Egoiści czy dojrzali? Bezdzietni z wyboru

Trudno mówić tu o nowym zjawisku, ale na pewno żyjące bezdzietnie pary chętniej opowiadają dziś o swoich motywacjach niż kiedyś.
Trudno mówić tu o nowym zjawisku, ale na pewno żyjące bezdzietnie pary chętniej opowiadają dziś o swoich motywacjach niż kiedyś. fot. Zbigniew Kosycarz/KFP

Żadnych pieluch, wstawania w nocy czy ząbkowania - bywa, że właśnie z niechęci do rezygnacji z wygodnego życia, pary celowej rezygnują z rodzicielstwa. O świadomej bezdzietności opowie psycholog Justyna Świerczyńska z Gabinetu Psychologicznego w Gdyni

.

Świadoma rezygnacja z macierzyństwa/ojcostwa:

Zobacz wyniki (378)
Dla jednych egoiści, dla drugich osoby dojrzałe i... odważne, bo świadomie rezygnujące z bycia mamą lub tatą. Kim zatem są bezdzietni z wyboru i jak motywują swoją decyzję?

- Terminem "bezdzietni z wyboru" zwykło się określać ludzi, którzy oficjalnie deklarują swoją niechęć do posiadania dzieci - wyjaśnia Justyna Świerczyńska. - Sama nazwa wydaje się jednak budzić wiele nieporozumień. Bo co to właściwie znaczy bezdzietność z wyboru? Wybór oznacza zdanie sobie sobie sprawy z szeregu uwarunkowań, którym podlegamy. To świadomość zarówno własnych pozytywnych zasobów jak i niezaleczonych ran, bolesnych konfliktów i często nieuświadomionych obaw.

Przeglądając strony internetowe, na których wypowiadają się tzw. "bezdzietni z wyboru", trudno znaleźć wypowiedzi świadczące o rzeczywistej potrzebie zrozumienia siebie i swojej decyzji. Zamiast nich pojawiają się argumenty nacechowane dużym ładunkiem emocjonalnym - że dzieci krzyczą i zwracają na siebie uwagę, że brudzą i trzeba się nimi bez przerwy zajmować, wreszcie, że rodzice nie potrafią wychowywać swoich dzieci, albo robią to z pobudek czysto egoistycznych.

- Argumentów jest wiele, wszystkie jednak służą utwierdzeniu bezdzietnych w ich decyzji, nie zaś refleksji nad samą istotą macierzyństwa-ojcostwa lub jego braku. Tak jakby już samo zastanawianie się nad rodzicielstwem automatycznie oznaczało wyrażenie na nie zgody - mówi Justyna Świerczyńska.

Czy decyzja o braku potomstwa zawsze świadczy o egoizmie? A może to wyraz większej dojrzałości?

- Trudno mówić o egoizmie w przypadku ludzi, którzy oficjalnie deklarują niechęć do macierzyństwa i ojcostwa - tłumaczy psycholog. - Myślę, że problem leży głębiej. Warto przede wszystkim zastanowić się nad samym aktem informowania innych o swojej niechęci do dzieci. Wydaje się, że za takim gestem leży ogromna potrzeba upublicznienia swojego problemu, skonfrontowania go z regułami społeczeństwa. W świecie, gdzie macierzyństwo i ojcostwo jest zjawiskiem powszechnym, mówienie o niechęci do dzieci stanowi rodzaj wyzwania rzuconego obowiązującym standardom. Podobną funkcję pełni bunt w okresie dorastania. Dorastający człowiek nie wie, co się z nim dzieje i kim jest, dlatego potrzebuje nieustannego konfrontowanie swojej osoby z nakazami i zakazami ustalonymi przez społeczeństwo. W każdym takim przypadku za takim gestem leży jednak niepewność i lęk.

Oczywiście nie ma jednego wspólnego wytłumaczenia dla takich postaw, jednak pewne cechy osób rezygnujących z rodzicielstwa mogą być wspólne. Często są to osoby silnie skoncentrowane na swoich potrzebach, niejednokrotnie zajmujący wysokie stanowiska czy też wykonujący tzw. wolne zawody. Wpływ na taką decyzję mogą też mieć zachodnie wzorce kulturowe. Zdarza się również, że na podjęcie takiej decyzji mają zdarzenia czy urazy z dzieciństwa.

- Nasze własne doświadczenia z dzieciństwa mogą mieć w tym wypadku kluczowe znaczenie - wyjaśnia Justyna Świerczyńska. - Bycie matką lub ojcem bezpośrednio łączy nas z postaciami naszych własnych rodziców. To powiązanie jest nieuchronne i w przypadku osób "bezdzietnych z wyboru", które odmawiają przyjęcia tej roli, sygnalizować może - podkreślam słowo może, szereg problemów.

Wiele matek wykorzystuje relację z dzieckiem do zaspokajania własnych potrzeb bliskości i zależności, dlatego niechętnie znosi ich dorastanie i samodzielność. Dzieci takich matek mogę unikać bliskich relacji z innymi ludźmi w obawie przed ponowną utratą niezależności. Całkowicie bezradne i zależne od nas dziecko wydaje się zatem być kimś szczególnie groźnym, kogo trzeba unikać.

- Innym powodem niechęci do dzieci może być nieuświadomione poczucie winy spowodowane brakiem zdolności do miłości i troski - mówi Justyna Świerczyńska. - Dzieje się tak w przypadku osób, których rodzice skrajnie się dla nich poświęcali niczego w zamian nie żądając. Takie osoby mogą czuć, że nie są w stanie troszczyć się o drugą osobę, nie wierzą w swoją zdolność do dawania i tworzenia nowego życia. Podobnie dzieje się w przypadku osób, które odrzucają rodzicielstwo świadomie, nie chcąc powtórzyć błędów wychowawczych swoich rodziców. I w tym przypadku wiara we własną zdolność do miłości i naprawy błędów okazuje się słabsza od żalu i urazy żywionej do rodziców. Podobnych powodów może być wiele, ważne jest by każdy przypadek traktować indywidualnie.

Brak potomstwa to trudna sprawa, zarówno dla rodziców jak i dzieci.

- Zbytnie naciski ze strony rodziców, niekończące się pytania o "powiększenie rodziny" mogą wywołać efekt odwrotny do zamierzonego - tłumaczy psycholog. - Z drugiej strony, nawet jeśli zdajemy sobie sprawę z własnych obaw dotyczących macierzyństwa lub ojcostwa, najczęściej trudno dzielić się nimi z rodzicami. Najważniejsze, ale i najtrudniejsze zarazem wydaje się nie reagowanie emocjonalnie na tego typu pytania. Nie należy szukać na siłę wykrętów, ale raczej konsekwentnie wyznaczać granice własnej prywatności. Raczej pytać, dlaczego rodzicom tak bardzo na tym zależy, nie zaś tłumaczyć się ze swoich decyzji.

Opinie (123) 3 zablokowane

Wszystkie opinie

  • 6 miliardów ludzi w obliczu

    1 miliarda 200 lat temu. Jeszcze wam mało? Wasze prawnuki zobaczą za 100 lat jak wygląda w praktyce bajka o niżach demograficznych kontra truizm o przeludnieniu. Do tej pory w przypadku przeludnienia zawsze w pewnym moemncie rozwoju cywilizacji pojawiało się słowo klucz "kolonizacja nowych obszarów". Obecnie kolonizować nie ma już czego. O bajkach typu Star Trek zy Star Wars zapomnijcie.

    • 39 8

  • Powiem wprost:

    ja nie miałem dobrego wzorca, bo ojciec był d... a nie ojciec, a matka uważa, że podstawą rodzicielstwa jest ścisła kontrola nad dzieckiem, nawet jak jest pełnoletnie. Innymi słowy nie mam wzorca, nie umiałbym raczej zająć sie dzieckiem, więc w mojej sytuacji posiadanie potomstwa byłoby po prostu nieodpowiedzialne

    • 39 3

  • Brak odpowiedzialności

    Terefere, sami niedojrzali panowie się wypowiadają? Że raczej nie potrafiliby?Może niech się tu wypowie ojciec, który do czasu pojawienia się dziecka, nie chciał ojcem być. A potem odkrył "nowy świat". Takich tatusiów znam na pęczki. Szkoda, że wielu za długo czekał i mają teraz mało czasu na nacieszenie się ojcostwem.
    X-ray, ajakato ta twoja sytuacja? Co stoi na przeszkodzie, byś był lepszym ojcem, niż twój? Co, nie masz wpływu na to, kim jesteś? Powtarzasz bezwolnie wzorce? A gdzie wolna wola? A gdzie własne cele, marzenia? Gdzie, w końcu, instynkt ojcowski, który - uwierz mi - pojawia się, gdy jest taka potrzeba? Smutne. To znaczy, że nie panujesz ani troszkę nad własnym życiem.

    • 7 11

  • Szacunek

    • 2 3

  • to bądz inny-lepszy niż twój ojciec

    to bądz inny-lepszy niż twój ojciec.Masz doskonałą okazję żeby poprawić błedy swoich rodziców.

    • 7 7

  • bezmyślność

    Ludzie mnożą się głównie argumentując kto mi pomoże na starość kto mnie odwiedzi - i to jest szczyt egoizmu.
    A mądorość to świadomość, że jest nas za dużo i już za 20-30 lat brak będzie energii i pożywienia tak jest !

    • 45 9

  • byly na ten temat publikowane badania naukowe, z ktorych wynikalo ze ludzie wychowujac swoje dzieci podswiadomie powtarzaja sposob w jaki sami zostali wychowani. nawet jezeli maja swiadomosc, ze nie byl to wlasciwy sposob, to i tak najczesciej powielaja te same bledy. bo po prostu to jedyny wzorzec do jakiego moga sie odniesc.

    • 9 1

  • a wedlug mnie, to rzadko kto jest "dzietnym z wyboru". wiekszosc ciaz to zwykle wpadki, rzadko kto swiadomie stara sie o dziecko, bo wiadomo ze to wiaze sie z problemami, a malo kto swiadomie chce sobie utrudniac zycie. wiekszosc ludzi w stalych zwiazkach podchodzi do tego raczej w ten sposob "nie mamy dziecka i jest nam dobrze, ale jak sie przypadkiem urodzi, to nie bedzie dramatu". dlatego sie nie zabezpieczaja i predzej czy pozniej dochodzi do niespodzianki w postaci ciazy. w ten sposob rodza sie dzieci, a nie ze partnerzy mowia sobie "dobra, teraz bedziemy robic sobie dziecko, bo koniecznie chcemy je miec".

    • 39 13

  • zakładam że nie macie dzieci - inaczej nie pisalibyście takich bzdur
    no ale to jak rozmowa ze ślepym o kolorach...

    • 24 36

  • "dlatego sie nie zabezpieczaja i predzej czy pozniej dochodzi do niespodzianki w postaci ciazy. "

    jesli sie nie zabezpieczaja to ciąża nie jest żadna niespodzianka, ale jasną konsekwencją współzycia.
    Na tyle to chyba "ci ludzie" maja wiedzy i rozsądku?

    • 11 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Skontroluj swoje znamiona
Skontroluj swoje znamiona
badania, konsultacje
gru 12
niedziela, g. 9:00
Gdynia, Medyczna Gdynia Sp. z o.o.
Warsztaty z odpoczywania
Warsztaty z odpoczywania
słuchowisko
gru 20
poniedziałek, g. 18:30
Gdańsk, Projektornia
Kung Fu Senior 55+ - darmowe warsztaty
Kung Fu Senior 55+ - darmowe warsztaty
warsztaty, spotkanie
wrz 1-31.12
Gdańsk, Przyjazna dłoń

Ogłoszenia polecane

Najczęściej czytane