Wiadomości

Będzie trudniej o orzeczenie o niepełnosprawności? "Najwięcej stracą dzieci"

Jednym z kluczowych elementów przy wydawaniu orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego jest opinia ze szkoły.
Jednym z kluczowych elementów przy wydawaniu orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego jest opinia ze szkoły. fot. Katarzyna Białasiewicz / 123rf.com

Zmieni się system orzekania o niepełnosprawności? Pierwsze zapowiedzi pojawiły się już kilka miesięcy temu, jednak szczegółów projektu nie znamy. Rodzice obawiają się, że nowy system nie zostanie z nimi skonsultowany, a ze względu na poszukiwane oszczędności wykluczy wiele dzieci. 3 grudnia to Międzynarodowy Dzień Osób z Niepełnosprawnościami. O tym, jak zapowiadane zmiany mogą wpłynąć na funkcjonowanie oraz edukację dzieci i czego najbardziej obawiają się rodzice, rozmawiamy z Aleksandrą Musielak, psychologiem i wicedyrektorem Morskiej Szkoły Podstawowej w Gdańsku.



Pełnomocnik rządu do spraw osób niepełnosprawnych minister Paweł Wdówik niedawno w senacie mówił o pracach nad projektem zmian w systemie orzekania o niepełnosprawności. Szczegółowe informacje nie padły. Jak ten system wygląda teraz?

Aleksandra Musielak: O pomyśle wiceministra Pawła Wdówika wiadomo naprawdę niewiele, miały ruszyć konsultacje społeczne, jednak nic o nich nie słychać. Razem z moim zespołem złożyliśmy prośbę do ministerstwa o przesłanie projektu ustawy o orzecznictwie lub poinformowanie, na jakim etapie są prace związane z przygotowaniem tej ustawy i kiedy rozpoczną się konsultacje społeczne. Wiem również, że dziennikarze zwracali się z tą samą prośbą. Nikt z nas nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Zwracaliśmy się również do Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych.

Orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego aktualnie wydawane jest przez poradnię psychologiczno-pedagogiczną na podstawie decyzji zespołu orzekającego, w skład którego wchodzi psycholog, pedagog, lekarz odpowiedniej specjalizacji i inni specjaliści. Decyzja zapada po przeprowadzeniu badania psychologicznego, pedagogicznego, konsultacji z lekarzem specjalistą oraz analizie dokumentów, np. opinii ze szkoły.

Orzeczenie daje dziecku pewne prawa, ale nakłada też na szkołę obowiązki, z których wynika potrzeba zwiększonej subwencji oświatowej. Placówka musi na podstawie zaleceń zawartych w orzeczeniu zapewnić dziecku dodatkowe zajęcia specjalistyczne, a w niektórych przypadkach również zatrudnić nauczyciela wspomagającego.

Psycholodzy dziecięcy w Trójmieście


Jeśli zamiast dwóch orzeczeń, jak jest obecnie, będzie tylko jedno, wydawane przez Krajowe Centrum Orzecznictwa, jak zapowiadał minister i jego terenowe oddziały, jak to wpłynie na procedurę?

Pierwszy problem w przypadku powołania krajowego orzecznictwa to wydłużenie procedury wydawania dokumentu. Już w tej chwili terminy badań w poradniach są odległe. Cała procedura zajmuje kilka miesięcy i mam wrażenie, że reforma tylko ten problem pogłębi.

Kolejne pytanie: jaki będzie skład zespołu orzekającego? Czy w komisji, która będzie decydowała o wydaniu takiego orzeczenia, będą zasiadać pedagodzy, psycholog dziecięcy, lekarz odpowiedniej specjalizacji? Bardzo ważne jest, żeby to były osoby, które wiedzą, jak funkcjonuje system oświaty w praktyce, a nie w teorii, i co możliwe jest, żeby w pracy z dzieckiem o specjalnych potrzebach edukacyjnych w szkole zrobić i przeprowadzić tak, żeby faktycznie rozwój takiego dziecka wspierać.

Jednym z kluczowych elementów przy wydawaniu orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego jest opinia ze szkoły. Jeżeli ta opinia tematu nie rozstrzyga, zdarza się, że specjaliści z poradni przychodzą poobserwować dziecko w warunkach naturalnych, wśród rówieśników, w szkole. Czy nadal tak będzie?

Mam wątpliwość, czy nie będzie tak, że badania będą przeprowadzały dalej poradnie psychologiczno-pedagogiczne, a Krajowe Centrum Orzecznictwa będzie kolejną instytucją, do której rodzic będzie musiał się udać w celu uzyskania dokumentu. Czy będzie tam jeszcze przeprowadzone badanie i spotkanie z dzieckiem, wywiad z rodzicem i po prostu bezpośredni kontakt z osobami, których ten dokument ma bezpośrednio dotyczyć?

System wydawania orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego wymaga reformy przede wszystkim w zakresie katalogu przyczyn.
System wydawania orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego wymaga reformy przede wszystkim w zakresie katalogu przyczyn. fot. Katarzyna Białasiewicz / 123rf.com
Czego obawiają się rodzice?

Minister mówił o tym, że będzie pięć zasadniczych obszarów, w których - w przeliczeniu na punkty - będzie oceniana niepełnosprawność i "niesamodzielność" danej osoby: jak taka osoba radzi sobie z czynnościami życia codziennego, jak się komunikuje z innymi, jakie są jej zdolności poruszania się i podejmowania decyzji. Chodzi o orzekanie wyłącznie na podstawie rozmowy z osobą niepełnosprawną czy obserwacji jej zachowania przed zespołem orzekającym.

Obawiam się, że ten pomysł będzie powodował, że wsparcia zostaną pozbawione dzieci mające niewielkie trudności - takie, które nie są widoczne na pierwszy rzut oka. Mam tu na na myśli przede wszystkim wysokofunkcjonujące dzieci ze spektrum autyzmu, w tym z Zespołem Aspergera [łagodniejsze zaburzenie ze spektrum autyzmu - dop. red.] - są to dzieci, które mają deficyty głównie w sferze społecznej i emocjonalnej, ujawniające się najczęściej w warunkach szkolnych, kiedy dzieci zmieniają środowisko zewnętrzne i jest więcej bodźców. Komunikacja to nie tylko umiejętność mówienia, to również umiejętności związane z odczytywaniem sygnałów niewerbalnych, umiejętność prowadzenia dialogu czy mówienia o swoich potrzebach.

Dzieci z trudnościami w sferach społecznej i emocjonalnej w relacjach społecznych nie potrafią odczytywać stanów emocjonalnych innych osób, nie rozumieją ironii albo żartów, mają problemy z nawiązywaniem relacji społecznych i ich podtrzymywaniem. Ich zachowania powodują, że często są odrzucane przez grupę. Dziecko pozbawione wsparcia w ekstremalnie dla niego trudnych sytuacjach frustracji lub porażki może reagować zachowaniami niepożądanymi, np. agresją słowną, fizyczną, autoagresją, i może stanowić zagrożenie dla siebie i innych osób. Zaznaczam, że są to ekstremalne sytuacje i nie każde dziecko tak się zachowuje.

Dlatego tak ważne jest wsparcie nauczyciela wspomagającego, który jest z dzieckiem cały czas i ma szansę rozwijać jego kompetencje społeczno-emocjonalne w codziennych życiowych sytuacjach: uczyć radzenia sobie z frustracją, złością, nadmiarem bodźców czy nawiązywania relacji z rówieśnikami. Jeśli dziecko nie otrzyma orzeczenia, zostanie pozbawione takiej pomocy, a jego problemy pogłębią się. Przy odpowiednio prowadzonym wsparciu nauczyciela wspomagającego i specjalistów właściwie każdy dzień przynosi małe sukcesy.

Minister mówił, że jest "nadreprezentacja" orzeczeń dla dzieci z Zespołem Aspergera. Takie dzieci dzięki orzeczeniom z poradni mogą liczyć w szkole na dodatkowe wsparcie. Na podstawie orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego wypłacana jest podwyższona subwencja oświatowa. Czy chodzi tu po prostu o szukanie oszczędności?

Mówiąc wprost, obcięcie finansowania dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi czy szukanie oszczędności w budżecie państwa w perspektywie długofalowej odniesie w moim przekonaniu efekt odwrotny od zamierzonego, tzn. dzieci pozbawione wsparcia będą de facto dłużej go potrzebowały. Choć dzięki wsparciu mogłyby być szybciej samodzielne, pomysł ministra spowoduje, że nie będą.

Istotne jest, żebyśmy wiedzieli, na co szkoła ma prawo taką zwiększoną subwencję oświatową wydać. Zostaje zatrudniony nauczyciel wspomagający, który przebywa z dzieckiem w zależności od jego potrzeb - albo cały dzień w klasie, albo kilka godzin na najtrudniejszych dla niego przedmiotach, np. bardzo często są to lekcje WF-u, kiedy sytuacja porażki, frustracji ma szansę najczęściej się wydarzyć. Nauczyciel wspomagający jest takim dobrym duchem dziecka, który reaguje, wspiera je w procesie edukacyjnym, ale również reaguje na bieżąco na jego trudności emocjonalne, wspomaga jego kompetencje społeczne.

Kiedy dziecko pokazuje niepożądane zachowania autoagresywne lub agresywne, rolą nauczyciela wspomagającego jest, żeby w takiej sytuacji po pierwsze nie dopuścić do eskalacji takiego zachowania, wyłapywać sygnały ostrzegawcze. Takie sytuacje się zdarzają, kiedy dziecko np. wybiegnie z klasy, nauczyciel musi za nim pobiec, zapewnić mu bezpieczeństwo i doprowadzić do tego, że dziecko się wyciszy i z tych trudnych emocji wyjdzie.

Podsumowując, ograniczenie finansowania spowoduje duże koszty społeczne - jako osoby dorosłe dzieci te nie będą miały możliwości wykorzystania w pełni drzemiącego w nich potencjału i mogą wymagać dalszego wsparcia.

To, co wzbudza największe obawy wśród psychologów, pedagogów, rodziców i nauczycieli, to słowa ministra, które mówią o tym, że orzeczenia wydawane przez poradnie finansowane są przez samorządy, a subwencję oświatową wypłaca przecież rząd. One sugerują prawdziwą intencję ustawodawcy - ograniczenie finansowania, a nie troskę o przyszłość osób z niepełnosprawnościami.

Rehabilitacja dziecięca w Trójmieście


Czy reforma systemu jest potrzebna?

System wydawania orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego wymaga reformy przede wszystkim w zakresie katalogu przyczyn. W tej chwili orzeczenie może być wydane z uwagi na autyzm, na zaburzenia ze spektrum autyzmu, na afazję, na niepełnosprawność ruchową, intelektualną lub na wady narządów zmysłów, takich jak wzrok czy słuch, a także ze względu na zagrożenie niedostosowaniem społecznym. I to jest ten worek, do którego wrzucane są wszystkie dzieci wymagające wsparcia głównie w zakresie kompetencji emocjonalno-społecznych, a których nie można zakwalifikować do pozostałych kategorii. Systemem kształcenia specjalnego nie są objęte np. dzieci z nadpobudliwością psychoruchową, zaburzeniami opozycyjno-buntowniczymi czy zaburzeniami lękowymi, tj. mutyzmem wybiórczym, dla których przebywanie w szkole lub w przedszkolu również jest bardzo trudnym doświadczeniem.

Opinie (43)

  • To cudownie :) Gratulacje. Dużo zdrowia.

    Gdańsk jest pięknym miastem.

    • 3 12

  • Skoro przeszło milion Polaków pobiera renty, to nie świadczy dobrze o trybie ich przyznawania. (8)

    Nie możemy iść w stronę greckich i włoskich absurdów, gdzie ten system był najbardziej nadużywany.

    Z mediów znamy drugą stronę medalu, gdzie osoby w 100% niezdolne do pracy są pozbawione jakiejkolwiek pomocy. Jak zweryfikuje się wyłudzaczy rent i w ramach regresu każe spłacić nienależne świadczenia, to do potrzebujących będą mogły trafić odpowiednie środki w godnej wysokości.

    • 28 6

    • Renta to zadośćuczynienie za utratę zdrowia (6)

      podczas pracy na rzecz Państwa, gdyż to Państwo obligatoryjnie i na mocy prawa zabiera mi pieniądze (podatek i składka na ZUS) z mojego wynagrodzenia. A jak mi się coś stanie, to co? To absurd? - nie kolego - to dramat.
      Niemniej zgadzam się, że patologia tkwi w kryteriach przyznawania i wysokości świadczeń rentowych. Do dziś nie wiem, dlaczego do parkowania na miejscu parkingowym dla os. niepełnosprawnych uprawniony jest np. rencista po utracie 2 palców u ręki, głuchoniemy albo inna osoba, która nie ma problemów z narządem ruchu.
      Zastanawia mnie też, dlaczego uprawnienie do parkowania jw. ma osoba podwożąca osobę niepełnosprawną...
      Indukując powyższe zakładam, że przy tych nowych przepisach wyleją dzieci z kąpielą, basenem, a nawet całym oceanem głupoty.

      • 11 1

      • Nie zawsze tak jest. (1)

        Bywa, że całe wsie są na rencie trzeciej grupy, a ci którzy ją pobierają dalej uprawiają swoją ziemię i pracują. Renta powinna być dla tych co utracili zdrowie w pracy lub z powodu błędów lekarskich, ciężkiej choroby. U nas jest tak, że nie dostają jej ludzie, którym się należy a mają ją całe tabuny sprawnych.

        • 4 1

        • A co to jest renta "Trzeciej grupy"?

          • 0 0

      • (3)

        Uprawnienie do parkowania przysługuje osobie przewożącej osobę niepełnosprawną bo często stan osoby niepełnosprawnej absolutnie wyklucza możliwość kierowania samochodem i to tą osobę trzeba przetransportować do lekarza albo w inne miejsce. I nie jest tak, że brak palca u ręki uprawnia do uzyskania uprawnień do zajmowania miejsca parkingowego dla niepełnosprawnych. Natomiast oczywiście zdarzają się sytuacje gdy ktoś wykorzystuje kartę parkingową niepełnosprawnej babci żeby zaparkować sobie przed knajpą na starym mieście, gdy babcia w domu ogląda telewizję.

        • 7 0

        • Transport osoby niepełnosprawnej do lekarza albo w inne miejsce (2)

          nie powoduje konieczności zajmowania przez auto miejsca dla innej os. niepełnosprawnej, która właśnie może przyjechać sama swoim własnym autem. Na miejscu parkingowym stoi wypasione BMW z jurnym 30 latkiem, który babcię zaniósł do lekarza, a obok facet po amputacji nogi nie ma jak zaparkować auta, żeby móc z niego wyjść.
          Czy to naprawdę tak trudno pojąc?

          • 4 1

          • (1)

            Ta babcia, którą przywiózł ostrzyżony na krótko wnuczek swoim BMW też może być po amputacji albo z porażeniem wielokończynowym i też może nie mieć możliwości wyjścia z samochodu na zwykłym miejscu parkingowym. Takich skomplikowanych sytuacji jest mnóstwo.

            • 6 0

            • napisałam " z jurnym, który zaniósł babcię"?

              1. zajrzyj do słownika, jeśli nie rozumiesz słowa"jurny".
              2. Obojętnie jaka by ta babcia nie była - to jest przy niej absolutnie sprawna osoba, która może tak zaparkować praktycznie wszędzie, żeby babcia miała zawsze full miejsca do wysiadania - a potem nawet zaparkować auto między innymi samochodami w tłoku.
              Niepełnosprawny kierowca nie może tak zrobić.
              Czujesz tę subtelną różnicę?
              P.S. Nigdy nie widziałam takiego łysego karczystego wnuczka z babcią na wózku - a mieszkam koło przychodni...Nie filozuj...

              • 1 0

    • "renta"

      Mowa o dzieciach, nie o dorosłych i nie o kasie dla tego dziecka, ale o zajęciach na których.. uwaga... pracuje. Pracuje, żeby skończyć szkołę o czasie i w przyszłości pracować i płacić podatki a nie pobierać zasiłek lub rentę.

      • 6 0

  • Jak PiS traktuje osoby niepełnosprawne to już wiemy (5)

    nic dobrego z tego nie będzie. Prawo tworzą ludzie nie mający kompletnie pojęcia o obszarach, którego ono dotyczy. Jestem pewna, ze w przypadku dzieci z niepełnosprawnościami PiS wygeneruje superbubla. Do kwadratu.

    • 38 16

    • Nooooo (po) tologia to wspierała niepełnosprawnych. Zasiłek za (po) tolu to przez 15 lat 153 zł. PIS zwiększył do 215.zl. Jest o wiele lepsza pomoc teraz niż za (po) st (ko) muchów

      • 7 9

    • (3)

      Czyli jak buraczko traktuje. Tylko proszę o fakty.

      • 4 6

      • Uuuu, w telewizji nie pokazali? (2)

        cały świat zobaczył, tylko nie ty? Problemy z oczami? Najpierw wyzywasz ludzi, potem prosisz? What's wrong with you, meeen?

        • 3 5

        • (1)

          Nowym pełnomocnikiem do spraw niepełnosprawności został (niewidomy) min. Paweł Wdówik. Zapoznaj się z jego opinią jak było za nie (rządów) (po) tologi a jak jest teraz. A wiesz dlaczego jest z tobą coś nie tak? dlatego bo oglądasz tvnienawiść z TW. stokrotka na czele. Dobra rada! Zmień lekarza, bo cie oszukuje.

          • 5 3

          • mam kolegę na wózku od ponad 20 lat

            to mój dobry sąsiad. I powiem ci cymbale, że ja nie muszę nikogo pytać ani nic oglądać - wystarczy mi, że wiem, ile "udogodnień i ułatwień" spotkało mojego kumpla.
            Nie dyskutuj, bo jad z ciebie wypływa i brudzi słomę w butach. A jeśli ci mało, to jest taki wiersz O'Hary o pantofelku. Polecam z dedykacją.

            • 2 0

  • Bardzo dobrze (3)

    Połowa aut parkujących na miejscach dla niepełnosprawnych ma lewe pozwolenia.

    • 29 10

    • A to jest związane z posiadaniem orzeczenia o niepełnosprawności? Chyba raczej z brakiem kontroli, czy karta jest oryginalna czy podrobiona. W tym kraju pieniadze za różne machlojki leżą na ulicy.Trochę zachodu i będą w budżecie.

      • 6 1

    • A czemu nie zglasz takich przypadku na policje lub na straz miejska?

      Akceptujesz to?

      • 0 0

    • d**il

      • 0 0

  • Ja bym proponował jeszcze zająć się miejscami dla niepełnosprawnych "na babcię" (3)

    W mojej okolicy jest problem z miejscami parkingowymi.
    Ale okazuje się że łatwo sobie załatwić własne miejsce prosto pod klatką, w dodatku duże, szerokie.

    Wystarczy mieć jakąś babcię/dziadka na rencie, nie musi mieszkać nawet w tym samym mieście.
    Wystarczy że podpisze oświadczenie że przebywa pod danym adresem, wyrabia "kartę parkingową osoby niepełnosprawnej", a następnie oświadczenie wysyła się do administracji i administracja wyznacza w najbliższym możliwym miejscu wejścia do budynku miejsce dla osoby niepełnosprawnej.

    U mnie pod blokiem są już 4 takie miejsca, z żadnego nie korzysta osoba niepełnosprawna, a ludzie całkowicie sprawni, którzy właśnie mają miejsce "na babcię".

    I stoi sobie BMW należące do wysportowanego 30-to latka, z niebieską kartą na swoim miejscu tuż przed klatką.
    A uczciwi ludzie krążą po całej dzielnicy szukając miejsca do parkowania.

    Dodam że jak ktoś tylko zaparkuje na "jego" miejscu, to natychmiast jest telefon na policję.

    • 43 1

    • Najlepiej sprawdzić wzór tej karty.

      Stare są już nieaktualne, a sporo cwaniaków na takich ciągle parkuje. Może się okazać, że rzeczony kierowca wcale nie ma uprawnień do korzystania z tego miejsca.

      • 5 0

    • Pytanie, do kogo należy bmw tego sebixa?

      Bo jeśli to jego auto, to wzywaj policję i zostanie ukarany mandatem za brak karty. Z drugiej strony, jesli to jest parking spółdzielni, to policja raczej się nie będzie mieszała w takie sprawy, a więc jeśli zajmiesz miejsce sebixa, to nic jego telefony nie pomogą... Trochę naginasz rzeczywistość, moim zdaniem.

      • 2 1

    • to nie jest takie proste
      karte otrzymuje osoba niepelnosprawna i tylko w 2 schorzeniach
      osoba nie musi prowadzic pojazdu ale musi w nim byc gdy korzysta z karty
      wiec b prosto jest to sprawdzic .

      • 0 0

  • pani dyrektor niech się zajmie szkołą , a nie przyszłą reformą , chyba role pomyliła (4)

    każdy musi znać swoje miejsce
    ja rozumiem, że Gdańsk to miasto wolności i każdy może pleść co mu ślina na język przyniesie, ale trzeba znać swoje miejsce
    pani dyrektor zresztą jest znana z tego że zawsze ma obawy itp związane z obecnym rządem

    • 15 17

    • Rodzic (3)

      Jako rodzic podzielam te obawy. Nie ze względu na tą czy inną władzę, ale jawną deklarację, że diagnoz Aspergera jest za dużo. Jasne jest zatem kto straci wsparcie.

      • 4 0

      • (2)

        Głównym beneficjentem wsparcia jest miasto. Dziecko oczywiście też, ale chyba w trochę mniejszym stopniu. Jeżeli pani dyrektor pracuje w szkole niepublicznej to z pewnością jest świadoma tego, że szkole utnie się znaczna część dochodów.

        • 1 2

        • W szkole publicznej, a nie niepublicznej (1)

          • 0 0

          • Wydaje mi się, że organem prowadzącym Morskiej Szkoły Podstawowej w Gdańsku jest pani Monika Gierszon. Jak to jest naprawdę?

            • 0 0

  • (1)

    To prawda, że mamy trochę patologii polegającej na tym że poradnie których organem prowadzącym jest miasto wszędzie widzą aspergera, bo to daje kolosalną subwencję oświatową dla gminy. Potem szkoły stwierdzają, że to orzeczenie nie zobowiązuje ich właściwie do niczego poza dwiema godzinami spędzonymi z nauczycielem.
    Teraz wahadło przesunie się w drugą stronę i orzeczenia zespołu aspergera będą rzadkością i nie będzie już nawet tych dwóch godzin.

    • 14 0

    • przez te aspergery i dysleksje to prawdziwi niepelnosprawni maja klopot...tacy np. bez reki, o kulach, z powaznymi chorobami

      • 4 5

  • Dzieci z Zespołem Asbergera (2)

    Mam syna z ZA i to nie jest wszystko takie super. W szkole radzi sobie super żadnych problemów z nauką tylko pozazdrościć wydaje się. Ale wystarczy jedna nie przewidziana sytuacja, która wychodzi po za schemat zamiast matematyki jest apel koniec nerwy płacz ciężko dotrzeć do niego tylko dzięki nauczycielowi wspomagającemu takie sytuacje kończą się w miarę sprawnie. Mogę przytaczać bardzo wiele sytuacji, w których on sobie nie radzi. Oczywiście z roku na rok radzi sobie bardziej ale pojawiają się nowe inne sytuacje nie przewidziane do których jest potrzeba jego przygotowania i reagowania na terenie szkoły podczas lekcji bez nauczyciela wspomagającego jest to niemożliwe. Nauczyciel przedmiotu nie wyjdzie z nim aby porozmawiać na lekcji przez 20min.
    Na komisji na której będą dorośli i zadadzą mu pytania on będzie błyszczał swoją inteligencją oczaruje ich wiedzą, jak zapytają jak zachować w danej sytuacji opowie wszystko jak najlepiej.
    A po wyjściu dalej będzie miał ZA i będą te same problemy nauczyciele ze skargami do rodziców że przeszkadza nie słucha wybucha gniewem trzeba go przenieść do innej szkoły do innej klasy on tu się nie nadaje

    • 24 2

    • Dość często tak to wygląda. Nie są też rzadkie sytuacje gdy dziecko sobie w miarę dobrze radzi i ten nauczyciel wspomagający wystarczy na jakimś przedmiocie, tyko na przerwie albo wcale nie jest potrzebny a kwota subwencji jaką otrzymuje gmina jest taka sama i mówimy tu o ogromnych pieniądzach. Kilkoro dzieci z aspergerem w szkole może zwiększyć subwencję oświatową o kilkaset tysięcy każdego roku. Rozwiązaniem mógłby być obowiązek wydania przez placówkę kwoty zwiększonej subwencji na dziecko którego to orzeczenie dotyczy potwierdzony podpisem rodzica, bo dyrektorzy szkół są bardzo kreatywni w kwestii klasyfikacji wydatków. Teraz jednak jest kryzys, przez ostatnie lata rząd szastał kasą zamiast przygotować się na lata chude i cięcia będą wszędzie, na oślep.

      • 1 0

    • wiesz to Ty, wiem to ja

      wie to parę innych osób w temacie.
      Ale nie będą tego wiedzieć (widzieć) członkowie komisji..

      • 0 0

  • Już teraz zabierane są świadczenia pielęgnacyjne dzieci są cudownie uzdrawiane lekarze orzecznicy mają gdzieś choroby i (3)

    • 12 1

    • Moje dziecko po 9latach choroby i pobierania świadczeń zostało uzdrowione mimo tego że wszystkie dolegliwości i schorzenia nie (1)

      • 3 0

      • dobrze ze nie kazali zwracać.

        • 2 0

    • Napisz po Polsku albo do szkoły dalej się uczyć,.

      • 1 3

  • ***** ***

    A kobiety chcą zmuszać do rodzenia dzieci z niepełnosprawnościami, a potem zostawią ich na pastwę losu.

    • 18 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje