Czy naprotechnologia jest alternatywą dla in vitro?

Naprotechnologia, będąca metodą leczenia niepłodności, wbrew częstym opiniom nie wykorzystuje jedynie kalendarzyka małżeńskiego. Stosuje się w niej także leczenie farmakologiczne, hormonalne i zabiegi laparoskopowe i chirurgiczne.
Naprotechnologia, będąca metodą leczenia niepłodności, wbrew częstym opiniom nie wykorzystuje jedynie kalendarzyka małżeńskiego. Stosuje się w niej także leczenie farmakologiczne, hormonalne i zabiegi laparoskopowe i chirurgiczne. fot. Fotolia/Juniart

Niepłodność dotyka około 10-15 proc. par w wieku reprodukcyjnym. U jednej piątej tych osób ustalenie jej przyczyn jest niemożliwe. W Trójmieście problemem niepłodności zajmuje się m.in. Naprocentrum, w którym niepłodność leczona jest metodą naprotechnologii. Czy to alternatywa dla in vitro?



Czy uważasz, że naprotechnologia powinna być refundowana?

Zobacz wyniki (346)
Nazwa uważanej za metodę leczenia niepłodności naprotechnologii jest skrótem od słów natural procreative technology (metoda naturalnej prokreacji). Sama metoda opiera się na dokładnej obserwacji organizmu kobiety (a ściślej - ilości i jakości jej różnych wydzielin), by na tej podstawie ustalać indywidualne wytyczne dla każdej pary.

Czytaj również: In vitro finansowane jeszcze przez pół roku

Naprotechnologia a metody naturalne

Nie wszystkie metody zachowawcze leczenia niepłodności są tożsame z naprotechnologią. Formalnie zastrzeżoną nazwę "naprotechnologia" w swojej ofercie stosować mogą wyłącznie te ośrodki, przychodnie i szpitale oraz lekarze i instruktorzy, którzy przeszli odpowiednie szkolenia, zdali egzaminy i otrzymali certyfikat i akredytację Amerykańskiej Akademii Profesjonalistów Ochrony Płodności. Warunkiem jest postępowanie ściśle według wytycznych twórcy metody, prof. Thomasa Hilgersa, które w stosunku do naturalnych metod leczenia niepłodności mogą wydać się dość ograniczone.

W tej metodzie stosuje się tzw. model Creightona - obserwację tzw. biomarkerów płodności podczas cyklu miesiączkowego. Naprotechnologia uwzględnia także wypracowane metody leczenia z zakresu chirurgii ginekologicznej, ginekologii i endokrynologii. Muszą one ściśle trzymać się wytycznych twórcy metody.

- Celem leczenia jest usunięcie wszystkich chorób i zaburzeń utrudniających owulację lub zaburzeń wpływających na fizjologię rozrodu - mówi dr n. med. Piotr Mielcarek, ginekolog i położnik. - Niezwykle ważna w przypadku takich metod jest współpraca lekarza z parą i pewność, że pacjentka jest świadoma wagi czynionych samodzielnie obserwacji.
Dla kogo?

Wynalazca i prekursor metody, prof. Thomas Hilgers postawił tezę, że większość przypadków niepłodności występującej z niewyjaśnionych przyczyn można wyleczyć skutecznie poprzez dogłębną analizę fizjologicznych i biochemicznych procesów zachodzących w kobiecym organizmie.

Choć naprotechnolodzy deklarują wysoką skuteczność leczenia tą metodą, nawet oni przyznają, że nie jest to forma leczenia dla wszystkich.

- Jest to jedna z wielu metod leczenia niepłodności, która może okazać się skuteczna dla par z małym stażem niemożności zajścia w ciążę - mówi dr Robert Klimaszewski, specjalista położnictwa i chorób kobiecych, kierownik Poradni Ginekologiczno-Położniczej w Przychodni Przyszpitalnej Copernicus. - Można ją wykorzystać w pierwszym etapie starań o ciążę by, kiedy okaże się nieskuteczna, stopniowo wprowadzać inne metody, by przed ewentualną decyzją o in vitro mieć poczucie, że zrobiło się wszystko, co było możliwe.
Czytaj także: Poród naturalny czy cesarskie cięcie?

Naprotechnologia nie pomoże parom, których problem leży w zaawansowanej niepłodności męskiej, mechanicznej niepłodności kobiecej (brak organów niezbędnych do rozrodu), ciężkim uszkodzeniu i niedrożności jajowodów, defektów anatomicznych u któregoś z partnerów, będzie też bezradna wobec nieodwracalnych zmian endometriotycznych. Metoda wyklucza każdy rodzaj rozrodu wspomaganego, co dla par borykających się z którymś z powyższych problemów jest często jedyną możliwością posiadania własnego potomka.

Świadomość, że naprotechnologia nie pomoże wszystkim pomaga w sytuacji, gdy jej stosowanie nie przynosi oczekiwanych efektów. Rolą lekarzy stosujących metodę jest także uczciwe informowanie o tym pacjentów, którzy podejmują lub chcą podjąć leczenie.

Pomagałoby to też rozwiewać wątpliwości takie jak te, które pojawiają się na naszym forum.

Mity

Wbrew pozorom, naprotechnologia nie jest metodą do diagnostyki i leczenia wykorzystującą jedynie kalendarzyk małżeński. Stosuje się w niej zarówno leczenie farmakologiczne, również hormonalne, jak i zabiegi laparoskopowe i chirurgiczne.

Nie jest to także metoda przeznaczona wyłącznie dla par. Jej niedocenianym aspektem jest fakt, że stosowanie przez kobiety regularnych i wnikliwych obserwacji przyczynia się do wczesnego ostrzegania przed problemami zdrowotnymi i wykrywania nieraz poważnych schorzeń.

Niepotrzebna konfrontacja

Trzeba też zwrócić uwagę, że naprotechnologia, przy całej deklarowanej skuteczności, nie jest alternatywą dla leczenia metodą in vitro i obie te formy terapii nie powinny być ze sobą konfrontowane, jako że każda z nich adresowana jest do innej grupy pacjentów.

Przy dysfunkcjach, wobec których naprotechnologia jest bezradna, in vitro może być jedynym sposobem na uzyskanie pożądanego celu, jakim jest posiadanie własnego potomka. Jednak w sytuacjach, w których niepłodność okazuje się faktem, zanim podejmie się decyzję o leczeniu metodą in vitro, warto wypróbować zachowawcze metody leczenia, wśród których wymienia się także naprotechnologię.

- W przypadku kłopotów z zajściem w ciążę dość szybko myśli się o zastosowaniu metod wspomaganego rozrodu. Pary koncentrują się na celu, jakim ma być posiadanie potomka, a nie na metodzie - mówi dr Piotr Mielcarek. - Tymczasem coraz więcej lekarzy zwraca uwagę, żeby, o ile to możliwe, wspomagać "zachodzenie w ciążę we własnym łóżku", niekoniecznie przy zastosowaniu naprotechnologii jako jedynej metody leczenia.
Lekarze, zarówno zwolennicy naprotechnologii, jak i ci wybierający inne metody leczenia niepłodności, spotykają się z pacjentami w punkcie, w którym priorytetem powinno być ich zdrowie. Najłatwiej o nie zawalczyć szanując wzajemnie osiągnięcia każdej z metod i... swoje poglądy.

Opinie (102) 8 zablokowanych

  • dajcie Napro szansę

    Leczę się naprotechnologicznie od roku. Już na pierwszej wizycie zostaliśmy z mężem gruntownie przebadani. Okazało się, że mam PCO, rozchwiane hormony, chorą trzustkę, endometriozę i niedrożny jajowód. W klinice In Vitro powiedzieliby mi, że jedynym wyjściem jest zapłodnienie pozaustrojowe. Na szczęście trafiliśmy do Instytutu Rodziny - tam po kolei zaradzili wszystkim moim problemom (operacyjne bądź farmakologicznie). Wyniki męża - ciężka oligozoospermia - także klasyfikowałby go tylko na In Vitro. Lekarze Napro odkryli jednak, że przyczyną tak słabego nasienia były żylaki powrózka nasiennego. Po ich operacyjnym usunięciu i dodatkowej suplementacji zarówno hormonalnej (clostilbegyt/letrozol) jak i witaminowej (l-karnityna, astaksantyna, koenzym q10, witamina E) wyniki znacznie się poprawiły. Polecam opinie innych par ze strony

    • 2 0

  • to nie jest metoda leczenie bezpłodności (19)

    w szczególności, że w 50% przypadków to facet (jego plemniki) ma problem, żaden kalendarzyk - szumnie nazwany naprotechnologią - tu nie pomoże

    • 75 55

    • (7)

      Dokładnie a facetów w napro centrum też się bada. Powodem zmniejszonej żywotności plemników może być np.alergia... na co przy konwencjonalnym podejściu żadko zwraca się uwagę...

      • 9 9

      • rzadko żaden - tak łatwiej zapamiętać (6)

        Żywotność plemników jest również badana.

        • 5 0

        • (4)

          Ściśle alergie na chemię pokarmową, przebywanie przez długi czas w pozycji siedzącej, podgrzewane fotele, niewłaściwa pozycja (nogi złączone jak u dziewczynki) itd. W dużym skrócie - złe żarcie, brak ruchu, złe nawyki i niewietrzenie jajec.

          • 7 3

          • nie wietrzenie jajec?

            • 0 0

          • (2)

            ale na chorobe genetyczna i z tego powodu nieplodnosc zadna naprotechnologi nie pomoze

            • 2 1

            • (1)

              Ani in vitro ani nic.

              • 6 3

              • in vitro z pgd pomoze

                • 0 1

        • No pewnie, że rzadko - pisane w pośpiechu

          • 1 1

    • facet to ma problem zazwyczaj w mniej niż 10% przypadków z płodnością (3)

      • 8 25

      • No chyba ze pracuje na stacji radiolokacyjnej, przy radarze czy innych atrakcjach radiowych ;) (1)

        Wtedy zabawy typu "wycelowac radar w rekruta z zarowka, wlaczyc I obserwowac czy zarowka sie zaswieci" moga sie skonczyc nawet 100% pewnoscia sterylizacji delikwenta...

        • 1 2

        • Wystarczy, że regularnie trzyma grzejącego laptopa na jajcach.

          • 6 1

      • niestety ale jest to blisko 50% i obyś takiego problemu w przyszłości nie miał

        • 5 2

    • niestety nie przeczytałeś tekstu ze zrozumieniem (1)

      • 25 10

      • Pewnie nie przeczytał

        ale przez przypadek w nagłówku ma rację. Naprotechnologia jest metodą leczenia niepłodności ale niestety przy potwierdzonej bezpłodności jest całkowicie nieskuteczna.

        • 5 1

    • Bezpłodność i niepłodność to dwie różne sprawy. (2)

      Przypominam.

      • 15 0

      • czym się różnią? (1)

        • 0 2

        • wyjaśnienie

          Bezpłodność to np. brak macicy, nie masz organów potrzebnych do rozrodu, więc nigdy nie będziesz mieć własnych dzieci. A niepłodność - jej przyczyna może być określona np. niedrożne jajowody, lub nieokreślona, często o podłożu psychicznym. Niepłodność to także zachodzenie w ciążę i niemożność jej dotrzymania, czyli poronienia wtórne. To ogólnikowa informacja. Teraz na świecie przecież można przeszczepić także macicę...

          • 7 0

    • a co leczy in vitro?

      hmm?

      • 7 5

    • To dopiero brednia...

      Jaki kalendarzyk, co Ty bredzisz?

      • 16 6

  • Jeśli in vitro to wg niektórych wyciąganie kasy (10)

    To napro jest nienaciąganiem do kwadratu.

    Propaganda jest ciągle żywa- stąd informacje, że z in vitro korzystają karierowicze, którzy tuz przed 40 stwierdzają, że czas na dziecko. Budzą się któregoś dnia- hop siup jedna wizyta i problem z głowy.

    Nie tak to wygląda. Najpierw jest długotrwały proces diagnostyczny i leczniczy- bez licencji naprotechnologii, ale nie aż tak bardzo się różniący. To często trwa latami. Niektóre badania są nieprzyjemne, bolesne, do tego często leki hormonalne, które z głowy robią sieczkę.

    In vitro to finał. Ostateczność. Świadomość, że jeśli ono nie pomoże to już nic. Więc nie mówcie o pójściu na łatwiznę bo nie macie zielonego pojęcia na ten temat.

    • 89 27

    • Świetnie, tylko jeżeli sprawa jest tak długotrwała (6)

      proponuję poodkładać na zabiegi InV, a nie domagac się kasy. To już nie są zabiegi, na które stać tylko najbogatszych.

      • 2 14

      • Płace podatki i składki (3)

        Wolę żeby z MOICH pieniędzy finansowano in vitro, niż leczenie pijaków, ćpunów, kiboli po ustawkach, otyłych.

        • 20 3

        • ot dylemat (2)

          a może być i tak, że osoby otyłe mają problem z dzietnością właśnie ze względu na otyłość( problemy z tarczycą, niewłaściwa gospodarka hormonalna, niewłaściwa dieta, nadciśnienie itp.) to wtedy co? lepiej ich wysłać na zbieg in vitro bo chcą mieć dzieci, czy wydawać kasę podatników na szukanie( dodam że może to być długotrwała diagnostyka) i leczenie przyczyny niepłodności....

          • 2 1

          • Dylemat to ma tylko ktoś kto nie potrafi logicznie myśleć (1)

            Powtórzę to co już niejednokrotnie zostało poruszone na tym forum: in vitro to ostatni krok. Po diagnostyce (długotrwałej), leczeniu itd. Dodam, że jest to finansowane z pieniędzy prywatnych- na nfz niewykonalne. Jeśli nie widzisz tej subtelnej różnicy to ja juz na to nic nie poradzę.

            • 0 0

            • do przemyślenia

              A przy niepłodności niewiadomego pochodzenia 24 m - ce starania się o dziecko , czy 12 m-cy jeśli li chodzi o kobiety po 35 r.ż. to długo czy krótko? No i pytanie jak dogłębna jest diagnostyka..? Gdyby część chociaż tej kasy, co jest wydawana z budżetu na in vitro była wydawana na porządną diagnostykę byłoby więcej poczęć we własnym łóżku i bez rycia mózgu hormonami w stężeniu które słonia przyprawiłoby o zawrót głowy.Tylko cóż skoro obecne społeczeństwo jest nastawione na szybkie rozwiązania. .. no i jeszcze jedno... dziecko powinno mieć matkę która będzie mogła się nim zająć.... a nie mówi się także o skutkach ubocznych stymulacji hormonalnej...

              • 0 0

      • Można by się spierać

        dlaczego płacącym składki NFZ odmawia się pomocy w ich problemie medycznym jednocześnie wysyłając dzień w dzień na TK głowy pijusów zbieranych z ulicy często-gęsto będących na "bezrobotnym"???

        Dlaczego rząd, tak szczycący się z liczniem się ze zdaniem ludzi, autorytarnie stwierdza, że taka metoda absolutnie nie będzie za ich władzy finansowana zamiast chociażby tylko ograniczyć jej budżet???

        • 6 1

      • chyba nie wiesz o czym piszesz

        • 9 0

    • Idźmy dalej. Cała współczesna medycyna to naciąganie na grubą kasę. Patrz zarobki lekarzy.

      • 4 1

    • kto tego nie przeszedł to nie wie...

      • 9 1

    • Dokładnie naprotechnologia nie jest w stanie pomóc wszystkim... ale nie wszyscy, którzy mają problem z płodnością od razu kwalifikują się do in vitro.

      • 14 4

  • (4)

    mój ojciec powtarza, nie ma bezpłodnych kobiet, są tylko za słabo wydmuchane.

    • 23 74

    • Czyli i Ty i twój ojciec .....

      macie zerową wiedzę nie tylko na temat anatomii/biologii kobiety, ale i mężczyzny.

      • 1 0

    • Jako spadkobierca tej idei musisz teraz założyć własny instytut i pobierać grubą kasę za tą rewolucyjną metodę leczenia niepłodności :D

      • 12 2

    • i ty z takiego wydmuchania jesteś

      a przeciąg był taki, ze i mózg wydmuchał dzieciakowi

      • 25 6

    • współczuję

      • 27 5

  • in-vitro jaka to metoda leczenia? (8)

    Inseminacja pozaustrojowa. I jeszcze obciążająca sumienie mordowanymi zarodkami. Czemu tak usilnie się wciska że to leczenie?

    • 18 36

    • (3)

      mordowanymi zarodkami....widziałeś/rozmawiałeś w życiu z osobą, którą poddała sie in vitro? Myślisz, że osoby, które mają problem z poczęciem dziecka, mają po 20 zarodków? Cudem jest jak znajdzie się 1, czasem 2 lub maksymalnie 3 z czego te, które zostają muszą "przeżyć" rozmrożenie. Wizja 20 zarodków zabijanych, bo niepotrzebnych to jak wiara w świętego mikołaja, ktoś kiedyś coś słyszał i do dziś wszystkim dzieciom się o nim opowiada.

      • 9 0

      • Jeśli zapładniana jest tylko jedna komórka jajowa, to świetnie. (2)

        Tyle że nie bez powodu wcześniej przeprowadza się hormonalną stymulację w celu uzyskania większej ilości komórek jajowych za jednym razem i potem zamraża się powstałe z nich "zbędne" zarodki. Wystarczą 2-3 takie zgony. Po co zaraz 20? Istotą problemu jest to, że w końcowym rozrachunku uzyskane życie okupione jest śmiercią (i to często po kilkakroć).

        • 0 4

        • (1)

          zrób im pogrzeb. oh wait, księża nie chcą grzebać poronionych płodów., ciekawe czemu, skoro to też jest śmierć?

          • 2 0

          • Ach ci księża... Jak nie czają się pod łóżkiem, to w inny sposób robią człowiekowi pod górę.

            Poza tym rozumowanie 'brak pogrzebu => brak życia' faktycznie jest niezawodne, nie ma co.

            • 2 0

    • "obciążająca sumienie mordowanymi zarodkami" (2)

      WTF? Nie można mordować czegoś, co nie ma mózgu.

      • 12 2

      • To "coś" ma już swoje własne DNA, jest więc odrębnym, rozwijającym się bytem.

        Jego prymitywna forma nie usprawiedliwia pozbawienia go życia.

        • 1 4

      • Mozna zamordowac wszystko co zyje

        Mozg nie jest niezbedny do faktu zaistnienia zycia.

        • 1 7

    • Czemu uwazasz, ze obciaza sumienie?

      Jak twojego nie obciaza, to skad wiesz, ze innym obciaza?

      Rozumiem ze ty jestes z tych co wiedza lepiej co nalezy myslec?

      • 6 2

  • Ostatecznie to kobiety niech zadecydują.

    a inni niech słuchają - bo będzie wiosna nasza....

    • 1 0

  • Alternatywą jest adopcja niechcianych (7)

    dzieci. Zamiast wywalać grube pieniądze na zabiegi, leczenie lepiej pomyśleć o adopcji niekochanych porzuconych dzieci. W takich wypadkach rząd powinien finansowo pomagać rodzinie.

    • 31 48

    • oooo - to takie odkrywcze

      alternatywą seksu mężczyzny z kobietą jest seks dwóch mężczyzn - lub kobiet; a alternatywą dla schabowego jest miska ryżu. alternatywą dla wiedzy jest wiara. Zatem wierz, że nasz rację - inni wiedzą, że jej nie masz

      • 0 0

    • Jak już skończysz gimnazjum to pogadamy (1)

      Bo nie masz zielonego pojęcia o czym mówisz.

      • 19 9

      • ja za to edukacje dawno zakończyłam

        mam 40 lat i zgadzam się z markiem....adopcja jest najlepszym lekarstwem...

        • 7 15

    • Adoptowanymi dziećmi nie przedłuża się gatunku (1)

      W biologii chodzi o to, żeby przekazać własne geny.

      • 9 6

      • A te adoptowane dzieci to z jakiego sa gatunku? :D

        • 7 2

    • Tak

      Nie każdy chce i jest gotowy wychowywać nie swoje dziecko, nikt ci nie broni ado
      ptować, ale nie zmuszaj do tego innych

      • 16 3

    • próbowałeś?

      masz chociaż nikłe pojęcie o tym jak wygląda adopcja dziecka? Myślisz ze wszystkie dzieci bez rodziców są do wzięcia? Myślisz, że każdy kto pójdzie do ośrodka adopcyjnego otrzyma słodkiego noworodka? Odwazylbys się adoptować nastolatka często z głęboko mi problemami emocjonalnymi który bardzo duzo w życiu przeszedł, który nie będzie Ci dozgonnie wdzięczny za miskę zupy... dzieci to nie nowy smarfon ze szukasz w necie opinii o najlepszym modelu, parametrach idziesz i wybierasz. Poza tym można bardzo kochać dziecko, które się adoptuje i dać mu tyle szczęścia ile się tylko może ale to nie zastąpi jego ruchów i koników od rana do wieczora j tego poczucia ze będzie się matka. Jak nie masz pojęcia o adopcji, niemoznosi posiadania dzieci to się nie wypowiadaj!

      • 35 7

  • Proszę żeby ktoś mi wyjaśnił taką rzecz....

    ......dlaczego zawsze w temacie rozrodczości, antykoncepcji, aborcji, invitro najwięcej mają do powiedzenia:
    Biskupi, Księża - przeróżni hierarchowie
    Starzy kawalerowie (np kaczyński ) i stare panny ( np pawłowicz )
    Posłowie których wykształcenie to - socjolog, politolog, filolog, filozof
    Przecież tych ludzi albo to NIE DOTYCZY , albo zwyczajnie ze względu na profesję lub wykształcenie NIE MOGĄ MIEĆ O TYM BLADEGO POJĘCIA !!!

    • 8 1

  • Tak! Ta metoda dziala i jest skuteczniejsza niz in vitro. (1)

    • 8 11

    • nie tak jak modlitwa i msza w intencji za kopertę ale skuteczna

      • 4 0

  • Nie koniecznie ale zakaz aborcji jest alternatywą! (2)

    Nie koniecznie ale zakaz aborcji jest alternatywą!

    • 4 36

    • Zakaz aborcji jest alternatywą względem czego? leczenia niepłodności? (1)

      • 12 0

      • No tak. Ci co chcą, a nie mogą wprawdzie dzieci nie będą mieli, ale niedobory dzietności w społeczeństwie pokryją dzieci niechciane. Sztuka się liczy, jakto mówią w wojsku

        • 0 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Warsztaty choreoterapii i psychoedukacji
Warsztaty choreoterapii i psychoedukacji
warsztaty, spotkanie
g. 16:00
Gdańsk, Przyjazna dłoń
Kung Fu Senior 55+ - darmowe warsztaty
Kung Fu Senior 55+ - darmowe warsztaty
warsztaty, spotkanie
wrz 1-31.12
Gdańsk, Przyjazna dłoń
Masz trądzik? Pozbądź się problemu
Masz trądzik? Pozbądź się problemu
badania, konsultacje
gru 11
sobota, g. 10:00
Gdynia, Medyczna Gdynia Sp. z o.o.

Najczęściej czytane