Wiadomości

stat

Fakty i mity na temat opalania

Po godzinie 16 czy 17 również się opalimy, ale wolniej, bo promienie nie dochodzą już z taką intensywnością.
Po godzinie 16 czy 17 również się opalimy, ale wolniej, bo promienie nie dochodzą już z taką intensywnością. fot. 123rf.com/puhhha

Opalona skóra wygląda zdrowo, atrakcyjnie i szczupło, a słońce poprawia nam samopoczucie. Może być jednak przyczyną wielu problemów. I chociaż na temat opalania powiedziano już niemal wszystko, wciąż sporo wokół nas mitów.



Słońce to naturalne źródło witaminy D, która jest nam potrzebna do życia. Witamina D (nazywana zresztą "witaminą słońca") wpływa na właściwą budowę kości, właściwe funkcjonowanie układu odpornościowego oraz wspomaga układ krążenia, a ponadto przyspiesza spalanie tłuszczu. Nie ma bardziej obfitego źródła witaminy D niż słońce.

- Słońce działa antydepresyjnie - podkreśla dr n. med. Maria Kwiat, dermatolog. - Dzięki niemu my, a więc także i nasza skóra, jesteśmy w lepszej kondycji. Poza tym, wraz z nadejściem pory słonecznej i ciepłej, kończy się długi okres jesienno-zimowy, który dla skóry oznaczał wysuszenie i niedotlenienie - dodaje ekspertka.

Filtry należy stosować przez całe lato, niezależnie od miejsca



Niezależnie od tego, czy zostajemy w mieście, czy wyjeżdżamy na urlop, musimy stosować kremy ochronne. Jeśli zdarzy się, że całe lato spędzimy w biurze, za biurkiem, pamiętajmy, że podczas drogi do i z pracy słońce nas nie omija - koniecznie musimy zabezpieczyć twarz. W przypadku odpoczynku na świeżym powietrzu, oprócz ochrony twarzy powinnyśmy też pamiętać o ochronie całego ciała. Jeśli zostajemy na lato w mieście, powinnyśmy stosować kremy ochronne z filtrami 10-20. Poza miastem, wszystko zależy od miejsca, w którym się znajdujemy.

Będąc w wodzie również się opalamy. Do głębokości 2,5 metra promieniowanie jest takie, jak na lądzie.
Warto również pamiętać, że słońce nie wszędzie świeci tak samo intensywnie. Wybierając się na południe Europy, wybierajmy kremy z mocniejszymi filtrami - słońce "świeci" zupełnie inaczej w Grecji niż np. w Danii. Jeżeli natomiast chcemy odwiedzić okolice strefy równikowej, musimy zadbać o wyższą ochronę przeciwsłoneczną - w tych rejonach słońce operuje naprawdę intensywnie i nietrudno o poważne poparzenia.

Wypoczywając nad morzem opalimy się intensywniej, zwłaszcza przebywając w wodzie. Tafla wody jeszcze bardziej przyciąga promienie słoneczne, działając podobnie, jak śnieg na stoku. Dlatego przed wejściem do wody niezbędne będzie nasmarowanie się kremem z wysokim filtrem. Prawdą jest również, że w górach opalimy się mocniej niż nad morzem. Im bowiem wyżej się znajdujemy, tym promienie słoneczne docierają do nas intensywniej. Dlatego, niezależnie od tego, czy urlop spędzamy w kurorcie górskim, w mieście, czy też na górskim szlaku, krem z wyższym filtrem jest wskazany - dla naszego bezpieczeństwa.

Ponadto przez cały dzień, rano, w południe i wczesnym popołudniem możemy się opalić. Słońce nadal świeci, może już nie tak mocno, jak w południe i wczesnym popołudniem, ale jednak. Dlatego po godzinie 16 czy 17 również się opalimy, ale wolniej, bo promienie nie dochodzą już z taką intensywnością. Specjaliści doradzają jednak, aby unikać słońca w godzinach 10-16, gdyż wtedy operuje najmocniej i powoduje największe spustoszenie.

Do twarzy i do ciała stosujemy różne preparaty



Specjaliści podkreślają, że skóra twarzy jest szczególnie wrażliwa i narażona na poparzenie słoneczne, dlatego dla jej ochrony powinniśmy używać kremu z wysokim filtrem, w dodatku przystosowanym właśnie do tej części ciała. Na twarz zaleca się nałożenie ilości kremu o pojemności płaskiej łyżeczki do herbaty. Po raz pierwszy zaleca się nałożyć kosmetyk na twarz 20 minut przed wyjściem z domu, bo tyle czasu potrzebuje specyfik, żeby zacząć działać ochronnie. Pamiętaj też, by ponawiać jego aplikację co dwie godziny lub po każdym wyjściu z wody.

- Ochrona słoneczna powinna dotyczyć całego ciała - zaznacza lek. med. Bożena Bierzniewska, kosmetolog, ekspert Eveline Cosmetics. - Promieniowanie UVB przenika przez wodę, a UVA nawet przez okienną szybę. Dlatego kremy z filtrami powinny być dostosowane do siły nasłonecznienia oraz czasu przebywania na słońcu.

Znamiona nie lubią słońca



Z uwagi na to, że nie ma możliwości ingerencji w skład własnych genów, nie da się zapobiec pojawieniu się znamion barwnikowych. Natomiast poprzez unikanie słońca oraz odpowiednią ochronę można zapobiec powstaniu części z nich oraz przekształceniu już istniejących znamion w zmiany nowotworowe. Znamiona na skórze wymagają latem szczególnej troski. Czerniak, czyli nowotwór złośliwy skóry, powstaje najczęściej w pobliżu znamion barwnikowych, potocznie zwanych przez nas pieprzykami. Powinno się je smarować grubą warstwą kremu z wysokim filtrem (SPF 50+) lub stosować punktowe sztyfty o wysokim poziomie ochrony. Ważne, aby ponownie aplikować kosmetyk na znamiona co dwie-trzy godziny. W ochronie przed słońcem pomoże nam również odpowiedni strój. Zasłaniajmy ramiona i plecy, na których najczęściej występują pieprzyki. Uwaga, w czasie ekspozycji słonecznej nie można zapominać również o ustach. Należy stosować pomadkę z SPF o wartości co najmniej 30 i często ją nakładać grubą warstwą.

Wartość SPF określa czas opalania



Wartość SPF mówi nam, jak długo można przebywać na słońcu bez oparzenia skóry. Bez filtra następuje ono po upływie ok. 15 minut, a wartość SPF to wielokrotność tego czasu. Dlatego jeżeli zastosujemy specyfik z faktorem SPF 10, możemy przebywać na słońcu 150 minut, czyli 2,5 godziny (15 minut mnożymy przez wartość SPF). Warto również pamiętać, że im jest wyższy faktor, tym dłużej możemy przebywać na słońcu bez ryzyka oparzenia. SPF 10 oznacza, że po użyciu balsamu z takim filtrem dojdzie do oparzenia słonecznego po 10-krotnie dłuższym czasie niż bez jego zastosowania. Jednak wybierając specyfik do opalania, nie patrzmy wyłącznie na wartość SPF, która określa zdolność ochrony przed promieniowaniem UVB.

Powinniśmy również sprawdzić, czy kosmetyk chroni przed promieniowaniem UVA oraz przed równie szkodliwym dla naszej skóry światłem widzialnym (VL), szczególnie przy przebarwieniach. Dodatkowa pożądana na opakowaniu kosmetyku wartość to PPD (Peristent Pigment Darkening), czyli faktor ochronny przed promieniowaniem UVA. Ten faktor mówi nam, ile razy zmniejszy się dawka promieniowania UVA, absorbowana przez skórę po jego użyciu. Na przykład PPD 10 oznacza, że po nałożeniu specyfiku do skóry przedostanie się 10 razy mniejsza dawka promieniowania UVA.

Bez zastosowania filtra ochronnego oparzenie ciała następuje już po upływie ok. 15 minut
Bez zastosowania filtra ochronnego oparzenie ciała następuje już po upływie ok. 15 minut fot. 123rf.com/Kaspars Grinvalds

Składniki kosmetyku do opalania są istotne



Najbardziej nowoczesne kremy zawierające filtry mają w swoim składzie również substancje pielęgnujące, odżywiające skórę i zapobiegające jej starzeniu. Substratem, którego na pewno warto poszukać w preparatach zawierających ochronę słoneczną jest olejek arganowy.

- Jego bogactwo witaminy E w postaci kompleksu tokoferoli powoduje, że skóra zyskuje zastrzyk energii, a jej bariera lipidowa natychmiast odbudowuje się - wyjaśnia lek. med. Bożena Bierzniewska, kosmetolog, ekspert Eveline Cosmetics. - Cera zyskuje sprężystość i zdrowy wygląd. Połączenie właściwości filtra z olejkiem arganowym daje kosmetyk, który chroni, pielęgnuje, pobudza komórki do regeneracji i skutecznie niweluje uszkodzenia DNA.

Nie należy się nadmiernie opalać



Kolokwialne "smażenie się" na słońcu przez dłuższy czas jest najlepszą oraz niestety najkrótszą drogą do szybszego starzenia się skóry, powstawania stanów przedrakowych, a następnie nowotworów skóry. Równie groźne są wszelkie poparzenia słoneczne. Szczególną ostrożność podczas kontaktów ze słońcem powinny zachować osoby, które mają jasną karnację, ci, których skóra jest podatna na przebarwienia oraz wszyscy ci, którzy mają na ciele znamiona. Drażnione, również przez słońce, znamię to najszybsza droga do czerniaka skóry. Specjaliści doradzają również, aby wychowywać dzieci w kulturze "nieopalania". Dlaczego? Ponieważ konsekwencje poparzeń słonecznych w młodym wieku z pewnością dadzą o sobie znać później.

Opalanie można przyspieszyć



W tym celu powstały preparaty stymulujące produkcję melaniny, która jest naturalną ochroną przed promieniami UV. To kosmetyk dla tych osób, które kochają opaleniznę, ale nie są w stanie spędzić na słońcu dłużej niż godzinę, a po zastosowaniu tego preparatu wystarczy tylko tyle, by uzyskać złocisty odcień skóry. Jeżeli szukamy dobrego przyspieszacza do opalania, warto zwrócić uwagę, czy poza składnikami zapewniającymi nawilżenie, ma on w składzie np. witaminę A o działaniu przeciwstarzeniowym.

Uwaga, przyspieszacz nie jest stworzony dla każdego! Nie powinny po niego sięgać osoby o bardzo jasnej karnacji, rudych włosach lub jasnych blond. Te osoby nie powinny w ogóle dłużej przebywać na słońcu bez zastosowania kosmetyków o bardzo wysokim SPF, tym bardziej więc nie mogą używać przyspieszacza do opalania. Nie należy również sięgać po niego, gdy planujemy kilkugodzinny pobyt na plaży. Taki przyspieszać może bardzo szybko stać się przyczyną poparzeń słonecznych.

Pielęgnacja posłoneczna jest niezbędna



Nie mówimy wyłącznie o ekstremalnych sytuacjach, gdy nasza skóra ulegnie poparzeniu i ratują nas kosmetyki typu S.O.S. Nie zapominajmy, że podczas opalania nasza skóra traci bardzo dużo wilgoci. Działania po ekspozycji słonecznej mają zatem na celu przede wszystkim nawilżenie skóry oraz jej ukojenie. Ponadto odpowiednio dobrane preparaty utrwalą opaleniznę na dłużej, a także rozświetlą skórę. Większość kosmetyków po opalaniu jest również wzbogacona o antyoksydanty, które zapobiegają procesowi starzenia spowodowanego działaniem promieni słonecznych.

Czego szukać w kosmetykach po opalaniu?



W składzie balsamu lub mleczka po opalaniu powinny się znaleźć m.in. odpowiedzialne za regenerację naskórka witaminy E oraz B5. Niezbędne są też składniki łagodzące, takie jak alantoina, ekstrakt z aloesu czy d-panthenol oraz witaminy A, C i E, które hamują proces starzenia się skóry i neutralizują wolne rodniki. Warto też wiedzieć, że za utrwalanie opalenizny odpowiadają masło kakaowe, wyciąg z oliwy z oliwek czy orzecha włoskiego - warto ich zatem szukać w składzie produktów. Nie zapominajmy również o włosach, one również dostają w kość od słońca, piasku, potu i słonej wody. Po każdym powrocie z plaży warto użyć nawilżającego szamponu, odżywki i maski bogatych w proteiny, keratynę oraz witaminy - te składniki odbudują włosy i sprawią, że nie staną się one osłabione, łamliwe i pozbawione blasku.

Teraz czas na mity na temat opalania, które, niestety, wciąż pokutują i w efekcie stają się źródłem naszych problemów.

Solarium chroni przed nowotworem skóry



W solariach na skórę oddziałuje głównie promieniowanie UVA, które jest falą dłuższą niż UVB, co za tym idzie, dociera do głębszych warstw skóry, a zatem jest bardziej szkodliwe dla skóry. Owszem, skóra po seansie w solarium przybiera czekoladową barwę i potem nieco łatwiej i bardziej równomiernie się opalamy, jednak ta opalenizna nie jest ani przygotowaniem skóry na działanie naturalnych promieni słonecznych, ani nie zabezpiecza przed jego szkodliwym działaniem.

- Natężenie promieniowania UVA wykorzystywane w solariach jest nawet 12-krotnie większe niż światła słonecznego - ostrzega Anna Kamińska, kosmetolog. - Zatem ryzyko nowotworu, którego nazwa najczęściej pojawia się przy okazji nadmiernej ekspozycji na słońce, czyli czerniaka, zwiększa się nawet o 75 procent - wyjaśnia.

Stosując krem z filtrem, nie opalę się



Zadaniem filtrów jest ochrona przed poparzeniem, ale nadal umożliwiają one zdobycie opalenizny. Mamy szansę na brąz, tylko wolniej i przede wszystkim zdrowiej. Nawet stosując krem z faktorem 30 czy 50 opalimy się. Nie będzie nam schodziła skóra, nie będziemy mieli obronnego pogrubienia naskórka i np. trądziku, który też jest efektem niezdrowego opalania i bynajmniej nie jest tylko przypadłością nastolatków.

- Jeśli będziemy się opalać z filtrami, zapobiegniemy oparzeniom słonecznym - podkreśla dr n. med. Agnieszka Narkowska-Kubik, dermatolog. - Łatwo o nie zwłaszcza u Polaków ze względu na ich jasny kolor skóry. Dzięki stosowanym filtrom opalenizna na skórze utrzyma się dłużej, nie dojdzie również do pozapalnego złuszczania naskórka.

Stosując niższy filtr szybciej się opalę



Wiele osób błędnie uważa, że wybierając krem z niższym SPF szybciej się opali, ale w praktyce oznacza to tyle, że zwiększy ryzyko oparzeń i uszkodzenia skóry w dłuższej perspektywie czasu. Efektem jest również nierówna opalenizna i schodząca po oparzeniu skóra. Lepiej opalać się zatem powoli.

- Zacznij od kremu z wysokim SPF, a gdy już trochę się opalisz, zastosuj krem z niższym filtrem. Taka opalenizna dłużej się zresztą utrzyma. Krem ochronny trzeba starannie rozsmarować na całym ciele, a całą operację trzeba powtarzać co dwie godziny, a także po pływaniu, spoceniu się lub wycieraniu ręcznikiem - doradza Wendy Rowe w swojej książce "Jedz i bądź piękna".

Stosując wodoodporny kosmetyk nie trzeba go nakładać ponownie po kąpieli



Większość Polaków to przedstawiciele rasy nordyckiej, dlatego powinniśmy stosować filtry UV 30-50. Opalimy się na tyle, aby wyglądać zdrowo, ale nie uszkodzimy skóry.
Preparaty do opalania oznaczone jako wodoodporne mają takie właściwości jedynie w... laboratorium. Nawet jeśli kosmetyk ma udowodnioną odporność na działanie wody, jego działanie może osłabić kontakt z ręcznikiem, ubraniem, leżakiem, matą, materacem czy piaskiem - w ten sposób mechanicznie usuwamy z ciała ochronę przeciwsłoneczną. Ponadto już 15 minut pływania zmniejsza właściwości kremu z filtrem nawet o połowę. Wodoodporny filtr wymaga uzupełnienia na skórze po każdym wyjściu z wody - uzupełniajmy zatem ochronę przeciwsłoneczną, jeżeli nie chcemy mieć potem kłopotów.

Można stosować krem z ubiegłych wakacji



Fotostabilność kremu z wakacji z poprzedniego sezonu jest wątpliwa i preparat nie zapewni już takiej ochrony, jakiej od niego oczekujemy. To za sprawą wysokich temperatur oraz zanieczyszczeń, które się do niego dostały np. w wyniku niedokładnego zamknięcia opakowania. Poza tym warto wiedzieć, że filtry to substancje nietrwałe i bardzo szybko się rozkładają. Utracie właściwości ochronnych sprzyja zwłaszcza przechowywanie preparatów w cieple, częste nagrzewanie opakowania z preparatem na słońcu oraz czas. Kupując kosmetyk do opalania warto zwrócić uwagę, jak długo można z niego korzystać: 6 czy 12 miesięcy.

- Nie warto ryzykować podrażnienia - mówi dr Joanna Suseł, dermatolog. - Zawsze zalecam, by brać ze sobą na wakacje jeden krem z filtrem i na miejscu w razie potrzeby kupić kolejny - doradza.

Opinie (41) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje