Wiadomości

Pierwsza pomoc dla początkujących. Szybki kurs ze stroną Aid Copernicus

Aid Copernicus

Podczas udzielania pomocy pacjentowi z udarem mózgu istotna jest każda minuta. Zobacz materiał informacyjny przygotowany przez Aid Copernicus.

Skąd wiadomo, że znajdujemy się w sytuacji zagrożenia życia i natychmiast powinniśmy udać się na SOR? Kto na SORze zostanie obsłużony poza kolejnością? Dlaczego na oddziałach ratunkowych pacjenci są nerwowi, a pracownicy niemili i jak uzdrowić ich wzajemne relacje? O tym, ale przede wszystkim o sposobach na uzdrowienie relacji na linii pacjent - system opieki zdrowia rozmawiamy z Bartoszem Krasińskim, współtwórcą projektu Aid Copernicus, który postawił sobie za cel usprawnienie pracy szpitalnych oddziałów ratunkowych.



Czy wiesz, w jakich sytuacjach zagrożenia życia bądź zdrowia należy niezwłocznie zgłosić się na Szpitalny Oddział Ratunkowy?

tak, posiadam dokładną wiedzę na ten tamat 37%
posiadam szczątkową wiedzę - znam najpopularniejsze objawy, z jakimi należy zgłosić się na SOR 46%
nie, nigdy się tym nie interesowałe(a)m 17%
zakończona Łącznie głosów: 209
Ewa Palińska: Jest pan ratownikiem medycznym, ale równie chętnie co na oddziale ratunkowym spędza pan czas w świecie wirtualnym, prowadząc stronę AID Copernicus. Skąd wziął się pomysł na tego rodzaju aktywność?

Bartosz Krasiński: Pracuję na oddziale ratunkowym od 8 lat. Sam pomysł stworzenia strony informacyjnej powstał w Stanach Zjednoczonych, gdzie przebywałem razem ze specjalnie wydelegowanym zespołem SOR-u, w tym z moim przyjacielem i zarazem współautorem projektu AID - Copernicus, Łukaszem Wryczem-Rekowskim. Używam określenia projekt, bo sama strona na Facebooku to jedynie skromna część naszej działalności, jedno z wielu narzędzi, jakimi się posługujemy, aby jeszcze lepiej dotrzeć z wiedzą do ludzi. Naszym celem jest edukacja jak najszerszej części społeczeństwa chociażby poprzez organizację szkoleń z zakresu pierwszej pomocy, a także przekazywania informacji na temat prawidłowego wyboru placówki mogącej w pełni udzielić wymaganej pomocy.

Pacjenci takiej wiedzy nie posiadają? Nie wiedzą, kiedy trzeba pojechać na SOR, a kiedy wystarczy wizyta u lekarza pierwszego kontaktu?

Naszą grupą docelową nie są pacjenci, a raczej ci, którzy mogą nimi zostać w przyszłości. Dlatego też staramy się dotrzeć z informacjami do mieszkańców województwa pomorskiego, ale też i całej Polski, którzy nie tylko nie mają pewności, kiedy jechać do SOR-u, czyli Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, ale też nie mają pojęcia o tym, że istnieje alternatywa chociażby w postaci nocnej i świątecznej opieki medycznej. Nawet jeśli wiedzą, że wieczorami, w weekendy i w święta mogą liczyć na darmową pomoc lekarza POZ, to najczęściej nie mają pojęcia, gdzie takie placówki się mieszczą. Dlatego też stale uaktualniamy informacje dotyczące ich lokalizacji.

A co za różnica, z punktu widzenia pacjenta oczywiście, czy zgłosi się po pomoc do Nocnego Punktu Obsługi Chorych czy na SOR? Przecież w obu tych miejscach pracują lekarze. Jeśli lekarz zobaczy, że stan jest na tyle poważny, że trzeba jechać na oddział ratunkowy, to chyba takiego pacjenta przekieruje, prawda?

Weźmy taki przykład - w szkole, na osiedlu Zaspa lub Przymorze, doszło do urazu stawu skokowego u dziecka. Dziecko wraca do domu i informuje rodzica o problemie, ale rodzic nie jedzie po pomoc nigdzie. Późnym wieczorem rodzic zauważa, że staw skokowy wygląda coraz gorzej. Ojciec postanawia udać się po pomoc, ale nie wie ani gdzie jechać, ani czego się spodziewać. Wybiera miejsce, które jest najbliżej - NOCh szpitala na Zaspie. Po około 2 godzinach rodzina dostaje informację, że z takim urazem, jakiego doznało dziecko, natychmiast powinni zgłosić się na oddział ratunkowy, ale nie tu, tylko po drugiej stronie miasta - do szpitala Copernicus na ulicy Nowe Ogrody 1-6 zobacz na mapie Gdańska. Ojciec, zmęczony tą sytuacją, ale przede wszystkim krzywdą, jaka dzieje się jego dziecku, jedzie do naszego szpitala.

A tam kolejka do rejestracji i cała procedura od początku, raz jeszcze...

Dokładnie tak. Na oddziale ratunkowym czeka w kolejce do rejestracji SOR ok. 30 minut. Kiedy wydaje mu się, że właśnie lekarz ogląda kończynę jego dziecka okazuje się, że jest to ratownik, który ma za zadanie ocenić, ile dziecko może czekać na lekarza, aby nic nie zagrażało jego życiu bądź zdrowiu. Minęły właśnie 4 godziny od opuszczenia domu, a rodzic, bez względu na to, jak bardzo pracownicy SOR starają się być mili i jak bardzo sprawnie działają, jest już bardzo zły. Tę całą złość i bezsilność z siebie wyrzuca, bo choć na co dzień jest dobrym i spokojnym człowiekiem, to w tym momencie sytuacja go przerosła i musi się na kimś wyładować, a najprościej wyładować się na medykach. My natomiast też jesteśmy tylko ludźmi, mamy swoje obowiązki, często jesteśmy w trakcie procesu ratowania czyjegoś życia, więc niejednokrotnie zwyczajnie nie mamy możliwości wytłumaczenia takim pacjentom i ich rodzinom, co dokładnie się dzieje, krok po kroku, chociaż bardzo byśmy chcieli.

Czyli taki pacjent bądź jego bliscy nie mogą liczyć na żadną informację zwrotną od pracowników SOR-u?

Odpowiadamy merytorycznie, jednak krótko, aby móc możliwie szybko wrócić do pełnienia swoich obowiązków. W omawianej przez nas sytuacji proces diagnostyczno-leczniczy kończy się po 4 godzinach. Kto jest największą ofiarą tej sytuacji? Ojciec pacjenta czy medyk? Zawsze odpowiadam to, na co zwrócono mi uwagę podczas szkolenia w Stanach Zjednoczonych - że ofiarą jest to biedne dziecko. To ono znalazło się w nowym miejscu, nikogo nie zna, a jedyna osoba, którą kocha i której ufa w tym momencie nie pomaga, tylko stara się wywrzeć na kimś presję.

Jak w takim razie ma się dobro pacjenta, choćby tego przykładowego dziecka z urazem stawu skokowego, do informacji publikowanych na profilu Aid Copernicus? Myśli pan, że umieszczanie tam informacji, których pracownicy medyczni nie są w stanie podczas swojej pracy przekazać pacjentom w kontakcie bezpośrednim, "uzdrowi" sytuację i zniweluje napięcie panujące między pacjentami a pracownikami SOR-ów?

Myślę, że w dużej mierze może się do tego przyczynić, bo dzięki takim publikacjom oswajamy pacjentów z działalnością oddziałów ratunkowych i budujemy zaufanie. A jeśli pacjent trafia na SOR, to powinien wiedzieć i być w pełni świadomym, co będzie się działo, krok po kroku. To samo tyczy się również bliskich pacjenta, którzy aby móc zapewnić im wsparcie psychiczne, sami powinni czuć się pewnie. Aby tak się stało, muszą nam zaufać. Pacjent i jego bliscy muszą mieć świadomość tego, że trafili do miejsca, w którym zostanie udzielona pomoc w sposób najlepszy z możliwych.

Zobacz też: Jak usprawnić SOR-y? Relacja z debaty Trojmiasto.pl i Radia Gdańsk

Bartosz Krasiński i Łukasz Wrycz-Rekowski - autorzy projektu Aid Copernicus.
Bartosz Krasiński i Łukasz Wrycz-Rekowski - autorzy projektu Aid Copernicus. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl
Jakiej wiedzy potrzebuje pacjent, aby na SORze czuć się bezpiecznie i obdarzyć was zaufaniem?

Czasem bardzo podstawowej. Często pacjent nie rozumie, że pobyt na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym to tylko pobyt jednego dnia. Epizod w pełnym procesie diagnostyczno-leczniczym. Często wymagany jest szerszy zakres badań dodatkowych, które nie mogą być wykonywane w szpitalnym oddziale ratunkowym, ale są wykonywane w poradniach specjalistycznych, jak np. specjalistyczne badanie obrazowe (rezonans). O tym również staramy się stale informować mieszkańców Gdańska.

Mówił pan o zrozumieniu, zaufaniu i cierpliwości, ale zdarzają się sytuacje, kiedy wzburzenie osób przyjeżdżających na SOR jest uzasadnione, bo ktoś znajduje się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia.

Mamy wyselekcjonowane, konkretne jednostki chorobowe, które nie mogą czekać w kolejce: kiedy podejrzewamy lub mamy pewność, że dziecko połknęło baterię, w przypadku reakcji alergicznej nasilającej się od około 2 godzin, w przypadku wystąpienia objawów sugerujących udar mózgu, z rozrywającym, piekącym bólem w klatce piersiowej czy z bólem jądra u dziecka. Dodatkowo, po konsultacji z kolegami po fachu ze Stanów Zjednoczonych ustaliliśmy, że w trosce o zwiększone bezpieczeństwo, dzieci oparzone, które płaczą i są niespokojne lub słabo reagujące również nie mają obowiązku czekać w kolejce do rejestracji.

Jak powinniśmy się zachować, jeśli podejrzewamy, że ktoś wymaga nagłej pomocy? Skąd mamy wiedzieć, że powinniśmy domagać się pomocy natychmiastowej, poza kolejnością?

Szkolimy pod tym kątem naszych rejestratorów, dzięki czemu częściowo są w stanie znaleźć i rozpoznać w tłumie oczekujących osoby, u których podejrzewamy zagrożenie życia lub zdrowia. Przede wszystkim jednak informujemy ludzi, z jakimi objawami i w jakich sytuacjach nie powinni czekać w kolejce, tylko, w sposób spokojny i nie podnosząc tonu, niezwłocznie poinformować o sytuacji rejestratora. Takie osoby mają pełne prawo otrzymać pomoc poza kolejnością.

Jaki jest wymarzony pacjent na SORze zdaniem ratownika medycznego? Jak powinien się zachowywać od chwili przekroczenia progu oddziału ratunkowego i na każdym późniejszym etapie diagnostycznym? Zdarzają się tacy pacjenci idealni?

Pacjent idealny to taki, który nie musi mieć zagrożenia życia i zdrowia, musi jednak być to chory, który udaje się po pomoc tam, gdzie powinien się udać, wie, co będzie go czekać, współpracuje z nami, odpowiada w pełni na zadawanie przez nas ważne pytania, wykonuje nasze polecenia, nie kłóci się. Pamiętajmy, że system Aid działa w obie strony, więc im bardziej idealny będzie pacjent, tym bardziej idealni będziemy my, medycy.

A idealny pracownik SOR...

Musi się szkolić, analizować przypadki, stąd 48 szkoleń w roku z samych zabiegów resuscytacyjnych. Dodatkowo, w tygodniu, szkolimy z Łukaszem Wryczem-Rekowskim personel SOR-u z tych najtrudniejszych przypadków, abyśmy byli jeszcze lepsi. Ja osobiście weryfikuję ścieżkę całego procesu diagnostyczno-leczniczego każdego pacjenta, który otrzymał kategorię "0", która oznacza tzw."ostry stan" i skutkuje tym, że pacjent wchodzi wg procedury Triage w pierwszej kolejności.

19 czerwca w Studiu Koncertowym im. Janusza Hajduna odbyła się debata "Pacjent na pomorskim SORze, organizowana przez Trojmiasto.pl i Radia Gdańsk. Wśród zaproszonych gości był m.in. Bartosz Krasiński.

Na temat pracy SOR-ów słyszy się wiele skarg. Pochwały się nie zdarzają?

Mamy wielu zadowolonych pacjentów i ich liczba ciągle wzrasta. Problem w tym, że nie chcą o tym mówić czy pisać oficjalnych pochwał. Stąd między innymi bierze się większość negatywnego nastawienia do naszego personelu SOR - ludzie bazują w naszych czasach głównie na opinii publicznej, a skoro mają bazę informacji negatywnych, to sami się tego trzymają. Nam natomiast zależy na budowaniu relacji, poprzez np. rozmowę z osobą, która ma realny problem, która nie wie, gdzie ma się zgłosić po pomoc. Można do nas pisać przez stronę na Facebooku 7 dni w tygodniu, 24 h na dobę, a my w wolnej chwili odpowiemy i wspólnie postaramy się poszukać właściwego rozwiązania. Tylko budując wspólne relacje od początku jesteśmy w stanie wspólnie wypracować zaufanie.

Jakie są dalsze plany odnośnie strony i kampanii informacyjnej?

Dalszy plan jest jeden - idziemy stałym programem rozwoju projektu, mając za cel stałe rozwijanie relacji na linii pacjent - system opieki zdrowotnej. Zależy nam, aby obie strony zawsze ze sobą współpracowały i aby każda z nich wypełniała swoje zadania jak najlepiej. Chcemy, aby pacjent czuł do nas zawsze zaufanie i wiedział dokładnie, że zawsze może do nas napisać czy zgłosić się po pomoc. Obiecujemy, że każde takie zgłoszenie dogłębnie przeanalizujemy, wyciągniemy wnioski i w najlepszy z możliwych sposobów postaramy się pomóc. To będzie długa i trudna droga, bo po stronie pacjentów nagromadziło się wiele negatywnych emocji, z którymi będziemy musieli się zmierzyć. Z drugiej strony, Aid Copernicus ma coraz większy zasięg i głęboko wierzymy, że razem uda nam się zbudować nowe, wspaniałe relacje.

Jest szansa na jakieś dofinansowanie czy opłacenie kampanii w świecie realnym, a nie wirtualnym?

Odpowiedzią na to pytanie są oczywiście fundusze - im więcej pieniędzy uda się nam zebrać, tym szerszy i lepszy przekaz uda się nam zbudować. Na razie bazujemy na darmowych narzędziach przekazu. Projekt jest jednak tak skonstruowany, że jego realna realizacja będzie się opierała na latach, dlatego w spokoju robimy swoje, czekając na każdą możliwość dalszej współpracy.

Opinie (67) 2 zablokowane

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje