Wiadomości

stat

Gdzie są granice operacji plastycznych?

Jasmine Tridevil, 21-latka z Florydy, zasłynęła ostatnio z powodu zabiegu, podczas którego dorobiono jej trzecią pierś. Cała sprawa najprawdopodobniej była medialną manipulacją, ale warto przypomnieć, że wcześniej na podobny pomysł wpadli twórcy filmu "Pamięć absolutna", w którym występowała prostytutka z trzema piersiami. Co na temat takich operacji plastycznych sądzi seksuolog Agata Barczak?



W remake'u filmu "Pamięć absolutna" Lena Wisemana  prostytutkę o trzech piersiach zagrała Kaitlyn Leeb. Podobna postać pojawiła się w oryginalnej wersji filmu w reżyserii Paula Verhoevena z 1990 roku z pamiętną rolą Arnolda Schwarzeneggera
W remake'u filmu "Pamięć absolutna" Lena Wisemana prostytutkę o trzech piersiach zagrała Kaitlyn Leeb. Podobna postać pojawiła się w oryginalnej wersji filmu w reżyserii Paula Verhoevena z 1990 roku z pamiętną rolą Arnolda Schwarzeneggera mat. prasowe
Agata Barczak - psycholog, seksuolog, terapeuta poznawczo- behawioralny
Agata Barczak - psycholog, seksuolog, terapeuta poznawczo- behawioralny fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Implant z trzecią piersią to:

jakiś makabryczny żart 64%
szalony pomysł, ale ludzie mają takie pomysły 19%
prawdopodobna przyszłość operacji plastycznych 17%
zakończona Łącznie głosów: 433
Borys Kossakowski: Ostatnio internet obiegł news o kobiecie, która kazała sobie sprawić trzecią pierś. Kobieta okazała się oszustką, ale to nie pierwszy raz, gdy taki fenomen pojawia się w popkulturze. Wcześniej na taki pomysł wpadli twórcy filmu "Pamięć absolutna", w którym występowała prostytutka z trzema piersiami. Fikcja fikcją, ale prawda jest taka, że wiele osób jest bardzo niezadowolonych ze swego wyglądu. Dlaczego?

Agata Barczak: Żyjemy w czasach, w których wygląd zewnętrzny jest wynoszony na piedestał. Jeśli człowiek czuje, że nie ma nic ciekawego do zaoferowania, to w pierwszym momencie może się skupić na wyglądzie. Tak mu podpowiada społeczeństwo. Może mieć różne pomysły na poprawę siebie...

...jak na przykład operacje plastyczne.

Jeśli człowiek czuje się wartościowy, spełniony, sprawny (również seksualnie), jeśli ma stabilną samoocenę i dobre, satysfakcjonujące go relacje z ludźmi, a do pełni szczęścia brakuje mu większych piersi lub prostego nosa, to czemu nie? Jest to cel realistyczny, można to poprawić. Ale jeśli człowiek jest generalnie niezadowolony z siebie, to wiara, że operacja plastyczna coś zmieni, jest nierealistyczna. W takich przypadkach odradzałabym podejmowanie pochopnych decyzji odnośnie operacji plastycznej, bo to może przynieść wręcz odwrotne efekty. Człowiek dokona zmiany w wyglądzie, ale jego samopoczucie się nie zmieni. Zacznie myśleć: "Musi być ze mną coś bardzo nie tak, skoro mam nowe piersi, a moje życie nadal nie jest takie jak bym chciał/chciała".

Jeśli ktoś chce coś zmienić u chirurga plastycznego, to może jednak nie czuje się taki spełniony i szczęśliwy?

Każdy inaczej postrzega swoją doczesną powłokę. Być może ideałem byłoby oderwanie się od niej, ale większość z nas przywiązuje do niej pewną wagę. Sztuką jest znaleźć tu własną mądrą równowagę. Istnieją przecież przypadki skrajne, ekstremalne, gdy np. z powodu zaburzeń hormonalnych ktoś cierpi na niedorozwój jakiejś części ciała, co bardzo istotnie obniża jakość życia takiej osoby. Wówczas korekta plastyczna może faktycznie być pożądana lub nawet konieczna.

Jedne z pierwszych operacji plastycznych polegały na wycięciu dolnych żeber, w celu powiększenia różnicy między talią a biodrami. To dość spora ingerencja w ciało człowieka. Kto wie, może wizja przyszłości z "Pamięci absolutnej" kiedyś się urzeczywistni?

Zawsze znajdą się ludzie, którzy wpadną na taki szalony pomysł.

Tak jak dziewczyny, które przerabiają się na lalkę Barbie.

Pewnie smutne to będą czasy, kiedy będziemy mogli wybrać sobie poszczególne elementy wyglądu z katalogu.

Co musi pchnąć człowieka, żeby dokonać aż takich ingerencji w swój wygląd zewnętrzny? Czy jest aż tak bardzo zdesperowany? A może tak wyzwolony, że może zrobić wszystko?

Najprawdopodobniej nie w pełni akceptuje swoje obecne "ja" - fizyczne bądź psychiczne, uważa że z jakiegoś powodu musi osiągnąć pewien określony wizerunek i obraz siebie, który spostrzega jako bardzo rozbieżny z tym, co realnie posiada. Większość z nas zmaga się z w trakcie życia z różnymi kryzysami, mamy z różnych przyczyn obniżoną samoocenę i różnie sobie z tym radzimy. Jedni zapisują się na siłownię, inni na kurs językowy, jeszcze inni dokonują plastycznej korekty w swoim wyglądzie. Ważne jest tutaj, co człowiek spostrzega jako centralne dla swojego obrazu siebie. Jeśli kobieta wierzy, że jest to głównie wygląd, a to co ma do zaoferowania to właśnie seksualność, może częściej zdecydować się na powiększenie piersi, wierząc, że to przyniesie jej upragniony cel. Może i przyniesie - zależy jaki jest ten cel.

Z drugiej strony, teorie ewolucyjne nam mówią, że duże piersi odbierane są przez samców, jako oznaka, że partnerka ma dużo pożywienia dla potencjalnego potomka, w związku z czym ma potencjał na dobrą matkę. Może więc nie jest to takie głupie - powiększanie piersi? Według tej samej teorii, mężczyźni raczej preferują kobiety wyglądające "niewinnie" (dziecięca twarz, duże oczy, wydatne usta, niewielkie owłosienie łonowe), bo mogą przypuszczać, że taka "niewinna" osoba będzie mniej skora do zdrady.

Mężczyznom podoba się w wyglądzie zewnętrznym kobiety to, co jest kontrolowane przez żeńskie hormony - to tak zwany dymorfizm płciowy. Ale przy dużych ingerencjach plastycznych często mamy do czynienia z obrazem przejaskrawionym - ogromne piersi, sztuczne, wydatne pośladki, napompowane usta. Wygląd takiej osoby w odbiorze większości jest raczej karykaturalny.

Co ciekawe, według badań, większość z nas szuka raczej "średnio atrakcyjnego" partnera. Takiego, który się za bardzo nie wyróżnia. Na okładkach kolorowych pism wprawdzie podziwiamy takie "Dody", ale czy przeciętny mężczyzna chciałby Dodę za żonę?

To taki paradoks. Raczej lubimy to, co jest do nas podobne, co jest statystycznie "uśrednione". Istnieją badania, w których za pomocą komputera z setek fotografii twarzy stworzono jeden, uśredniony obraz. Co ciekawe, był on oceniany na skali atrakcyjności statystycznie wyżej, niż te setki zdjęć.

Czy zadowolenie z siebie wpływa na sprawność seksualną?

To jest jedna z najważniejszych zmiennych. Jeśli człowiek jest niezadowolony z siebie, w tym ze swojego ciała, to nie będzie w stanie zapomnieć się w łóżku i oddać miłosnemu uniesieniu, będzie się cały czas kontrolował. W kwestii wyglądu fizycznego odbiegającego od wyobrażonego, często nierealistycznego ideału, częściej ten problem dotyczy kobiet. Mężczyźni w łóżku raczej martwią się o swoją sprawność i wydolność.

Czy różnice w atrakcyjności fizycznej mogą być przyczyną kłopotów w małżeństwie?

Czasem jako problem są podnoszone zmiany w fizyczności człowieka, będące następstwem ciąży lub choroby, lecz w mniejszym stopniu same te zmiany a częściej reakcja osoby na te zmiany - na przykład czy kobieta akceptuje to że po ciąży zmieniła jej się sylwetka. Jeśli nie akceptuje, wstydzi się siebie, to oczywiście może przeszkadzać w łóżku. Mężczyźni, wbrew pozorom, rzadko narzekają na wygląd swojej partnerki. Raczej to kobiety mówią, że czują się mniej atrakcyjne dla partnera, nie tylko w sferze wyglądu, ale też w sferze emocjonalnej. Z perspektywy terapeuty mogę powiedzieć że jeśli gaśnie pożądanie, to częściej dlatego, że partnerzy przestają być dla siebie bliscy, a nie z powodu wyglądu.

Pewnie wielu kobietom żyłoby się łatwiej, gdyby nie ta presja, żeby być pięknym.

Większość kobiet dostosowuje się do tej normy, która nakazuje kobietom się depilować, malować, czesać i pięknie ubierać. To oczywiście zajmuje sporo czasu i trochę kosztuje, z drugiej jednak strony, jeśli nie jest to przesadzone, dla większości kobiet czynności te wiążą się z przyjemnymi odczuciami. Nie zapominajmy jednak, że i mężczyźni też coraz więcej czasu spędzają przed lustrem. Są oczywiście też kobiety, które rezygnują z tradycyjnego wzorca kobiecości w sferze wizualnej - na przykład nie depilują się, nie noszą makijażu, nie chcą być postrzegane przez pryzmat seksualności i dlatego świadomie decydują się jej nie podkreślać. Ludzie mają prawo do takiej decyzji, choć konsekwencją tego jest to, że są one w społecznej ocenie odbierane jako "mniej kobiece", płacą za to pewną cenę. Sporo mężczyzn postrzega to bardzo negatywnie, gdyż w tradycyjnym spostrzeganiu kobieta ma dbać o swój wygląd i "chcieć się podobać".

Wygląda więc na to, że wpadliśmy w koszmarną pułapkę. Wydaje nam się, że nasze samopoczucie zależy od wyglądu, tymczasem jest odwrotnie! Osoba szczęśliwa emanuje pięknem i nie potrzebuje żadnych operacji plastycznych.

Kluczowa i najważniejsza jest równowaga. Człowiek nie składa się tylko z wyglądu. Zadowolenie z siebie i swojego miejsca w świecie nie wynika tylko z tego jak wyglądamy, warto jest inwestować w różne obszary swojego życia, nie opierać własnej samooceny tylko na wyglądzie zewnętrznym.

Opinie (38) 7 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje