Wiadomości

Pierwsza pomoc dla początkujących. Szybki kurs ze stroną Aid Copernicus

Aid Copernicus

Podczas udzielania pomocy pacjentowi z udarem mózgu istotna jest każda minuta. Zobacz materiał informacyjny przygotowany przez Aid Copernicus.

Skąd wiadomo, że znajdujemy się w sytuacji zagrożenia życia i natychmiast powinniśmy udać się na SOR? Kto na SORze zostanie obsłużony poza kolejnością? Dlaczego na oddziałach ratunkowych pacjenci są nerwowi, a pracownicy niemili i jak uzdrowić ich wzajemne relacje? O tym, ale przede wszystkim o sposobach na uzdrowienie relacji na linii pacjent - system opieki zdrowia rozmawiamy z Bartoszem Krasińskim, współtwórcą projektu Aid Copernicus, który postawił sobie za cel usprawnienie pracy szpitalnych oddziałów ratunkowych.



Czy wiesz, w jakich sytuacjach zagrożenia życia bądź zdrowia należy niezwłocznie zgłosić się na Szpitalny Oddział Ratunkowy?

tak, posiadam dokładną wiedzę na ten tamat 37%
posiadam szczątkową wiedzę - znam najpopularniejsze objawy, z jakimi należy zgłosić się na SOR 46%
nie, nigdy się tym nie interesowałe(a)m 17%
zakończona Łącznie głosów: 209
Ewa Palińska: Jest pan ratownikiem medycznym, ale równie chętnie co na oddziale ratunkowym spędza pan czas w świecie wirtualnym, prowadząc stronę AID Copernicus. Skąd wziął się pomysł na tego rodzaju aktywność?

Bartosz Krasiński: Pracuję na oddziale ratunkowym od 8 lat. Sam pomysł stworzenia strony informacyjnej powstał w Stanach Zjednoczonych, gdzie przebywałem razem ze specjalnie wydelegowanym zespołem SOR-u, w tym z moim przyjacielem i zarazem współautorem projektu AID - Copernicus, Łukaszem Wryczem-Rekowskim. Używam określenia projekt, bo sama strona na Facebooku to jedynie skromna część naszej działalności, jedno z wielu narzędzi, jakimi się posługujemy, aby jeszcze lepiej dotrzeć z wiedzą do ludzi. Naszym celem jest edukacja jak najszerszej części społeczeństwa chociażby poprzez organizację szkoleń z zakresu pierwszej pomocy, a także przekazywania informacji na temat prawidłowego wyboru placówki mogącej w pełni udzielić wymaganej pomocy.

Pacjenci takiej wiedzy nie posiadają? Nie wiedzą, kiedy trzeba pojechać na SOR, a kiedy wystarczy wizyta u lekarza pierwszego kontaktu?

Naszą grupą docelową nie są pacjenci, a raczej ci, którzy mogą nimi zostać w przyszłości. Dlatego też staramy się dotrzeć z informacjami do mieszkańców województwa pomorskiego, ale też i całej Polski, którzy nie tylko nie mają pewności, kiedy jechać do SOR-u, czyli Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, ale też nie mają pojęcia o tym, że istnieje alternatywa chociażby w postaci nocnej i świątecznej opieki medycznej. Nawet jeśli wiedzą, że wieczorami, w weekendy i w święta mogą liczyć na darmową pomoc lekarza POZ, to najczęściej nie mają pojęcia, gdzie takie placówki się mieszczą. Dlatego też stale uaktualniamy informacje dotyczące ich lokalizacji.

A co za różnica, z punktu widzenia pacjenta oczywiście, czy zgłosi się po pomoc do Nocnego Punktu Obsługi Chorych czy na SOR? Przecież w obu tych miejscach pracują lekarze. Jeśli lekarz zobaczy, że stan jest na tyle poważny, że trzeba jechać na oddział ratunkowy, to chyba takiego pacjenta przekieruje, prawda?

Weźmy taki przykład - w szkole, na osiedlu Zaspa lub Przymorze, doszło do urazu stawu skokowego u dziecka. Dziecko wraca do domu i informuje rodzica o problemie, ale rodzic nie jedzie po pomoc nigdzie. Późnym wieczorem rodzic zauważa, że staw skokowy wygląda coraz gorzej. Ojciec postanawia udać się po pomoc, ale nie wie ani gdzie jechać, ani czego się spodziewać. Wybiera miejsce, które jest najbliżej - NOCh szpitala na Zaspie. Po około 2 godzinach rodzina dostaje informację, że z takim urazem, jakiego doznało dziecko, natychmiast powinni zgłosić się na oddział ratunkowy, ale nie tu, tylko po drugiej stronie miasta - do szpitala Copernicus na ulicy Nowe Ogrody 1-6 zobacz na mapie Gdańska. Ojciec, zmęczony tą sytuacją, ale przede wszystkim krzywdą, jaka dzieje się jego dziecku, jedzie do naszego szpitala.

A tam kolejka do rejestracji i cała procedura od początku, raz jeszcze...

Dokładnie tak. Na oddziale ratunkowym czeka w kolejce do rejestracji SOR ok. 30 minut. Kiedy wydaje mu się, że właśnie lekarz ogląda kończynę jego dziecka okazuje się, że jest to ratownik, który ma za zadanie ocenić, ile dziecko może czekać na lekarza, aby nic nie zagrażało jego życiu bądź zdrowiu. Minęły właśnie 4 godziny od opuszczenia domu, a rodzic, bez względu na to, jak bardzo pracownicy SOR starają się być mili i jak bardzo sprawnie działają, jest już bardzo zły. Tę całą złość i bezsilność z siebie wyrzuca, bo choć na co dzień jest dobrym i spokojnym człowiekiem, to w tym momencie sytuacja go przerosła i musi się na kimś wyładować, a najprościej wyładować się na medykach. My natomiast też jesteśmy tylko ludźmi, mamy swoje obowiązki, często jesteśmy w trakcie procesu ratowania czyjegoś życia, więc niejednokrotnie zwyczajnie nie mamy możliwości wytłumaczenia takim pacjentom i ich rodzinom, co dokładnie się dzieje, krok po kroku, chociaż bardzo byśmy chcieli.

Czyli taki pacjent bądź jego bliscy nie mogą liczyć na żadną informację zwrotną od pracowników SOR-u?

Odpowiadamy merytorycznie, jednak krótko, aby móc możliwie szybko wrócić do pełnienia swoich obowiązków. W omawianej przez nas sytuacji proces diagnostyczno-leczniczy kończy się po 4 godzinach. Kto jest największą ofiarą tej sytuacji? Ojciec pacjenta czy medyk? Zawsze odpowiadam to, na co zwrócono mi uwagę podczas szkolenia w Stanach Zjednoczonych - że ofiarą jest to biedne dziecko. To ono znalazło się w nowym miejscu, nikogo nie zna, a jedyna osoba, którą kocha i której ufa w tym momencie nie pomaga, tylko stara się wywrzeć na kimś presję.

Jak w takim razie ma się dobro pacjenta, choćby tego przykładowego dziecka z urazem stawu skokowego, do informacji publikowanych na profilu Aid Copernicus? Myśli pan, że umieszczanie tam informacji, których pracownicy medyczni nie są w stanie podczas swojej pracy przekazać pacjentom w kontakcie bezpośrednim, "uzdrowi" sytuację i zniweluje napięcie panujące między pacjentami a pracownikami SOR-ów?

Myślę, że w dużej mierze może się do tego przyczynić, bo dzięki takim publikacjom oswajamy pacjentów z działalnością oddziałów ratunkowych i budujemy zaufanie. A jeśli pacjent trafia na SOR, to powinien wiedzieć i być w pełni świadomym, co będzie się działo, krok po kroku. To samo tyczy się również bliskich pacjenta, którzy aby móc zapewnić im wsparcie psychiczne, sami powinni czuć się pewnie. Aby tak się stało, muszą nam zaufać. Pacjent i jego bliscy muszą mieć świadomość tego, że trafili do miejsca, w którym zostanie udzielona pomoc w sposób najlepszy z możliwych.

Zobacz też: Jak usprawnić SOR-y? Relacja z debaty Trojmiasto.pl i Radia Gdańsk

Bartosz Krasiński i Łukasz Wrycz-Rekowski - autorzy projektu Aid Copernicus.
Bartosz Krasiński i Łukasz Wrycz-Rekowski - autorzy projektu Aid Copernicus. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl
Jakiej wiedzy potrzebuje pacjent, aby na SORze czuć się bezpiecznie i obdarzyć was zaufaniem?

Czasem bardzo podstawowej. Często pacjent nie rozumie, że pobyt na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym to tylko pobyt jednego dnia. Epizod w pełnym procesie diagnostyczno-leczniczym. Często wymagany jest szerszy zakres badań dodatkowych, które nie mogą być wykonywane w szpitalnym oddziale ratunkowym, ale są wykonywane w poradniach specjalistycznych, jak np. specjalistyczne badanie obrazowe (rezonans). O tym również staramy się stale informować mieszkańców Gdańska.

Mówił pan o zrozumieniu, zaufaniu i cierpliwości, ale zdarzają się sytuacje, kiedy wzburzenie osób przyjeżdżających na SOR jest uzasadnione, bo ktoś znajduje się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia.

Mamy wyselekcjonowane, konkretne jednostki chorobowe, które nie mogą czekać w kolejce: kiedy podejrzewamy lub mamy pewność, że dziecko połknęło baterię, w przypadku reakcji alergicznej nasilającej się od około 2 godzin, w przypadku wystąpienia objawów sugerujących udar mózgu, z rozrywającym, piekącym bólem w klatce piersiowej czy z bólem jądra u dziecka. Dodatkowo, po konsultacji z kolegami po fachu ze Stanów Zjednoczonych ustaliliśmy, że w trosce o zwiększone bezpieczeństwo, dzieci oparzone, które płaczą i są niespokojne lub słabo reagujące również nie mają obowiązku czekać w kolejce do rejestracji.

Jak powinniśmy się zachować, jeśli podejrzewamy, że ktoś wymaga nagłej pomocy? Skąd mamy wiedzieć, że powinniśmy domagać się pomocy natychmiastowej, poza kolejnością?

Szkolimy pod tym kątem naszych rejestratorów, dzięki czemu częściowo są w stanie znaleźć i rozpoznać w tłumie oczekujących osoby, u których podejrzewamy zagrożenie życia lub zdrowia. Przede wszystkim jednak informujemy ludzi, z jakimi objawami i w jakich sytuacjach nie powinni czekać w kolejce, tylko, w sposób spokojny i nie podnosząc tonu, niezwłocznie poinformować o sytuacji rejestratora. Takie osoby mają pełne prawo otrzymać pomoc poza kolejnością.

Jaki jest wymarzony pacjent na SORze zdaniem ratownika medycznego? Jak powinien się zachowywać od chwili przekroczenia progu oddziału ratunkowego i na każdym późniejszym etapie diagnostycznym? Zdarzają się tacy pacjenci idealni?

Pacjent idealny to taki, który nie musi mieć zagrożenia życia i zdrowia, musi jednak być to chory, który udaje się po pomoc tam, gdzie powinien się udać, wie, co będzie go czekać, współpracuje z nami, odpowiada w pełni na zadawanie przez nas ważne pytania, wykonuje nasze polecenia, nie kłóci się. Pamiętajmy, że system Aid działa w obie strony, więc im bardziej idealny będzie pacjent, tym bardziej idealni będziemy my, medycy.

A idealny pracownik SOR...

Musi się szkolić, analizować przypadki, stąd 48 szkoleń w roku z samych zabiegów resuscytacyjnych. Dodatkowo, w tygodniu, szkolimy z Łukaszem Wryczem-Rekowskim personel SOR-u z tych najtrudniejszych przypadków, abyśmy byli jeszcze lepsi. Ja osobiście weryfikuję ścieżkę całego procesu diagnostyczno-leczniczego każdego pacjenta, który otrzymał kategorię "0", która oznacza tzw."ostry stan" i skutkuje tym, że pacjent wchodzi wg procedury Triage w pierwszej kolejności.

19 czerwca w Studiu Koncertowym im. Janusza Hajduna odbyła się debata "Pacjent na pomorskim SORze, organizowana przez Trojmiasto.pl i Radia Gdańsk. Wśród zaproszonych gości był m.in. Bartosz Krasiński.

Na temat pracy SOR-ów słyszy się wiele skarg. Pochwały się nie zdarzają?

Mamy wielu zadowolonych pacjentów i ich liczba ciągle wzrasta. Problem w tym, że nie chcą o tym mówić czy pisać oficjalnych pochwał. Stąd między innymi bierze się większość negatywnego nastawienia do naszego personelu SOR - ludzie bazują w naszych czasach głównie na opinii publicznej, a skoro mają bazę informacji negatywnych, to sami się tego trzymają. Nam natomiast zależy na budowaniu relacji, poprzez np. rozmowę z osobą, która ma realny problem, która nie wie, gdzie ma się zgłosić po pomoc. Można do nas pisać przez stronę na Facebooku 7 dni w tygodniu, 24 h na dobę, a my w wolnej chwili odpowiemy i wspólnie postaramy się poszukać właściwego rozwiązania. Tylko budując wspólne relacje od początku jesteśmy w stanie wspólnie wypracować zaufanie.

Jakie są dalsze plany odnośnie strony i kampanii informacyjnej?

Dalszy plan jest jeden - idziemy stałym programem rozwoju projektu, mając za cel stałe rozwijanie relacji na linii pacjent - system opieki zdrowotnej. Zależy nam, aby obie strony zawsze ze sobą współpracowały i aby każda z nich wypełniała swoje zadania jak najlepiej. Chcemy, aby pacjent czuł do nas zawsze zaufanie i wiedział dokładnie, że zawsze może do nas napisać czy zgłosić się po pomoc. Obiecujemy, że każde takie zgłoszenie dogłębnie przeanalizujemy, wyciągniemy wnioski i w najlepszy z możliwych sposobów postaramy się pomóc. To będzie długa i trudna droga, bo po stronie pacjentów nagromadziło się wiele negatywnych emocji, z którymi będziemy musieli się zmierzyć. Z drugiej strony, Aid Copernicus ma coraz większy zasięg i głęboko wierzymy, że razem uda nam się zbudować nowe, wspaniałe relacje.

Jest szansa na jakieś dofinansowanie czy opłacenie kampanii w świecie realnym, a nie wirtualnym?

Odpowiedzią na to pytanie są oczywiście fundusze - im więcej pieniędzy uda się nam zebrać, tym szerszy i lepszy przekaz uda się nam zbudować. Na razie bazujemy na darmowych narzędziach przekazu. Projekt jest jednak tak skonstruowany, że jego realna realizacja będzie się opierała na latach, dlatego w spokoju robimy swoje, czekając na każdą możliwość dalszej współpracy.

Opinie (67) 2 zablokowane

  • Pacjent o Sorze nic nie musi wiedzieć bo nie ma opcji na dostanie się tam (3)

    • 11 27

    • Cierpliwości

      :)

      • 3 1

    • Czyzby szerokopojeta promocja Copernicusa? Dzisiaj w radiu Gdansk bylo o porodowce (1)

      A szpital ten jedzie po taniosci na wszystkim

      • 6 4

      • na Zaspie ordynator położnictwa zdecydował że rodzące muszą najpierw przejść przez SOR, żeby dostać się na porodówkę (dodatkowy czas, dodatkowa kolejka)

        • 4 0

  • (5)

    Powinien wiedzieć, że się czeka na SOR w Gdańsku do lekarza 7-8 godzin.

    • 50 4

    • A rządzący od 30 lat twierdzą że idzie ku dobremu

      • 14 1

    • (1)

      Niestety jak chcesz żeby szybciej (2-3 godz.) się tobą zajęli, to trzeba „trochę” zmyślać. Inaczej można tam kwitnąć cały dzień lub noc.

      • 3 9

      • Ty będziesz synulować

        a ktoś w ciężkim stanie umrze.

        • 1 0

    • Dlaczego tyle godzin? (1)

      Między innymi dlatego że ludzie przychodzą na SOR z dolegliwościami, z którymi spokojnie mogliby udać się do lekarza POZ.

      • 29 1

      • Trzeba dawać mandaciki, jak przy bezpodstawnym wezwaniu karetki

        • 11 1

  • Program AID copernicus (9)

    Witam Państwa bardzo serdecznie.
    Przede wszystkim chce Państwu, podziekowac, za to, że przeczytaliscie Państwo całość.
    Ten artykuł to swego rodzaju apel ( apel o zwrócenie uwagi na brak zaufania, apel o brak wiedzy). Wszystkich państwa na prawdę bardzo serdecznie zapraszam do naszej grupy "aid copernicus" dostępnej na Facebooku.
    Zachęcam każdego z Państwa z osobna o pisanie do nas wiadomości, każdy Państwa żal. Niepokój ale doświadczenie można razem przeanalizować. Budujmy razem zaufanie.
    Proszę obejrzeć cały film jest on bardzo ważny dla Państwa bezpieczeństwa.
    Proszę zwrócić uwagę, że takich artykułów w Polsce jest bardzo dużo jednak nigdzie nikt nie chce do końca z Państwem rozmawiać, my zapraszamy.
    Pozdrawiam :)

    • 51 3

    • dziękuję za artykuł (7)

      kilka razy miałem okazję być na Sorze w szpitalu Wojewódzkim (urazy dzieci) i za każdym razem spędziłem tam ok 6-8 godzin.
      Proszę o informację, dlaczego rodzic musi czekać w szpitalu na Zaspie 2 godziny zanim zostanie skierowany na Nowe Ogrody. Bo z artykułu niczego takiego się nie dowiemy.

      • 5 3

      • Na zaspie (5)

        nie ma ortopedy dziecięcego. Tylko tą informację można uzyskać od razu przy zgłoszeniu się na sor. Nie zmienia to faktu, że uraz czy dziecka czy dorosłego to i tak średnio 6h czekania. O ile dorosły jakoś to przetrwa w miarę cierpliwie, o tyle dziecko np. ze złamaniem kończyny już nie.

        • 4 0

        • dokładnie (2)

          żeby chociaż telewizor był z programami dla dzieci

          • 0 9

          • (1)

            Nie ma żadnego z tym problemu:) wystarczy nam to zgłosić często nie mamy możliwości stałej oceny co leci w telewizji. Jednak proszę Pamiętać że myśl o telewizorach w poczekalni jest również dla dobra Państwa :) aby ten czas okresu oczekiwania na dalsze decyzje można było w jakikolwiek sposób umilić:)

            • 2 0

            • Panie Bartoszu

              To bardzo miło, ze się Pan zaangażował osobiście i w imieniu wszystkich ze służby i ze jest Pan otwarty na dialog oraz wysłuchanie wszelkich uwag ze strony pacjentów. Wydaje mi się, że zasadniczym problemem nie jest dostępność telewizorów w poczekalni, ani nawet otwarcie wypożyczalni tabletów dla młodych pacjentów dzieci czy małpiego gaju dla dzieci i dorosłych, bo to zasadniczo nie o to chodzi w standardzie obsługi medycznej, bardziej rozchodzi się o: dostępność do szerokiego grona specjalistów, dostępność czasową w zakresie objęcia pacjenta usługa medyczną, rzetelnego informowania i kierowania do innych placówek w razie konieczności, wysokiej jakości obsługa personelu (empatia); dostępność wyspecjalizowanego sprzętu diagnostycznego od ręki; porządek i ład społeczny na sorze. Jeśli to się zapewni w służbie medycznej obywatelom to nie trzeba będzie inwestować w płaskie telewizory emitujące technologiczne bodźce osobom uzależnionym ani w fotele masujące w poczekalni dla zestresowanych. Trzeba działać sprawnie, skutecznie, efektywnie w zakresie działalności głównej, a jak się już to osiągnie to można zacząć rozwijać inne usługi poboczne dla osób cierpiących na syndrom nadmiaru możliwości. Tymczasem ludzie cierpią na brak informacji, złe kierowanie, długie oczekiwanie, nierzetelna obsługę, niemiły kontakt, ignorancję personelu, brak dostępności specjalistów. Podkreślam ze nie wszystko jest źle, ale wszyscy chyba wiemy ze jeszcze daleka droga do wysokich standardów. Pozdrawiam Pana serdecznie i kolegów w służbie.

              • 2 1

        • Pytanie co należy zmienić w systemie aby nie czekać 6h tylko 30 min (1)

          • 8 0

          • Można zmienić a w zasadzie poprawić jednak wspólnie, proszę pisać do nas w AID copernicus. Będziemy to zmieniać razem :)

            • 0 0

      • Tak na krótko. Ja zostałem już z diagnozą i wynikami z sąsiedniego szpitala skierowany na w/w SOR przy Nowych Ogrodach w celu wykonania usg. W międzyczasie badało mnie trzech chirurgów, dwa USG, badania krwi,każdy potwierdzał, że trzeba na oddział po czym wychodzili. Przyjęty w niedzielę o 21.30 czekałem do poniedziałku do godz. 15-tej. Po czym okazało się, że mnie nie ma w/g komputera na SOR. po prostu nie istnieje i nie wiadomo gdzie się podziałem. Gdyby nie pomoc pielęgniarki siedziałbym tam może do dzisiaj. Szkoda, że nie było tam Pana Bartosza bo pewnie byłoby sprawniej. Gratulacje!!!

        • 5 0

    • A my wdzięczni za SOR :)

      Bardzo się cieszę, że Pan tak walczy o dobrą zmianę. Podziwiam wszystkich tych, którzy ratują zdrowie i życie ludzi, często spędzając w pracy całe dnie i nie doświadczając żadnej podstawowej wdzięczności. Kilkukrotnie z SOR-u korzystał z naszymi pociechami mój mąż i mimo tych problemów z odsyłaniem na linii Zaspa-Wojewódzki, zawsze czuliśmy ulgę. Ulgę, że ktoś - bez względu na czas oczekiwania, jaki przyszło nam odczekać - zaoferował pomoc medyczną z najwyższej półki w sytuacji, w której my sami naszym dzieciom nie mogliśmy jej zapewnić, np. po upadku z huśtawki i uderzeniu głową o kamień. Zawsze była to pomoc o charakterze kompleksowym, wiedzieliśmy już potem, jak zaopiekować się dzieckiem i gdzie się udać na kontrolę. To bezcenne.

      • 0 0

  • (2)

    Z miejsca dyskwalifikacja za wymóg korzystania z fejsbuka. Fejsbuk może jest w szczytowej formie, ale u młodzieży już zamiera, kto by chciał mieć konto w portalu, w którym konta mają rodzice...

    Naprawdę nie mam zamiaru poruszać żadnych tematów medycznych u zuckerberga, bo za chwilę wszyscy reklamodawcy wiedzą o czym rozmawiam.

    • 26 8

    • Ważna uwaga na pewno kiedyś do niej wrócimy

      Bardzo dziękujemy

      • 6 1

    • Żeby przejść przez drzwi,trzeba je otworzyć

      Może i FB dla młodzieży jest przeżytkiem,ale korzysta z niego duża część społeczeństwa ,w różnym wieku.Popieram w pełni myśl i cel założycieli AC.Spoleczeństwo samo z siebie nie jest złe,raczej zagubione.Pacjent powinien wiedzieć, że będzie przyjęty, że jest bezpieczny,oraz podany czas oczekiwania,, przybliżony,,.Pacjenta także obowiązuje kulturalne zachowanie oraz szacunek do personelu tak ,jak personelu do pacjentów.Pobyt w SOR nie jest przyjemnością,ale zdarzeniem losowym, w stanie nagłego zagrożenia życia.Proszę ,nie mówcie,,nie jesteśmy lekarzami,,, , ,,nie wiem,czy to stan zagrożenia życia,,.Polacy są ludźmi mądrymi,logicznie myślącymi, posługującymi się techniką, więc wskazanie kolejności pomocy medycznej,miejsca uzyskania pomocy, dostępności do tej pomocy,jest pomysłem trafionym w 10 i wartym rozpowszechnienia.

      • 5 2

  • Gdynia SOR tragedia. jak nie chcecie mieć traumy to omijajcie szerokim łukiem. (1)

    • 20 5

    • Przychylam się do powyższej opinii, mój tata z silnym bólem głowy ( ogólny stan zdrowotny nienajlepszy: po operacji guza mózgu, bajpasy, migotanie przedsionków) prosto z wizyty u lekarza domowego został karetka przewieziony na SOR do Gdyni, nikt z rodziny nie został powiadomiony , po 2 godz obdzwaniając szpitale dowiedziałyśmy się że jest na SOR, okazało się że żaden lekarz go do mojego przyjazdu nie zbadał mimo że uskarżał się na ból głowy i wymiotował, od razu zauważyła zmiany neurologiczne (nieskoordynowane ruchy kończyn) mimo że jestem laikiem, prosiłam żeby lekarz go obejrzał bo działo się z nim coś niedobrego, ale Pan doktor kazał go położyć pod kroplówką i nawet go nie zbadał, po następnych kilku godzinach bez pomocy lekarskiej na wyraźną interwencję ratownika medycznego zrobiono mu tomograf i okazało się że ma silny wylew, po 4 dniach w szpitalu zmarł. Wiem, że przykład mojego taty nie jest odosobniony jeżeli chodzi o SOR Gdynia, dziwię się, że jeszcze żadna instytucja nadrzędna nie zrobiła z tym porządku.

      • 10 0

  • (1)

    Sor w Copenikusie to jakas masakra.

    • 22 5

    • Zawsze

      Możesz pojechać np do Kościerzyny, tam średnio o połowę czasu mniej oczekiwania. Ale jak dojdzie dojazd w obie strony, to wychodzi i tak to samo.

      • 4 1

  • Że lepiej tam nie trafić, a na pewno nie szukać pomocy u lekarza (1)

    Współczuje ratownikom i sugeruję wyjazd, najlepiej do Skandynawii, za godziwą zapłatę i normalne stosunki w pracy.
    Jeszcze bardziej współczuje tym, ktorzy mają złudzenia, że znajdą tam pomoc lekarską. Przedwczoraj gościowi kazano przyjść... nastepnego dnia. O mało nie umarł na miejscu porażony tą banalną wiadomością - czekal już 6 godzin.
    Te nie jest kraj dla: corych, potrzebujących, słabych.

    • 16 3

    • To nie jest kraj dla ludzi. Powoli Polska umiera

      Tak jak wszystkie służby w tym kraju. A obywatela tylko się łupi z pieniędzy na każdym kroku

      • 10 2

  • uwaga (1)

    z zona chora na białaczke 27h +3h po moim wyjscu zona zostala zabrana na odzdiał

    • 11 2

    • Trzeba było wyjść wcześniej

      • 6 8

  • (2)

    Takie gadanie, żeby się wybielić i zwalić winę na innych.
    Któregoś dnia u mojego partnera pojawiły się bardzo niepokojące objawy, były to godzinny ranne więc najpierw udaliśmy się do lekarza rodzinnego gdzie natychmiast dostaliśmy skierowanie do szpitala. Trafiliśmy na Izbę Przyjęć szpitala w redłowie. Tam po kilku godzinach(4 albo 5) badań i wywiadu lekarze nie byli pewni co dalej i odesłali partnera karetką na konsultacje do Gdyni Głównej. A tam lekarz stwierdził że jemu świeże(!) wyniki z redlowo nic nie mówią i mamy zacząć całą procedurę od początku rejestrując się na sor. i kto tu tworzy niepotrzebne kolejki, tak nie traktuje się pacjentów.

    • 24 1

    • no ale co z tym partnerem- żyje?

      • 1 1

    • Nikt nie chce się wybielac, chcemy ratować jak najlepiej i jak najwięcej zwiększać Państwa bezpieczeństwo. Nie ma nic cenniejszego niż życie i zdrowie. Zapraszam do projektu:)

      • 1 2

  • (3)

    Patologie tworza tez lekarze rodzinni ( nie wszyscy) ktorzy wydaja z byle powodu dkierowania na sor, uciekajac przed odpowiedzialnoscia i oszczedzajac na badaniach pacjenta. Tam panu zrobia wszystkie badania... staly tekst. Tymczasem na te badania to wlasnie lekarz rodzinny dostaje kase

    • 31 1

    • (1)

      przeciwnie, lekarz POZ musi wydać kasę na badania z własnej puli, dlatego tak ochoczo wysyła do szpitali

      • 4 0

      • mylicie się- lekarze POZ wysyłają na SOR w przypadku gdy:
        1.wiedzą że pacjent na badanie w przychodni lub konsultację specjalisty będzie czekał wiele miesięcy oraz
        2. umieją interpretować wyniki badań ( opis z SOR jest skoncentrowany na bezpośrednim zagrożeniu zdrowia i życia a nie na diagnistyce, więc jeśli lekarz POZ nie umie "obejrzeć" usg , tk itp. to takie badanie nic mu nie pomoże)

        Skracają w ten sposób /obchodzą system - co prawda korkując go gdzie indziej/ drogę własnego pacjenta "ku zdrowiu"

        • 0 1

    • Lekarze rodzinni nie wipisuja skierowań na badania bo wtedy ta kasa idzie do ich kieszeni. Trzeba jakoś sobie radzić.

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje

Najczęściej czytane