Wiadomości

stat

Jedwab w roli głównej. Rozmowa z założycielką marki Silk Epoque

Olga Ziemann uwielbia jedwab. To właśnie z niego powstają ubrania i abażury, które znajdziemy w altelier Silk Epoque.
Olga Ziemann uwielbia jedwab. To właśnie z niego powstają ubrania i abażury, które znajdziemy w altelier Silk Epoque. mat.pras. Silk Epoque

Atelier Silk Epoque powstało z pasji do jedwabiu. Jego właścicielka - Olga Ziemann stworzyła miejsce marzeń, w którym znajdziemy unikalną odzież - codzienną i wyjściową - z jedwabiu sprowadzonego z Azji i Włoch, a także ręcznie malowane jedwabne abażury. Prywatnie jest mamą, pasjonatką podróży, mody i muzyki. W rozmowie opowiada o początkach swojej marki i marzeniach, które wciąż czekają na zrealizowanie.



Katarzyna Lepianka-Głuszkiewicz: Jaką rolę pełni w twoim życiu moda?

Olga Ziemann: Moda to coś, co towarzyszy nam każdego dnia. Myślę, że to moja mama była dla mnie przykładem kobiety eleganckiej. Zawsze wyglądała pięknie: w sukienkach i na obcasach. Wiele moich koleżanek i kolegów podziwiało ją za styl i elegancję. Mam siostrę i brata, więc byliśmy rodziną wielodzietną i nie zawsze było łatwo. W tamtych czasach nie było możliwości kupowania pięknych rzeczy, ale moja mama bardzo dobrze szyła, miała wyobraźnię i pomysły, jak nas ubierać. Na szkolny bal karnawałowy byliśmy zawsze pięknie wystylizowane. Później mama też nauczyła nas szyć. Marzyłyśmy o studiach artystycznych, ale skończyłyśmy 5-letnie studia ekonomiczne (kierunek bankowość i finanse) w Kijowie.

Na Ukrainie wszystkie kobiety potrafią zadbać o swoją kobiecość. Na ulicach można było spotkać prawdziwy pokaz mody. To też bardzo wpłynęło na mnie, a moje marzenia nie dawały mi spokoju.

Zobacz także: Sport i moda - pasje Karoliny Kalskiej

W dzieciństwie, kiedy mamy nie było w domu, zamiast odrabiać zadania domowe, bawiłyśmy się w pokaz mody, ubierałyśmy jej sukienki, szpilki, no i oczywiście kosmetyki były dla nas magicznym pudełkiem.

Z moją siostrą jesteśmy bliźniaczkami, mamy bliskie relacje. Niestety żyjemy w różnych krajach, siostra mieszka we Francji, i nie możemy się widywać zbyt często. Każdy ma rodzinę i obowiązki.

Wydarzenia biznesowe w Trójmieście



Od kiedy mieszkasz w Trójmieście?

Pochodzę z Ukrainy, a w Polsce mieszkam od 15 lat i tutaj mam rodzinę.

Jak wygląda twój zwykły dzień?

Mam rodzinę i czworo dzieci, więc jestem w ciągłym biegu. Myślę, że wiele kobiet potrafi sobie to wyobrazić. Na co dzień jestem w swoim atelier-pracowni, gdzie najbardziej lubię przebywać. Ale oczywiście uwielbiam swój showroom w Gdyni.

Co dodaje ci pozytywnej energii i inspiruje do działania?

Od zawsze chciałam malować i zajmować się projektowaniem ubioru. Dlatego często szkicuję i słucham przyjemnej muzyki, która też mnie inspiruje i pobudza zmysły. Bardzo lubię muzykę filmową, a jednym z moich ulubionych wykonawców jest Daniel Pemberton.

Uwielbiam kwiaty, szczególnie świeże róże z ogrodu. Kiedy maluję na jedwabiu nigdy do końca nie wiem, jaki wyjdzie wzór. To jest bardzo ciekawy proces, bo stosuję technikę akwarelową, którą najbardziej lubię i zawsze mnie zaskakuje w pozytywny sposób.

Kiedy zrodził się pomysł, żeby stworzyć markę Silk Epoque?

Pomysł narodził się wiele lat temu. Mieszkam w Polsce od 15 lat. Od zawsze chciałam malować i zajmować się projektowaniem ubioru. Tu, w Trójmieście, krok po kroku realizowałam moje wielkie marzenie. W dzieciństwie moi dziadkowie hodowali jedwabniki. Na wakacjach z siostrą bardzo podobała nam się zabawa z tymi niezwykłymi stworzeniami i karmienie ich liśćmi morwy. Mogłyśmy obserwować cały proces powstawania kokonów. Wtedy nie zastanawiałam się, po co dziadkowie hodują białe gąsienice. Potem, gdy przeprowadziłam się do Polski, mój podziw wzbudziły jedwabne rzeczy w witrynie jednego ze sklepów w Gdańsku. Nauczyłam się sama malować na jedwabiu.

Tak oto moja pasja z biegiem czasu rozwinęła się w coś więcej. Stworzyłam własną firmę Silk Epoque i tu spełniam marzenia. Dopiero od dwóch lat mam swoją firmę, a salon w Orłowie od roku. Na wszystko przychodzi odpowiedni moment.

Zobacz także: Linie premium w sieciówkach. Gra warta świeczki?

Dlaczego zdecydowałaś się na tworzenie kolekcji z jedwabiu? W jakim wydaniu najbardziej lubisz jedwabne rzeczy?

Jestem wrażliwa na piękno. Utkany z jedwabnych włókien, niewiarygodnie lekki, połyskujący materiał jest niezwykle zmysłowy w dotyku. Tak szlachetna tkanina zasługuje na odpowiednie traktowanie. Uwielbiam projektować zwiewne kreacje. Fascynuje mnie jedwab w ruchu, jest zjawiskowy.

Skąd pochodzą twoje materiały i czy to ty odpowiadasz za wszystkie projekty ubrań?

Tkaniny sprowadzam najczęściej z Włoch oraz Chin, Japonii i Indii. Słynna nić jedwabna pozyskiwana z kokonów jedwabnika jest najcieńszym a jednocześnie najbardziej wytrzymałym spośród naturalnych włókien. Jest to materiał niezwykle delikatny i jako jedyny nie powoduje alergii. Dlatego myślę, że jest wskazany do noszenia dla naszego zdrowia i dobrego samopoczucia.

Wszystkie ubrania projektuję w swoim atelier na Pomorzu, tam też maluję ręcznie jedwab.

Cały biznes prowadzisz samodzielnie czy posiadasz zespół współpracowników?

Współpracuję z wykwalifikowanym zespołem osób, dla których wielką pasją jest to, co robią. W pracy z ludźmi cenię profesjonalizm. Szczególną uwagę zwracam na jakość materiałów i wykończenie ubrań w mojej kolekcji. Dlatego też, wychodząc naprzeciw klientom, szyję na miarę. Często indywidualizuję projekty, a ręczną pracę można zauważyć w każdej kreacji.

Co jest dla ciebie najtrudniejsze w prowadzeniu marki odzieżowej?

Świat mody jest piękny, ale również niezwykle wymagający. W Polsce rynek odzieżowy rozwija się prężnie. Konkurencja jest duża, dlatego stawiam na doskonałą jakość i produkcję lokalną. Swoje projekty adresuję do klientów premium.

Zobacz także: Pięć hoteli z wyjątkowym spa w Trójmieście

Czy realizujesz indywidualne zamówienia?

Każdy projekt chętnie doprecyzowuję z klientem. Jestem otwarta na zmiany i sugestie, ale chcę zaznaczyć, że szyję tylko z moich materiałów, które są wizytówką firmy. Używam materiałów takich jak koronki i jedwabie (krepy, szyfony, muśliny, satyny, aksamity, żorżety, żakardy).

Co znajdą w butiku klientki? Jak opisałabyś osobę, która odnajdzie się w prezentowanych przez twoją markę produktach?

W moim salonie zaspokoję każde marzenie, bo szyję na miarę. Dominują eleganckie sukienki na każdą okazję. Część modeli jest niepowtarzalnych. Z myślą o klientkach, 8 grudnia, zaprezentowałam moją kolekcję na pokazie mody po to właśnie, by zachęcić do jedwabiu. Chciałam pokazać, że nosząc jedwab można poczuć się wyjątkowo i luksusowo.

Zobacz także: Łukasz Dusza odkrywa sekrety męskiej elegancji

Co ci daje praca w Silk Epoque?

Tu się w pełni realizuję artystycznie. Zawsze chciałam stworzyć miejsce dla kobiet, gdzie każda z nas będzie się czuć wyjątkowo. W realizację projektów wkładam swoje serce. Kontakt z klientem owocuje często wspaniałymi projektami, a także ciekawymi znajomościami. Silk Epoque to spełnienie mojego marzenia.

Jakie masz cele na najbliższe lata dotyczące swojej marki?

Zależy mi na zbudowaniu ciekawych relacji ze stałymi klientkami w najbliższym czasie. Silk Epoque w przyszłości wyobrażam sobie jako miejsce tętniące życiem kulturalnym i skoncentrowanym na modzie. Dlatego też muszę podkreślić, że zdecydowałam się na zorganizowanie pierwszego być może pokazu mody w Orłowie. Mam nadzieję kontynuować moje dążenie, by Orłowo kojarzono nie tylko z luksusem samym w sobie, ale również z luksusową modą.


Czy są projektanci, którzy są dla ciebie inspiracją? Za co ich cenisz?

Moi modowi idole to Ralph Lauren, którego tapety zdobią moje przymierzalnie w showroomie, a którego cenię za elegancję i klasykę. Podobnie Chanel i Alexander McQueen: za ekstrawagancję i kobiecość. Natomiast z polskich projektantów doceniam Macieja Zienia za piękne, zmysłowe kreacje.

Uwielbiam Włochy i włoską kuchnię, malarstwo i design. Właśnie dlatego mam też w swojej ofercie jedwabne lampy, które tworzył 150 lat temu genialny artysta hiszpańskiego pochodzenia - Mariano Fortuny, który żył i tworzył w Wenecji. Byłam i jestem pod wielkim wrażeniem jego twórczości i jest on dla mnie dużą inspiracją. Odtworzenie wyjątkowych lamp w stylu weneckim zajęło sporo czasu. Dzięki pracy i umiejętnościom mojego zespołu, sprawnie i wytrwale podjęliśmy się tego wyzwania. Można teraz podziwiać nasze lampy w salonie w Orłowie.

Bardzo lubię podróżować z mężem i odkrywać nowe miejsca, poznawać nowych ludzi. Motywacją dla mnie są różne wydarzenia w moim życiu, które napędzają do dalszego działania.

Opinie (26) 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje