Wiadomości

Jak pracują poradnie POZ w czasie pandemii?

Pacjenci, początkowo dość nieufni, dziś znacznie chętniej wybierają teleporadę niż wizytę tradycyjną.
Pacjenci, początkowo dość nieufni, dziś znacznie chętniej wybierają teleporadę niż wizytę tradycyjną. fot. Aleksandr Davydov/123rf.com

Katar, kaszel, ból mięśni, podwyższona temperatura - to objawy, które w czasie jesieni dokuczają nam zdecydowanie częściej. W normalnych okolicznościach zbadałby nas lekarz, ale z uwagi na panującą pandemię pacjenci muszą zadowolić się teleporadą. Choć jeszcze przed kilkoma tygodniami bardzo krytykowali tę opcję i domagali się osobistego kontaktu z lekarzem, dziś sami coraz chętniej wybierają konsultację zdalną. Przychodnie przyjmują też osoby zdrowe na bilanse i szczepienia, choć z tym pierwszym w okresie wzrostu zakażeń lepiej się wstrzymać.



Jesienią jesteśmy szczególnie podatni na różnego rodzaju choroby, w dodatku dające niemal identyczne objawy. Dostęp do lekarza, a nawet do teleporady, może być jednak szczególnie utrudniony.

Przeziębienie, grypa, COVID-19. Kiedy po teleporadę, a kiedy na wizytę do lekarza?



W przychodni POZ zasieki, jak na poligonie



Czy korzystałe(a)ś z teleporad?

tak i bardzo podoba mi się ta opcja 23%
tak, ale wolę tradycyjne wizyty 49%
nie, ale jeśli będzie taka potrzeba, to chętnie skorzystam 9%
nie i nie planuję z tego korzystać - nic nie zastąpi osobistego kontaktu z lekarzem 19%
zakończona Łącznie głosów: 714
Przychodnie, w trosce o bezpieczeństwo pacjentów i personelu, wdrażają wszelkie możliwe środki bezpieczeństwa. Nie wszystkie wydają się pacjentom racjonalne.

- Najczęściej jest to pilnowanie, aby pacjent zdezynfekował ręce, częsta dezynfekcja blatów i poręczy, gdzieniegdzie badanie przy wejściu temperatury. I takie działania rozumiem. To jednak, co zobaczyłam podczas wizyty w jednej z przychodni na Siedlcach, wydało mi się przesadą - opowiada Halina, emerytka z Gdańska. - Podczas teleporady lekarka wystawiła mi skierowanie do kardiologa, które i tak musiałam odebrać osobiście. No więc poszłam, a tam się okazuje, że drzwi do pomieszczenia, w którym znajduje się rejestracja, są zamknięte i trzeba komunikować się przez domofon. Dzwonię i mówię, po co przyszłam, ale pani mnie nie rozumie, bo jakość dźwięku słaba, a głos dobiegający spod szczelnie naciągniętej maseczki zniekształcony. W końcu się zdenerwowałam i zdjęłam maseczkę, bo inaczej pani z rejestracji za nic nie zrozumiałaby, jak brzmi moje nazwisko. Tymczasem piętro wyżej, w poradni dziecięcej, do której udała się córka z wnuczką, żadnych nadzwyczajnych zabezpieczeń nie było. Chociaż tam zachowano rozsądek.
Pacjenci żalą się też, że nawet jeśli osobista wizyta się odbędzie, nie mamy gwarancji, że zostaniemy zbadani.

- W mojej przychodni pacjenci są przyjmowani na wizyty osobiste. Ucieszyłam się, że nie muszą korzystać z teleporady, bo miałam tak chore gardło, że ledwo było słychać co mówię. Moja radość trwała jednak krótko, bo okazało się, że stan mojego gardła pani doktor oceniła z odległości dwóch metrów. Nie było też opcji zbadania stetoskopem. Pani stwierdziła - nie podpierając się żadnymi badaniami - że "to tylko chrypka i trzeba nawilżać" - relacjonuje Wioletta.
Przychodnie bardzo poważnie podeszły do kwestii zasad bezpieczeństwa. W jednej z przychodni na gdańskich Siedlcach z rejestratorkami, siedzącymi za zamkniętymi drzwiami, rozmawia się przez domofon.
Przychodnie bardzo poważnie podeszły do kwestii zasad bezpieczeństwa. W jednej z przychodni na gdańskich Siedlcach z rejestratorkami, siedzącymi za zamkniętymi drzwiami, rozmawia się przez domofon. fot. czytelnik Trojmiasto.pl

Teleporady wracają do łask



Są przychodnie, które od początku pandemii koronawirusa stawiają na teleporady.

- Nic pod tym względem nie uległo zmianie i nie zmieni się do czasu odwołania stanu epidemii w naszym kraju - mówi Andrzej Lato, prezes Centrum Zdrowia ETER-MED Sp. z o. o.
Osobista wizyta odbędzie się tam dopiero wówczas, jeśli podczas teleporady lekarz stwierdzi, że istnieje taka konieczność.

- Średnio, teleporady generują około 20-30 proc. wizyt osobistych (u dzieci nawet więcej) - dodaje prezes Centrum Zdrowia ETER-MED. - Przed konsultacją z pacjentem jest przeprowadzana ankieta epidemiologiczna. Przed wpuszczeniem do przychodni jest także mierzona temperatura. Osoby bez maseczki zakrywającej nos i usta nie są wpuszczane.
Inne podejście do sprawy wizyt osobistych ma zarząd Nadmorskiego Centrum Medycznego Sp. z o. o. - tutaj to pacjenci decydują o tym, czy chcą się spotkać z lekarzem, czy nie. Zresztą od wybuchu pandemii starano się pracować tam normalnym trybem.

- Oczywiście zdarza się, że po teleporadzie lekarz prosi pacjenta o przyjście na wizytę do przychodni - mówi Mikołaj Ruciński, dyrektor ds. lecznictwa i świadczeń w NCM. - Obecnie powoli zmienia się proporcja teleporad do porad osobistych - do niedawna mieliśmy 1/3 teleporad i 2/3 wizyt osobistych, teraz powoli zmierzamy do podziału 50/50 proc. (tak zmieniają się oczekiwania pacjentów) i niewykluczone, że nadal będzie się to zmieniać w kierunku większego udziału teleporad. W poradni nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej już od dłuższego czasu dominują teleporady.

Interniści w Trójmieście



Poradnie dla dzieci zdrowych w wielu przychodniach funkcjonują normalnie. Zaleca się jednak, aby umawiać się na wizyty tylko wówczas, kiedy to niezbędne, np. na kwalifikację do szczepień. Zlecone przez szkoły bilanse mogą zaczekać.
Poradnie dla dzieci zdrowych w wielu przychodniach funkcjonują normalnie. Zaleca się jednak, aby umawiać się na wizyty tylko wówczas, kiedy to niezbędne, np. na kwalifikację do szczepień. Zlecone przez szkoły bilanse mogą zaczekać. fot. microgen/123rf.com

Szczepienia i bilanse, czyli badanie ludzi zdrowych



Nie tylko chorzy potrzebują konsultacji lekarskiej. Nie obejdą się bez niej ci, którzy zamierzają się zaszczepić - lekarz musi osobiście sprawdzić, czy ich stan zdrowia na to pozwala.

- Wizyty kwalifikacyjne do szczepień przeciwko grypie odbywają się bez zmian - pacjent umawia się na teleporadę i tym samym dniu ma konsultację osobistą z lekarzem oraz szczepienie - mówi Andrzej Lato, prezes Centrum Zdrowia ETER-MED Sp. z o. o..
Problemem nadal pozostaje brak szczepionek przeciwko grypie. Wiele placówek zmaga się też z brakami kadrowymi.

- Szczepionek ciągle nie ma. Pojedynczy pacjenci, którym udało się kupić szczepionkę, są obsługiwani na bieżąco - mówi Mikołaj Ruciński. - Mamy natomiast problem z obsadą lekarską w naszej placówce przy ul. Biwakowej. Z braku innych możliwości planujemy zatrudnić do pomocy młodych lekarzy, świeżo po stażu podyplomowym. Póki co nie mogą zacząć pracy, bo przeciąga się procedura wydania pełnych praw wykonywania zawodu. Dlatego na Biwakowej na szczepienie jest trudno się umówić.
Wizyty osobistej nie unikną też dzieci, których szkoły skierowały na bilanse.

- Z jednej strony mówi się, że dzieci to bezobjawowi roznosiciele COVID-19, a teraz zaleca się im szturm na przychodnie, które nie przyjmują chorych w obawie, że ci jeszcze coś przyniosą. Przecież tu brakuje logiki - skarży się Alina, mama siódmoklasistki, która otrzymała skierowanie na bilans.
Przychodnie bilanse wykonują. Zaleca się jednak, aby wstrzymać się z ich wykonywaniem i rodzice się do tego zalecenia stosują. Jeśli sytuacja epidemiologiczna ulegnie pogorszeniu, wykonywanie bilansów może zostać zawieszone.

- Przeprowadzamy tylko pilne bilanse dzieci, ale rozważamy ich wstrzymanie z powodu wzrostu zachorowań w naszym regionie - mówi Andrzej Lato, prezes Centrum Zdrowia ETER-MED.

Opinie (97) 2 zablokowane

  • ja (1)

    przychodnie ,takie molochy i stoja puste trzeba je ogrzać kasa leci i co i nic pacjent w plecy ma jak zwykle taki co to wymyślił powinien iść na teleporade na srebrzysko już nie bedę pisał gdzie idą
    duże ilości zamówionych płynów antywirusowych dla higieny pacjentów

    • 45 4

    • Za płyny dezynfekcyjne płaci właściciel poradni, więc nie ma interesu w tym, żeby zamawiać więcej niż jest zużywane.

      • 2 0

  • mówisz do smarkfona i smarkfon cię diagnozuje i leczy (1)

    i mamy w Polskim NFZ taki XXIw

    • 43 1

    • A co do tego ma NFZ? Jak widać nawet w tym artykule to czy poradnia świadczy usługi normlanie czy w postaci teleporad zależy od dyrekcji przychodni, a nie od NFZ. Przeczytaj, zastanów się dwa razy, w razie czego przeczytaj jeszcze raz i dopiero komentuj.

      • 1 2

  • Poradnia na Jesionowej permanentnie zabarykadowana! (5)

    Można dzwonić godzinami bez skutku!
    Bardzo proszę NFZ o reakcję i wyciągnięcie konsekwencji.

    • 68 2

    • zgłoszenie przyjęte. już pędzę

      • 11 0

    • (1)

      Proszę ze skargą do Ministerstwa, ewentualnie pisać na Berdyczów. To nie jest kaprys medyków że przychodnie są zamknięte

      • 5 8

      • A to ministerstwo zabrania, aby hrabia medyk odebrał telefon?!

        Jak przychodnia zamknięta, to niech zrezygnują z kontraktu!

        • 10 2

    • Też jestem pacjentką na Jesionowej i powiem szczerze, że może rzeczywiście, trzeba trochę posiedzieć na telefonie, ale w końcu i do lekarza dla dorosłych i do pediatra udało się dodzwonić. Dodatkowo pediatrzy przyjmują dzieci bez przerwy od marca, panie mówią że nie wyobrażają sobie leczyć dzieci przez telefon.

      • 2 0

    • Poradnia na Mickiewicza

      Podobnie, nawet jak podniosą słuchawkę to tyko po to aby zaraz odłożyć

      • 0 0

  • Teleporada? Po pierwsze dodzwonić się praktycznie niemożliwe, po drugie przez telefon raczej nie da rady osłuchać pacjenta. Często są to fikcyjne porady, polegające jedynie na wypisaniu recepty. Ie jest też rzadkim zjawiskiem, że Ci sami lekarze przyjmują prywatnie i nic im wówczas nie przeszkadza!

    • 79 6

  • Prywatnie do lekarza (7)

    Jak to jest że prywatnie lekarze przyjmują i badają pacjentów?

    • 96 6

    • tak jest chirurdzy robią operacje prywatnie u siebie w piwnicy, onkolodzy dają chemię w przedpokoju, Sasin bezkarnie marnuje 70mln pln, a Kurski przepala 2mld pln w TVP - i jest jak jest

      • 21 7

    • (4)

      W gabinetach prywatnych nie przychodzi aż tyle osób, nie siedzą tłumy na korytarzu więc zagrożenie mniejsze. Poza tym część porad nie ma żadnego sensu, pacjenci potrafią przychodzić z tym samym bez potrzeby wielokrotnie, bo porada przecież za darmo a czas lekarza nfz nie jest szanowany.

      • 15 23

      • (3)

        Skladka na NFZ powinna byc do leczenia ciezkich przypadkow jak skomplikowane zlamania, nowotwory i inne takie. Reszta powinna byc w 100% prywatnie. Tak dziala niemal caly rynek stomatologiczny i jakos tragedii nie ma.

        • 13 6

        • (2)

          Dziękuję za takie płatne leczenie. U stomatologa jestem raz na rok i ok, mogę zapłącić 150 zł. Ale jak mam słaby układ oddechowy i pokarmowy, to nie stać mnie na to, żeby za każdym razem płacić dodatkowo za wizytę.

          Rozumiem, że jesteś milionerem albo okazem zdrowia, ale nie każdy ma tak dobrze...

          • 7 3

          • nie milioner

            Ale rozumiesz także, że i tak płacisz składkę za leczenie w NFZ? I że ta składka jest większa niż niejeden abonament w prywatnej placówce?

            • 1 0

          • Noo to tani denstysta, ja zapłaciłam za wypełnienie zęba z którego wypadła mi plomba 270 zł.... opłata covidowa kosztuje chyba więcej niz sama plomba!

            • 2 0

    • Hmmm

      Prywatnie to ich prywatną sprawa.
      A przychodnie to nie oni decydują ze są zamknięte.I fajnie ze sa tacy co przyjmą prywatnie jak trzeba.
      Ktoś pomyślał ze jak lekarze będą chorzy to kto będzie nas leczył ...
      Elektryk ?
      To nie wina lekarzy ze jest pandemia .
      Więcej empatii ....

      • 0 0

  • (2)

    nie pracują

    • 31 3

    • (1)

      po co pracować w państwowej służbie zdrowia, żeby Sasin Cię opluwał, Ziobro szukał haków, Kaczyński szczuł - lepiej wstrzykiwać botoks i robić cycki - lepsza kasa i zero problemów - rząd leczy się w Szwajcarii, a Ty umieraj

      • 7 2

      • Swiete slowa

        • 2 0

  • a może to właśnie jest idealny czas żeby w końcu ukrócić te nieustające wędrówki ludów z każdą pierdołą (12)

    mnie osobiście zawsze intrygowały 2 sprawy: po pierwsze skala nienawiści Polaków do własnej służby zdrowia jest bodaj najwyższa w Europie a jednocześnie są oni wyjątkowo intensywnymi beneficjentami usług medycznych ( nikt mi nie powie że odbycie 15 różnych wizyt lekarskich w jednym miesiącu z powodu zmęczenia i wypadania włosów mając przy tym 35 lat to coś zupełnie normalnego ), po drugie o wiele bogatsze systemy zachodnie np. UK czy Skandynawia potrafiły jednak uporać się z bezsensownym naporem pacjentów i bardzo wiele spraw rozwiązuje się samych poprzez np. paracetamol, a 20-latki nie znają swojego wyniku TSH, bo nikt im nie chce udzielić takiej informacji poza tym że jest dobre.
    Reasumując, wbrew temu co pieprzy jak poparzony niejaki poseł na Sejm Pan S. jest to dobry czas na uporządkowanie ruchu chorych i pseudochorych na jedynie właściwe tory, Jeśli nie zrobić tego teraz, to kiedy? Żaden system nie wytrzyma jednoczesnego naporu bardzo ciężko chorych, śmiertelnie chorych, lekko chorych, czyli tych którymi trzeba się zająć oraz tych co im się wydaje że są chorzy, hipochondryków, pieniaczy ulicznych, z zaburzenia psychosomatycznymi. To po prostu jest fizycznie niemożliwe

    • 79 21

    • polać mu, dobrze gada

      • 10 2

    • Może z czegoś wynika stosunek Polaków do ich słuzby zdrowia? (4)

      Może wskaźnik korupcji wśród lekarzy w Polsce jest większy niż np. w Skandynawi ? Może z powodu permanentnego niedofinansowania służby zdrowia Polacy są gorzej zdiagnozowani ? Pewne jest też że mniej zarabiają , gorzej się odżywiają, nie stać ich też na prywatną opiekę zdrowotną.
      Wystarczy trochę pomyśleć zanim się napisze powierzchowny osąd....

      • 9 8

      • niestety (3)

        żaden z przytoczonych tu argumentów nie jest prawdziwy!
        - powszechna korupcja wśród lekarzy skończyła się definitywnie w okresie transformacji ustrojowej, a tamci łapówkarze dzisiaj już w wiekszości nie mają realnego wpływu na rzeczywistość tak jak jeszcze te 20-30 lat temu
        - permanentne niedofinansowanie służby zdrowia w żaden sposób nie przekłada się na jakość diagnostyczną podejrzanych ciężko chorych, z tej grupie nie mieszczą się lekko chorzy lub tacy dla których jest już za późno; realnym problemem są tak naprawdę hipochondrycy, bo u nich życie to pasmo nieustających problemów zdrowotnych, a nawet jak ich nie ma, to zawsze mogą się pojawić
        - mniej zarabiają jest zawsze sprawą dyskusyjną, kto i w porównaniu z kim, dostęp do żywności jest taki sam w całej Europie i jej konsumpcja z pewnymi drobnymi wyjątkami jest w całej Europie podobna
        - w większości krajów UE nie ma prywatnej służby zdrowia, obywatel chcąc nie chcąc jest skazany na to, co powiedzą mu w publicznej, a w publicznej przytoczę parę przykładów: ciąża do 12 tygodnia to nie ciąża- to z UK, nie ma czegoś takiego jak insulinooporność- to z Norwegii, mam chyba zapalenie oskrzeli- to paracetamol- to z Holandii z kolei, Polak ( student medycyny 4 rok ) z licznymi krwiakami mózgowymi po wypadku samochodowym pociągiem na własny rachunek wrócił do Polski prosto do szpitala, bo we Włoszech stwierdzili po krótkich oględzinach że ma wracać leczyć się do Polski- to przypadek z północnych Włoch. Żaden z tych przykładów to nie science-fiction

        • 10 7

        • Jako wieloletni pracownik słuzby zdrowia dałem minus... (2)

          I tak: 1) powszechna korupcja się owszem skończyła, ale złe wrażenie pozostało, a są jeszcze ci co brali , 2) jak nie ma rezonansu, tomografu itd to nikogo nie zdiagnozujesz! Tworzą się kolejki itd. A więc ogólny brak szybkiej diagnostyki, to powszechny problem, 3) Polacy zarabiają mało , to nie jest sprawa dyskusyjna tylko fakty. Mniej zarabiam , to nie zrobię sobie szybko rezonansu , usg itd. I nie chodzi o prywatną służbę zdrowia tylko np. możliwość zrobienia badania i wrócenia z tym badaniem do państwowego lekarza.
          W Szwecji na covida zmarło ok. 6 tys. osób, to też pokazuje ich stosunek do chorych i ludzi starszych. Póki co w Polsce mamy inną kulturę i ludzi starszych leczymy. Nie warto tak ślepo porównywać różnych systemów .

          • 8 1

          • zgodziłbym się z Panem kolegą pod warunkiem że nasz system byłby albo na medal albo prawie na medal (1)

            niestety nasz system ciężko w ogóle nazwać uporządkowanym systemem, nie wiadomo co czy kto i jakie siły go regulują. Niby robi to NFZ, niby MZ, a tak naprawdę nie robi tego nikt. Wszystkie akty prawne dają obywatelom wszystko i nic. Systemy zachodnie oczywiście też nie są idealne, a niektóre nawet szkodliwe ( USA ), ale jest nadany konkretny kierunek którego u nas nie ma- np. nie będziemy leczyć insulinooporności u 1000 pacjentów za publiczne pieniądze, bo wystarczy trochę pobiegać po pracy i stosować racjonalną dietę, tylko przekażemy te pieniądze na sfinansowanie 1 kursu nowoczesnej chemioterapii dla skoczka narciarskiego. Efekt jest tego taki, że skoczek póki co żyje ( u nas jego szanse prawdodopodobnie na starcie byłyby klikadziesiąt razy niższe ), bo 1000 insulinoopornym zafundowano bez sensu całą litanię badań hormonalnych, a wystarczyło trochę pobiegać, podczas gdy z kolejnego 1000 byłby sfinansowany 2 kurs nowoczesnej chemioterapii dla skoczka. I nie chodzi mi tu o uderzające prostotą myślenie Pana posła że się niektórym nie chce i dlatego skoczek ma mniejsze szanse, tylko o to właściwą alokację ograniczonych w każdym systemie środków finansowych

            • 3 1

            • Każdy obywatel zasługuje na diagnostykę i leczenie, a nie tylko skoczek narciarski.

              • 0 0

    • "wędrówki z pierdołami"

      a tymczasem ludziska przychodzą już trzeci raz
      przedłużać ważną miesiąc receptę na grypę
      bo rząd ani nie jest wstanie zapewnić dostawy szczepionek
      ani nawet rozporządzić, żeby akurat te recepty były waźne np. trzy miesiące
      za trudne
      co se będą pisowskie misiewicze głowy plebsem zawracać?

      obiecują, że zaszczepią starców, ale w "wybranych przychodniach"
      do których starcy muszą
      a. dotrzeć (np. komunikacją publiczną)
      b. odstać w kolejce z innymi starcami, w tym z chorymi

      czy ktoś z pisu "łowi skóry"? ile dostają od sztuki?

      • 8 0

    • Obys kiedys nie doswiadczyl powaznych problemow, ktore bylyby bagatelizowane.

      • 5 0

    • System jest wadliwie skonstruowany

      I stąd duża liczba osób, które do lekarza chodzą "ze strupkiem na kolanie", a na przeciwległym biegunie tacy, którzy z usług medycyny korzystają nader rzadko. Tyle tylko, że ci drudzy nie dostaną się tam w pierwszej kolejności, bo trzeba obsłużyć również tych "ze strupkiem na kolanie". Nie jesteś przewlekle chory, nie uległeś wypadkowi, a chcesz wizyty u lekarza traktować jak wypady do marketu - płać trzykrotność stawki na ubezpieczenie zdrowotne i wtedy się zastanowisz, czy warto iść do lekarza z cellulitem.

      • 8 1

    • zdalne nauczanie? trzaśnij się w główkę

      • 0 0

    • Przyczyna

      Ja myslalam ze lekarze od tego sa zeby zajmowac sie ludzmi, a na dodatek znaja i stosuja tzw prewencje! Czasem " pierdoly" sa oznaka powaznej choroby ale u nas ignorowanie pacjentow jest na poziomie najwyzszym w Europie. Potem sie dziwia ze ludzie przychodza z choroba juz tak rozwinieta ze nic sie nie da na to poradzic. Ich objawy sa notorycznie olewane lub bagatelizowane przez lekarzy. Na 10 banalnych przypadkow moze sie zdarzyc jeden powaznie chory, ktoremu mozna by uratowac zycie gdyby nie olewanie objawow lub zniechecanie do przyjscia.

      • 2 2

    • Brednie

      Paracetamol to nie cukierek, jak kogoś boli głowa przez wiele miesięcy to może mieć poważne problemy neurologiczne albo chociaż laryngologiczne.
      Zaburzenia psychosomatyczne to funduje nam ten system. Psychiatria jest zniszczona przez kolejnych ministrów zdrowia. Psychologia jest droga a ludzie wstydzą się szukać pomocy, bo w naszej kulturze każdy musi być twardy.
      Najłatwiej zwalić na społeczeństwo.

      • 2 1

  • Najlepsze w tym wszystkim, że problem jest tylko z dostaniem się do lekarza rodzinnego. Jak juz mam skierowanie to inni specjaliści bez problemu przyjmują. Ortopeda bez problemu, okulista bez problemu, onkolog bez problemu, usg bez problemu. Nawet szczepienie dziecka bez problemu.

    • 55 0

  • Nie ma mozliwosci dodzwonienia sie

    absolutna fikcja

    • 45 2

  • Tragedia NCM Jagiellońska do Prezesa spółki (5)

    Obslugujace baby w rejestracji na Jagiellońskiej zachowują sie jakby wszystkie rozumy pozjadały. Panie prezesie chyba czas juz pogonic te beszczelne nieroby!

    • 63 7

    • Czas je zwolnić przede wszystkim aby zaczęły szanować pracę i ludzi.

      • 9 2

    • Chodzę do NCM Jagiellońska i jestem zadowolona zarówno z pań z rejestracji jak i z lekarzy.

      • 2 7

    • NCM Gdyńska

      "termin teleporady... koniec października. Ew. proszę stać od 7 pod przychodnią (dodzwonić się o 7 nie da)."

      Strach się leczyć.

      • 5 1

    • NCM Kołobrzeska, rejestratorki zapomniały dawno że pracują z pacjentami, wredne i niemiłe, nie ważne czy dzwonisz czy osobiście się stawisz, wiecznie z fochem, niezadowolone, opryskliwe.

      • 7 2

    • NCM Jagiellinska jest ok

      Nie wiem czym Ci podpadly (w ogole nazywanie ich "nierobami" to jakis zart) ale zawsze rano moge zapisac sie do internisty, lekarze przyjmuja zarowna na wizyty fizyczne jak i teleporady, interesują sie pacjentem, w razie potrzeby wystawiaja skierowania na dalsza diagnostyke czy leczenie. Czasami sa odlegle terminy, ale taki urok limitow NFZ. I sa kulturalni, tak samo panie z rejestracji. Wez pod uwage jak bardzo uciazliwi moga byc ludzie chorzy (i maja do tego prawo, w koncu cos im dolega), a ze czasami nie moga zapisac "na juz", no to co zrobic, nie robia tego po zlosci przeciez. Badzmy wyrozumiali dla innych.

      • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje

Najczęściej czytane