Wiadomości

stat

Jakie rany odniósł Paweł Adamowicz

Obrażenia, jakich doznał Paweł Adamowicz.
Obrażenia, jakich doznał Paweł Adamowicz. graf. Trojmiasto.pl

Trzy ciosy długim nożem spowodowały uszkodzenie aorty brzusznej, przepony i ogromny upływ krwi u prezydenta Pawła Adamowicza. Prezydent przeżył pięciogodzinną operację, ale jego stan jest bardzo ciężki.



Aktualizacja, godz. 14:40 Paweł Adamowicz nie żyje

- Chciałbym powiedzieć, że jego stan jest stabilny, ale na to jest jeszcze zbyt wcześnie - mówi dr Jerzy Karpiński, dyrektor Wydziału Zdrowia w Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim.
Podczas ataku nożownika prezydent Gdańska otrzymał trzy ciosy - jeden w okolice serca i dwa w brzuch.

- Każdy z tych ciosów bezpośrednio zagrażał życiu. Prezydent doznał urazów serca, przepony i narządów wewnętrznych jamy brzusznej - mówi dr Jerzy Karpiński, dyrektor Wydziału Zdrowia w Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim.

Pacjent przeżył, ale jest niestabilny



Informacje, które publikujemy poniżej są nieoficjalne, ale pochodzą z wiarygodnych źródeł.

Po tym, jak prezydent Paweł Adamowicz otrzymał trzy ciosy, nastąpił wstrząs, z którego ratownicy medyczni wyprowadzili prezydenta jeszcze na scenie. Reanimacja prezydenta trwała ok. 30 minut.

W tym czasie w Centrum Medycyny Inwazyjnej trwały prace nad przygotowaniem sali zabiegowej oraz wzmocnieniem obsady zespołu - liderem był prof. dr hab. n. med. Radosław Owczuk, Konsultant Krajowy w dziedzinie Anestezjologii i Intensywnej Terapii. W skład zespołu weszli też m.in. prof. dr hab. n. med. Zbigniew Śledziński, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i Transplantacyjnej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego - wojewódzki konsultant w dziedzinie transplantologii klinicznej, kardioanestezjolog prof. dr. hab. Romuald Lango oraz dr hab. n. med. Tomasz Stefaniak - specjalizujący się w chirurgii przewodu pokarmowego, dyrektor ds. lecznictwa UCK.

Podczas operacji serce prezydenta stanęło, ale jego pracę przywróciła resuscytacja. W związku z ogromną utratą krwi drastycznie spadło ciśnienie.

- Walka o życie polegała na tamowaniu zaciskami, a nawet palcami, dłońmi czy chustami chirurgicznymi do chwili zespolenia uszkodzeń - czytamy w relacji z operacji na jednym z portali społecznościowych.
Cios nożem w brzuch uszkodził aortę brzuszną i łuk aorty. Były to urazy tak poważne, że zdecydowano się włączyć pozaustrojowe utlenowanie krwi.

Podczas zabiegu rannemu prezydentowi podano 41 jednostek krwi, czyli ok. 18 litrów.

Operacja trwała pięć godzin. Prezydent Paweł Adamowicz operację przeżył, ale jego stan nadal nie jest stabilny.

- Na razie stabilności stwierdzić nie możemy i oceniamy stan zdrowia pana prezydenta jako bardzo poważny - mówi dr Jerzy Karpiński. - Chirurdzy zrobili wszystko, co można. Zaopatrzyli pana prezydenta w każdym wymiarze. Teraz potrzeba czasu, aby organizm sam zaczął funkcjonować, bez potrzeby wspomagania go np. w sposób farmakologiczny czy urządzeniami, które wykorzystywane są na oddziale intensywnej opieki medycznej.

Konferencja prasowa przed CMI po zakończeniu operacji

Gdańszczanie ruszyli do punktów krwiodawstwa



Utrata krwi i związane z tym niedotlenienie organizmu było ogromne.

- Proszę mieć na uwadze, że prezydentowi przetoczono 41 jednostek, a więc 20 litrów krwi. W ciele dorosłego człowieka jest tej krwi z reguły ok. 5 litrów - mówi dr. Karpiński.
Gdańszczanie okazali prezydentowi Pawłowi Adamowiczowi symboliczne wsparcie, tłumnie zgłaszając się do Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w celu oddania krwi.

Zobacz też: Potrzebna krew. Punkty w Gdyni i Gdańsku

Atak na prezydenta Pawła Adamowicza miał miejsce podczas tradycyjnego "Światełka do nieba", a więc finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Opinie (181) ponad 20 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje