Wiadomości

stat

Jak w brzuchu matki. Pełne odprężenie

Sesja w solance trwa godzinę i działa na organizm jak 4-6 godzin snu.
Sesja w solance trwa godzinę i działa na organizm jak 4-6 godzin snu. mat. prasowe

Nie ma światła, nie ma dźwięku, nie ma grawitacji. Jesteś tylko ty. Sam(a) ze sobą. W kabinie izolacji sensorycznej unosisz się na wodzie solankowej w temperaturze bliskiej 36 stopni. Pomaga na stres, kontuzje i bóle mięśni.



W jaki sposób się relaksujesz?

uprawiam sporty

20%

czytam książki

17%

słucham dobrej muzyki

12%

spotykam się ze znajomymi

5%

wychodzę na spacer

12%

idę do pubu/na imprezę

5%

funduję sobie jakiś zabieg w spa

5%

w inny sposób

24%
Sesja w solance to trochę jak powrót do brzucha matki. Jest ciepło, mokro, ciemno. Słychać tylko własny oddech i bicie serca. Ciało i mózg się odprężają.

- W kabinie mózg zmienia częstotliwość fal - mówi Paweł Gutral, współzałożyciel Endorfia Floating oraz właściciel Akademii Redukcji Stresu. - Umysł ma naturę dynamiczną i normalnie cały czas "chwyta się" różnych bodźców. A tu prawie nie ma bodźców, więc mózg przechodzi w stan relaksu. Przełącza się na fale alfa, a zdarza się, że nawet na fale theta. To taki stan aktywności mózgu charakterystyczny dla momentów chwilkę przed zaśnięciem lub głębokiej medytacji.
Jak to wygląda?

Kabina izolacji to niewielkie pomieszczenie o wysokości 2 m, w którym znajduje się płytka wanna o wymiarach 2,4 m na 1,4 m. Przed wejściem bierzemy prysznic, po czym wkładamy zatyczki do uszu, zamykamy za sobą drzwi i kładziemy się w solance. Na koniec gasimy światło. Stężenie soli jest większe niż w Morzu Martwym, więc można się położyć jak na materacu.

Wejście do kabiny izolacji sensorycznej wygląda tak.
Wejście do kabiny izolacji sensorycznej wygląda tak. mat. prasowe
- To sól kosmetyczna, czyli siarczan magnezu - tłumaczy Gutral. - Ma dobroczynne działanie na skórę. W kabinie znajduje się 500 litrów wody, w której rozpuściliśmy aż 370 kg soli. Lepiej uważać, żeby woda nie dostała się do oczu. Z kąpieli w solance lepiej też nie korzystać świeżo po depilacji.
Początkujący zazwyczaj biorą sesję, na którą składa się 15 minut z muzyką relaksacyjną i 45 minut w ciszy. Ja biorę całą godzinę w ciszy. Kładę się w solance i nasłuchuję. Co się stanie?

Odpuścić kontrolę

- Czego można się spodziewać w kabinie? - pyta Gutral. - Siebie samego. To czas na spotkanie ze sobą. Totalnej ciszy i uspokojenia. To stan zupełnie nowy, czasem na początku trudny do wytrzymania. Nie ma internetu, nie ma telewizji, nie ma radia. Był klient, który chciał wejść do kabiny z telefonem komórkowym, bo miał wodoodporny. Ale to nie o to chodzi.
Pierwsza sesja nie była łatwa. Mózg nastawiony jest na kontrolę. Co się dzieje? Co się ze mną stanie? Ile czasu minęło? Czy zasnąłem? Czy zasnę? Czy się zrelaksuję? Po czym rozpoznam wyrzut endorfin do krwiobiegu?

Paweł Gutral, Edyta Kowalska i ich synek - właściciele Endorfia Floating.
Paweł Gutral, Edyta Kowalska i ich synek - właściciele Endorfia Floating. mat. prasowe
- Pierwsze spotkanie z samym sobą było zaskakujące - śmieje się Kamil, 32-letni sprzedawca. - Miałem dużo różnych oczekiwań. Faktycznie pojawiło się złudzenie, że się obracam dookoła własnej osi, albo że głowa mi się unosi. Ale spodziewałem się znacznie więcej. Dopiero na drugiej sesji udało się odpuścić kontrolę i zrelaksować.
Po drugiej sesji człowiek opuszcza kabinę wypoczęty, spokojny, nieco nieprzytomny, bo przez godzinę odzwyczaił się od tego, że dookoła istnieje jakiś świat. Zazwyczaj pełen relaks człowiek osiąga dopiero jednak w trakcie trzeciej wizyty.

Jak to działa?

- Korzyści z korzystania z kabiny jest dużo - opowiada Paweł Gutral. - Wiele z nich jest potwierdzonych w badaniach naukowych. Przede wszystkim kabina rozluźnia mięśnie. Znikają częściowo bóle pleców. Kręgosłup powraca do prawidłowego ułożenia. Jedna pani ledwo do nas dotarła, bo jej dysk się wysunął, po wyjściu prawie zapomniała o tym bólu.
Prekursorem badań nad kabinami izolacji sensorycznej jest dr Zdzisław Sybilski z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Pomógł wielu sportowcom, m.in. tyczkarzowi Pawłowi Wojciechowskiemu, siatkarzom: Michałowi Winiarskiemu i Dawidowi Konarskiemu, trenerowi Stephanowi Antidze. Sybilski zaleca sesję w kabinie po każdym treningu.

Kabina przyspiesza regenerację po wysiłku i rehabilitację po kontuzjach. Uwalnia od negatywnych skutków stresu, bo redukuje poziom kortyzolu we krwi. Po 40-minutowym seansie obniża się tak, jak podczas 4-6-godzinnego snu.

- Przychodzą do nas także rodzice z dzieckiem cierpiącym na porażenie mózgowe - mówi Paweł Gutral. - Takie dostali zalecenia od lekarza, bo solanka pomaga regulować napięcie mięśniowe.
W Trójmieście obecnie znajdują się dwie kabiny. We Wrzeszczu przy ul. Dubois koszt jednej sesji to 120 zł. W gdyńskiej Vanity Day Spa - 150 zł. Podobna miała powstać w nowym obiekcie Startu przy ul. Wajdeloty, ale inwestor, który miał przeprowadzać remont budynku przestał udzielać odpowiedzi na temat przyszłości tego przedsięwzięcia.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (79)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje