokonać uprzedzenia i obawy, i zawalczyć o siebie.
Osoba zmagająca się z zaburzeniami często nie daje po sobie poznać, że cierpi. Wstydzi się też zwrócić po pomoc do specjalisty. Warto jednak pokonać uprzedzenia i obawy, i zawalczyć o siebie. fot. Katarzyna Białasiewicz/123rf.com

Głowa do góry, weź się w garść, uśmiechnij się, bądź silny/silna - podobnych złotych rad osoby cierpiące na zaburzenia psychiczne słyszą mnóstwo. I choć ci, którzy je wygłaszają, najczęściej mają dobre intencje, słowa nie sprawią, że problem nagle zniknie. W wielu przypadkach niezbędna będzie pomoc specjalisty. Niestety, pod wpływem presji społecznej i stereotypowego myślenia, chorzy wolą unikać psychiatrów. A nie powinni tego robić, bo skuteczne leczenie to dla nich jedyna szansa na normalne życie.



"Ten wariat..."



Czy korzystałe(a)ś kiedykolwiek z pomocy psychiatry?

tak, robię to regularnie 27%
zdarzyło mi się, ale obecnie nie odczuwam takiej potrzeby 23%
nie, choć czuję, że byłoby to wskazane 28%
nie i nie odczuwam takiej potrzeby 22%
zakończona Łącznie głosów: 410
Społeczna stygmatyzacja chorób psychicznych, choć w mniejszym stopniu niż dawniej, wciąż jest widoczna. Choć nasza świadomość wzrosła i chętniej niż kiedyś angażujemy się w rożnego rodzaju pomoc, to gdy choroba psychiczna dotyka nas bezpośrednio (chorujemy sami lub nasi bliscy) na pierwszy plan często wysuwa się uczucie wstydu. Nawet towarzyską nieobecność wolimy usprawiedliwić inną chorobą niż tą o podłożu psychicznym.

- Brak tolerancji i ogromna niechęć towarzyszy także leczeniu w ośrodku zamkniętym czy szpitalu psychiatrycznym. Trzeba jednak podkreślić, że często ta forma pomocy bywa jedyną skuteczną, jaką możemy zaoferować pacjentowi - mówi Lidia Metel-Czarnowska, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego im. T. Bilikiewicza w Gdańsku. - Powinna być jednak traktowana jako ostateczność, gdy wyczerpane zostały inne metody leczenia bądź okazały się nieskuteczne.
Nasze podejście do osób cierpiących na zaburzenia psychiczne na szczęście się zmienia.

- Jeszcze nie tak dawno, dekadę czy dwie wstecz, postrzeganie zaburzeń psychicznych było ekstremalnie wstydliwe. Objawiało się to chociażby społeczną niechęcią wobec osób korzystających z pomocy psychiatry czy psychologa - mówi Jolanta Ferszka-Bykowska, specjalista psychiatra, ordynator Oddziału Dziennego Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego im. T. Bilikiewicza w Gdańsku. - Obecnie takie wsparcie jest znacznie częściej akceptowane zarówno przez samych chorych, jak i ich środowisko. Korzystanie z pomocy psychologa czy psychoterapeuty staje się coraz bardziej powszechne. Wciąż jednak pewien opór i wstyd wywołuje przed nami wizyta u psychiatry, ale i tu widać znaczny postęp w stosunku do poprzednich lat. Na pewno niemały wpływ na taki stan rzeczy ma coraz skuteczniejsza farmakoterapia. Leki nowej generacji, stosowane w leczeniu zaburzeń psychicznych, w odróżnieniu od tych, które funkcjonowały na rynku w latach 60., 70. czy 80., mają znacznie mniej skutków ubocznych i nie wykluczają nas z aktywnego życia społecznego. Ich zadaniem jest poprawa komfortu życia chorych i niwelowanie objawów choroby.
- Leczeniu w ośrodku zamkniętym czy szpitalu psychiatrycznym  towarzyszą niejednokrotnie brak tolerancji i ogromna niechęć. Trzeba jednak podkreślić, że często ta forma pomocy bywa jedyną skuteczną, jaką możemy zaoferować pacjentowi - podkreśla Lidia Metel-Czarnowska, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego im. T. Bilikiewicza w Gdańsku.
- Leczeniu w ośrodku zamkniętym czy szpitalu psychiatrycznym towarzyszą niejednokrotnie brak tolerancji i ogromna niechęć. Trzeba jednak podkreślić, że często ta forma pomocy bywa jedyną skuteczną, jaką możemy zaoferować pacjentowi - podkreśla Lidia Metel-Czarnowska, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego im. T. Bilikiewicza w Gdańsku. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Jak rozpoznać, że bliska nam osoba przeżywa kryzys psychiczny?



Bardzo często, zwłaszcza w początkowym stadium takiego kryzysu, wielu chorych ukrywa swój stan psychiczny. I robią to na tyle skutecznie, że nawet najbliższe otoczenie nie zauważa niepokojących sygnałów.

Osoby cierpiące na depresję, ale też inne zaburzenia psychiczne najczęściej obawiają się reakcji otoczenia. Jedni boją się konsekwencji zawodowych, drudzy reakcji bliskich, rodziny i znajomych. Jeszcze inni sami nie zdają sobie sprawy ze swojej choroby, lekceważąc jej objawy, a nawet wypierając ją w codziennym życiu.

Ktoś, kto zmaga się z zaburzeniami natury psychicznej, najprawdopodobniej nie powie nam "hej, mam depresję", tylko wszelkimi możliwymi sposobami będzie to próbował ukryć przed otoczeniem.  

- Kryzys psychiczny to nie tylko depresja, to szereg innych jednostek chorobowych, które różni zarówno sam przebieg choroby, jak i czynniki, które doprowadziły do jej wystąpienia - mówi rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Gdańsku. - Część zaburzeń psychicznych, takich jak chociażby depresja, faktycznie na początku łatwiej udaje się ukryć przed innymi. Wielu chorych, zwłaszcza aktywnych zawodowo, stara się stłumić w sobie pierwsze objawy choroby i "leczyć" na własną rękę, nierzadko uciekając w różnego rodzaju używki. Oczywiście taki stan nie może trwać bez końca, ponieważ organizm zaczyna się buntować, a somatyczne objawy kryzysu psychicznego przybierają na sile.
Są też takie zaburzenia psychiczne, które można zauważyć znacznie szybciej, zwłaszcza jeśli przebywamy z chorym na co dzień. Trudno np. nie zauważyć manii, podczas której osoby są niezwykle pobudzone i nad wyraz aktywne. Często także przejawiają zachowania ekstremalne dla ich osobowości, na które nie zdecydowałyby się, gdyby nie trwający stan chorobowy. Jednak nawet mania często bywa lekceważona zarówno przez otoczenie, jak i samych chorych, ponieważ dla wielu jest stanem niezwykle pożądanym.

 - Najczęściej występującym objawem tego, że zaczyna się dziać coś niepokojącego, są utrzymujące się i długotrwałe zaburzenia snu - informuje lek. Jolanta Ferszka-Bykowska, specjalista psychiatra, ordynator Oddziału Dziennego Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego im. T. Bilikiewicza w Gdańsku.
- Najczęściej występującym objawem tego, że zaczyna się dziać coś niepokojącego, są utrzymujące się i długotrwałe zaburzenia snu - informuje lek. Jolanta Ferszka-Bykowska, specjalista psychiatra, ordynator Oddziału Dziennego Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego im. T. Bilikiewicza w Gdańsku. fot. Katarzyna Białasiewicz/123rf.com

Jak nakłonić chorego do leczenia?



Chorzy najczęściej wzbraniają się przed zwróceniem po pomoc do psychiatry. Ich bliscy, jeśli są świadomi tych zaburzeń, często chcą ich wesprzeć. Tylko w jaki sposób to zrobić, żeby nie pogorszyć sytuacji?

- Wszystko zależy od tego, co wywołało kryzys psychiczny u konkretnej osoby. Kluczem powrotu do zdrowia jest po pierwsze znalezienie przyczyny stanu psychicznego pacjenta, a źródła mogą być różnorakie, tj. biologiczne, psychologiczne czy społeczne - mówi Jolanta Ferszka-Bykowska. - Na tym etapie niemal zawsze potrzebna jest obecność i akceptacja drugiej osoby. Najlepszym, co możemy zrobić, to dać wyraźny sygnał, że jesteśmy obok i można nam zaufać. Trzeba towarzyszyć, rozmawiać, jednak nie powinniśmy naciskać czy zmuszać do przyjęcia pomocy. Taka postawa mogłaby przynieść odwrotny skutek od zamierzonego i wywołać opór ze strony chorego do podjęcia leczenia. Warto jednak unaoczniać pozytywne przykłady korzystania z pomocy specjalistów (psychiatry czy psychologa). Oczywiście w sytuacjach zagrożenia życia czy zdrowia, np. ryzyko targnięcia się na własne życie niezbędne są natychmiastowe działania (z hospitalizacją pacjenta w szpitalu psychiatrycznym włącznie, nawet bez jego zgody na mocy art. 23 Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego). Niestety bardzo często osoby cierpiące na zaburzenia psychiczne czują się bardzo osamotnione w swojej chorobie i wycofują z codziennego życia. W ten sposób tworzy się błędne koło, bo z upływem czasu jest im jeszcze trudniej zwrócić się o pomoc.

Psychiatrzy w Trójmieście



Jakie symptomy mogą zwiastować kryzys i co robić, aby do niego nie dopuścić?



Kryzys psychiczny ma różne twarze. Nie zawsze smutku. Dlatego w przypadku niektórych zaburzeń psychicznych takim zwiastunem może być nadmierne pobudzenie, ekspansywność czy euforia, nieadekwatna do sytuacji.

- Najłatwiej zauważalnym objawem tego, że zaczyna się dziać coś niepokojącego, są utrzymujące się i długotrwałe zaburzenia snu - informuje lek. Jolanta Ferszka-Bykowska. - Może być to zarówno sen przerywany, bezsenność, jak i w drugą stronę, nadmierna senność. To konkretny i łatwo uchwytny zwiastun zaburzeń psychicznych. Drażliwość, zaburzenia apetytu czy łatwe popadanie w konflikty z otoczeniem to prawdopodobne kolejne symptomy nadchodzącego kryzysu psychicznego. Stres generalnie jest najbardziej chorobotwórczym czynnikiem spośród wszystkich innych, nie tylko w przypadku zaburzeń psychicznych, ale również somatycznych. On nie tylko jest ich źródłem, ale też wzmaga przebieg samej choroby.
Dlatego, jak przekonuje ordynator, powinniśmy, o ile to możliwe, starać się unikać go i nauczyć radzić sobie z nim w codziennym życiu. Bardzo ważne jest też, aby znaleźć czas na odpoczynek i zregenerowanie sił, i oczywiście sen. Odpowiednia jego ilość jest jednym z najważniejszych elementów naszej kondycji psychicznej. Nie możemy również zapominać o aktywności fizycznej i zbilansowanej diecie, a więc o wszystkim tym, co wpływa bezpośrednio na nasz organizm.

Opinie (57) 7 zablokowanych

  • (1)

    Dobrze, że o tym piszecie. Ludzie ostatnio zaczęli utożsamiać leczenie w szpitalu psychiatrycznym z depresją. Z jednej strony - fajnie, bo depresja nie jest tak stygmatyzowana i pomaga oswoić społeczeństwo z chorobami psychicznymi, zwiększa tolerancję dla tych chorych, z drugiej - średnio, bo o innych chorobach psychicznych niemal się nie mówi.

    • 45 0

    • Źle, że o tym piszecie

      Powielacie fałszywe stereotypy, przez to jeszcze bardziej zasiedlają się w umysłach ludzi i ciężej je wyplewić

      • 3 7

  • (3)

    Niestety ale takich problemów przybywa lawinowo i to bardzo duży odsetek wśród dzieci i młodzieży. Wszystko w związku zamykaniem ludzi w domach, utratą pracy i brakiem perspektyw. Na tapecie tylko wirus i histeria strachu przed wirusem. Inne choroby w tym udary zawały nowotwory czy właśnie depresje jakby przestały istnieć i nikogo nie obchodziły a zbiorą dziesięciokrotnie więcej ofiar niż ta rozdmuchana pseudo pandemia mniej groźna od sezonowej grypy.

    • 35 7

    • Kto Ciebie zamknął w domu wbrew Twojej woli? (2)

      Dzwoń na policję i niech Cię uwolnią. Dwa tygodnie siedzenia w domu z nikogo nie czyni życiowego kaleki.

      • 7 7

      • Od połowy marca do początku maja (1)

        To są dwa tygodnie? Naucz się chociaż liczyć. A ilu ludzi zamyka się dzisiaj na kwarantannie, mimo, że nie ma do tego żadnych wskazań zdrowotnych za wyjątkiem bycia "osobą z kontaktu"? Ilu już straciło pracę, ilu z powodu upadku firmy straci ją w najbliższym czasie?

        • 5 5

        • Poważnie tak długo nie wychodziłeś z domu?

          A po zakupy? Bo chyba masz na myśli rozrywkę. Można też było chodzić do lasu...

          • 2 0

  • Depresja to straszna choroba

    Depresja to straszna choroba. Często prowadzi do Najgorszego.. Wiele osób nie daje rady, i odchodzi z tego powodu;( Smutne.

    • 35 2

  • smutne ale prawdziwe

    Niestety to czeka nas wszystkich , w mniejszym lub wiekszym stopniu, kazdy bedzie mial w rodzinie osobe ktora dotknie depresja, uzaleznienie badz zaburzenia natury psychicznej
    Ciezkie czasy nadmiar problemow, choroby, kryzys to bedzie smutny efekt takiego zycia

    • 26 1

  • Każda choroba psychiczna wymaga leczenia farmakologicznego. Żadna terapia nie pomoże, gdy pacjent (3)

    nie bierze leków. Trzeba przywrócić właściwy łańcuch zdarzeń chemicznych w organizmie i bez wsparcia lekowego, choroba nie minie. Co do stanów depresyjnych, lękowych, etc., to terapie również na nic się zdadzą, jeśli problemy powodujące te stane są cały czas aktualne. Pomoc takim ludziom powinna polegać na wsparciu przy likwidacji źrodła problemów. Problem znika, znikają skutki, proste. Gorzej z problemami wynikającymi z przebytej traumy (PSD na przykład). Tu terapia i przepracowanie traumy jest konieczne, inaczej złe wspomnienia będą nas wypalać. Zamiast żyć dniem jutrzejszym, będziemy dokonywać tysięcznej wiwisekcji zdarzeń przeszłych, dokonanych. Na przeszłość nie mamy już wpływu, i im szybciej sobie to zaczniemy uświadamiać, tym szybciej zaczniemy sobie z nią radzić.

    • 23 9

    • ignotum per ignotum (2)

      Co do terapii, to właśnie po to ona jest aby ustalić źródło w stanach lękowych czy depresyjnych, uświadomić i poradzić sobie w dalszej egzystencji bez użycia środków farmakologicznych.
      Jestem odmiennego zdania = Żyjmy dniem dzisiejszym i cieszmy się chwilą a każdy kolejny moment naszego życia może stać się bardziej pożądany niż dotychczas.
      Pracuję nad sobą każdego dnia, polecam!

      • 12 2

      • Aby terapia miała sens, to osoba terapeutyzowana musi mieć jej świadomość, potrzebę prowadzenia. (1)

        Ludzie chorzy psychicznie nie mają często poczucia choroby, w przypadku depresji, jak sama nazwa podpowiada, człowiek nie widzi sensu w podejmowaniu terapii, jeżdżenia na nią, tym bardziej, że nawet nie ma siły wyjść z domu. Terapie są dobrym sposobem na wyciągnięcie kasy od zagubionych we własnych myślach przedstawicieli pierwszego świata. Bierzesz 150zł za godzinę sesji, czy mniej?

        • 0 0

        • Nie masz racji i wiem to z własnego doświadczenia. Przypadki są różne.

          • 1 0

  • (2)

    Kiedy wszystko jest online, brak kontaktu od najmłodszych lat z drugim człowiekiem. A poza tym negacja najwyższych wartości i brak pasji czyli celu.

    • 19 3

    • Przede wszystkim brak w mózgu

      Jak w Twojej bezsensownej wypowiedzi. Problemy jednostek zazwyczaj są bardziej skomplikowane. A te najmłodsze lata jeszcze nie dorosły, więc nie możesz wiedzieć co im jest, albo będzie.

      • 0 6

    • Prawda, najgorzej gdy rodzice są ,,on line", dopiero wieczorem w domu - ,,jestem zmęczony, odrobiłeś lekcje?"

      • 2 1

  • Uzaleznienia (glownie od alkoholu) i wspoluzaleznienia. To bardzo powszechna przypadlosc wielu osob w Polsce (i nie tylko). Wszystkich dotknietych tym problemem polecam osrodek przy ulicy Zakopianskiej. Sam bylem tam na terapii na osob uzaleznionych, a pozniej DDA. Zmienilo to moja perspektywe, mozliwosci rozwoju, szacunku do siebie i do innych osob.

    • 15 0

  • Fajnie ale nie tak prosto jest dostac sie do specjalisty (7)

    • 23 1

    • (5)

      No fajnie, fajnie. Czasami ponad pół roku trzeba czekać na pierwszą wizytę, a to często jest już zdecydowanie za późno :(

      • 6 0

      • Liczy sie czas (4)

        Z całym szacunkiem moźna iść prywatnie koszt ok 100 zł.

        • 1 3

        • (3)

          zawsze mnie fascynowało to, że ludzie są w stanie kupić sobie nowy samochód, nowy telewizor, pójść do manikiurzystki, wydać w knajpie kilka stów, a jak przychodzi do własnego zdrowia to prywatna wizyta już przekracza finansowe możliwości.

          • 8 4

          • Tu się zgodzę, ale są ludzie, których na to nie stać, a to nie jest jednorazowy wydatek, tylko seria wizyt.
            Ja np. czuję, że się pogrążam w stanie bliskim depresji. W tej chwili nie stać mnie na wyłożenie 150 złotych za konsultację z psychologiem, z którym trzeba też nadawać na tej samej fali (ergo: po pierwszej wizycie może będę szukać kogoś innego) i pracować w miarę regularnie.

            • 7 0

          • (1)

            Zawsze mnie fascynuje, że ludzie radzą komuś zrezygnować z knajpy, piwa, nowych butów i te pieniądze wydać na lekarza. Guzik mają rację - nie wszyscy chodzą co tydzień na zakupy, do fryzjera, kosmetyczki, do knajpy. Z czego zrezygnować w takim przypadku? Jedzenia na cały tydzień? Nie zapłacić czynszu?

            • 6 0

            • Mowa jest o tych co tak robią

              Nie o tych co naprawdę nie mają. Wiele ludzi ma i im się nie chce iść i włożyć w coś wysiłek. Tylko konsumpcja i nic poza tym. Później są w depresji i dalej nie zmieniają swojego życia.

              • 0 0

    • Wyłacz TV jedz do lasu

      Jedz do lasu pogadaj z drzewami

      • 3 3

  • (4)

    Najsmutniejsze jest to, że nawet jak widzimy u najbliższej nam osoby początki kryzysu psychicznego nie traktujemy tego poważnie, bagatelizujemy.
    Po co porozmawiać, wesprzeć jak można traktować pewne zachowania jako fanaberie, fochy itp.

    • 21 0

    • (3)

      Bo tak łatwiej. Zamiast powiedzieć takiej osobie "porozmawiaj ze mną, postaram ci się pomóc", to łatwiej powiedzieć "a ty znowu obrażona?" Tak często słyszę to drugie, a tak bardzo chciałabym usłyszeć to pierwsze... Nie, nie jestem obrażona. Jestem zrezygnowana, przygnębiona, bezradna, ale łatwiej stwierdzić, że ciągle się obrażam. I sama nie umiem sobie pomóc... Jak już odważyłam się skorzystać z pomocy, to zostałam olana przez psychoterapeutę.

      • 12 1

      • Weź się w garść a nie narzekasz (2)

        • 0 15

        • Nie narzekam, stwierdzam fakt. Ale dzięki za radę, już mi lepiej.

          • 9 1

        • To Najgłupsze Powiedzenie Jakie Może usłyszeć Chora Osoba !

          • 3 0

  • Teraz każdy ma depresję (5)

    Kiedyś tego nie było, teraz ludzie są coraz słabsi, za dużo mają czasu na głupoty i im odwala

    • 3 46

    • Jak Cię zalewa g*wno od zewnątrz (4)

      i nie możesz zmienić swojego życia z różnych powodów, a nie chcesz żyć wśród patologii, a umówmy się patologii jest coraz więcej, bandytki, tatuaży, agresji, i i**otyzmów, to dostajesz depresji. Do tego patologiczne, wyzyskujące miejsce pracy i co? Słabość? Nie to są zewnętrzne okoliczności, które po jakimś czasie zniszczą każdego niezależnie od tego ile Ty uważasz, że ludzie maja siły i na co.

      • 17 2

      • (1)

        (zgadzam się poza tymi tatuażami - co to za g***o i co Cię obchodzi?)

        • 7 5

        • Jak ktoś się zachowuje jak g*wno

          To g*wnem jest, a g*wna jest teraz dużo. Patolka bez zasad, bez kultury osobiste, bez szacunku do innych ludzi. Obchodzi, bo g*wno powinno siedzieć w rynsztoku.

          • 5 1

      • Jak się otaczasz takimi ludźmi, chodzisz do słabej pracy to jest Twoja wina (1)

        Najlepiej powiedzieć, że się nie da i płakać do poduszki, zamiast wziąć sprawy w swoje ręce

        • 1 11

        • Tak?

          I oczywiście wszystko w życiu zależy od Ciebie. Nic nie zależy od okoliczności zewnętrznych, nie? Twoja wina czy się urodzić kobietą czy mężczyzną czy Twoi rodzice są biedni czy bogaci, czy mają zasoby, czy spotykasz życzliwych ludzi, czy masz zdrowie czy się rodzisz niepełnosprawny, w Polsce czy w Afryce. Twoja głupota jest znakiem naszych czasów, a myślenie nie boli. Spróbuj czasami.

          • 10 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje

Najczęściej czytane