Wiadomości

stat

Badanie USG robi telefonem. Mateusz Kosiak: "Traktuję ultrasonograf jak stetoskop XXI wieku"

Na co dzień pracuje w przychodni jako specjalista medycyny rodzinnej, ale nie rozstaje się z ultrasonografem, który uważa za stetoskop XXI wieku. Szkoli również innych lekarzy rodzinnych w zakresie wykonywania i interpretowania badań USG, a także współredaguje dedykowaną im stronę internetową eduson.pl. Z doktorem Mateuszem Kosiakiem rozmawiamy również o tym, co łączy medycynę rodzinną z układaniem puzzli, dlaczego pacjenci zwlekają z wizytą u lekarza i o tym, w rękach jakiej osoby ultrasonograf pozostanie narzędziem bezużytecznym



Czy zdarzyło ci się, że lekarz rodzinny podczas wizyty zaproponował wykonanie badania USG?

nie, nigdy

96%

nie, ale tylko dlatego, że nie było takiej potrzeby

1%

tak, z ultrasonografu korzysta regularnie

3%
Ewa Palińska: Umówiłam się na wywiad ze specjalistą medycyny rodzinnej, a naszą rozmowę zdominowała ultrasonografia.

Mateusz Kosiak: Świat idzie do przodu i to, że lekarz rodzinny interesuje się ultrasonografią, nie powinno nikogo dziwić. Jest to zresztą dziedzina coraz bardziej dostępna dla lekarzy - w Gdańskim Uniwersytecie Medycznym, dla przykładu, funkcjonuje duże koło studenckie, zrzeszające osoby o takich właśnie zainteresowaniach. Wielu studentów stara się uczyć wykonywania badań USG i interpretacji obrazów na własną rękę, bo nie mieści się to w podstawowym pakiecie nauczania. Ja sam od lat współprowadzę takie szkolenia dla lekarzy rodzinnych i pediatrów. Zapewniam, że zainteresowanie jest ogromne.

Tylko po co odbierać zajęcie radiologom?

Zapewniam, że nikt nie ma zamiaru nikomu wchodzić w kompetencje. Badania USG możemy podzielić na dwie grupy. Do pierwszej z nich zaliczymy te, które faktycznie wykonywane są przez radiologa czy lekarza innej specjalizacji, posiadającego odpowiednie kwalifikacje, na zaplanowanej, poświęconej określonemu problemowi wizycie. Pediatrzy mogą badać mózgowie, ortopedzi robią USG układu kostno-stawowego, ginekolodzy USG piersi czy ginekologiczne, a endokrynolog podczas wizyty przebada tarczycę. Druga grupa to natomiast tzw. badanie "point of care", które coraz chętniej wykonują lekarze różnych specjalności, także lekarze rodzinni.

I w ciągu tych "regulaminowych" 15 minut, w ciągu których lekarze rodzinni mają się "uwinąć" ze zbadaniem i zdiagnozowaniem pacjenta, znajduje pan jeszcze czas na wykonanie dodatkowego badania USG?

No tak, typowe narzekanie. Przywykło się traktować lekarzy jako tych złych i leniwych, którym niespecjalnie chce się pracować i którzy nie zrobią nic ponad to, czego się od nich wymaga. Zaskoczę panią - takich lekarzy, którzy nieustannie inwestują w szkolenia i sprzęt jest naprawdę wielu. Odpowiadając jednak na zadane pytanie przyznaję, że lekarz rodzinny na rutynowych wizytach nie ma możliwości wykonania klasycznego badania USG. Zresztą nie miałoby to sensu. Takie badanie, poprzedzone wywiadem, z reguły zajmuje kilkanaście minut. Przyjmując pacjentów w przychodni, jako lekarz rodzinny, nie mogę sobie kilku takich kilkunastominutowych wstawek zaserwować w ciągu dnia, bo za drzwiami czekają inni pacjenci, często z nagłymi dolegliwościami, wymagający natychmiastowej pomocy. Mogę natomiast potraktować ultrasonograf jako stetoskop XXI wieku i posiłkować się nim podczas stawiania diagnozy, również w domu pacjenta. Na tym polega właśnie wspomniane przeze mnie badanie "point of care".

Ultrasonograf mobilny to głowice, które podłącza się do smartfona lub tabletu. Po podłączeniu, dzięki specjalnej aplikacji, możemy rozpocząć badanie i śledzić obraz USG na ekranach naszych urządzeń.
Ultrasonograf mobilny to głowice, które podłącza się do smartfona lub tabletu. Po podłączeniu, dzięki specjalnej aplikacji, możemy rozpocząć badanie i śledzić obraz USG na ekranach naszych urządzeń. Lucyna Pęsik/ Trójmiasto.pl
Stetoskop jednak każdy lekarz ma przy sobie, a ultrasonograf niekoniecznie. Przyznam, że nie zdarzyło mi się nigdy, aby badający mnie lekarz rodzinny miał w swoim gabinecie ultrasonograf, że o korzystaniu z niego nie wspomnę.

Faktycznie, nie jest to sprzęt stanowiący rutynowe wyposażenie wszystkich gabinetów, ale z pomocą przychodzi nam technologia. Od niedawna mamy do dyspozycji ultrasonograf w pełni mobilny, który umożliwia nam natychmiastowe zdiagnozowanie pacjenta w każdym miejscu i sytuacji. Ten ultrasonograf to tak naprawdę głowice, które podłącza się do smartfona lub tabletu. Po podłączeniu, dzięki specjalnej aplikacji, możemy rozpocząć badanie i śledzić obraz USG na ekranach naszych urządzeń.

Jak w takim razie pracuje się z wykorzystaniem stetoskopu XXI wieku? Jakie daje możliwości?

Z jego pomocą możemy pozwolić sobie na wykonanie wspomnianego badania "point of care". Dobrego polskiego tłumaczenia niestety nie ma, ale mój kolega, żartobliwie, nazywa je badaniem "tam gdzie trza", ponieważ głowicę przykłada się tam, gdzie trzeba i w konkretnym celu - aby potwierdzić bądź wykluczyć nasze podejrzenia. Wyobraźmy sobie, że przychodzi do mnie pacjent na typową wizytę. Zbieram wywiad, badam fizykalnie i określam problem. Jeśli przyszedł do mnie ktoś, kto uskarża się na ból brzucha, dopytuję np. czy występują wymioty i biegunka, sprawdzam czy są objawy otrzewnowe, perystaltyka, a także czy pacjenta niepokoi coś jeszcze. Dopiero uzbrojony w taką wiedzę sięgam po swój "stetoskop XXI wieku", a więc mobilne urządzenie do wykonywania USG. Po wywiadzie i badaniu przedmiotowym mam bardzo zawężone pole poszukiwań. Szukam odpowiedzi na konkretne pytania - czy jest pęcherzyk z kamicą, czy jest kamicze zapalenie. Skupiam się na konkretach. Być może znajdę w takim badaniu rzeczy, które dla odkrycia przyczyny bólu są mniej istotne, np. torbiel w nerce - taka torbiel nie boli, po 50 r. ż. ma ją co drugi Polak i można z tym żyć. Jeśli będę miał potrzebę przyjrzeć się temu bliżej, zaproszę pacjenta na kolejną wizytę, aby zbadać ten problem kompleksowo. W tym przypadku interesuje mnie jednak tylko to, nad czym się konkretnie skupiam - ból brzucha, z którym się do mnie zgłosił. W kolejce czekają przecież inni pacjenci, którzy również wymagają natychmiastowej pomocy.

Ma pan zrobiony wywiad, badanie fizykalne i "poinf of care", i co dalej? W jaki sposób diagnoza postawiona z użyciem mobilnego USG usprawnia leczenie pacjenta? Nie będzie już konieczności konsultacji specjalistycznej?

To urządzenie nie jest panaceum na wszystko, dlatego wszystkich problemów za nas nie rozwiąże. W niektórych przypadkach pozwala mi jednak to leczenie znacznie przyspieszyć, a miejmy na uwadze, że od wyczucia przez pacjenta zmiany niepokojącej do chwili, w której się do nas zgłasza, czasami mija sporo czasu.

Przecież lekarze często żartują, że pacjenci uwielbiają przychodzić do nich na wizyty, szczególnie z błahostkami. Pan jest innego zdania?

Przyznaję - z błahostkami przybiegają chętnie i natychmiast. Jeśli jednak coś naprawdę ich trapi, odwlekają ten moment w nieskończoność. To nie jest związane tylko z edukacją czy wiedzą, ale także z pewnymi mechanizmami psychologicznymi. Kiedy pojawia się problem, wygodniej nam jest wyprzeć go ze świadomości, niż się z nim zmierzyć.

A czas jest na wagę życia...

Dokładnie tak! Kiedyś zgłosił się do mnie pacjent wskazując, że ma guzek na szyi. Klasyczny wywiad - pacjent pali, nie chodzi do lekarza, a guzek wyczuł przed kilkoma miesiącami. Przyszedł, bo żona go zmusiła. Otwiera buzię i widzimy zmianę w okolicy migdałka. Przykładamy głowicę i stawiamy wstępną diagnozę - podejrzenie raka migdałka z przerzutami do węzłów chłonnych. Zajęło mi ok. 15 minut, aby wystawić kartę diagnostyki pacjenta onkologicznego, co znacznie przyspieszy dalsze leczenie. Pamiętajmy jednak, że choć karta leczenia onkologicznego wiele ułatwia, należy mieć konkretne podstawy, aby ją wystawić. Często pierwsze objawy nowotworów mogą być nieswoiste.

Dziś podczas stawiania diagnozy lekarz rodzinny może posiłkować się badaniem USG, również podczas wizyty w domu pacjenta. Na zdj. stetoskop praz podłączane do smartfona bądź tabletu głowice USG, nazywane przez lekarzy rodzinnych stetoskopem XXI wieku.
Dziś podczas stawiania diagnozy lekarz rodzinny może posiłkować się badaniem USG, również podczas wizyty w domu pacjenta. Na zdj. stetoskop praz podłączane do smartfona bądź tabletu głowice USG, nazywane przez lekarzy rodzinnych stetoskopem XXI wieku. Lucyna Pęsik/ Trójmiasto.pl
Przytoczę też inną historię. Kiedy zaczynałem pracę w poradni dziecięcej, trafiła do mnie dwunastoletnia pacjentka z bólem gardła. Nie gorączkowała. Można by wręcz powiedzieć, że przyszła niepotrzebnie - wystarczyło zastosować jeden z licznych leków dostępnych w aptece bez recepty. Na szczęście jej mama uważała inaczej. A skoro dziewczynka już została przyprowadzona na wizytę, to badam. Podczas badania w podbrzuszu wyczuwalny był opór (na szczęście w gabinecie był ultrasonograf - tego mobilnego jeszcze wówczas nie produkowano). Na monitorze widoczna była duża torbiel jajnika. Dziecko jeszcze tego samego dnia trafiło na oddział w celu dalszej diagnostyki, a zgłosiło się do lekarza z powodu bólu gardła. Ten przykład oddaje różnicę pomiędzy uświadomionymi i nieuświadomionymi problemami zdrowotnymi naszych pacjentów.

Czy wyposażenie lekarzy rodzinnych w sprzęt i umiejętności do wykonywania badań USG podniesie standard opieki medycznej?

Bez wątpienia - to już się dzieje. Pamiętajmy, że lekarz specjalista medycyny rodzinnej nie jest wyłącznie od tego, żeby przepisać syrop na katar czy kaszel. Nasza praca niejednokrotnie przypomina układanie puzzli - wszystko musi do siebie pasować, ale nic nie można upychać na siłę. Sprzęt do USG i umiejętność wykonania badania są dla nas takim kluczem, który pozwala te puzzzle szybko i prawidłowo ułożyć.

Mówił pan, że wielu studentów interesuje się ultrasonografią, a jak z zainteresowaniem praktykujących już lekarzy rodzinnych?

Zainteresowanie z ich strony jest ogromne - na stronie internetowej dotyczącej m.in. wykorzystania USG między innymi przez lekarzy rodzinnych, którą prowadzimy wspólnie z kolegą, obecnie zalogowanych jest 4,5 tys. lekarzy. Nie ma się zresztą co dziwić - ultrasonograf otwiera przecież przed nami pewne pole, które wcześniej było dla nas niedostępne. Staramy się umieszczać tam nie tylko informacje na temat tego, jak przyłożyć głowicę i w jaki sposób odczytać obraz, ale także oprzeć to wszystko na konkretnym przypadku klinicznym. Chciałbym podkreślić, że choć aparat do mobilnego wykonywania USG jest narzędziem ogólnodostępnym i każdy może go sobie kupić, to jednak w rękach osoby nieposiadającej fachowej wiedzy, umiejętności i otwartego umysłu, pozostanie bezużyteczny.

Czuje się pan czasem, szczególnie podczas pokonywania zawiłej ścieżki diagnostycznej, jak serialowy dr House?

Ja sam do dra House'a nigdy się nie przyrównywałem, choć przyznaję, że na specjalistę w wąskiej dziedzinie średnio bym się nadawał, bo gdybym miał skoncentrować się na jednej dziedzinie, to szybko dopadłaby mnie rutyna. Nieustannie potrzebuję wyzwań i adrenaliny, a tego każdego dnia dostarczają mi moi pacjenci.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (44)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
12.12.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Badania, konsultacje