Wiadomości

stat

Ile wydają szpitale na leczenie nieubezpieczonych cudzoziemców?

Leczenie nieubezpieczonych cudzoziemców kosztuje trójmiejskie szpitale kilkaset tysięcy złotych rocznie. Zdecydowanej większości tej kwoty nie udaje się odzyskać.
Leczenie nieubezpieczonych cudzoziemców kosztuje trójmiejskie szpitale kilkaset tysięcy złotych rocznie. Zdecydowanej większości tej kwoty nie udaje się odzyskać. fot. Fotolia/Tyler Olson

Leczenie pacjenta kosztuje od kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Za ubezpieczonych płaci NFZ, za nieubezpieczonych - oni sami. Ale tacy pacjenci - bardzo często - w ogóle nie płacą. Wśród nich jest wielu obcokrajowców. - Nigdy nie odmówimy ratowania życia, ale na kilkusettysięczne straty w skali roku nas nie stać - mówi Jakub Kraszewski, dyrektor naczelny Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego.



Czy posiadasz ubezpieczenie zdrowotne?

tak

93%

nie, ponieważ koszt składek przekracza moje możliwości finansowe

5%

nie, ponieważ i tak korzystam wyłącznie z prywatnej opieki medycznej

2%
Ile rachunków rocznie wystawiają szpitale za leczenie nieubezpieczonych obcokrajowców? Tego nie wiadomo, ponieważ nikt nie zbiera takich informacji. Szpitale zobowiązane ustawą o działalności leczniczej nie mogą jednak uchylać się od obowiązku udzielania pomocy pacjentom, których zdrowie bądź życie jest zagrożone. Leczą, generując koszty, które najprawdopodobniej nigdy nie zostaną uregulowane.

Obywatele Unii Europejskiej kontra reszta świata

Największy problem dla szpitali stanowi leczenie obywateli krajów spoza Unii Europejskiej bądź Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu. Bo obywatele Unii mają prawo do korzystania z opieki medycznej w ramach ubezpieczenia na takich samych warunkach, jak ubezpieczeni obywatele RP.

Obywatele państw trzecich przebywający na terytorium Polski powinni okazać świadczeniodawcy dokument potwierdzający posiadanie ubezpieczenia zdrowotnego lub podróżnego ubezpieczenia medycznego (polisę komercyjnego ubezpieczenia zdrowotnego) o minimalnej kwocie ubezpieczenia w wysokości 30 tys. euro. Jeśli tego nie zrobią, zobowiązani są do pokrycia kosztów leczenia z własnych środków.

Dla szpitali to najczęściej pieniądze stracone, ponieważ na pokrycie kosztów leczenia decydują się nieliczni pacjenci.

- Mamy obowiązek ratować ludzkie życie i to robimy, ale na kilkusettysięczne straty w skali roku po prostu nas nie stać - mówi Jakub Kraszewski, dyrektor naczelny Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego.
Skąd w Polsce tylu nieubezpieczonych obcokrajowców?

Panuje przekonanie, że tak duża liczba nieubezpieczonych obcokrajowców to efekt podejmowania przez nich pracy "na czarno".

- Zdarza się, że osoby przyjeżdżające do Polski posiadają ubezpieczenie turystyczne, jednak po przekroczeniu naszych granic słuch po nich ginie. Odnajdują się dopiero po kilku latach, kiedy np. przydarzy im się wypadek podczas pracy i ambulans zawiezie je na SOR. Ubezpieczenie turystyczne jednak już wówczas nie obowiązuje - mówi Kraszewski.
Takie przypadki nie są jednak, wbrew panującej opinii, normą. Nad kontrolą zatrudnienia czuwa bowiem Państwowa Inspekcja Pracy. W ramach projektu "Kontrola legalności zatrudnienia, innej pracy zarobkowej oraz wykonywania pracy przez cudzoziemców" w 2017 r. podjęto 340 kontroli u 313 przedsiębiorców (dane na dzień 4 października).

- W 2016 r. na terenie województwa pomorskiego inspektorzy pracy przeprowadzili 324 kontrole we wskazanym temacie, w trakcie których kontrolą objęto 3607 cudzoziemców, w tym 3512 nieposiadających obywatelstwa państwa członkowskiego UE/EOG lub Szwajcarii. W ubiegłym roku ujawniono 1402 przypadki nielegalnie zatrudnionych cudzoziemców - z 7 krajów. Najliczniejszą grupę, tj. 1343 cudzoziemców nielegalnie wykonujących pracę na terenie województwa pomorskiego stanowili obywatele Ukrainy. Najczęściej spotykanym uchybieniem przy kontroli legalności było nieprzestrzeganie przepisów dotyczących technicznego bezpieczeństwa pracy (np. brak badań lekarskich czy szkoleń BHP) - wykazano go w 79 kontrolach w stosunku do 277 cudzoziemców - mówi Krzysztof Lisowski, zastępca okręgowego inspektora pracy w Gdańsku.
Nieubezpieczeni cudzoziemcy najczęściej mają świadomość tego, że ich leczenie będzie drogie, dlatego zgłaszają się do lekarzy po pomoc dopiero w ostateczności. Częstą przyczyną hospitalizacji są wypadki przy pracy.
Nieubezpieczeni cudzoziemcy najczęściej mają świadomość tego, że ich leczenie będzie drogie, dlatego zgłaszają się do lekarzy po pomoc dopiero w ostateczności. Częstą przyczyną hospitalizacji są wypadki przy pracy. fot. Fotolia/vchalup
Legalna praca nie gwarantuje ubezpieczenia

Inspektor pracy w trakcie kontroli bada zagadnienia z zakresu legalności pobytu i zatrudnienia cudzoziemców. W zakresie ubezpieczeń społecznych sprawdza natomiast zgłoszenie do ubezpieczenia społecznego i odprowadzania składek na Fundusz Pracy, w przypadku powstania takiego obowiązku.

- W odniesieniu do składek na ubezpieczenie zdrowotne wyjaśniam, iż z aktualnie obowiązujących przepisów prawa wynika, że wszystkie osoby fizyczne bez względu na miejsce zamieszkania czy obywatelstwo podlegają polskim ubezpieczeniom społecznym, o ile wykonują pracę na obszarze Polski i na rzecz polskiego podmiotu. Dlatego rozstrzygając obowiązek ubezpieczeń społecznych cudzoziemców, należy ustalić: czy doszło do zawarcia umowy z polskim podmiotem (umowa o pracę, umowa zlecenie, kontrakt menedżerski) oraz czy praca w ramach wykonywanej umowy jest faktycznie wykonywana na obszarze Polski. Jeśli tak, to cudzoziemiec będzie podlegał ubezpieczeniom społecznym oraz zdrowotnym w Polsce - wyjaśnia Lisowski.
Oznacza to, że tak jak w przypadku polskich pracowników, cudzoziemcy mają zapewnione ubezpieczenie wyłącznie wówczas, jeśli zawarli umowę o pracę, umowę zlecenie bądź kontrakt menedżerski.

Wielu z nich pracuje jednak na nieoskładkowaną umowę o dzieło, która darmowego leczenia im nie zapewnia.

- W naszej firmie zatrudniamy obcokrajowców legalnie, na umowę o dzieło - zdradza pracownik jednej z trójmiejskich firm budowlanych, który poprosił o anonimowość. - Ubezpieczenie zdrowotne w takiej sytuacji leży nie po stronie pracodawcy, a pracownika. Ci jednak najczęściej składek nie płacą, ponieważ jest to dla nich zbyt duży koszt. To ich świadomy wybór, choć zdaję sobie sprawę, że po części podyktowany okolicznościami - ocenia.
Ile na leczenie obcokrajowców wydają trójmiejskie szpitale?

Nieubezpieczeni cudzoziemcy najczęściej mają świadomość tego, że ich leczenie będzie drogie, dlatego zgłaszają się do lekarzy po pomoc dopiero w ostateczności.

- Człowiek, który wykręca sobie palec czy łamie rękę nie trafia w ogóle do opieki medycznej, tylko stara się zaczekać z wizytą u lekarza do powrotu do swojego kraju. Do nas trafi ten, kto np. ulega poważnemu wypadkowi - mówi Jakub Kraszewski z UCK.
- Nieubezpieczeni obcokrajowcy zgłaszają się do nas w wyniku wypadku lub poważnych problemów zdrowotnych. Bardzo często nie są to obywatele UE (ci, jak trafiają do naszych szpitali, to posiadają z reguły EKUZ, na podstawie którego możemy rozliczyć się z NFZ), którzy przyjeżdżają do Polski w celach zarobkowych - mówi Katarzyna Brożek, rzecznik szpitali Copernicus.
Cena hospitalizacji jest bardzo różna i zależy od procedury medycznej. Na samym Szpitalnym Oddziale Ratunkowym kwoty wynoszą 460-2500 zł, a pobyt na oddziale jest wyceniany zdecydowanie wyżej. Najwyższa kwota, jaka znalazła się na fakturze wystawionej nieubezpieczonemu obcokrajowcowi za wykonaną procedurę medyczną w Szpitalach Copernicus wyniosła blisko 20 tys. zł. W Uniwersyteckim Centrum Klinicznym najwyższy rachunek opiewał na kwotę 150 tys. zł.
Cena hospitalizacji jest bardzo różna i zależy od procedury medycznej. Na samym Szpitalnym Oddziale Ratunkowym kwoty wynoszą 460-2500 zł, a pobyt na oddziale jest wyceniany zdecydowanie wyżej. Najwyższa kwota, jaka znalazła się na fakturze wystawionej nieubezpieczonemu obcokrajowcowi za wykonaną procedurę medyczną w Szpitalach Copernicus wyniosła blisko 20 tys. zł. W Uniwersyteckim Centrum Klinicznym najwyższy rachunek opiewał na kwotę 150 tys. zł. fot. Fotolia/Herrndorff
Leczenie poważnych urazów generuje niemałe koszty - trójmiejskie szpitale wydają na ten cel po kilkaset tysięcy złotych rocznie. To pieniądze, których raczej nie uda im się odzyskać.

- Średnio rocznie, dla obywateli polskich, suma nierozliczonych płatności, wynikających z braku ubezpieczenia, wynosi od 60 tys. do 100 tys. zł. Za rok 2016, dla przykładu, jest to kwota 61 tys. zł. Dla obywateli zagranicznych kwota nierozliczonych płatności wynosi natomiast około 500 tys. zł rocznie. W tym roku do sierpnia jest to 380 tys. zł, przy czym w wyliczeniu uwzględniono przypadki, w których mamy deklarację pokrycia kosztów leczenia przez zewnętrzne podmioty - informuje Dariusz Szplit z UCK. - Dysproporcja pomiędzy nierozliczonymi kosztami dla obywateli polskich i obcokrajowców wynika z tego, że w przypadku naszych obywateli są to zwykle drobniejsze kwoty wynikające z mniejszych urazów czy zachorowań. Przypadki poważne w większości udaje się w końcu rozliczyć, dla przypadków drobnych (kwota kilkuset złotych na pacjenta) koszty dochodzenia tych należności, przy braku rozwiązania systemowego, byłyby zbyt wysokie. Zwykle takie koszty zapisywane są po 2 latach jako strata - wyjaśnia.
W "Szpitalach Pomorskich sp. z o.o." w okresie od 1.01.2016 do 30.06.2017 udzielono łącznie 620 świadczeń cudzoziemcom. W szpitalu w Wejherowie było to 256 świadczeń (pobyty na oddziałach szpitala, w tym na SOR) - powyższa liczba obejmuje zarówno osoby posiadające obywatelstwo państw członkowskich UE/EFTA, jak również obywateli innych państw. Pobyty te wygenerowały kwotę należności na rzecz szpitala w wysokości 174 145,76 zł. Dotychczas nie zapłacono za 37 pobytów na kwotę 25 580 zł, w tym 26 świadczeń na kwotę 6240 zł dotyczy obywateli Ukrainy (wszystkie dotyczą wizyty na SOR).

- W Szpitalu Morskim w Gdyni było to 338 świadczeń, z czego 106 pacjentów posiadało ubezpieczenie i zostało rozliczonych przez NFZ, w przeważającej części jako pacjenci SOR i Izby Przyjęć w ogólnej kwocie ryczałtu. Pozostałym 232 pacjentom (174 pacjentów z Ukrainy) wystawiono faktury na kwotę 118 080,07 zł (pacjenci z Ukrainy - 72 897,51 zł), z czego do zapłaty pozostaje 101 (84 pacjentów z Ukrainy) faktur na kwotę 33 320,79 zł (29 990,52 zł pacjenci z Ukrainy) - informuje Małgorzata Pisarewicz, rzecznik Szpitali Pomorskich.

W 2017 roku w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym leczyły się (do sierpnia) 763 osoby nieposiadające ubezpieczenia. Tendencja jest rosnąca, dlatego dyrekcja spodziewa się, że liczba takich osób z końcem roku przekroczy tysiąc. Ponad 100 osób z tej grupy to obcokrajowcy, w większości obywatele Ukrainy, Białorusi, Rosji, Mołdawii, państw bałkańskich, aczkolwiek zdarzają się obywatele innych krajów, m.in. państw Ameryki Południowej.
W 2017 roku w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym leczyły się (do sierpnia) 763 osoby nieposiadające ubezpieczenia. Tendencja jest rosnąca, dlatego dyrekcja spodziewa się, że liczba takich osób z końcem roku przekroczy tysiąc. Ponad 100 osób z tej grupy to obcokrajowcy, w większości obywatele Ukrainy, Białorusi, Rosji, Mołdawii, państw bałkańskich, aczkolwiek zdarzają się obywatele innych krajów, m.in. państw Ameryki Południowej. fot. Łukasz Unterschuetz/Trójmiasto.pl
W Specjalistycznym Szpitalu Zakaźnym w Gdańsku udzielono łącznie świadczeń 26 cudzoziemcom spoza UE i EFTA (wyłącznie pacjentom z Ukrainy) na łączną kwotę 291 622,24 zł. Wszystkie faktury opłacono.

Straty zanotowały również Szpitale Copernicus.

- Rok ubiegły i pierwsze półrocze 2017 roku pokazuje, że straty spółki z tytułu niezapłaconych faktur zdecydowanie zwiększyły się - w 2016 r. było to ponad 300 tys. zł, a już w pierwszym półroczu 2017 roku blisko 400 tys. zł - informuje Katarzyna Brożek.
Wśród nieubezpieczonych obcokrajowców, którzy trafiają do trójmiejskich placówek medycznych, są obywatele m. in. Ukrainy, Rosji, Bangladeszu, Litwy, Łotwy, Białorusi, Mołdawii,
Rumunii oraz Norwegii.

Kto za to zapłaci?

Na chwilę obecną brak jest skutecznych narzędzi prawnych, które umożliwiłyby egzekucję długu. W wyjątkowych sytuacjach można liczyć na pomoc instytucji zewnętrznych czy władz samorządowych, jednak na co dzień szpitale pozostawione są same sobie.

- Nie ma niestety żadnych podstaw prawnych i formalnych do tego, by samorządy gminne mogły pokrywać koszty ubezpieczenia i ewentualne koszty leczenia nieubezpieczonych cudzoziemców. Mamy do czynienia w tej sprawie z ewidentną luką prawną, która powinna być zaadresowana do władz administracji rządowej (Ministerstwo Zdrowia, wojewoda, NFZ - red.) oraz samorządu wojewódzkiego (który zarządza szpitalami w woj. pomorskim - red.). Samorządy gminne nie mają kompetencji w tym zakresie - wyjaśnia Piotr Olech, zastępca dyrektora ds. integracji społecznej w Wydziale Rozwoju Społecznego UM Gdańska. - Moim zdaniem rozwiązaniem byłoby znowelizowanie Ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych w art. 54 tak, by uwzględnić możliwość objęcia świadczeniami zdrowotnymi cudzoziemców nieubezpieczonych, tak jak mamy do czynienia z obywatelami polskimi - ocenia.
Zdarzają się sytuacje wyjątkowe, kiedy w finansowanie leczenia włączają się podmioty zewnętrzne. Tak było chociażby w przypadku pochodzącej z Mołdawii Swietłany, która przyjechała do Polski do pracy, a została pobita, wielokrotnie zgwałcona i cudem uratowała się przed śmiercią.

- Przy wsparciu Fundacji Gdańskiej i Centrum Wsparcia Imigrantów i Imigrantek zebraliśmy środki na pokrycie kosztów leczenia (rachunek na prawie 100 tys. zł Fundacja Gdańska pokryła kilka dni temu) oraz płacimy za ubezpieczenie (CWII) i inne koszty rehabilitacji - mówi Olech. - Są to jednak nadzwyczajne sytuacje, które wymagały naszego dodatkowego zaangażowania i wyjścia poza standardowe formy działania miasta, tak by w partnerstwie z innymi podmiotami znaleźć rozwiązanie.
Czytaj więcej: Ćwierć miliona na leczenie Swietłany zebrano w dwa dni

A jakie rozwiązania satysfakcjonowałyby trójmiejskie szpitale?

- Obecnie widzimy trzy rozwiązania: ubezpieczenie, czyli posiadanie przez obcokrajowców karty EKUZ, ubezpieczenie u pracodawcy, czyli druk RMUA oraz aktywne działanie ze strony urzędów konsularnych i ambasad - mówi Katarzyna Brożek ze Szpitali Copernicus.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (97)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
12.12.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje